Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biedronka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biedronka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 kwietnia 2013

Zapachy dla domu #1 - Świece zapachowe LaRissa

Dobrze widzicie, właśnie rusza nowa seria wpisów na blogu ;)
Już jakiś czas temu zauważyłam, że spora część z Was tak jak ja uwielbia wszelkie pachnące gadżety do pomieszczeń, na czele ze świecami zapachowymi, woskami, dyfuzorami, olejkami itd. Myślę więc, że i ta seria może Wam się spodobać :)
Na początek postanowiłam naskrobać parę słów o świecach, które stanowią klasę same dla siebie - czyli oczywiście o biedronkowych świecach LaRissa :) Zawsze mam ich w domu zapas, niemal z każdej wizyty w Biedronce wynoszę jakąś z nich ;)
  
  
Świece te kosztują 4,99zł i są w każdej Biedronce. Możemy przebierać w zapachach, które co jakiś czas się zmieniają, chyba jeszcze nigdy nie kupiłam dwa razy tego samego, a sporo już tych świec wypaliłam. Poza tym co jakiś czas są w promocji, a przy niektórych akcjach tematycznych wchodzą jakieś serie limitowane - np. świece trójkolorowe.
LaRisski pachną cudnie - w większości - i długo, tzn. do samego końca palenia. Zapach nie jest może super intensywny, ale w zamkniętym pokoju średniej wielkości na pewno będzie go czuć, a nie będzie przyduszał.
  
  
Świece są wydajne, palą się długo - mnie jedna wystarcza na jakieś 2 tygodnie, ale nie palę jej codziennie. Jeśli chodzi o sposób palenia - bywa różnie, chyba chodzi o temperaturę w pokoju czy ogólnie o porę roku. Kiedy jest zimno, świeczka topi się tworząc "dziurę" w wosku - obrzeża pozostają nieruszone, trzeba im "pomagać". Latem raczej nie ma takiego problemu, jak jest gorąco (albo zimą, gdy kaloryfer grzeje ;)) wszystko topi się równo.
  
  
Jak widzicie, świeca ma czas palenia ok. 30 godzin i to by się zgadzało ze stanem faktycznym :)
Dużym plusem tych świeczek jest to, że naklejki na szkle są foliowe, łatwo je zedrzeć:
  
    
Samo szkło na pewno także znajdzie zastosowanie po wypaleniu świeczki. Niektóre "świeczniki" są przejrzyste, inne matowe. Z tych przejrzystych z powodzeniem można zrobić szklanki, np. na drinki - moja mama uwielbia z nich pić wszystko, od soku po Martini ;) Te matowe za to nadają się do ozdoby, można do nich nasypać jakichś kolorowych kamyczków i umieścić w nich np. pędzle do makijażu.

Czy można odmówić takiej palącej się w półmroku świeczce uroku? :)
  
   
I na koniec jeszcze przykładowe wersje zapachowe, jakie aktualnie mam na stanie, choć brakuje najnowszego nabytku - pomarańczy z wanilią :)
    
  
Podsumowując - LaRissa to najlepsze świece dostępne na naszym rynku, jeśli weźmiemy pod uwagę takie czynniki jak cenę, dostępność, wygląd, zapachy, czas palenia, praktyczność :) Zdecydowanie ciągle będzie mi ich przybywać, poluję na inne ciekawe zapachy ;)
  
A Wy lubicie świece LaRissy? Znacie inne tanie odpowiedniki?

czwartek, 27 grudnia 2012

BeBeauty - Rozgrzewająca sól do kąpieli Owoce Cytrusowe

Pamiętacie, jak jakiś czas temu poszukiwałam limitowanej soli do kąpieli z Biedronki? Zdobyły ją dla mnie dwie kochane blogerki - Nie-codzienna i un-usual (a jak ładnie nickami do siebie pasują! :D). Mam więc teraz dwa słoje - a właściwie jeden i trochę ;) Myślę, że nacieszyłam się nią już na tyle, żeby podzielić się z Wami recenzją :)
  
  
Opis producenta i skład:
  
   
Gdzie i za ile: w Biedronkach, ok. 4zł / 500g
  
Moja opinia:
Sól ta jest edycją limitowaną na zimę, ale jak widzicie - mieści się w dokładnie takich słojach jak regularne wersje - plastikowych, bezbarwnych, z metalową (albo metalopodobną) zakrętką. Są wygodne i praktyczne, a do tego ładne - świetnie wyglądają te butelko-słoje na półce łazienkowej, ta w dodatku ma na etykiecie bardzo apetyczne cytrusy, więc nie ma co się dziwić, że od razu poczułam się skuszona ;)
Sól składa się z kryształków o średniej wielkości, w kolorze pomarańczowym. Pachnie pięknie - cytrusowo, ale czuć też korzenne rozgrzewające nuty. Zapach jest niewątpliwie głównym atutem tej soli :)
  
  
Po wsypaniu do wody najpierw zabarwia wodę na żółto-pomarańczowy kolor, a potem tworzy delikatną pianę. Widać dokładnie, jak uwalnia się barwnik z kryształków, które niestety dość wolno się rozpuszczają, a nie przepadam za "kamyczkami" wbijającymi mi się w tyłek w wannie ;) Da się to ominąć, wsypując sól siedząc już w wannie ;) Zapach jest dość intensywny, ale nie drażniący, warto dobrać żel pod prysznic o podobnym zapachu, bo ten jest dość specyficzny i mogą się kłócić - a może to tylko ja mam jakieś spaczenia pod tym względem ;) Po kąpieli okazuje się, że skóra jest lekko nawilżona, ale balsam i tak się przyda. 
Jeśli jeszcze gdzieś znajdziecie te sole, kupujcie je śmiało - o ile stałe wersje mnie do siebie nie zachęcają, tak ta jest świetna :)
  
  
Używałyście którejś z soli BeBeauty?
A może innych biedronkowych kosmetyków? Macie swoje hity? :)

poniedziałek, 29 października 2012

BeBeauty - Micelarny żel do mycia i demakijażu

O żelu micelarnym BeBeauty swego czasu było naprawdę głośno. Kupiłam go i parę miesięcy przewegetował na półce, teraz wreszcie go z niej zdjęłam i zaczęłam używać. I jestem zachwycona! Nie spodziewałam się, że mnie tak pozytywnie zaskoczy :) Zapraszam do recenzji ;)
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Biedronce, ok. 4zł / 150ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Żel zamknięty jest w estetycznej biało-niebieskiej tubce stawianej na zamknięciu. Jest ona wykonana z białego plastiku, dość cienkiego, ale nawet pod światło trudno jest zobaczyć pozostałą ilość żelu. Otwiera się ją wygodnie, na zatrzask, nie ma obaw, że połamiemy o niego paznokcie ;)
Sam żel jest dość gęsty i zupełnie bezbarwny. Wielkim zaskoczeniem jest dla mnie jego zapach, bo pachnie naprawdę ślicznie, ale za każdym razem czuję w nim coś innego. Czasem jest to jakiś zapach z dzieciństwa, czasem coś kwiatowego, czasem jeszcze coś innego ;) 
  
  
Dzięki swojej gęstości żel jest bardzo wydajny - odrobina wystarczy do dokładnego umycia twarzy. Zwykle przed tym żelem zmywam makijaż płynem micelarnym, ale żel doskonale pozbywa się resztek makijażu i zanieczyszczeń uzbieranych na cerze w ciągu dnia. Świetnie się pieni, a przy tym, co ostatnio jest dla mnie ważne, nie ściąga cery. Jakiś czas temu robiłam podejście do pewnego żelu z Avonu i tak strasznie mi ściągał skórę, że nie mogłam go znieść, po tygodniu odstawiłam go do koszyka "na zbyciu" ;) Ten na szczęście naprawdę jest bardzo delikatny i skuteczny, nie mam się do czego przyczepić. Nawet jeśli dostanie się do oczu to nie piecze za bardzo, jestem pod wielkim wrażeniem!
Myślę, że będę do niego wracać, a rzadko się to u mnie zdarza, nie bywam wierna tym samym kosmetykom ;) Ten żel jednak jest tani i naprawdę dobry, czego chcieć więcej? :) Zdecydowanie polecam!
  
   
Miałyście ten żel? Również jest on dla Was hitem czy może u Was się nie sprawdził? :)

poniedziałek, 5 września 2011

BeBeauty Body - Relaksująca sól do kąpieli Lawenda

Dziś mała ulga dla tych, którzy wolą czytać o pielęgnacji, niż o kolorówce ;) 
Od jakiegoś czasu choruję na wszystko, co pachnie lawendą. Od zawsze choruję także na wszystko, co urozmaica kąpiel. Wspólnym mianownikiem jest oczywiście sól do kąpieli o zapachu lawendy, więc kiedy zobaczyłam taką w Biedronce, od razu wskoczyła do mojego koszyka. Niestety, drugi raz na pewno już nie wskoczy...
   
   
Opis producenta:
Relaksująca sól do kąpieli Be Beauty Spa Lawenda pochodzi z naturalnych złóż soli kamiennej, bogatej w mikro i makroelementy, które są cennymi składnikami pielęgnującymi skórę. Sól została wzbogacona ekstraktem z lawendy, który znany jest ze swoich właściwości relaksujących i antystresowych, znakomicie odpręża, koi zmysły i wycisza. Po długim wyczerpującym dniu kąpiel z dodatkiem soli lawendowej może stać się chwilą prawdziwego relaksu. 

Cena: ok. 5zł / 600g
  
Skład: Sodium Chloride, Sodium Lauryl Sulfate, Parfum, Propylene Glycol Lavendula Angustifolia Extract, Limonene, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, CI 42080, CI 17200. 
   
     
Moja opinia:
Zaczynając od opakowania i wyglądu, to chyba jedyne plusy. Podoba mi się "słoiczek" i jego zakrętka, same kryształki soli też ładnie się prezentują - są spore, w ładnym kolorze. Na tym plusy się kończą.
Niestety, zapach w żaden sposób nie przypomina lawendy, dla mnie to chemiczne nie wiadomo co. Sól nasypana do wanny rozpuszcza się dość wolno, barwi wodę, choć tylko odrobinkę. Po kąpieli skóra sprawia wrażenie śliskiej - nie jest to pozytywne uczucie... 
Szczerze mówiąc, nie wiem, czy jest sens pisać o niej coś więcej. W dużym skrócie i uproszczeniu - nie polecam! Następnym razem kupię sól od innej firmy.

Jak Wam się podoba nowy wystrój mojego bloga? :)

Teraz spodziewajcie się recenzji kolorówki marki Kobo - dostałam od nich takie ilości produktów do recenzji, że będę Was nimi zasypywać przez rok ;)

wtorek, 23 sierpnia 2011

BeBeauty Body - Peeling do ciała Borówka

Kolejny biedronkowy zakup :) Pewnie większość z Was skusiła się na jakieś cudeńka w ostatnich promocjach Biedronki, ja się szczerze mówiąc obkupiłam :) Najpierw kupiłam ten jeden peeling, ale było mu smutno samemu, więc poszłam do Biedronki raz jeszcze i wyszłam już z torbą pełną kosmetyków, m.in. z drugim peelingiem, tym razem mangowym. Na pierwszy rzut poszedł borówkowy, jakoś bardziej zaintrygował mnie zapachem (choć mangowego jeszcze nie wąchałam ;)) i dziś parę słów o nim :)
   
  
Opis producenta:
Peeling do ciała o słodkim zapachu borówki doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawierająca naturalne drobinki ścierające usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Skóra po użyciu jest oczyszczona i aksamitnie gładka. Zawiera:
  • Łupinki orzecha włoskiego - głęboko oczyszczają i peelingują skórę.
  • Pestki moreli - doskonale złuszczają martwe komórki naskórka.
  • Czarna porzeczka -  delikatnie peelinguje i neutralizuje działanie wolnych rodników. Zawiera olej bogaty w kwasy Omega 6, który sprawia, że skóra jest młoda i promienna.
  • ECOSCRUB - w naturalny sposób usuwa zrogowaciały naskórek.
  • Ekstrakt z borówki - stymuluje i ujędrnia skórę, działa antyoksydacyjnie i przeciwpodrażnieniowo.
  • Gliceryna - działa nawilżająco, zmiękczając skórę.  
Cena: 7,99zł / 200ml
  
Skład: Aqua, Glycerin, Prunus Armeniaca Seed Powder, Polylactic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PEG-8, Ribes Nigrum Fruit, Juglans Regia Shell Powder, Parfum, Propylene (and) Aqua (and) Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Carbomer, Sodium Hydroxide, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Methylparaben, Propylparaben, Benzyl Alcohol, Linalool, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3 Diol, Caramel, CI 42090, CI 16255. 
   

  Moja opinia:
Po pierwsze opakowanie - baaardzo praktyczne i stylowe! Dzięki temu, że ma formę słoiczka, łatwo wybrać z niego potrzebną ilość peelingu, nie będzie też problemów i kombinowania, żeby zużyć go do końca. A sam słoik może się kiedyś do czegoś innego przydać po odklejeniu etykiet ;) Poza tym może widzicie tu podobieństwo do opakowań maseł The Body Shop - to chyba oni zapoczątkowali modę na takie opakowania :) Po drugie - zapach i wygląd - mieszane uczucia, choć raczej na plus ;) Zapach jest słodko-cierpki, choć bardzo naturalny. Pachnie jak owoce, moooże ciut sfermentowane :D Nie każdemu się spodoba, ale akurat ja nie narzekam. Peeling ma wygląd i konsystencję galaterkowatego musu owocowego, mój 5letni brat próbował mi go zjeść - kiedy robiłam zdjęcia do tej notki podleciał ze swoją łyżeczką ;) Jest lekko lejący, dlatego lepiej nabierać mniej, a częściej.
Drobinek peelingujących jest sporo, ten peeling porządnie spełnia swoją funkcję, bez podrażnień czy zadrapań (serio, miałam kiedyś podrapane nogi po jakimś peelingu!). Żadnego nawilżenia ani innego dodatkowego działania nie zauważyłam, ale przecież peeling ma ścierać martwy naskórek, nie wymagajmy od każdego kosmetyku multifunkcyjności ;) Może nie jest super wydajny, ale za tę cenę na pewno warto było go kupić. Teraz ta promocja już się skończyła, ale jeśli kiedyś pojawią się te peelingi znowu, Borówkę możecie kupować bez wahania - za inne nie ręczę, ale powinny być podobne ;)
  

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...