Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coś do poczytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coś do poczytania. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 maja 2014

Coś do poczytania... #14

Pora na kolejną porcję ostatnio przeczytanych przeze mnie książek. Udało mi się przeczytać ich nawet trochę więcej, ale tradycyjnie przedstawię pięć z nich. Zapraszam do zapoznania się z opisami i moimi minirecenzjami ;)
"Kuszenie losu" Meryl Sawyer

"Świat młodej dziennikarki Kelly Taylor zawalił się w dniu, w którym w katastrofie lotniczej zginął jej mąż. Wkrótce spotyka ją kolejny cios: ukochany miał romans i syna. Gdy mija ból i żal po stracie i zdradzie, Kelly postanawia odnaleźć dziecko. Ta decyzja zaprowadzi ją do serca wenezuelskiej dżungli... i w ramiona Logana McCorda - skrytego i niebezpiecznego mężczyzny, który ma własny powód, by wyruszyć wraz z Kelly na ryzykowną wyprawę."

Opis tej książki mnie zaintrygował, ale nie spodziewałam się, że spodoba mi się tak samo, jak powieści Lindy Howard - mojej ulubionej pisarki tego gatunku literatury. Określiłabym tę powieść jako thriller romantyczny, innymi słowy romans z naprawdę dobrą fabułą, ze zbrodnią i akcją w tle. Napisany jest ciekawie, trzyma w napięciu i ma zaskakujące zakończenie, czego chcieć więcej? Inną typową cechą dla tego typu powieści jest główna męska postać, w której ma zakochać się każda czytelniczka ;) Polecam na długie wieczory, idealne dla odprężenia po ciężkim dniu :)
  
"Sługa Boży" Jacek Piekara

"Najbardziej wstrząsająca i bluźniercza wizja w historii polskiej fantastyki!
Oto świat, w którym Chrystus zszedł z Krzyża i objął władzę nad ludzkością. Świat tortur, stosów i prześladowań.
Czuwa nad tym, by Twoja wiara była czysta. Strzeże Twych myśli przed zgorszeniem. Śledzi Twe uczynki, abyś nie zgrzeszył. A jeśli przyjdzie taka potrzeba, ofiaruje Ci bolesną rozkosz stosu. To on — Inkwizytor Jego Ekscelencji Biskupa. Miecz w ręku Pana i sługa Aniołów.
To już szóste wydanie tomu opowiadań o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie. W „Słudze Bożym” czarnoksiężnicy odprawiają bluźniercze rytuały, demony zstępują na świat, czarownice knują mroczne intrygi. A temu wszystkiemu musi przeciwstawić się człowiek, którego serce jest tak gorące jak ogień stosów, na które posyła swe ofiary."

Dawno już nie miałam okazji czytać dobrej polskiej fantastyki, a swego czasu to był mój ulubiony rodzaj literatury - przyznam szczerze, że nieco się stęskniłam za tym ;) Przygody Mordimera czytało mi się świetnie - płynnie, z zainteresowaniem, bez konieczności dumania nad fabułą. Za plus uznaję również to, że jest to zbiór opowiadań, praktyczne rozwiązanie dla kogoś, kto znajduje ok. pół godziny dziennie na czytanie - jak ja teraz, akurat zdążę przeczytać jedno opowiadanie ;) Chętnie zabiorę się i za kolejne tomy, ale raczej nie od razu. W przyszłości - na pewno.
  
"Pod kontrolą" Charlotte Stein

"Kiedy Madison postanawia zatrudnić pracownika, by pomógł jej prowadzić księgarnię z literaturą erotyczną, zaczynają dziać się rzeczy, których nie miała w planach. Bezczelny Andy nie dostaje posady, ale znajduje sobie inne miejsce w życiu bohaterki. Podczas gdy spięty i zahukany Gabriel nie może znieść zachowania pracodawczyni. Jeden mężczyzna przejmuje nad nią kontrolę, drugi pozwala sobie rozkazywać. Tyle że granice się zacierają i Madison nie jest pewna, kto prowadzi, a kto podąża za nią. Podniecający trójkąt, walka o władzę… czy Madison dowie się, czego naprawdę pragnie?"
  
Podczas bardzo luźnego dnia w pracy szukałam czegokolwiek do czytania. Popytałam znajomych i okazało się, że do wyboru mam tylko Grey'a i właśnie "Pod kontrolą", więc wybór padł na tę powieść (?). Już od pierwszych słów widać było, że mam do czynienia z literaturą erotyczną w czystej postaci. Chyba pierwszy raz czytałam coś takiego (Grey się nie liczy, bo jest kiepski, a autorka na siłę udaje, że ma fabułę). Tutaj fabuły prawie nie ma, a 95% całego tekstu to sceny erotyczne. Nie powiem, bardzo dobrze opisane (choć momentami wulgarne) i dość ciekawe, na pewno lepsze niż we wspominanej już trylogii. Niemniej czytało się to-to lekko, jednak nie wiem, czy przekonuje mnie taka pisanina. Nie ukrywam, że bardzo lubię erotykę w literaturze, jednak wolę, gdy obleczona jest w nią ciekawa fabuła. Sama nie wiem, czy polecam "Pod kontrolą" - jak już, to jako ciekawostkę. Może sama spróbuję kiedyś jeszcze sięgnąć po inną pozycję tego typu.

"Handlarka złotem" Iny Lorentz

"Rok 1485 w Niemczech – młoda żydówka Lea przeżywa same tragedie: jej ojciec i młodszy brat Samuel giną w pogromie. Lea, aby zatrzymać spadek po ojcu i tym samym zapewnić sobie środki do życia, musi podawać się za Samuela. W tej podwójnej roli grozi jej wiele niebezpieczeństw, nie tylko ze strony chrześcijan, lecz także jej braci w wierze, którzy chcą za wszelką cenę ożenić „Samuela”. Ona tymczasem zakochuje się w tajemniczym Rolandzie, który nakłania ją do udziału w pełnej przygód misji… Barwna, pełna napięcia powieść historyczna autorów bestsellerowej Nierządnicy."

"Handlarka złotem" to powieść w dość oryginalnych realiach, ponieważ bohaterowie to żydzi w Niemczech w XV w. - mało jest powieści czy filmów, przedstawiających żydów z tego okresu, a przynajmniej ja na takie nie trafiłam.
Przeczyłam może 1/3 część książki i niestety nie wciągnęła mnie, wydaje się nudna, za mało tu jakiejkolwiek akcji. Może też dlatego, że obecnie literatura ma mnie odmóżdżyć, a ta powieść okazała się dość "ciężka", bynajmniej nie pod względem tematyki czy przekazu - po prostu nie przemawia do mnie jej styl. Może kiedyś do niej wrócę, ale na razie odpuszczam.

"Do szaleństwa" Cherrie Lynn

"Co robi słodka i niewinna dziewczyna, która nie chce być dłużej słodka i niewinna? Seksowny tatuaż. I zdobywa superseksownego faceta... Candace ma dość sprawiania przyjemności innym, zwłaszcza rodzicom, którzy wciąż dyktują jej, co ma robić. Czas sprawić przyjemność sobie. Postanawia więc zafundować sobie na urodziny tatuaż. A nikt nie zrobi tego lepiej niż Brian, w którym Candace kocha się od dawna… Od pierwszej chwili, gdy wchodzi do jego studia tatuażu, pociąg, jaki zawsze do niego czuła, wybucha ze zdwojoną siłą. A Candace uświadamia sobie, że nieziemsko seksowny artysta może dać jej o wiele więcej, niż rozkoszny obrazek na nagiej skórze. Jeśli tylko Candace odważy się sprzeciwić rodzinie i posłucha głosu serca, które mówi, że za tatuażami kryje się najwspanialszy facet na świecie…"
  
Miałam ochotę na babską literaturą jakiejś nowej autorki, sięgnęłam na chybił-trafił i był to strzał w dziesiątkę. Trafiłam na uroczą love story, gdzie główna bohaterka jest niewinną 23-letnią dziewicą, a główny bohater, jej długoletni obiekt westchnień, to wytatuowany, wykolczykowany i niegrzeczny bad boy. Brzmi stereotypowo, ale podoba mi się to, co dla nich zgotowała autorka, bo fabuła nie była wcale aż tak banalna i cukierkowa, jak można by się było spodziewać. Podobały mi się dowcipne dialogi, choć głównej bohaterce, Candace, miałam czasem ochotę przywalić ;) Nie obyłoby się również bez scen erotycznych, a te były tu opisane szczegółowo, ale naprawdę ze smakiem. Co prawda aż się wzdrygnęłam, gdy Candace "rozpadła się na miliony kawałków", ale na szczęście zrobiła to raz, a nie co 3 strony :P Tak czy siak - polecam ;)
  
Wygląda na to, że ten zestaw wyszedł typowo "lekki", ale jeśli śledzicie tę serię wpisów, to wiecie, że zwykle czytam tego typu literaturę, która ma mnie odstresować i odmóżdżyć ;) Czytałyście którąś z tych książek, a może dopiero zamierzacie? Dajcie znać :)

Zdjęcia okładek i opisy pochodzą ze strony LubimyCzytac.pl

Z innej beczki - na sugestię jednej z czytelniczek postanowiłam założyć profil na Ask.fm - tak więc jeśli macie do mnie jakiekolwiek pytania, walcie śmiało na ask.fm/OrlicaBlog - nie trzeba mieć konta, by zadawać pytania ;) Nie gwarantuję, że na wszystkie odpowiem, ale przynajmniej się postaram :)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Coś do poczytania... #13

Przed Wami kolejna porcja lekkiej literatury na wieczór, czyli co czyta Orlica?
Zapraszam do zapoznania się z moimi krótkimi opiniami o pięciu ostatnio przeczytanych książkach :)
  
"Córka Słońca" Barbara Wood

"Autorka przenosi czytelnika dziewięć wieków wstecz w świat kultury prekolumbijskiej. Z typowym dla siebie rozmachem i sprawnością warsztatu tworzy fascynującą sagę o miłości i namiętności, osadzoną w egzotycznej scenerii kultury Anasazi. Siedemnastoletnia Hoshitiwa trafia na dwór Mrocznego Pana. Swoją niezwykłą urodą i temperamentem młodziutka garncarka podbija serce samego władcy Tolteków, Jakála, tym samym narażając się możnym i wpływowym rywalom. Osamotniona, zdana tylko na siebie Hoshitiwa musi stoczyć walkę, by ratować siebie i odkryć swoje prawdziwe powołanie, wyznaczone przez bogów."

"Męczyłam" tę książkę ponad miesiąc - raz, że miałam mało czasu, dwa, że książka ma 600 stron, trzy, że nie wciąga jakoś szczególnie. Spodziewałam się, że w całości będzie dotyczyła czasów Hoszitiwy, zresztą ta część najbardziej mi się podobała. Nie przeczytałam jeszcze nawet 1/4 książki, gdy nagle ten wątek się kończy, a akcja przenosi się o kilka stuleci... Z początku w ogóle nie ma również związku między tymi wątkami. Fabularnie książka mnie nie zachwyciła, choć czuje się sympatię do postaci, są barwnie opisane, a jednak czegoś mi tu brakuje. Chętnie przeczytałabym więcej o losach samej Hoszitiwy.
  
"Morderstwo w Orient Expressie" Agatha Christie

"Herkules Poirot po rozwiązaniu sprawy kryminalnej w Azji wraca do Europy. Pociąg Orient Express, którym podróżuje, grzęźnie w zaspie śnieżnej. W nocy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie jeden z pasażerów. Detektyw Poirot rozpoczyna dochodzenie, a jego podróż zamienia się w śledztwo. Fakty wskazują, że zabójca zajmuje przedział w tym samym wagonie… Czy Poirot zdoła rozwiązać zagadkę tajemniczego morderstwa? Sprawa nie należy do łatwych - każdy pasażer jest podejrzany…"

Wiele osób mówiło mi, że to najlepsza książka pani Christie, dlatego zabrałam się za nią w pierwszej kolejności po zapoznaniu się z pierwszą jej pozycją ("I nie było już nikogo"). I szczerze mówiąc - z początku byłam zawiedziona. Najpierw była akcja - morderstwo. Później dłuuuga część zbierania zeznań, co było dość monotonne, dłużyło mi się, gotowa byłam wystawić książce ocenę ok. 5/10. Jednak zakończenie jak zwykle okazało się kluczowe, zaskakujące i bardzo satysfakcjonujące. Myślę, że w czasie czytania każdy czytelnik ma jakieś swoje przypuszczenia, a to przykład powieści, gdzie każde z nich ma pewne racje bytu ;) W każdym razie - warto przeczytać!
  
 "Akademia Mroku. Wybrańcy Losu" Gabriella Poole

"Prawdziwi absolwenci Akademii łapią życie za gardło, Cassandro! Pamiętaj o tym. Elitarna akademia co semestr przenosi się do nowego egzotycznego miasta, uczniowie są nieprawdopodobnie piękni, wyrafinowani i bogaci. A im więcej nowa stypendystka Cassie Bell dowiaduje się o szkole, tym bardziej jest ciekawa. Jakich mrocznych sekretów strzegą Wybrani - grupka uprzywilejowanych uczniów, którzy trzymają wszystkich na dystans? Kim jest tajemniczy chłopak krążący nocami po szkolnych korytarzach? I co tak naprawdę wydarzyło się rok wcześniej, kiedy ostatnia stypendystka zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach? Cassie odkryje, że niebezpiecznie jest wiedzieć zbyt mało, ale za dużo wiedzy może zabić. Będziesz gotowa umrzeć, żeby zostać Wybraną."

Zabierając się za tę książkę, liczyłam na coś lekkiego i odmóżdżającego - dobrze trafiłam. Powieść napisana jest dość ciekawie, choć natrafić można na kilka nieścisłości, głównie w tłumaczeniu, np. Alice czasem jest Alicją ;) Ogólnie jednak spodziewałam się kolejnego powieścidła o wampirach, które są teraz tak modne, a okazało się, że to nie do końca to. Ba, pomysł, który tu został wykorzystany może okazać się znacznie lepszy, ale żeby przekonać się o tym, musiałabym przeczytać kolejne tomy, a na to chyba jednak szkoda mi czasu. W pierwszym tomie właściwie niewiele się dzieje, widać, że był zaplanowany od początku jako otwierający większy cykl, ale ja nie lubię zakończeń typu "ciąg dalszy nastąpi...". Cóż, Akademia Mroku (ang. "Darke Academy", od nazwiska założyciela ;)) mnie nie zachwyciła.
  
 "Pod szczęśliwą gwiazdą" Paula Marshall

"Martin Chancellor długo się wahał nim stanął przed obliczem umierającego ojca. Odżyły niszczące emocje- złość, a nawet nienawiść do człowieka, który jednocześnie hołubił swojego młodszego syna Johna, a poniżał starszego. Martin dopracował się ludzkiego szacunku i bogactwa, z prostego marynarza stał się znaną osobistością. Niczego od ojca nie chce, to wyrachowany starzec go potrzebuje teraz ,gdy John nagle zmarł, a on sam stoi w obliczu śmierci. Martin powinien przejąć rodzinny majątek, inaczej wszystko przepadnie na rzecz Korony. Jest jeszcze sprawa ugody przedmałżeńskiej Johna..."

Bardzo przyjemne czytadło, w sam raz na deszczowe popołudnie :) Idealne dla kogoś, kto lubi historyczne romanse i dworskie intrygi - właściwie dla takich osób cała seria "Epoka Elżbietańska" wydaje się idealna. Nie jest to może ambitna lektura, ale czyta się naprawdę przyjemnie, autorka ukazuje kilka ciekawostek z tamtych czasów, o których nie miałam pojęcia, choć nie wiem, ile jest w nich prawdy historycznej ;) Na pewno fabuła osadzona jest na tle historycznych wydarzeń, jak powstanie hrabiego Essexa w 1601 r, pojawia się też osoba Szekspira. Podoba mi się klimat tego typu powieści, ten średniowieczny romans :)
  
 "Płytkie nacięcie" Karin Slaughter

"To może być najtrudniejsza, a na pewno najbardziej bolesna – bo dotycząca dzieci – sprawa w karierze Jeffreya Tollivera, komendanta policji w niewielkim Heartsdale w stanie Georgia. W tym samym czasie, gdy Sara Linton – miejscowa doktor pediatrii i koroner – znajduje w publicznej toalecie poćwiartowane zwłoki noworodka, policjant musi zapobiec morderstwu nastoletniego Marka Pattersona przez domniemaną matkę dziecka, Jenny Weaver. Tylko dzięki interwencji policjanta udaje się uratować życie Marka. Jenny, niestety, nie miała tyle szczęścia… Jak wykaże sekcja zwłok, nie miała go również wcześniej – liczne ślady na ciele dziewczynki jasno wskazują, że stosowano wobec niej najpotworniejsze formy przemocy, również seksualnej. Kto mógł się dopuścić takiego bestialstwa wobec dziecka? Odpowiedź na to pytanie przejdzie najśmielsze oczekiwania Tollivera i Linton, a skala okrucieństwa, jakie wyrządzono, na zawsze już położy się cieniem na historii na pozór spokojnego, normalnego miasteczka."
  
Mimo że to kontynuacja, spokojnie można czytać tę powieść jako niezależną pozycję. A czy warto? Wg mnie tak. Przyznaję, że książka jest mocna, tematyka dotyka dziecięcej pornografii i pedofilii, a to chyba nigdy nie jest przyjemny temat... Niemniej, napisana jest bardzo dobrze, płynnie się czyta i tym mocniej kibicuje się 'tym dobrym'. Jedyne, co nie do końca mi się podoba to brak zakończenia, które faktycznie zamykałoby wszystkie wątki. Wydaje mi się, że kiedyś już czytałam jakąś powieść pani Slaughter, ale nie pamiętam jaką, choć też kojarzy się pozytywnie. To ten typ literatury, który po prostu dobrze się czyta, więc pewnie powrócę jeszcze do tej autorki.
  
Czytałyście którąś z tych pozycji? Zgadzacie się z moimi opiniami? A może Was do którejś zachęciłam? :)


Zdjęcia okładek i opisy pochodzą ze strony LubimyCzytac.pl

czwartek, 9 stycznia 2014

Coś do poczytania... #12

Miałam ostatnio 6 dni wolnego, wyobrażacie sobie? Rozchorowałam się, dostałam L4 i spędziłam kilka cudownych dni w wyrku, z książką, kotem, ciepłą herbatą i... cóż, antybiotykami, nie mogło być zbyt pięknie ;) W każdym razie udało mi się trochę poczytać, więc dziś podzielę się z Wami opiniami o pięciu ostatnio przeczytanych książkach - choć zaczęłam już gromadzić kolejną piątkę do kolejnego wpisu ;)
 
 
"Piekło czy niebo?" Linda Howard

"Nieznośny upał nie dawał zasnąć. Spacer po plaży mógł być ostatnim ratunkiem. Idąc powoli brzegiem oceanu i wpatrując się w jego ciemne wody Rachel nagle wyczuła jakieś zagrożenie. Wtedy fale wyrzuciły na brzeg nieprzytomnego mężczyznę. Miał dwie rany postrzałowe. Życie powoli z niego uciekało. Kim był: przestępcą czy ofiarą?
Instynkt podpowiedział Rachel , by nie wzywała policji. Nadludzkim wysiłkiem zataszczyła nieznajomego do swego domu, opatrzyła mu rany, udzieliła schronienia. Szybko stają się sobie bliscy, rodzi się między nimi wielka miłość i szalona namiętność. Mimo to rozstanie jest nieuniknione?"

Lindy nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu, choć to chyba najgorsza z jej książek, jakie miałam przyjemność czytać. Bo przyjemność z czytania niewątpliwie jest - jest to lekka i łatwa literatura. Tu jednak mam wrażenie, że książka jest mniej dojrzała, jakby Linda pisała ją jako młodziutka kobieta (szczerze mówiąc, nie wiem, jak chronologicznie ustawić ją w twórczości pani Howard) - bohaterka, niby doświadczona, 30letnia wdowa, a zachowuje się średnio racjonalnie. Poza tym nie ma tego zaskoczenia, które do tej pory serwowała nam autorka na koniec powieści.
Krótko mówiąc - Lindę Howard polecam, ale raczej inne pozycje.
 
   
 "Pamiętnik" Nicholas Sparks
 
"W starym, wytartym notatniku kryje się kronika pewnej miłości, która rozkwitła po zakończeniu II wojny światowej gdzieś w Karolinie Północnej. Noah Calhoun odczytuje ją wieczorami w domu opieki pewnej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy w 1932 roku po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson - ich potajemne spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na czternaście lat..."

Zabrałam się za tę książkę tylko dlatego, że wiele moich znajomych jest zachwyconych historią - zazwyczaj ekranizacją tej powieści. Cóż, przez film nie przebrnęłam, postanowiłam dać szanse książce. Pierwsze wrażenie? Ckliwy język na samym wstępie i wielki druk jak w książce typu "Czytam sam!". Zupełnie nie porwała mnie historia miłosna sprzed lat, opowiadana przez Noah, tym bardziej nie porwał mnie styl autora. Gdyby powieść składała się tylko z tych elementów, dostałaby pewnie najniższą z możliwy not. Jednak ostatnie kilkadziesiąt stron... to, co się dzieje obecnie w życiu Noah i Allie, ich listy... OK, przyznaję, ta część jest mocno poruszająca, uroniłam kilka łez, doceniłam historię. Mimo wszystko nadal uważam, że takie ckliwe przesłodzone powieści nie są dla mnie i może coś nie tak z moim postrzeganiem świata albo wiarą w ludzi, ale trudno mi sobie wyobrazić taką miłość i takie wyznania pary w tak podeszłym wieku - mimo że jestem od siedmiu lat w szczęśliwym związku.
 
  
 "Perfumy Kleopatry" Jina Bacarr
 
"Europa, 1939 rok. Nad światem zbierają się ciemne chmury, wybuch wojny jest tylko kwestią czasu. Jednak elity balują i bawią się w ekskluzywnych klubach, w których królują dekadencja i perwersja. Jedynym zmartwieniem tych ludzi jest zaspokojenie własnych żądzy...
Lady Eve Marlowe ma wszystko, co potrzebne do prowadzenia rozwiązłego życia - dobre pochodzenie, majątek, urodę i nieposkromiony apetyt seksualny. Ma też wyjątkowo cenny skarb - recepturę perfum przygotowanych ponoć dla samej Kleopatry. Niepokojący, uwodzicielski zapach działa na zmysły i wyzwala pożądanie. Siła starożytnego eliksiru wciąga Eve w niebezpieczną grę. Przemierzając metropolie Europy i Afryki, lady Marlowe odrzuci resztki wstydu i zasmakuje w czysto cielesnej rozkoszy."


Dawno nie czytałam tak chaotycznej powieści. Zdecydowana większość fabuły to pamiętnik głównej bohaterki, która co rusz zmienia omawiany okres w swoim życiu, przez co bardzo trudno jest połapać się w chronologii zdarzeń. Wydaje mi się, że cała fabuła utkana jest tylko po to, żeby upchać jak najwięcej erotycznych zwierzeń i opowieści bohaterki, a cały wątek szpiegowski mógłby być ciekawy, gdyby go bardziej rozwinąć. Szczerze mówiąc nieco męczyłam się przez tę książkę - nie porywa, za mało tu akcji i jakiegoś płynnego ciągu przyczynowo-skutkowego.
 
  
"Ryzykowny pomysł" Jacek Dąbała

"'Ryzykowny pomysł' to kryminał Jacka Dąbały, powieściopisarza, literaturoznawcy, antropologa mediów, wieloletniego dziennikarza telewizyjnego. Opublikował powieści: Telemaniak, Prawo śmierci, Pieszczochy losu, Diabelska przypadłość, i Złodziej twarzy, jest także współautorem scenariusza do filmu Młode wilki Jarosława Żamojdy. 'Ryzykowny pomysł' przedstawia losy Artura Brandta, znanego scenarzysty i reportera telewizyjnego, dla którego pomyłkowy telefon staje się początkiem niebezpiecznego, dziennikarskiego śledztwa. Czy podejmując zagadkowy trop, zrealizuje reportaż swojego życia, czy też straci więcej, niż przypuszczał, czytelnik musi przekonać się sam."

Rzadko sięgam po polskie książki, a tę wzięłam z biblioteki właściwie przypadkiem. Opisana jest jako kryminał, a okazuje się, że to bardzo przyjemna lekka lektura z wielką dozą humoru. Bardzo spodobał mi się styl autora, to jak buduje fabułę i w jednym zdaniu zawiera cały zwrot akcji. Dotarłam do świetnego, zaskakującego zakończenia, a wtedy okazało się, że po nim następuje jeszcze jedno, lepsze i bardziej zaskakujące zakończenie w epilogu. Na pewno nie jest to książka, którą zapamiętam na lata, ale nie żałuję tych kilku godzin poświęconych na czytanie jej :)
 
 
 "Grobowy zmysł" Charlaine Harris

"Martwi leżą dosłownie wszędzie. Harper wyczuwa ich grobowym zmysłem. Harper zarabia na życie czymś w rodzaju słuchu i węchu, ale…metafizycznego. „Czuje” człowieka, który wybrał się na polowanie ze swoim wrogiem i od lat leży w zaroślach pod tamtym drzewem. Widzi kości pechowej kelnerki, co obsługiwała niewłaściwą osobę i skończyła pod dachem opuszczonej rudery. Słyszy historię nastolatka, który wypił za dużo w nieodpowiednim towarzystwie. Podły los zgotował mu płytki grób w sośniaku. Gdzieś tam, wśród zwłok zakopanych w ogródku, zatrzaśniętych w bagażnikach porzuconych aut, obciążonych blokami cementu i zatopionych w jeziorze, może być jej siostra."
 
Uwielbiam książki pani Harris! Nie te, które przyniosły jej największą sławę i na ich podstawie nakręcono serial 'True Blood', ale z zapałem pochłaniam wszystkie inne jej serie. Teraz trafiłam na kolejną, tym razem bohaterką jest Harper, która po wypadku w dzieciństwie jest w stanie wyczuć ciała zmarłych, oraz jej brat, z którym łączą ją podejrzane relacje. Jak inne książki autorki, tak i tę czyta się niesamowicie płynnie i szybko, fabuła bardzo wciąga i skłania czytelnika do wyciągania własnych wniosków - a i tak końcówka powoduje wielkie "Ahaaaa..." ;) Z wielkim entuzjazmem wzięłam się także za pozostałe tomy ("Grób z niespodzianką", "Lodowaty grób" i "Grobowa tajemnica") i od razu mogę Wam powiedzieć, że trzymają poziom - jeśli przeczytacie pierwszy, zdecydowanie zachęcam również do pozostałych :)
 
I tradycyjnie zapytam - czytałyście którąś z tych pozycji? A może zamierzacie przeczytać? :) Zapraszam do dyskusji! (Coś czuję, że tym razem o "Pamiętniku" będzie tu najgłośniej ;)).
 
Jeszcze jedna mała kwestia - na próbę wyjustowałam posta, choć zwykle piszę z wyśrodkowanym tekstem i już się przyzwyczaiłam... Chciałabym jednak Was zapytać - czy tak czyta Wam się lepiej? A może nie robi Wam to różnicy? :) Dajcie znać!

Zdjęcia okładek i opisy pochodzą ze strony LubimyCzytac.pl

środa, 18 grudnia 2013

Coś do poczytania... #11

Zapytałam Was wczoraj na blogowym FaceBooku, o czym chcecie dziś poczytać, do wyboru dałam wpis o książkach, woskach, perfumach czy dodatkach - jestem mile zaskoczona, że zdecydowana większość z Was zagłosowała za książkami ;)
Wiem, że czytam lekką i dość uniwersalną literaturę, więc może uda mi się Was do jakiejś pozycji zachęcić lub zniechęcić ;) Zapraszam więc do czytania moich mini-recenzji pięciu ostatnio przeczytanych książek:
    
"Mr. Perfect" Linda Howard

"Jaine wprowadza się wreszcie do pierwszego własnego domu na przedmieściu Detroit. Ma nadzieję, że znajdzie tu ciszę i spokój. Z koleżankami, ot tak, dla zabawy, tworzy nie pozbawioną pikanterii listę cech mężczyzny idealnego, Mr Perfecta, jak go nazwały. Lista staje się sensacją dnia, zaczyna krążyć po poczcie elektronicznej, budzi zainteresowanie prasy i telewizji. I oto niewinny żart staje się sprawą śmiertelnie poważną, w całym złowieszczym znaczeniu tego słowa. Marzenia o mężczyźnie idealnym przeradzają się w koszmar..."

 Coraz bardziej przekonuję się, że Linda jest moją faworytką w kwestii tego rodzaju literatury. "Mr Perfect" to powieść typowa dla niej - kryminał z elementami romansu, ze śmiałymi scenami erotycznymi (opisanymi o niebo lepiej niż w popularnej serii o Grey'u ;)). Po raz kolejny zakończenie powieści kompletnie mnie zaskoczyło - autorka potrafi pokierować czytelnika tak, żeby myślał, co stanie się dalej, po czym podaje do jego wiadomości jakieś szokujące rozwiązanie, tak było i tym razem. Nikt nie zgadnie, kim jest tytułowy Mr Perfect ;)
 
  
"Szpieg i dama dworu" Anne Herries
 
"Anglia, XVI wiek. Przystojny sir Nicholas Grantly uchodzi na dworze Elżbiety I za lekkoducha i bawidamka. Jedynie królowa i bezpośredni zwierzchnik wiedzą, że jest to wygodny kamuflaż. Sir Nicholas pełni tajną misję: szpieguje wrogów Elżbiety I zarówno w Anglii, jak i na kontynencie. Oczywiście nie może tego wyjawić Catherine Moor, pięknej i mądrej dworce, która zdobyła jego serce. Obiecuje sobie, że już wkrótce podziękuje królowej za służbę i wtedy wyzna ukochanej swoje tajemnice. Kiedy wyrusza w ostatnią podróż, nie wie, że Catherine grozi śmiertelne niebezpieczeństwo..."
  
Spodziewałam się po tej powieści taniego romansidełka z oklepanymi frazesami, ale okazało się, że można ją wręcz uznać za powieść historyczną ;) OK, nie opiera się raczej na żadnych faktach, a jej fabuła nie dotyczy światowych problemów, ale czyta się dobrze - mamy tu królewskie intrygi, ciekawe postaci, choć mało szczegółowo opisane wg mnie. Jest też kilka rzeczy, które nieco rażą (choćby 8latka mówiąca językiem zdecydowanie nie "8letnim"), ale nie jest tego dużo. Jeśli ktoś lubi powieści osadzone w czasach elżbietańskiech itd., polecam jako lekką lekturę :) 
  
     
"Minaret" Leila Aboulela

"W swoim muzułmańskim hidżabie, ze spuszczonym wzrokiem, Najwa jest niewidzialna dla większości, szczególnie dla bogaczy, których domy sprząta. Dwadzieścia lat wcześniej. Najwa, studiująca na uniwersytecie w Chartotum, nie przypuszcza nawet, że pewnego dnia będzie zmuszona pracować jako służąca. Marzeniem młodej, wychowanej w wyższych sferach Sudanki było zamążpójście i założenie rodziny. Koniec beztroskich chwil Najwy przyszedł wraz z zamachem stanu, który zmusił ją i jej rodzinę na polityczne zesłanie do Londynu. Nie spełniły się jej marzenia o miłości, ale przebudzenie w nowej religii, islamie, przyniosło jej inny rodzaj ukojenia. W tym momencie, w jej życiu pojawia się Tamer, pełen życia, samotny brat jej pracodawczyni. Obydwoje znajdują wspólną więź w religii, i powoli, niezauważalnie, zakochują się w sobie…"
  
Spodziewałam się po tej książce kolejnej opowieści o złym traktowaniu muzułmanek, jednak okazało się zupełnie inaczej, można powiedzieć, że historia jest odwrotna. Poznajemy Najwę, gdy jako młoda dziewczyna mieszka z rodziną w Sudanie, ale nie należą oni do tradycjonalistów - Najwa nie nosi hidżabu, nie modli się, jest zafascynowana Wielką Brytanią. Nagle w jej życiu wszystko się zmienia, zmuszona jest to przewartościowania swoich priorytetów, wreszcie dociera do tego miejsca w życiu, kiedy wiara jest jej po prostu potrzebna. Przyznam, że ciekawie jest spojrzeć na Islam z tej perspektywy. Z kwestii technicznych - nie podobało mi się tasowanie czasowe w powieści - tzn. np. Rozdział 1 - 1989, Rozdział 2 - 2001, Rozdział 3 - 1990 itd. Poza tym przepiękna okładka też ma wadę - bohaterka w powieści jest ciemnoskóra ;)
  

"I nie było już nikogo" Agatha Christie

"Dziesięć osób, każda podejrzana o morderstwo, zostaje zaproszonych przez tajemniczego gospodarza do domu na wyspie. Gdy ginie druga osoba, goście szybko zdają sobie sprawę, że to, co początkowo uważali za nieszczęśliwy wypadek, jest robotą zabójcy. Postanawiają odkryć jego tożsamość, ale okazuje się, że nikt nie ma alibi. Odizolowani od społeczeństwa, niezdolni do opuszczenia miejsca pobytu, umierają jeden po drugim w sposób opisany w dziecięcej rymowance, która wywieszona jest w ich pokojach."
 
Na wstępie i bez bicia przyznam, że to moje pierwsze zetknięcie z Agatą Christie, ale na pewno nie ostatnie. "I nie było już nikogo" to powieść krótka, niesamowicie wciągająca i intrygująca. Czytelnik od początku do samego końca razem z bohaterami zastanawia się, kto z nich jest mordercą, gdy tymczasem zakończenie jest naprawdę zaskakujące. Ponadto chylę czoła przed warsztatem pani Agaty - nie można jej odmówić umiejętności pisania :) Wspomnę też, że krótkie rozdziały i podrozdziały ułatwiają płynne czytanie, jeśli nie ma się na to zbyt dużo czasu :)
 
  
 "Kochanek z zaświatów" Barbara Wood

"Młoda i piękna Amerykanka przybywa do Anglii, skąd wywodzi się jej rodzina, by odwiedzić chorego dziadka i mieszkających tu krewnych. Przestępując próg rodzinnego domu, przekracza granicę między teraźniejszością a przeszłością i powoli odkrywa prawdę o wielkiej rodzinnej tajemnicy, po której w pamięci żyjących pozostało tylko złe i niejasne wspomnienie. Przybywające z zaświatów duchy przodków wciągają zimną Amerykankę w sidła nieziemskich namiętności, uczą ją odczuwać strach, ból i miłość. Dziewczyna zaczyna też poszukiwać w starej Anglii rodzinnych korzeni."
 
"Kochanek z zaświatów"? Łot de hel? Oryginalny tytuł to "Yesterday's Child" i pasuje znaaacznie bardziej, za polski tytuł mam ochotę kogoś skrzywdzić. Ogólnie książka jest bardzo dobra, choć biorąc się za nią, myślałam, że to bardziej współczesna literatura, tymczasem została napisana w 1979 i da się to wyczuć, czytając. Ogólnie podoba mi się tematyka książek Barbary Wood, więc w najbliższym czasie planuję zabrać się za inny jej tytuł (oby lepiej przetłumaczony!). "Yesterday's Child" to powieść o kobiecie, która wraca z USA do Anglii, odkrywa swoje korzenie i próbuje rozwikłać rodzinne tajemnice. Mamy tu bardzo dobry przykład powieści ezoterycznej - bo określenie "fantastyki" mi tu zupełnie nie pasuje. Ogólnie mówiąc - jestem na tak :)
  
  
Czytałyście którąś z tych książek albo inne powieści tych autorek? :)
Mam dziś 'prawie wolne', więc chętnie podyskutuję na ich temat ;)

Zdjęcia okładek i opisy pochodzą ze strony LubimyCzytac.pl

czwartek, 14 listopada 2013

Coś do poczytania... #10

Jak na ironię, choć wolnego czasu teraz praktycznie nie mam, udaje mi się znaleźć czas na czytanie, głównie w przerwach między zajęciami - do domu i tak nie opłaca mi się wracać, więc znajduję jakieś przytulne miejsce na wydziale i zaszywam się na dwie godzinki, do kolejnych ćwiczeń czy wykładów ;) Przeczytałam ostatnio trochę, więc chętnie podzielę się moimi wrażeniami z pięciu lektur.
  
"Zauroczenie" Margit Sandemo
   
"Silje, córka Arngrima, miała zaledwie 17 lat, gdy zaraza w 1581 roku zabrała wszystkich jej bliskich. Wygłodniała, zziębnięta, z dwójką osieroconych, przygarniętych dzieci, podążała ku miejscu za miastem, gdzie palono zwłoki zmarłych; tak bardzo pragnęła rozgrzać się przy ognisku. W tej dramatycznej chwili zaopiekował się nią tajemniczy mężczyzna - człowiek z rodu Ludzi Lodu..."
   
Po raz kolejny wracam do tej serii - kocham "Sagę o Ludziach Lodu" za całą tą skandynawską magię i niesamowitą mroźną atmosferę! Pierwszy tom czytam już po raz enty, tym razem jednak mam ambicję skończyć wreszcie całą serię ;) Ich niewątpliwą zaletą jest to, że bez większych problemów można przeczytać tom w jeden wieczór.
W pierwszym tomie poznajemy Silje i Tengela, którzy nadają początek rodowi, którego dotyczy cała seria. Choć później postaci pojawi się mnóstwo, ta para zawsze budzi sentymenty :)
Myślę, że SoLL można polecić każdej kobiecie w każdym wieku, ba, zapewne spodobałaby się i wielu mężczyznom :)
 
  
"Chłopcy" Jakub Ćwiek
 
"Rykiem silników, hukiem wystrzałów i głośnym: BANGARANG! – tak zwiastują swoje przybycie Zagubieni Chłopcy, najbardziej niezwykły gang motocyklowy na świecie. Niegdyś wierni towarzysze Piotrusia Pana, dziś odziane w skórzane kurtki zakapiory pod wodzą zabójczo seksownej Dzwoneczek. Zrobią wszystko, by przetrwać… i dobrze się przy tym bawić. Bez względu na cenę.
Jakub Ćwiek powraca z nową wystrzałową historią! Przekonajcie się, co wyjdzie z połączenia ciężkiego klimatu rodem z popularnego serialu Sons of Anarchy z bajkowymi postaciami klasycznej powieści Jamesa M. Barriego Piotruś Pan. Ilustracje do książki wykonał Robert Adler."
   
Od kiedy tylko usłyszałam o tej książce, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Raz, że uwielbiam Ćwieka, a dwa, że idea przerobienia Zagubionych Chłopców na motocyklowy gang mnie zachwyciła. Dłuuugo polowałam na tę książkę i kiedy wreszcie ją dorwałam... delektowałam się nią blisko dwa tygodnie. Spodziewałam się powieści, dostałam zbiór opowiadań, ale nie przeszkadza mi to jakoś szczególnie. "Chłopcy" to lektura bawiąca do łez, wciągająca, momentami smutna. Czytelnik wiele sobie dopowiada, bo sporo tu wątków, które same w sobie mogłyby być powieściami. Po przeczytaniu nabrałam wielkiej ochoty, żeby przeczytać "oryginalnego" "Piotrusia Pana", czyli wersję Barriego - aż wstyd, że do tej pory tego nie zrobiłam...
"Chłopców" polecam całym sercem i czekam na więcej!
  
  
"Ósma ofiara" Andreas Franz

"Nieznajomy wysyła frankfurckiej policji kryminalnej mroczne cytaty z
Biblii. Niesmaczny żart? Chyba nie. Odrażające morderstwo, które bada
komisarz Julia Durant, może mieć związek ze słowami szaleńca. I z
kolejnymi zabójstwami, zawsze według tego samego schematu: wszystkie
ofiary są nagie, a na ich czołach widnieje krwawa liczba 666. Tropiąc
przestępcę, policja wpada w coraz głębsze bagno zorganizowanej
przestępczości i korupcji. Seks i zbrodnia w ciemnych uliczkach
Frankfurtu – intensywny, niepokojący kryminał bestsellerowego autora."
  
To jedna z nielicznych powieści, gdzie kibicuje się mordercy, bo okazuje się, że wbrew pozorom to nie on jest czarnym charakterem... Czytało się dobrze, choć słownictwa nie nazwałabym bogatym - nie wiem, czy to kwestia oryginału czy tłumaczenia. Powieść raczej nie trzymała w napięciu, ale też nie do końca o to w niej chodziło. Muszę też przyznać, że zakończenie i tożsamość mordercy była zaskakująca. Więcej nie zdradzę, jak ktoś ma ochotę przeczytać - śmiało. Ja nie polecam, nie odradzam ;)
    
     
"Grecka willa" Judith Gould

"Tracey Sullivan ma wszystko, o czym może marzyć dziewczyna. Młodość, urodę, talent pisarski, interesującą pracę w stacji telewizyjnej, czułego ojca, oddaną przyjaciółkę i wspaniałego narzeczonego, przystojnego Briana Rutherforda Biggsa III, dziedzica jednej z największych fortun w Miami, mężczyznę, o którego względy ubiega się wiele kobiet, a który wybrał właśnie ją. Jeden tragiczny incydent drogowy pozbawia ją tego, co w jej życiu było najcenniejsze. Tracey traci niemal wszystko. Jako jedyny spadek pozostaje jej stary, wypełniony dokumentami kufer, który okazuje się prawdziwą puszką Pandory. Podejmując wyzwanie rzucone przez los, Tracey wyrusza do Grecji. Celem jej podróży jest wyrastająca z Morza Egejskiego wyspa Santoryn. Ale luksusowa posiadłość nowej pracodawczyni, ekscentrycznej gwiazdy filmowej, Uranii Vickers, także skrywa mroczną tajemnicę, a upiory przeszłości czają się również wśród oślepiająco białych zabudowań gwarnych, greckich uliczek."
  
Bardzo dziwna powieść, może dlatego, że nie jestem do takich przyzwyczajona. Na początku zaskakują nas niesamowite zbiegi okoliczności, które przytrafiają się bohaterce - istne science fiction. Zakończenie również jest zaskakujące, ale książka ogólnie się dłuży. Nie ma tu zbyt dużo akcji, a opisy są raczej nużące. Ba, nawet opisy pięknych greckich krajobrazów nie są zbyt obrazowo napisane, nie działają na wyobraźnię. Powiedziałabym, że książka przeciętna ;)  
  
  
"Śmierć za dnia" Kathy Reichs
 
"W przejmującym chłodzie montrealskiej zimy Tempe Brennan odkopuje pochowane ponad sto lat wcześniej zwłoki. Nie to jednak pochłania bez reszty jej uwagę, lecz seria współczesnych morderstw i zaginięć. Tylko ona jest w stanie połączyć pozornie niezwiązane ze sobą szokujące wydarzenia. Na miejscu zbrodni, w kostnicy i w laboratorium Tempe zgłębia tajemnicę śmiertelnego pożaru w Quebec, przyprawiających o dreszcz wydarzeń w Południowej Karolinie i bierze udział w mrożącej krew w żyłach ostatecznej rozgrywce w Montrealu, która okazuje się sprawdzianem jej umiejętności zawodowych i woli przetrwania."

Dawno nie czytałam kryminału, gdzie było tak wiele pozornie niepowiązanych ze sobą zbrodni, które ostatecznie okazywały się tworzyć logiczną całość. Przyznam, że próby złożenia tego do kupy zajęły mi całą powieść, a zakończenie i tak było nieco inne, niż moje kombinowanie. Czyta się tę powieść naprawdę dobrze, ale ostrzegam tak jak przy pierwszym tomie - jeśli ktoś spodziewa się tu Tempe rodem z serialu "Kości", niech przestanie. Jedyne, co łączy te dwie serie to imię, nazwisko i zawód głównej bohaterki, poza tym - absolutnie nic.
 
 
Czytałyście którąś z tych książek albo może zachęciłam Was właśnie do lektury? :) 
 
Zdjęcia okładek i opisy pochodzą ze strony LubimyCzytac.pl

środa, 24 lipca 2013

Coś do poczytania... #9

Udało mi się skompletować kolejny zestaw książek, o których mogę Wam dziś napisać :) Prawdę mówiąc, cztery z tych pięciu pozycji przeczytałam będąc w podróży, bo tylko siedząc w pociągu czy autobusie mam ostatnio czas na czytanie, ale dobre i to, prawda? ;)
Zapraszam więc na kolejną porcję mini recenzji i oczywiście zachęcam do dyskusji!
  
"Piętno stokrotek" G. J. Moffat
    
"Logan Finch osiągnął to, o czym marzył. Ma pieniądze, prestiż, perspektywę awansu na partnera w największej kancelarii prawniczej w Glasgow. Lecz wciąż nie może zapomnieć o kobiecie, która opuściła go bez słowa przed dwunastu laty. Nagle znów słyszy o Pennelope. Od policji: Pennelope została zamordowana. Miała jedenastoletnią córkę, która zniknęła... Żeby ją odnaleźć, Logan musi zaryzykować wszystko. I stanąć przez wyborem pomiędzy prawem a sumieniem..."
  
Pierwszy raz miałam styczność z tym autorem i myślę, że chętnie przeczytałabym coś jeszcze :)
Powieść napisana jest świetnie, trzyma w napięciu. Powiedziałabym, że to powieść akcji, a nie thriller, ale i do tego opisu pasuje. Bardzo podoba mi się kreacja głównego bohatera, który nie jest idealny, przerysowany i nie staje się supermanem z prawnika z dnia na dzień. Na początku można się trochę pogubić w postaciach, a niektóre z nich kojarzą się jednoznacznie z konkretnymi osobami (np. wielki czarnoskóry żołnierz o nazwisku Washington czy teksańczyk... Tom Hardy ;)) - nie wiem, czy to celowy zabieg, ale średnio mi się to spodobało, choć postaci same w sobie ciekawe.
Ogólnie mówiąc - książka dobra, ale nie rzuciła mnie na kolana i nie będę do niej wracać.
  
    
"Więzień Nieba" Carlos Ruiz Zafon
  
"Rok 1957. Interesy rodzinnej księgarni Sempere i Synowie idą tak marnie jak nigdy dotąd. Daniel Sempere, bohater Cienia wiatru, wiedzie stateczny żywot jako mąż pięknej Bei i ojciec małego Juliana. Następny w kolejce do porzucenia stanu kawalerskiego jest przyjaciel Daniela, Fermín Romero de Torres, osobnik tyleż barwny, co zagadkowy: jego dawne losy wciąż pozostają owiane mgłą tajemnicy. Ni stąd, ni zowąd przeszłość Fermina puka do drzwi księgarni pod postacią pewnego odrażającego starucha. Daniel od dawna podejrzewał, że skoro przyjaciel nie chce mu opowiedzieć swej historii, to musi mieć ważny powód. Ale gdy Fermín wreszcie zdecyduje się wyjawić mroczne fakty, Daniel dowie się "rzeczy, o których Barcelona wolałaby zapomnieć". Jednak niepogrzebane upiory przeszłości nie dadzą się tak łatwo wymazać z pamięci. Daniel coraz lepiej rozumie, że będzie musiał się z nimi zmierzyć. I choć zakończenie powieści wydaje się ze wszech miar pomyślne, to Ruiz Zafón mówi nam wprost, że "prawdziwa Historia jeszcze się nie skończyła. Dopiero się zaczęła"."
   
Od razu, gdy zabrałam się za czytanie, przypomniałam sobie, za co kocham Zafona - za magię w jego powieściach, niesamowity klimat i za język, który u kogoś innego mógłby być zwykłą grafomanią - u Zafona jest po prostu pięknie!
Książkę przeczytałam bardzo szybkom, wciągnęła mnie niesamowicie, jak i dwa poprzednie tomy. Czytałam je już jakiś czas temu i chwilę mi zajęło poprzypominanie sobie kto jest kim, ale myślę, że spokojnie może to przeczytać też osoba, która wcześniej nic z Zafonem nie miała wspólnego.
To, co mogę zarzucić tej powieści to to, że kończy się zbyt szybko. Wszystko się wyjaśnia w krótkim czasie i czytelnik ma straszny niedosyt, gdy dociera do ostatniej strony...
  
  
"Luna" J. R. Rain
  
"Kim jest ta kobieta? Matką, żoną, prywatnym detektywem – oraz wampirem. Przed sześcioma laty Samantha Moon, pracownica federalnego urzędu, była idealną żoną i matką, mieszkała na przedmieściu i woziła dzieci na treningi. Lecz jedno niespodziewane, nieprawdopodobne wydarzenie – atak wampira – zmieniło jej życie na zawsze. A „zawsze” to bardzo długo dla kogoś, kto nie może umrzeć…"
  
Nie da się ukryć, że nie jest to zbyt ambitna literatura, zwłaszcza, że powstała w fali mody na wampiry. Jest tu trochę dziwnych motywów, które niekoniecznie zgadzają się z jakimikolwiek wyobrażeniami o wampirach, ale czyta się lekko i przyjemnie. Na pewno nie jest to jednak książka, którą będę pamiętać za rok.
  
  
"Oskar i pani Róża" Eric-Emmanuel Schmitt
  
"Oskar i pani Róża to wydarzenie literackie na miarę Małego księcia. Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar leży w szpitalu i nie wierzy już w żadne bajki. Wtedy na jego drodze staje tajemnicza pani Róża, która ma za sobą karierę zapaśniczki i potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji... Oskar i pani Róża to jedna z najpiękniejszych i najsłynniejszych powieści Erica-Emmanuela Schmitta, znakomitego francuskiego pisarza, wyróżnionego w 2010 roku Le Prix Goncourt de la Nouvelle."
 
Dawno nie przeczytałam książki, która na tak niewielkiej ilości stron zmieściła tyle treści... Bardzo mnie zauroczyła, wzruszyła, poruszyła, dała do myślenia, choć naprawdę się tego nie spodziewałam. Dla jednych może to być krótka lekcja życia, dla innych krótka lekcja wiary, cierpliwości czy po prostu pokory. Opowieść jest tak wielowymiarowa, że chyba każdy wyciągnie z niej to, czego akurat potrzebuje. Czyta się szybciutko, ale długo nie można jej wyrzucić z głowy - sama pewnie nie zapomnę jej nigdy. Oskar i pani Róża będą mi o sobie przypominać.
  
  
"Anioł Śmierci" Linda Howard
  
"Wyścig o przetrwanie w zmysłowej powieści jednej z największych gwiazd thrillerów romantycznych. Zjawiskowo piękna Drea, dziewczyna nowojorskiego króla zbrodni, ma dość życia w złotej klatce, dość upokorzeń i przemocy. Wie jednak, że zaborczy kochanek nigdy nie pozwoli jej odejść. Wiec decyduje się na desperacki krok: ucieka. W ślad za nią rusza płatny zabójca. A Drea musi wybrać: już zawsze oglądać się za siebie czy stanąć z nim twarzą w twarz..."
  
Linda Howard już po raz trzeci zapewniła mi kilka godzin dobrej lektury. Uwielbiam jej książki, bo łączą w sobie cechy babskich odmóżdżaczy i dobrych thrillerów czy kryminałów, naprawdę świetnie się je czyta! "Anioł śmierci", mimo tandetnego tytułu, okazał się kolejną dobrą powieścią. Czytało się świetnie, fabuła strasznie wciąga, a śmiałe sceny erotyczne mogłyby być przykładem dla niejakiego Grey'a - są opisane znacznie lepiej. Jedynym minusem tej powieści jest dodanie tej odrobinki "fantasy" - uwielbiam fantastykę, ale jakoś nie tutaj, nie spodziewałam się jej u Lindy...
   
  
Czytałyście którąś z tych książek? Może Wasze opinie różnią się od moich? :)
  
Zdjęcia i opisy książek pochodzą ze strony LubimyCzytac.pl

czwartek, 16 maja 2013

Coś do poczytania... #8

Mam dziś mnóstwo do zrobienia, więc oczywiście wolę napisać notkę ;)
Uzbierało mi się kolejne pięć książek, którymi chciałabym się z Wami podzielić - myślę, że znajdziecie tu coś interesującego dla siebie, choćby powieści Lindy Howard, a może koci poradnik?
Zapraszam do czytania :)
   
"Dość już łez" Linda Howard
  
"Milla po porwaniu jej maleńkiego synka ma w życiu tylko jeden cel – odnalezienie dziecka. Całe swoje życie podporządkowuje tragedii. Rozstaje się z mężem i zakłada organizację, która pomaga rodzinom znajdować ich zagubionych bliskich. Jej obsesyjną potrzebą pozostaje jednak odnalezienie własnego syna. Po dziesięciu latach daremnych poszukiwań do pomocy wynajmuje tajemniczego Diaza, podejrzanego człowieka znanego jako łowca. Ten samotny wilk, z którym wbrew swojemu rozsądkowi nawiąże gorący romans, pomoże jej odnaleźć odpowiedzi na pytania, które zadawała sobie od lat."
  
Pierwsze wrażenie o tej książce nie było zbyt pozytywne ze względu na styl pisania autorki, która namiętnie powtarzała te same informacje po kilka razy, jakby czytelnik był idiotą. Im dalej jednak czytałam, tym mniej mi to przeszkadzało, ponieważ niewątpliwym atutem powieści jest świetna fabuła, która niesamowicie wkręca. Książka nie jest może napisana najlepszym językiem i w najlepszy sposób, ale na pewno jest godna uwagi, momentami bardzo wzruszająca, a na pewno trzymająca w napięciu. Zryczałam się kilkukrotnie podczas czytania, poza tym zdążyłam sama niemal zakochać się z Diazie - która kobieta by takiego nie chciała? ;) Nie ukrywam, że elementy romansu zostały świetnie wplecione w thrillerową fabułę, bez nich nie byłoby już tak ciekawie ;)
  
  
 "Niebezpieczne zbliżenie" Linda Howard
  
"Po śmierci męża Baily Wingate dziedziczy fortunę. Jego dorosłe dzieci szczerze nienawidzą młodej macochy. Zmęczona wiecznymi kłótniami, Baily postanawia wyjechać. Prywatny samolot, którym leci do Denver, rozbija się w Górach Skalistych... Przyzwyczajona do luksusu, delikatna kobieta musi samotnie zmierzyć się z bezlitosną przyrodą i uratować rannego pilota. Wokół jest tylko śnieg i bezkresne pustkowie. A katastrofa nie była wcale nieszczęśliwym wypadkiem..."
  
Jeden luźny dzień w pracy i przeczytałam całą książkę za jednym zamachem!
To moje druga, po "Dość już łez", powieść tej autorki i mogę z całą pewnością powiedzieć, że się polubiłyśmy z Lindą. Jest to idealny rodzaj literatury na długie wieczory - elementy kryminału, thrillera, przygody z odpowiednią dawką romansu, w dodatku napisane w naprawdę dobry sposób. Tak jak w tej pierwszej książce irytowały mnie pewne zabiegi językowe autorki, tak tutaj nie mam się do czego przyczepić - czytałam z zapartym tchem i żadne błędy czy nieścisłości nie odwracały mojej uwagi od fabuły. Dodać do tego zaskakujące zakończenie i voila - mamy bardzo udaną powieść :)
  
  
 "Prawdziwe morderstwa" Charlaine Harris
  
"Poznajcie Aurorę Teagarden - kolejną z bohaterek wykreowanych przez bestsellerową autorkę, Charlaine Harris. Niezwykłą bibliotekarkę, której inteligencja, intuicja i przenikliwość pozwalają rozwikłać najbardziej niezwykłe tajemnice oraz pełne mroku zagadki. Lawrenceton w stanie Georgia, przedmieścia nieustannie rozwijającej się Atlanty, to de facto nadal małe miasteczko. Bibliotekarka Aurora „Roe” Teagarden wychowała się tutaj i wie więcej, niż trzeba, o mieszkańcach miasta, także o tych, którzy podobnie jak ona interesują się ciemniejszą stroną ludzkiej natury. Wraz z tymi ludźmi Aurora należy do klubu nazywanego Prawdziwe Morderstwa, którego członkowie spotykają się raz w miesiącu, by analizować słynne sprawy kryminalne. To nieszkodliwe hobby przyjmuje całkiem inny obraz, gdy pewnego wieczoru Roe znajduje ciało członkini klubu, zamordowanej w sposób, przypominający zbrodnię, którą tego dnia klub miał omawiać. Po kolejnych przypadkach „kopiowanych” zabójstw, Roe będzie musiała się dowiedzieć, kto ukrywa się za tą przerażającą zabawą, w której wszyscy członkowie Prawdziwych Morderstw, z nią włącznie, są głównymi podejrzanymi… i potencjalnymi ofiarami."
  
Od dawna czaiłam się na tę książkę, więc kiedy udało mi się ją dorwać, od razu zabrałam się za czytanie.
Lektura była przyjemna i szybka - cały czas miałam wrażenie, że czytam jakąś mini-powieść. Mimo wszystko nie porwała mnie. Fabuła ciekawa, ale wg mnie za mało rozwinięta - cała akcja książki mogłaby z powodzeniem zapełnić kilka tomów, a zaskakujące zakończenie tylko dodałoby smaczku. Tutaj jakoś za szybko się to wszystko wyjaśnia. Styl pisania prosty i jasny, ale nie zachwyca błyskotliwością ani niczym specjalnym. Poza tym mam wrażenie, że pani Harris szczególnie upodobała sobie trójkąty miłosne, bo chyba wszystkie jej bohaterki nie umieją skupić się na jednym facecie... ;)
Podsumowując - zwyczajne czytadło. 
Tutaj dodam, że drugi tom był już nieco lepszy ;)
  
    
 "Kobieta na krańcu świata 3" Martyna Wojciechowska

"Tsepal ma trzech mężów, których poślubiła tego samego dnia - okazuje się, że takie związki mają zdecydowanie więcej zalet niż małżeństwo jednego mężczyzny z trzema kobietami. Hilda swojego pierwszego byka zabiła, kiedy miała 14 lat. Dziś ta drobna, wyglądająca niczym licealistka dziewczyna jest jedną z najlepszych matadorek świata. Shirley uwielbia zwierzęta, a one kochają ją jak matkę. Uratowała i wykarmiła dziesiątki malutkich koali i kangurów. Amina została wygnana z wioski, ponieważ krewni oskarżyli ją o czary. Czy faktycznie jest wiedźmą czy był to pretekst, żeby pozbyć z domu się starej kobiety? Heather jest idealną panią domu, a jednocześnie mistrzynią świata BASEjumpingu –najbardziej niebezpiecznym sporcie świata. Tyle że skoki spadochronowe zaczęła uprawiać dopiero po 40-tce… Martyna Wojciechowska ma dar do wynajdywania niezwykłych bohaterek i skłaniania ich do intymnych wyznań. W trzeciej serii „Kobiety na krańcu świata” dziennikarka porusza tematy kontrowersyjne… Na Samoa rozmawia z kobietami, które urodziły się w ciałach mężczyzn, w Nepalu bada zawiłości seksu z trzema mężami, w Indiach próbuje zrozumieć czy w imię wiary można jeść ze szczurem z jednej miski, przyznaje się też do całowania się z kobietą. A wszystko to po to, żeby pokazać różnorodność świata, na którym żyjemy i nauczyć siebie i innych większej tolerancji."

Choć uwielbiam wręcz Martynę Wojciechowską, tym razem przez jej książkę nie mogłam przebrnąć. Pierwszy rozdział ciągnął mi się niemiłosiernie, zwłaszcza, że bardzo długo nie poznaliśmy w ogóle jego głównej bohaterki. Na pewno w końcu bym przeczytała, bo na Martynę muszę mieć najwyraźniej nastrój, ale na razie muszę oddać książkę właścicielce. Jak tylko będę miała okazję znowu ją dorwać - podejmę kolejną próbę ;)
  
  
 "Jak kot z kotem" Pam Johnson-Bennett
  
""Jak kot z kotem" to doskonała książka nie tylko dla opiekunów więcej niż jednego kota. Autorka, Pam Johnson-Bennett, doskonale rozumie koty i świetnie zna ich psychikę. Profesjonalnie acz bardzo przystępnie wprowadza czytelnika w świat widziany kocimi oczami. Dzięki tej pozycji każdy koci opiekun będzie nie tylko lepiej rozumiał zachowanie swego mruczącego przyjaciela, lecz także będzie umiał z nim wejść w dialog. Książka jest pełna bezcennych życiowych porad i uwag dotyczących zarówno zachowania czystości, znaczenia terytorium, wprowadzania kolejnego kota pod własny dach, socjalizacji, ale także wielu, wielu innych aspektów życia z kotami we wspólnym domu. Mam wielką nadzieję, że książka pogłębi wiele kocio-ludzkich przyjaźni i pomoże uniknąć wielu kocio-ludzkich nieporozumień.Wojciech – Albert Kurkowski, Międzynarodowy sędzia felinologiczny FIFe. Książka polecana przez: Polską Federację Felinologiczną "Felis Polonia" (FPL)"
   
Czytanie tej książki mi się nieco dłużyło (tak mam z książkami bez fabuły ;)), ale muszę przyznać, że jest bardzo ciekawa. Jako, że niedawno mój domowy zwierzyniec wzbogacił się o drugiego kota, chętnie zabrałam się za czytanie. Z książki dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy, nauczyłam się zwracać uwagę na niektóre kocie interakcje i interpretować je odpowiednio. Naprawdę już nieco inaczej patrzę na zachowanie moich futrzaków :) Co by nie było zbyt słodko, brakowało mi w tej książce... obrazków. I nie, nie dlatego, że nie lubię książek bez obrazków, ale po prostu były momenty, gdy autorka usilnie stara się coś opisać, ale jej to nie idzie - a wystarczyłby dołączony szkic... Tak samo warto byłoby dodać obrazki do rozdziału o kociej "mimice", łatwiej byłoby wszystko dokładnie pojąć.
Ogólnie mówiąc, nie żałuję, że przeczytałam, ale pewien niedosyt mam nadal. 
  
  
Czytałyście którąś z tych książek albo może zachęciłam Was właśnie do lektury? :) 
 
Zdjęcia okładek i opisy pochodzą ze strony LubimyCzytac.pl

środa, 3 kwietnia 2013

Coś do poczytania... #7

Nie czytam ostatnio za dużo, ale udało mi się uzbierać kolejną piątkę książek, o których chcę Wam dziś wspomnieć :) Są to książki bardzo różne, ale i dość lekkie - wiecie, że głównie takie czytam. Bez zbędnych wstępów, zapraszam do moich pięciu minirecenzji :)
  
"Nowe oblicze Greya" Erica Leonard
  
"Ich przypadkowe spotkanie dało początek fali namiętności, która z czasem wcale nie osłabła. Wspólna codzienność okazała się nie lada wyzwaniem, któremu Anastasia i Chrstian dzielnie stawiają czoła w imię łączącego ich uczucia. Kochankowie wciąż dryfują po wzburzonym morzu uczuć, targani namiętnością i rozterkami, niepewni tego, co zgotuje im los. Czy najbardziej poruszająca historia miłosna tego roku zakończy się happy endem? A może piękny sen przerwie były szef Any, Jack Hyde, który poprzysiągł zemsty i cierpliwie czeka na swoją szansę?"
  
Mam mocno mieszane uczucia w kwestii tej książki. Przede wszystkim zarzucić mogę jej to, co poprzednim tomom - beznadziejny styl i zasób słownictwa, powtórzenia, błędy, a poza tym kilka zdecydowanie nieudanych zabiegów narratorskich (naprawdę nie interesuje mnie, czy Ana jęczy "ooooch" czy może "aaaach"). Pierwsza 1/3 część książki niesamowicie mnie nużyła, w ogóle nie była w stanie mnie wciągnąć jak poprzednie. Później coś niby zaczęło się dziać, choć muszę odmówić pani Leonard umiejętności prowadzenia akcji - jak już wprowadza coś ciekawego... kończy to nagle albo streszcza w kilku zdaniach, zamiast porządnie rozwinąć i ciekawie opisać. Dodatkowo... po co na końcu te dwa rozdzialiki "okiem Christiana"? Zupełnie zbędne. Niestety mocno się zawiodłam, po lepszym drugim tomie liczyłam na tendencje zwyżkową, jeśli chodzi o jakość literatury pani Leonard, ale się przeliczyłam.
  

 "Światła września" Carlos Ruiz Zafon
    
"Jest rok 1936, Simone Sauvelle po śmierci męża zostaje praktycznie bez środków do życia. Dzięki pomocy sąsiada udaje jej się dostać pracę jako ochmistrzyni normandzkiej rezydencji Lazarusa Janna, wynalazcy i właściciela fabryki zabawek. Pani Sauvelle wraz z dziećmi: 14-letnią Irene i młodszym Dorianem wyjeżdża do Normandii. Podczas pierwszej wizyty u gospodarza rodzina Sauvelle zostaje oprowadzona po części domu pełnego przedziwnych mechanicznych zabawek. Dowiaduje się również o dziwnej chorobie żony Lazarusa. Po pewnym czasie Irene zaprzyjaźnia się z Hannah, kucharką wynalazcy, dzięki której poznaje Ismaela. Kiedy Hannah zostaje odnaleziona martwa, Irene i Ismael postanawiają zgłębić tajemnicę jej śmierci. Aby tego dokonać, będą musieli rozwiązać szereg zagadek związanych z Lazarusem i jego żoną."
  
To już druga, po "Pałacu Północy", książka Zafona, która mnie przeraziła, przede wszystkim tym, że autor kieruje ją do nastolatków. Przyznaję, jest niesamowicie wciągająca i czyta się ją w mgnieniu oka, ale jest też przerażająca, mogłaby posłużyć z powodzeniem za scenariusz hollywoodzkiego horroru. W przeciwieństwie do "Pałacu Północy" nie jest specjalnie krwawa, ale użyłabym tu określenia "schizowa". Nie jest to milutka lektura na dobranoc. Mimo wszystko, składam głęboki pokłon panu Zafonowi za jego umiejętności posługiwania się słowem pisanym, aktualnie znajduje się on w czołówce moich ulubionych pisarzy.
  
  
 "Klub Dumas" Arturo Perez-Reverte
  
"Klub Dumas to niezwykłe zaproszenie dla tych wszystkich, dla których książki wciąż są źródłem przygód, emocji i gry z własną i cudzą wyobraźnią. To zaproszenie i zabawa dla wielbicieli powieści Aleksandra Dumasa, Stevensona, Sabatiniego, Conan Doyle`a i Chandlera, ale i dla wielbicieli borgesowskiej biblioteki i rzadkich, często sekretnych starodruków. Klub Dumas to intryga, zagadka kryminalna, powieść akcji i cudowny hołd składany Powieści, Książce i Czytelnikom."
  
Dopiero po przeczytaniu ok. 20% książki skojarzyłam, że przecież to znam - z filmu "Dziewiąte wrota"! Sęk w tym, że film w gruncie rzeczy wykorzystuje tylko część fabuły, mota wątki i całkowicie pomija motyw Dumasa - domagam się filmu na podstawie dumasowej części tej powieści! Nie czyta się jej zbyt wartko, dla mnie to jedna z tych lektur, których czytanie trzeba przerywać co parędziesiąt stron, bynajmniej nie dlatego, że jest trudna czy skomplikowana, absolutnie. Po prostu bywa ciężkostrawna. Muszę jednak przyznać, że spodobały mi się "bibliofilskie" klimaty, a poza tym nabrałam strasznej ochoty, żeby odświeżyć sobie pamięć o "Trzech Muszkieterach" :)
  
  
 "Kochanie, zabiłam nasze koty" Dorota Masłowska
  
"W swoich poprzednich książkach bardzo wnikliwie, ale też świeżo, z młodzieńczą beztroską, przyglądała się ona temu, co widziała za oknem, na ulicy… naszej polskiej codzienności. Robiła to dowcipnie i celnie, a powodzenie jej książek zarówno u czytelników jak i u krytyków dowiodło, że takiego głosu w naszej literaturze współczesnej bardzo brakowało. W najnowszej powieści równie dowcipnie i wnikliwie przygląda się tzw. klasie średniej, młodym, zamożnym ludziom, którzy nie mają pomysłu na to, co zrobić ze swoim życiem. Ich losy,wygląd,mieszkania wydają się nam podobne niezależnie od tego czy żyją w Warszawie czy w Nowym Jorku. Naprawdę warto zobaczyć ich oczami Doroty Masłowskiej – dostrzeżecie to, czego dotąd nie widzieliście i spotkacie samą AUTORKĘ (jak zwykle pełną dystansu do samej siebie :)). Oto nowa książka Masłowskiej."
  
To moja pierwsza książka Masłowskiej i po jej przeczytaniu jestem w lekkim szoku. Przede wszystkim powieść jest dość krótka, ale nie jestem zupełnie w stanie powiedzieć, o czym ona właściwie jest! Nie ma fabuły, nie ma akcji, są za to genialne opisy snów. Pierwszy raz spotkałam się z tak dobrze opisaną "strukturą" snu, z całym jego absurdem i nonsensem. Poza tym wszechobecny sarkazm, który od początku mnie zachwycił! Po prostu czytałam tę książkę dla samych tych tekstów, które, choć dość smutne czy tragiczne w przekazie, rozbawiały wręcz do łez. Muszę przyznać, że Masłowska mnie zaintrygowała, kiedyś chętnie sięgnę po inne jej książki :)
  
  
 "Mroczny Sekret" Libba Bray
  
"Pierwszy tom cyklu Magiczny krąg. Wspaniały portret epoki wiktoriańskiej, pełen szeleszczących spódnic, tańczących cieni i niebezpieczeństw czyhających w nocy. Niepokojący klimat, aura tajemniczości. Gemma Doyle to osóbka uparta i przekorna. Ma 16 lat, kiedy trafia do londyńskiej Akademii Spence po tragedii, która spotyka jej rodzinę w Indiach. Jest samotna, dręczy ją poczucie winy i nękają ponure wizje przyszłości. W nowej szkole Gemma zawiera przyjaźń z najbardziej wpływowymi dziewczętami, odkrywa w sobie nadprzyrodzone zdolności, a także dowiaduje się o dawnych powiązaniach swojej matki z mrocznym stowarzyszeniem nazywanym Zakonem."
  
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Może dlatego, że zupełnie czego innego spodziewałam się po jej opisie? Wg mnie jest to połączenie "Harry'ego Pottera" i "Małej Księżniczki". Panienki z dobrych (lub nieco mniej dobrych) domów uczą się w szkole dla dziewcząt szydełkować, malować, tańczyć, grać na instrumentach, czarować, podróżować między światami, przyzywać demony... Trochę infantylne i pomotane, choć momentami przypominało mi też powieści Zafona z tych "dla nastolatków".
Ogólnie mówiąc, czytało się lekko, ale nie wiem, czy sięgnę po kolejne tomy...
  
  A na koniec jeszcze najbliższe plany czytelnicze:
   
 
I co, czytałyście którąś z tych książek? A może właśnie Was zachęciłam lub zniechęciłam do ich lektury? :) Chętnie o nich porozmawiam :)

Zdjęcia okładek i opisy pochodzą ze strony LubimyCzytac.pl 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...