Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fundacja KOT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fundacja KOT. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 stycznia 2014

Ile można zmienić w 2 miesiące?

Wiecie zapewne, że śledzę i dopinguję działania toruńskiej Fundacji KOT. W listopadzie opublikowali zdjęcia kotki, która została wzięta z ulicy w celu sterylizacji, ale okazało się, że miała pogruchotaną tylną łapkę. Operacja "składania" jej była tak skomplikowana, że potrzebny był przeszczep kości z biodra kotki, a także założenie zewnętrznego stabilizatora... Kotka wyglądała jak siedem nieszczęść...
Chcecie wiedzieć, jak wygląda teraz?
 
  
Dacie wiarę, że między zdjęciami lewymi a prawymi są tylko dwa miesiące różnicy?
Ta sytuacja i historia tej kotki sprawia, że mam ochotę oddać oszczędności życia na cele dalszych działań tego typu, przywraca to wiarę w ludzi... Zobaczcie, jak wiele dobrego uczyniła fachowa opieka i ludzka miłość dla tej cudnej kotki!
TUTAJ możecie zobaczyć jej więcej zdjęć i szczegóły historii.
Zachęcam także do śledzenia fanpage'a Fundacji KOT - jak zawsze, fundacyjnym kotom przyda się każdego rodzaju wsparcie - od pieniędzy, przez wirtualne adopcje, aż po dary rzeczowe - karmy, drapaki... Może któraś z Was może pomóc? :)

czwartek, 28 marca 2013

Poznajcie Missy :)

Część z Was śledziła uważnie nasze kocie perypetie - kiedy w końcu zdecydowaliśmy się na drugiego kota, nic nie szło jak trzeba... Mieliśmy wszystko ustalone do adopcji, a w ostatniej chwili okazało się, że z jakichś powodów adopcja do skutków nie dojdzie - i tak trzy razy, z trzema młodymi kotkami... W pewnym momencie mieliśmy dość szukania, poddaliśmy się, przynajmniej na jakiś czas. Wtedy właśnie odebrałam SMSa od kuzynki, właścicielki Fundacji KOT, o treści "Hej. Znaleźliście już sobie kota? Bo mamy cudowną trzykolorową, niespełna roczną słodzinę do wzięcia od zaraz". Co tu dużo mówić...
Poznajcie Missy :)
  
  
Okazało się, że jest to kotka, która żyła na ulicy. Została złapana przez Fundację do sterylki i miała być wypuszczona znowu na ulicę (raz, że dzika, a dwa, że w Fundacji jest "przekocenie", proceder sterylizacji kotów na wolności to dodatkowa działalność Fundacji), na szczęście Lidka przypomniała sobie o nas :)
Malutka przyjechała do nas we wtorek wieczorem. Od początku ani trochę nie bała się ani Tymona, ani Lady, ani zgromadzonego wokół niej tłumu. Była tylko zaciekawiona tym całym chaosem. Po otworzeniu transportera, żwawo z niego wyskoczyła i od razu zaczęła zwiedzanie pokoju.
   
  
Pierwszą noc spędziła zamknięta w moim pokoju, żeby nieco dawkować jej wrażenia i żeby nie narazić ją na nieprzyjemne spotkania z resztą zwierzyńca. Nie muszę chyba mówić, że tej nocy prawie nie spałam?
Na początku mała była przeurocza, bo od razu wtuliła się we mnie, zaczęła mruczeć i się łasić, zupełnie nie jak kot z ulicy. Spała sobie na moich kolanach, cały czas z załączonym "motorkiem", a ja się rozpływałam w zachwytach nad nią :)
  
   
Oczywiście nie obyło się bez sesji zdjęciowej:
  
   
Problemy zaczęły się w momencie, kiedy uznałam, że czas spać - wtedy mała uznała, że wcale nie ;) Zaczęła zwiedzać cały mój pokój, łącznie ze wszystkimi szafami, kątami, zakamarkami i punktami wysokościowymi, nie była chyba tylko na lampie :P Oczywiście prawie nie zmrużyłam oka, ale i tak wybaczam jej wszystko, bo rano razem trochę odespałyśmy ;)
  
Jeśli chodzi o jej relacje z Tymonem i Lady... 
Z Lady zaprzyjaźniły się od razy, choć Lady nieco się jej boi ;) Nie było jednak żadnego prychania, warczenia czy uciekania, raczej zwykła ciekawość, co mnie zaskoczyło, bo bałam się, że Missy jako kotka z ulicy może bać się psów.
Z Tymonem nie było tak łatwo. Jak na dumnego kocura przystało, na początku był strasznie oburzony przybyciem małej. Prychał na nią z daleka, wręcz darł się i warczał (w końcu wychowywał go pies ;)). Wrogie nastawienie to mało powiedziane. Drugiego dnia siedział daleko od nas i obserwował Missy. W pewnym momencie ta zupełnie bez strachu do niego podeszła i położyła się przed nim na grzbiecie. Chyba uznał po tym, że nie musi z nią rywalizować o dominację, bo wrogość zniknęła, pozostała raczej niechęć ;) Teraz już jest niemal dobrze między nimi - co chwila się obwąchują, chodzą za sobą, jedzą sobie nawzajem z miseczek i nie robią o to problemów, korzystają z jednej kuwety. Pewnie jednak poczekam jakiś czas, zanim zobaczę ich na przykład śpiących razem ;)
Zresztą zobaczcie, jaka jest między nimi różnica:
         
    
Wybaczcie jakość tych zdjęć, są robione telefonem.
Widać tu jednak, jak ogromny jest Tymon przy Missy. Ona jest już właściwie dorosła, raczej nie urośnie już za dużo, a Tymon i tak jest od niej ze 3 razy większy. Różnica jest też oczywiście w wieku (Tymon ma 9 lat, ona rok), więc i w zachowaniu, ale teraz widzę, że Tymon przy niej znowu zachowuje się jak młode kocię, w tej chwili na przykład gonią się i "pacają" lekko łapkami, tak zupełnie bez agresji :) Serducho rośnie, bo bałam się, że się nie dogadają...
     
OK, uciekam ich pilnować, bo ich zabawa zaczyna skutkować stratami materialnymi :P
  
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy śledzili nasze kocie perypetie i trzymali za nas kciuki! :*

czwartek, 7 marca 2013

Fundacja KOT dostaje prezenty :)

  
Jakiś czas temu pisałam Wam o Fundacji KOT. Część z Was zdecydowała się pomóc, za co jestem bardzo wdzięczna :) Kilka osób przelało pieniążki, ktoś zaadoptował wirtualnie któregoś kociaka, a jeszcze ktoś inny wysłał paczkę z dobrociami dla kotów. Część paczek poleciała prosto do Fundacji KOT, ale kilka rzeczy zostało też przekazanych mnie, żebym sama dostarczyła je kotom. I stało się - przedwczoraj pojechałam znowu do Fundacji, żeby zawieść te prezenty od Was, które trafiły do mnie. Nie muszę chyba pisać, jak koty to przyjęły? ;)
Same zobaczcie zdjęcia!
  
  

  
Koci drapak od razu znalazł zastosowanie - spodobał się tej krówce tak, że nie dopuściła do niego innych kotów! Zostawiłyśmy je na chwilę sam na sam, a jak wróciłyśmy - kokarda już była rozwiązana i cała w strzępach, ale grunt, że koty się dobrze bawiły :P Drapak zostanie zamontowany na ścianie, ale z kokardki raczej trzeba będzie zrezygnować ;)
  
  
Koszyk ten zalegał u mnie w pokoju już od paru lat, więc teraz znalazłam dla niego lepszą życiową misję. Był to pomysł trafiony, bo koty wręcz ustawiały się w kolejce, żeby w nim posiedzieć :P Na pierwszym zdjęciu macie moją ukochaną Wiewiórkę, o której adopcję się starałam, ale ktoś mnie ubiegł - od tego weekendu będzie już w nowym domu, mam nadzieję, że szczęśliwym i odpowiedzialnym :)
  
  
Kocyk też od razu znalazł swoje dwie amatorki :) Ptysia (krówka) i ta maleńka kotka od razu nim zawładnęły - Ptysia, która zachowuje się jak mała królowa Fundacji, została nim przykryta i przyjęła to jak widać ze stoickim spokojem - w końcu jej się należy! ;)
  
  
I kolejny drapak - także został zaadoptowany przez krówki! Trudno im z niego jednak korzystać, dopóki nie jest jakoś przymocowany do ściany, choć jednemu z kocurków wcale to nie przeszkadzało, drapał nawet na leżąco, jak na ostatnim zdjęciu - wyglądał, jakby robił to przez sen :P
  
  
Zabawki, które stworzyłam z bratem także się spodobały. Zrobiliśmy po prostu trzy grzechotki - wzięliśmy jajka z Kinder Niespodzianek, nasypaliśmy trochę kaszy i zamontowaliśmy na sznurkach. Oczywiście trzeba było przetestować na Tymonie - okazało się, że zabawka zainteresowała naszego staruszka, więc i ferajna z Fundacji się ucieszyła :)
  
  
Ale nic nie pozostało niezauważone - koty wyniuchały, że to nie koniec prezentów!
  
  
I faktycznie, w torbie było jeszcze trochę żarełka ;)
Odwiedziłyśmy też z Mamą izolatkę, gdzie i Mama odnalazła swoją kocią miłość - Żwirkę:
  
  
Chyba nigdy dotąd nie widziałam kota, który tak by się wtulał, wręcz oplatając szyję "ofiary" łapkami, po prostu sama słodycz! Szkoda, że Żwirka szuka raczej spokojnego domy, bez drugiego kota... 
  
Chciałabym w imieniu swoim i Fundacji baaardzo podziękować za wszelką pomoc - imiennie mogę wskazać KrOOpkę i moją czytelniczkę Agę, które przekazały mi większość powyższych rzeczy dla Fundacji. Tym, które pomogły bez mojego pośrednictwa również bardzo, bardzo dziękuję!
  
Jeśli ktoś jeszcze chce pomóc, jest na to kilka sposobów.
Fundacja potrzebuje:
+ pomoc finansowa: darowizny, wpłaty 1%  (patrz karta 1% podatku), adopcje wirtualne (patrz karta Adopcje)
+ pomoc rzeczowa: domki i legowiska z materiału, kuwety, DRAPAKI, miski i inne akcesoria, koce i ręczniki, żwirek dla kotów typu Benek
+ środki czystości: płyn do naczyń, plyn do podłóg, proszek do prania,gąbki do naczyń większe, ścierki, rękawiczki jednorazowe rozmiar M, papier toaletowy, ręczniki papierowe
+ sprzęt: transportery dla kotów, klatki wystawowe, klatki-pułapki, lampa bakteriobójcza (świetlówka Philips Ultra Violet TUV 30W/G30 T8
+ artykuły medyczne: podkłady higieniczne np. typu Seni, strzykawki 2 ml, igły o grubości 0,7mm i 0,8 mm, woda utleniona;spirytus salicylowy;
+ artykuły weterynaryjne: środki przeciwpchelne, środki odrobaczające dla kotów takie jak: tabletki Pratel i Aniprazol, spot-on'y Advocate i Profender, maść do uszu Oridermyl, preparaty odkażające typu Virkon
+ karma: sucha Purina Cat Chow, puszki dla kotów, ryż w torebce 1kg

Jeśli chcecie wspomóc Fundację materialnie, kontaktujcie się ze mną mailowo, a podam Wam adres, albo bezpośrednio z Fundacją. Będziemy wdzięczni za wszelką pomoc, a ja chętnie udokumentuję Wasze prezenty u nowych właścicieli, tak jak powyżej :)

   
Tu znajdziecie więcej informacji o tym, jak pomóc, na jaki nr konta wpłacić pieniążki, jak adoptować kota, zarówno "naprawdę", jak i wirtualnie. Przeczytacie tu również newsy z życia fundacji.
  
Tutaj znajdziecie wszystkie informacje na bieżąco, dużo zdjęć kotów do adopcji, możliwość udostępniania ich, by dotarły do większej rzeszy odbiorców - a nuż znajdzie się ktoś, kto też pomoże albo stworzy dom dla któregoś z kotów?

piątek, 4 stycznia 2013

Z wizytą w Fundacji KOT


 Jak zapowiadałam, w niedzielę udałam się do Fundacji KOT, o której Wam niedawno pisałam.
Zaniosłam kilka drobiazgów, przydatnych na co dzień w Fundacji - ręczniki papierowe, karma, ryż... Miałam okazję po raz pierwszy od kilku lat zobaczyć, jak wygląda Fundacja od wewnątrz, jak mieszkają tam koty, jakie mają potrzeby.

Główne pomieszczenie pełne jest dorosłych kotów czekających na adopcję.

Zliczycie koty? ;)

Jak widać na zdjęciach powyżej, koty te są żądne pieszczot, miłości i uwagi - natychmiast "zaatakowały" mnie masowo, domagając się głaskania i miziania - czasem dość brutalnie, np. wbijając pazurki w moją dłoń i ciągnąć ją ku sobie, w czym przodował ten biało-czarny kocur :) Nie było opcji, żebym sama robiła zdjęcia, bo to oznaczałoby jedną dłoń mniej do głaskania - o zgrozo! ;) Kiedy schyliłam się do jednego kota, nie mogłam wstać, bo już miałam trzy kolejne na plecach i dwa na kolanach!

Przy okazji wśród tulących się do mnie kotów wypatrzyłam wcieloną słodycz o imieniu Wiewiórka:


Jest rozkoszna! Malutka (bo młodziutka ;)) z wielkim puchatym ogonem, a do tego niesamowicie przytulaśna! Usadowiła mi się na ramieniu i łasiła się łebkiem do mojej twarzy, w efekcie rozpływałam się z zachwytu, mimo że nos miałam pełen czarnych kłaczków ;) Słowo daję, gdyby mój Tymon nie był taki apodyktyczny i gdyby tolerował inne koty, już teraz starałabym się o adopcję Wiewiórki...

Zostałam też zaprowadzona do pokoju, który stanowi żłobek Fundacji - aktualnie stacjonują tu cztery maluszki na obserwacji, wszystkie z jednego miotu, wzięte z ulicy.


Jak na maluchy przystało, są niesamowicie żywe i psotne, nie mogą usiedzieć w jednym miejscu :) Czwarty, czarnuszek, był bardziej zainteresowany aparatem i opiekunką niż mną, ale trójka jego rodzeństwa obsiadła mnie całą :) Cwaniakiem okazał się kotek, który jak widzicie wdrapał mi się na ramię i z tego strategicznego punktu polował na uszy / wąsy / ogony dwóch pozostałych.


Byłam również w trzecim pomieszczeniu, gdzie mieszkają koty w najgorszym stanie - ranne, kalekie, chore, po operacjach... Naprawdę smutny widok, nie robiłam tam zdjęć. Mam nadzieję, że Fundacji uda się "naprawić" te koty, którym jeszcze można pomóc, i znaleźć im nowe kochające domy, z całych sił trzymam za to kciuki!

Niedługo czeka mnie kolejna wizyta w Fundacji, mam kilka kolejnych rzeczy do zawiezienia, między innymi przeuroczy drapak, który przesłała mi dla Fundacji Kr00pka. Wy również możecie pomóc! Jak?
Fundacja potrzebuje:
+ pomoc finansowa: darowizny, wpłaty 1%  (patrz karta 1% podatku), adopcje wirtualne (patrz karta Adopcje)
+ pomoc rzeczowa: domki i legowiska z materiału, kuwety, DRAPAKI, miski i inne akcesoria, koce i ręczniki, żwirek dla kotów typu Benek
+ środki czystości: płyn do naczyń, plyn do podłóg, proszek do prania,gąbki do naczyń większe, ścierki, rękawiczki jednorazowe rozmiar M, papier toaletowy, ręczniki papierowe
+ sprzęt: transportery dla kotów, klatki wystawowe, klatki-pułapki, lampa bakteriobójcza (świetlówka Philips Ultra Violet TUV 30W/G30 T8
+ artykuły medyczne: podkłady higieniczne np. typu Seni, strzykawki 2 ml, igły o grubości 0,7mm i 0,8 mm, woda utleniona;spirytus salicylowy;
+ artykuły weterynaryjne: środki przeciwpchelne, środki odrobaczające dla kotów takie jak: tabletki Pratel i Aniprazol, spot-on'y Advocate i Profender, maść do uszu Oridermyl, preparaty odkażające typu Virkon
+ karma: sucha Purina Cat Chow, puszki dla kotów, ryż w torebce 1kg
Jeśli macie w domu rzeczy zbędne z powyższej listy, a chcecie pomóc, możecie wysłać je na mój adres, a ja dostarczę je do Fundacji (co udokumentuję w kolejnym poście na ten temat ;)). Z pewnych względów Fundacja niechętnie podaje swój adres stacjonarny, ale myślę, że to nie problem wysłać ewentualne darowizny do mnie. Zapewniam Was, że trafią do właściwych adresatów :)
Oczywiście możecie również wesprzeć Fundację finansowo, każda złotówka ma znaczenie :)
 Za każdą pomoc będziemy baaardzo wdzięczni!
Jeśli chcecie coś wysłać, kontaktujcie się ze mną mailowo albo przez stronę bloga na FaceBooku, naprawdę bardzo na Was liczę, nie wspominając o kotach :)
Pokażmy, że połączone siły blogerek i ich czytelniczek mogą zdziałać cuda! :)
 
Tu znajdziecie więcej informacji o tym, jak pomóc, na jaki nr konta wpłacić pieniążki, jak adoptować kota, zarówno "naprawdę", jak i wirtualnie. Przeczytacie tu również newsy z życia fundacji.
  
Tutaj znajdziecie wszystkie informacje na bieżąco, dużo zdjęć kotów do adopcji, możliwość udostępniania ich, by dotarły do większej rzeszy odbiorców - a nuż znajdzie się ktoś, kto też pomoże albo stworzy dom dla któregoś z kotów?

czwartek, 20 grudnia 2012

Fundacja KOT - pomożemy? :)

Chciałabym dzisiaj poruszyć temat, który nie ma nic wspólnego z kosmetykami czy większością dotychczasowych tematów, ale jest mi bliski. Mam nadzieję, że i Wam, bo liczę (nie ja jedna ;)) na Waszą pomoc! Poznajcie Sasankę:
   
  
Sasanka jest jedną z licznych aktualnych podopiecznych Fundacji KOT, która już od dawna działa w Toruniu. Fundacją zajmują się cudowni ludzie o wielkich sercach, którzy poświęcają bardzo wiele dla kotów, szukają im nowych rodzin, leczą z chorób, sterylizują, pozwalają im zaznać miłości od człowieka. Jest to organizacja non-profit, założona w 2005 roku, choć te kilka osób działa w sprawie kotów znacznie dłużej.
Niestety kotów potrzebujących pomocy jest bardzo dużo. Fundacja robi co może, żeby uratować jak najwięcej zwierząt, zarówno tych "udomowionych", jak i wolno żyjących, a jak łatwo się domyślić - to wymaga nakładów finansowych. Aktualnie kilkanaście albo i kilkadziesiąt kotów jest pod stałą opieką Fundacji, czekając na nowych właścicieli. Taka ilość żywego kochanego futra również oznacza koszty.
  
Celem tego posta jest prośba do Was. Przedstawię Wam apel Fundacji:
     

Ze strony Fundacji skopiuję Wam dokładną listę potrzebnych artykułów:
  • pomoc finansowa: darowizny, wpłaty 1%  (patrz karta 1% podatku), adopcje wirtualne (patrz karta Adopcje)
  • pomoc rzeczowa: domki i legowiska z materiału, kuwety, DRAPAKI, miski i inne akcesoria, koce i ręczniki, żwirek dla kotów typu Benek
  • środki czystości: płyn do naczyń, plyn do podłóg, proszek do prania,gąbki do naczyń większe, ścierki, rękawiczki jednorazowe rozmiar M, papier toaletowy, ręczniki papierowe
  • sprzęt: transportery dla kotów, klatki wystawowe, klatki-pułapki, lampa bakteriobójcza (świetlówka Philips Ultra Violet TUV 30W/G30 T8
  • artykuły medyczne: podkłady higieniczne np. typu Seni, strzykawki 2 ml, igły o grubości 0,7mm i 0,8 mm, woda utleniona;spirytus salicylowy;
  • artykuły weterynaryjne: środki przeciwpchelne, środki odrobaczające dla kotów takie jak: tabletki Pratel i Aniprazol, spot-on'y Advocate i Profender, maść do uszu Oridermyl, preparaty odkażające typu Virkon
  • karma: sucha Purina Cat Chow, puszki dla kotów, ryż w torebce 1kg
  
Jeśli jesteście w stanie pomóc, będziemy bardzo wdzięczni - koty, właściciele Fundacji, ja...
Wiem, że przed samymi Świętami może być krucho z finansami, ale wierzę, że nawet kilka złotych przelanych na konto Fundacji oznacza polepszenie życia jakiegoś kociaka. A jeśli te kilka złotych przekaże kilka osób, uzbiera się sumka potrzebna na przykład na operację któregoś z chorych podopiecznych. Liczymy na Was!

Tu znajdziecie więcej informacji o tym, jak pomóc, na jaki nr konta wpłacić pieniążki, jak adoptować kota, zarówno "naprawdę", jak i wirtualnie. Przeczytacie tu również newsy z życia fundacji.
  
Tutaj znajdziecie wszystkie informacje na bieżąco, dużo zdjęć kotów do adopcji, możliwość udostępniania ich, by dotarły do większej rzeszy odbiorców - a nuż znajdzie się ktoś, kto też pomoże albo stworzy dom dla któregoś z kotów?
  
Na koniec chciałabym jeszcze pokazać Wam kilku podopiecznych Fundacji:
  
  
Na pewno jeszcze za jakiś czas napiszę znowu o Fundacji i pewnie ponowię swój apel.
Planuję odwiedzić po świętach koty i ich opiekunów, a jak mnie polubią (te pierwsze ;)) prawdopodobnie pomagać tam częściej, na miejscu. Mam nadzieję, że pomożecie i Wy - odnośnik do strony Fundacji znajduje się w bocznym panelu bloga.

Z góry bardzo dziękuję w imieniu kotów za wszelką Waszą pomoc! :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...