Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 września 2012

Na ratunek orlicowym włosom! - PO ROKU

Wczoraj miesiąc odchudzania, a dziś równy rok dbania o włosy! Zastanawiam się, czy to nie ostatnia włosowa aktualizacja, ale to już od Was zależy, czy będziecie chciały nadal czytać o włosach co miesiąc, dajcie znać w komentarzach :)
  
Tymczasem zobaczmy moje kudełki:
  
  
Długość z przodu - 44cm
  
A było:                                                                                                                     
    
 

Idzie jesień i najwyraźniej moje włosy to odczuwają. Słabo rosną (choć miały przebłyski, kiedy używałam regularnie olejku Green Pharmacy), straciły znowu nieco blasku, a przede wszystkim - zaczęły wypadać - znowu! Od razu więc wyciągnęłam moją ciężką artylerię, czyli duet, o którym pisałam tutaj już niejednokrotnie, ale o nim zaraz ;)
  
  
    
Teraz może pokrótce opiszę moją aktualną pielęgnację...
 
  
Szampon, który aktualnie używam to wielka półlitrowa butla Szamponu z odżywką z algami Joanna Naturia. Przyznaję, szampon ten jest całkiem niezły, ale przez swoją wielką pojemność już dawno mi zbrzydł. Na szczęście zostało mi już tylko około 20% opakowania, więc niedługo się z nim pożegnam i sięgnę po jakąś Alterrę albo Green Pharmacy :) Co jakiś czas staram się olejować włosy, choć czasu mam ostatnio coraz mniej. Najnowszym nabytkiem jest Lidlowy azjatycki olej arachidowy - kupiłam go w wyprzedaży po tygodniu azjatyckim za śmieszną kwotę 5zł. Podoba mi się efekt, jaki daje na włosach, a poza tym pachnie orzeszkami ;) Na zdjęciach powyżej zobaczycie także mój niezastąpiony duet do wypadających włosów: kurację wzmacniającą Joanna Rzepa oraz mgiełkę wzmacniającą Radical. Oba te kosmetyki są na mojej ścisłej liście ulubieńców, zawsze są w stanie uratować moje włosy :) Na pewno nie zawiodą mnie i tym razem.
Używam też paru innych produktów, ale o nich pisałam już wcześniej, przy okazji innych włosowych aktualizacji - wykańczam maskę Ziaja, płukankę octową Yves Rocher, szampon BabyDream do zmywania olejów, wosk Beauty Formulas... Kosmetyków do włosów mi nie brakuje, gorzej z czasem na ich używanie ;)
  
A że dzisiejsza aktualizacja jest jubileuszową, przedstawiam także małe podsumowanie ostatniego roku - zdjęcie możecie powiększyć :)
  
  
Zaczynałam od 30cm z przodu, czyli na tym pasemku, które zawsze mierzę. W międzyczasie podcinałam raz końcówki, a mimo to w ciągu roku przybyło mi ok. 14cm włosów :) Mnie ten wynik całkiem satysfakcjonuje, teraz postaram się dobić do 0,5m :D
  
Zainteresowane dalszymi comiesięcznymi postami tego typu czy mam je sobie darować? :)
Jak się mają Wasze włosy? :) Odkryłyście ostatnio jakieś kosmetyczne cudo?

wtorek, 11 września 2012

Joanna Z apteczki Babuni - Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu bzu

No to wracamy do recenzji ;) Ten produkt stoi na mojej półce już od dość dawna. Dlaczego? Bo strrrasznie go oszczędzam ;) Wiem, że to dziwne, bo nie jest to trudno dostępny czy strasznie drogi kosmetyk, ale zawsze szkoda mi go użyć do kąpieli - jest po prostu idealny :) Poczytajcie dalsze zachwyty ;)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: wszędzie - Natura, SuperPharm, Inermis.pl... - ok. 8-10zł / 700ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Kupiłam tę kąpiel swego czasu w moim ulubionym sklepie internetowym, Inermis.pl - są z Torunia, jak ja, więc oszczędzam na dostawie, a mają zawsze duży wybór tanich polskich kosmetyków z moich ulubionych marek. No, ale post ten to nie reklama sklepu ;) Kiedy wypatrzyłam u nich tę kąpiel, bez wahania wrzuciłam ją do koszyka. Przemówiło do mnie kilka argumentów: po pierwsze - bez! Po drugie - kąpiel! Po trzecie - Joanna! Po czwarte - cena! Czyli w skrócie - wielbię kosmetyki do kąpieli, o bzowym zapachu, te z Joanny i te tanie ;) Kiedy dostałam ten płyn w swoje łapki, nie żałowałam - pachnie po prostu obłędnie, strasznie bzowo, bardzo naturalnie, intensywnie, ale nie za bardzo - idealnie. Do tego opakowanie, takie, jak lubię - babciowe ;) Mam słabość do takich designów, dlatego uwielbiam serię Z Apteczki Babuni czy też kosmetyki Green Pharmacy ;) Butla jest spora, brązowa, ale przejrzysta, bez problemu widać, ile płynu zostało. Jest zakręcana - nakrętka może służyć także jako dozownik, wg producenta na jedną kąpiel powinno się wlać 2-4 nakrętki płynu.
  
  
Ja w ramach oszczędzania tego cuda wlewam zwykle odrobinę - jedną, góra dwie zakrętki, a efekt i tak jest cudny - wielka i bardzo trwała piana, piękny zapach, pełen relaks :) Naprawdę ta kąpiel stała się moim must-have :) Jak pewnie zauważyłyście, nie jest to zwykły płyn do kąpieli, a cudo o wdzięcznej nazwie "kąpiel solankowa jodowo-bromowa". Ma ona zbawienne właściwości dla skóry, także odczuwalne w moim przypadku - z wanny wychodzę z niesamowicie odżywioną, miękką skórą - choć może to być po prostu efekt zachwytu nad całokształtem ;)
Wad się nie dopatrzyłam, więc z całego serducha polecam :) Są też wersje ziołowa i sosnowa chyba, tę ziołową mam na stanie i jestem w trakcie testów - również niedługo Wam ją opiszę :)
  
  
A jakie są Wasze ulubione produkty do kąpieli? :)

sobota, 19 maja 2012

Joanna Z apteczki Babuni - Balsam nawilżający z jaśminem

Uprzedzam Was - będzie się tu teraz pojawiało sporo mazideł do ciała, bo wzięłam się za nawilżanie, a używam kilku maseł / musów / balsamów jednocześnie ;) Dziś napiszę Wam o jednym z nich - o balsamie nawilżającym z jaśminem od Joanny, z mojej ulubionej serii Z Apteczki Babuni :)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: np. na BioGaleria - drogeria internetowa, 8,83zł / 500ml
  
Skład:
    
Moja opinia:
Jak zwykle, zacznę od opakowania. Jest to wielka półlitrowa plastikowa butla w białym kolorze i z ładną klimatyczną etykietą. Bardzo podoba mi się szata graficzna tej serii :) Plastik jest dość twardy i gruby, ale pod światło zobaczymy, ile kosmetyku zostało. Wielkim plusem w użytkowaniu tego balsamu jest pompka - dzięki temu nie ma problemu z odkręcaniem słoika mokrymi rękoma, z kłopotliwym wyciskaniem tubki czy wylewaniem balsamu z butelki. Poza tym produkt nie ma kontaktu z powietrzem, więc powinno to wpłynąć na jego trwałość. Dobra, bez dalszych peanów - uwielbiam pompki w takich kosmetykach :P
Balsam jest gęsty, biały i mocno kremowy. Jego zapach... Hmm, spodziewałam się czegoś jaśminowego, ale nie czuję nic takiego, choć zapach jest niewątpliwie ładny i delikatny, ale nie jest on największym atutem produktu. Balsam rozprowadza się łatwo na skórze, jedna porcja z pompki starcza mi akurat na łydkę czy udo, bo nogi smaruję dosyć obficie. Wchłania się całkiem szybko, ale zostawia na skórze tłusty film, czego nie lubię, bleee... Muszę jednak przyznać, że naprawdę dobrze nawilża. Nie mam suchej skóry, ale nawilżenie jest zauważalne zarówno po samym użyciu, jak i po tygodniu stosowania, nie zanika po kilku godzinach. 
Podsumowując, balsam jest sam w sobie dosyć przeciętny, bo ma kilka plusów i kilka minusów, ale jeśli komuś nie przeszkadza film na skórze ani brak konkretnego zapachu, na pewno balsam ten powinien się spodobać ;)
   
  
A jakie są Wasze doświadczenia z Apteczką Babuni? ;) Lubicie kosmetyki z tej serii? Jakie?

wtorek, 29 listopada 2011

Joanna Naturia - Szampon z odżywką z tatarakiem do włosów przetłuszczających się

Zdaję sobie sprawę, że szampony to jedna z rzeczy, którymi najbardziej się różnimy między sobą w kwestii upodobań, dlatego ja postawię sprawę jasno: lubię szampony ładnie pachnące i nietestowane na zwierzętach - to dwa podstawowe wymogi ;) Ten spełnia je oba, choć zamawiałam go w ciemno z Inermis.pl - jednak ani trochę nie żałuję.
   
   
Opis producenta: 
Szampon z odżywką Naturia został opracowany z myślą o pielęgnacji włosów przetłuszczających się. Nowa receptura to doskonałe połączenie składników pozwalających na delikatne oczyszczenie i jednoczesną pielęgnację włosów. Zastosowany ekstrakt z tataraku zapewnia zdrowy i piękny wygląd włosów, a czynniki kondycjonujące ułatwiają rozczesywanie i przywracają im naturalny połysk.
Tatarak – wykazuje właściwości przeciwzapalne i bakteriobójcze, ogranicza przetłuszczanie się włosów
    
Gdzie i za ile: np. Inermis.pl (stacjonarnie nie widziałam), 7,50zł / 500ml
   
Skład:
    
Moja opinia:
Jak widzicie, jest to duuuża, półlitrowa butla o ciekawym kształcie, zrobiona z białego plastiku, przez który pod światło można zobaczyć, ile szamponu zostało. Zamykana jest na zatrzask, ja mojego szamponu celowo nie domykam, bo zawsze przy otwieraniu trzeba się sporo naszarpać. Sam szampon ma postać mętnego białawego żelu (spodziewałabym się raczej bezbarwnego, ale przecież to "szampon z odżywką" ;)), jest dość rzadki, ale nie na tyle, żeby uznać to za wadę. Pachnie naprawdę ładnie, świeżo i naturalnie.
Nie trzeba użyć dużo szamponu, żeby umyć włosy - taka ilość jak poniżej wystarczy do włosów takiej długości jak moje. Pieni się bardzo dobrze, spłukuje się bez problemu. Dodam też, że jest bardzo wydajny - myję nim włosy od ponad miesiąca, codziennie, a nadal mam jeszcze ponad pół butli ;) Po umyciu włosy nie są poplątane, łatwo można je rozczesać, ładnie pachną :) Na pewno są odświeżone i czyste, choć mam wrażenie, że przy tym szamponie szybciej niż przy innych zaczynają smętnie zwisać przyklepane do głowy ;) Normalnie myję włosy codziennie i zwykle przez cały dzień mam świeże i ładnie uniesione u nasady włosy. Przy tym szamponie wieczorem już nie wyglądają tak dobrze - nie są tłuste, ale tracą na objętości.
Mimo to, w podsumowaniu napiszę, że szampon ten polubiłam ;) Mam w zapasie jeszcze jedną butlę z tej serii, wersję z algami, więc pewnie też kiedyś o niej napiszę.
   

niedziela, 23 października 2011

Joanna Rzepa - Kuracja wzmacniająca do włosów

W ramach mojej akcji ratowania włosów sięgnęłam po coś, co już parę lat temu uratowało mi moją jakże bujną czuprynę ;) Chodzi mi oczywiście o osławioną kurację Joanny z rzepowej serii - wiele dobrego kiedyś o niej wyczytałam na KWC, znalazłam, kupiłam, sprawdziło się! Tym razem także mnie nie zawiodła :)
   
   
Opis producenta:
Kuracja wzmacniająca Rzepa przeznaczona jest dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników - takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu. Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i zwiększa komfort stosowania.
  
Cena: 9zł / 100ml
  
Skład: Aqua, Alcohol Denat., PEG-75 Lanolin, Raphanus Sativus Extract, Urtica Dioica Extract, Arcitium Lappa Extract, Humulus Lupulus Extract, Glycogen, Glycerin, Niacinamide, Panthenol, Menthol, Allantoin, Laureth-10, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Butylphentyl Methylpropinal, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone
  
    
Moja opinia:
Kurację kupujemy w kartoniku, a w nim znajdujemy przezroczystą plastikową butelkę z białą zakrętką zakończoną wąskim aplikatorem - odkręcić można zarówno całą białą część, jak i sam czubeczek, zakrywający aplikator. Płyn jest zielonkawo-żółty, zupełnie rzadki, ma intensywny ziołowy zapach. Pachnie charakterystyczną rzepą - dla jednych to smród, dla innych zapach nawet przyjemny. Ja z moim zamiłowaniem do ziół znajduję się oczywiście w tej drugiej grupie, choć musiałam do tego "smrodku" przywyknąć ;) 
Stosuję ją po myciu włosów przed spaniem (bo zawsze myję wieczorem) - nakładam trochę na skórę głowy w kilku punktach i rozmasowuję. Zapach utrzymuje się jakiś czas, ale rano na pewno już nic a nic nie będzie czuć, o to się nie martwcie :) Z początku nie zauważycie żadnych efektów, bo nie działa na włosy natychmiastowo. Za to po paru tygodniach na pewno będzie poprawa, słowo Orlicy! ;) Moje włosy wypadają o wiele mniej, a te dwa czy trzy lata temu po zużyciu całej buteleczki (ok. 2 miesiące mi to zajęło) na szczotce właściwie nic nie zostawało - byłam w szoku! Teraz zużyłam może 10% butelki, choć używam jej miesiąc, bo jest bardzo wydajna, a ja nauczyłam się precyzyjniej ją aplikować, więc ubywa mi jej dużo wolniej niż poprzednim razem.
Jeśli macie problem z wypadającymi włosami, to problem zniknął. Jedyny jaki pozostał, to "Gdzie kupić tę cudną kurację?!" - a i ten problem zaraz rozwiążę. Czasem można dostać ją w SuperPharm, choć w mojej jej już jakiś czas nie widziałam. Na pewno będzie w sklepach zielarskich, na pewno jest w sklepie Inermis.pl - stąd ja ją zamówiłam tym razem.
Krótko mówiąc - POLECAM SERDECZNIE! ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...