Jak sam tytuł posta wskazuje, dziś napiszę Wam o wszystkim po trochu, czyli można powiedzieć, że o niczym. Po prostu chyba pora na kolejnego pogaduchowego posta? ;)
Właściwie na tematy, o których chcę dziś wspomnieć, składają się tylko elementy kategorii "Czas wolny", którego teraz za dużo nie mam. Jeśli jednak znajdę godzinę dla siebie, korzystam z niej jak się da :) Oto kilka moich sposobów :)
Odkryłam ostatnio cudowną rzecz, jaką są tarty! Swoją pierwszą upiekłam na Sylwestra - to ta na zdjęciu, jabłkowa z cynamonem. Ukochany był wniebowzięty, wszystkim pozostałym również smakowało, a ja byłam dumna - zwykle moje wypieki albo wyglądają, albo smakują - tutaj wyszło dobrze wszystko :D OK, przyznaję się - to ciasto częściowo z gotowca w proszku kupionego w Lidlu za grosze. Mimo to tarta tak mi się spodobała, że od razu zamówiłam silikonową formę (już wypróbowana, sprawdza się świetnie!) i próbowałam dalej. Chcę jeszcze odtworzyć od początku po swojemu tę wersję z Lidla, jak mi się uda - na pewno podzielę się przepisem :) Tymczasem częstujcie się tą ze zdjęcia :D
Pieczecie tarty? Polecicie jakiś ciekawy tani przepis?
A to z kolei sposób na wieczór z siostrą - dobre różowe wino (najlepiej pite z ulubionych kubków :P) i dobry serial. Aktualnie wciągnęło nas "Supernatural", ale siostra została daleko w tyle z odcinkami ;) Zawsze jednak jakaś wymówka do kieliszka wina przy filmie / serialu się znajdzie. Moje ulubione wino ostatnimi czasy to różowe Carlo Rossi, choć dość często zmienia mi się smak w tej kategorii ;) I niestety - żaden ze mnie znawca win, więc nazw prawie nie kojarzę i szybko zapominam, to bliscy muszą mi mówić czy "A to lubię?" ;)
Przyznać się, kto wieczory spędza z winem albo "soczkowym" piwem jak Redd's? ;)
A tu dla równowagi - coś zdrowego. Uwielbiam owsianki i pewnie należę w tym w do mniejszości, ale nie szkodzi. Z kupnych najbardziej lubię tanie, Lidlowe, oraz te marki NesVita, choć byłam przekonana, że mają 3-4 smaki - więcej w sklepach nie widywałam. Okazało się jednak, że smaków jest 7 i jeszcze ponoć szykują się nowe :) Z dotychczasowych uwielbiam śliwkową, z czerwonymi owocami i z mlekiem, jabłkiem i cynamonem - są obłędne, świetne na drugie śniadanie. Na razie traktuję je jako przekąskę w ciągu dnia, ale jestem pewna, że kiedy powrócę do diety, będą stanowić stały element mojego jadłospisu :) Oczywiście nie tylko takie saszetkowe, ale i robione w domu po swojemu - ze świeżymi owocami itd, mniam!
Jesteście jak ja zwolenniczkami owsianek czy może wierzycie, że "owsianka ble fuj"? :D
Odejdźmy na razie od kulinarnych tematów ;) Głośno ostatnio o filmie "Hobbit". Zarówno ja, jak i mój Ukochany, jesteśmy miłośnikami szeroko pojętej fantastyki, z twórczością Tolkiena na czele. Przyznam jednak, że w porównaniu do Ukochanego, jestem laikiem - on ma całą historię Śródziemia, nie tylko tę opisaną we "Władcy Pierścieni", w małym paluszku. W każdym razie w ubiegłą środę postanowiliśmy wykorzystać kupione wcześniej vouchery do kina i udaliśmy się do Cinema City, oczywiście na "Hobbita". Film oceniam na 7/10 - było kilka świetnych scen walki, oszałamiających widoków, zabawnych gagów i przede wszystkim utwór, przy którym ciągle mam ciarki -
KLIK - trzeba podgłośnić ;) Mimo wszystko, bardzo żałuję, że tak krótka powieść została rozbita na 3 (!) części, po pierwszej miałam niedosyt, mimo że trwała ok. 3 godzin. I jeszcze ciekawostka - niektóre krasnoludy są naprawdę godne uwagi ;)
Widziałyście już "Hobbita"? Jak się podobał?
Na koniec jeszcze parę słów o kompletnym odmóżdżaczu, czyli... facebookowej grze Cafe World. Próbowałam FarmVille, próbowałam Angry Birds, ale nic mnie tak nie wciągnęło jak ta gierka. Polega ona na prowadzeniu restauracji - tak w skrócie. Możemy dowolnie zmieniać wystrój, gotować tematyczne dania, np. kuchni chińskiej, wykonywać zadania, realizować zamówienia cateringowe. Jest to gra społeczna, więc żeby w niej funkcjonować, potrzebujemy oczywiście masy znajomych, którzy też grają i którzy wyślą potrzebne rzeczy albo klikną odpowiednie bonusy ;) Cóż, znalazłam więc przeznaczenie dla mojego "nadprogramowego" konta na FB - nie męczę moich znajomych, ale za to "zaznajomiłam się" z obcymi ludźmi, grającymi w Cafe World. Brzmi nerdowo, nie? ;) Nie szkodzi. Wbrew pozorom gra nie pochłania zbyt dużo czasu, dwa razy dziennie wejdę i kliknę co trzeba i interes się kręci :P
Dałyście się kiedyś wciągnąć w tego typu grę? Jaką? :)
Ode mnie to by było tyle.
Teraz czekam na Wasze komentarze - mogą dotyczyć tego, co napisałam, ale możecie też napisać cokolwiek Wam leży na sercu albo co ciekawego Wam się zdarzyło ;) Śmiało, piszcie co u Was!
Spędzam dziś większą część dnia przy kompie robiąc projekt, więc chętnie urozmaicę sobie czas, pisząc z Wami :) Zapraszam do komentowania :)