Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 marca 2013

Lirene - Mleczko oczyszczające do demakijażu twarzy i oczu

Zazwyczaj do demakijażu używam płynów micelarnych, ewentualnie zwykłych płynów do demakijażu. Nigdy nie przepadałam za to za mleczkami, choć ostatnio postanowiłam wypróbować jedno z nich. Przygoda ta nie była nieprzyjemna, ale chyba jednak nadal wolę płyny ;) Zapraszam do recenzji :)
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 12zł / 200ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Opakowanie mleczka to zwykła dla Lirene wysoka i płaska butelka, biała z motywami srebrnymi i fioletowymi. Design jest ładny, minimalistyczny, dla mnie w sam raz. Zamknięcie butelki to zatrzask, całkiem praktyczny w użyciu, zwłaszcza, że jest płaski, dzięki czemu pod koniec opakowania możemy postawić je do góry nogami.
Mleczko jest białe (serio!) i dość rzadkie. Pachnie ślicznie - kwiatowo i delikatnie, mogłabym wąchać i wąchać :P Wadą dla mnie jest jednak to, że mleczko bardzo szybko wchłania się jakoś w wacik i w skórę, przez co jest bardzo niewydajne - przy "zwykłej" ilości na waciku okazuje się, że przetrzemy czoło, a na resztę twarzy nie starczy, bo wacik będzie jak suchy. Może to cecha mleczek ogółem, ale mi to nie odpowiada.
  
  
Wielką zaletą tego mleczka jest za to fakt, że nie jest tłuste, nie zostawia filmu, jak niektóre inne. Po jego użyciu twarz jest w dotyku taka, jak posmarowana lekkim kremem, nawilżona i gładka.
Oczywiście najważniejszym aspektem mleczka jest jego zdolność do zmywania makijażu. Tu muszę przyznać, że radzi sobie całkiem dobrze, porównywalnie do moich ulubionych miceli. Makijaż znika, a zamiast niego pojawia się dodatkowo uczucie nawilżenia cery, a także ukojenia w zaognionych miejscach - ważny fakt dla męczących się z trądzikiem, bo niektóre płyny do demakijażu mogły powodować pieczenie ranek, a tu mamy wręcz przeciwnie.
Czy polecam? Jeśli ktoś lubi mleczka - zdecydowanie. Ja mimo wszystko wolę płyny micelarne, więc przy nich zostanę, ale to mleczko także zużyję do końca z przyjemnością :)
    
  
Czego używacie do demakijażu? :)

środa, 27 lutego 2013

Słów parę o spotkaniu z Eriskami

Jakiś czas temu otrzymałam bardzo tajemnicze zaproszenie na spotkanie blogerek z przedstawicielkami Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris, bliżej znanymi jako Eriski ;) Zaproszenie było o tyle tajemnicze, że nie wiedziałam, czego się spodziewać, ba, miałam nawet o nim nie pisać w blogosferze zanim się nie odbyło. Jak łatwo się domyślić, to tylko podsycało ciekawość, więc w piątek ruszyłam pociągiem do Warszawy :)
  
Spotkanie odbyło się w pięknym budynku, Centrum Naukowo-Badawczym Eris, a do tego w bardzo kameralnym gronie, bo ostatecznie było 7 blogerek oraz 5 pań z Eris i z serwisu Prekursorki.pl. Większość dziewczyn znałam już wcześniej, więc od samego początku było bardzo sympatycznie :)
  
Kara Wu, Oleska, BlackDresses, Sauria, Ania-Eriska jako barista + ja robiąca zdjęcie :) Brakuje na zdjęciu jeszcze Siouxie i MojejPrzymierzalni.
Zaczęło się oficjalnie od wypełnienia ankiety i przypięcia sobie identyfikatorów: 
  
  
Przez cały czas towarzyszyły nam też przepyszne, lekkie i zdrowe przekąski:
  
  
Spotkanie składało się z kilku części i chyba można powiedzieć, że przede wszystkim reprezentowałyśmy Was wszystkie, jako konsumentki kosmetyków Eris. Zaczęło się od dyskusji nad ideałem kobiecości - nie zdziwi chyba nikogo fakt, że każda z nas podała inne atrybuty i cechy takiej kobiety idealnej? ;) Zostałyśmy podzielone na dwie grupy i miałyśmy narysować taki właśnie ideał... Co wyszło Oleśce, Saurii i mnie...?
  
  
Oczywiście proszę traktować to z przymrużeniem oka, bo miałyśmy aż za dużo śmiechu przy rysowaniu :P Podzieliłyśmy się częściami ciała do narysowania i powstała mieszanka wybuchowa ;)
Po analizie szeroko pojętej kobiecości, rozmowa przeszła na kosmetyki, a jakże :) Przedstawiono nam prasowe reklamy kilkudziesięciu różnych produktów różnych marek, a naszym zadaniem było wybrać najciekawszą, najbardziej zachęcającą do zakupu itd. Organizatorki z uwagą wysłuchały naszych wypowiedzi, dlaczego wybrałyśmy akurat tę, a nie inną reklamę, poznały nasze gusty i postrzeganie różnych reklam. 
  
  
Później podobnie było z opakowaniami i kartonikami produktów najróżniejszych marek i zastosowań. Miałyśmy ocenić pod względem estetyki, rzetelności informacji, tego, czy są one interesujące czy przykuwając wzrok, a także mówiłyśmy o tym, co nas odrzuca w opakowaniach. Muszę przyznać, że Eriski słuchały z uwagą, a "Prekursorka" pilnie notowała każdą naszą opinię :)
  
  
Dalsza dyskusja dotyczyła ogólnie mówiąc naszych upodobań w kwestii kosmetyków, tego, czego nam brakuje na polskim rynku i konkretniej w ofercie marek Eris, a także nowych trendów w kosmetycznym światku. Oczywiście rozmowa musiała zejść także na temat współpracy z blogerkami, rzucone zostało kilka pomysłów i zobaczymy, co dalej w tej kwestii ;)
Podsumowując powiem Wam, że spotkanie podobało mi się strasznie - było bardzo sympatycznie, nie wałkowałyśmy ciągle Lirene, Pharmaceris czy Under20, tylko mówiłyśmy o kosmetykach ogółem, było ciekawie i myślę, że obie strony, zarówno my, blogerki, jak i przedstawicielki Eris coś wyciągnęły z tego spotkania - przyznam, że sama jestem ciekawa, ile z naszych wskazówek zostanie wykorzystanych ;)
   
Próbowałam podpytać, czy jest szansa na rozszerzenie marki Lirene (w końcu jednej z moich ulubionych :)) o kosmetyki do włosów, ale okazuje się to mało prawdopodobne :(
  
To byłoby tyle, jeśli chodzi o tę nieco chaotyczną relację ;)
Bardzo dziękuję wszystkim obecnym dziewczynom za przemiły wieczór - mam nadzieję, że to nie ostatni -, a Oleśce i Ani za podkradzione zdjęcia ;)

poniedziałek, 8 października 2012

Lirene - Tonik nawilżająco-oczyszczający

Chyba dawno nie pisałam nic o Lirene! To dziwne, bo mam sporo kosmetyków tej marki - bardzo je lubię :) W takim razie dzisiaj pora na parę słów o toniku, który podbił moje serce ostatnimi czasy :) Jeśli dobrze się orientuję, jest on dość nowy na rynku, ale może któraś z Was już go miała? Jeśli nie, może któraś skusi się po przeczytaniu recenzji ;)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 12zł / 200ml
  
Moja opinia:
Opakowanie toniku to butelka bardzo typowa dla Lirene - płaska i smukła, przezroczysta z białym zamknięciem na zatrzask. Otwieranie jest bardzo wygodne, bo góra opakowania jest tak wyprofilowana, że nie trzeba się męczyć, by zwolnić zatrzask. Podoba mi się to opakowanie - widać, ile zostało, ładnie wygląda na półce, jest praktyczne. Czego chcieć więcej?
Tonik jak to tonik - jest bezbarwny i ma konsystencję wody. W zapachu wyczułam ogórka i aloes jeszcze zanim przeczytałam o nich na opakowaniu - faktycznie je czuć. Zapach jest więc bardzo ładny - świeży, delikatny. Dzięki temu najchętniej używam tego toniku rano, dla orzeźwienia cery po nocy.
  
   
Dzięki samemu już zapachowi używanie tego toniku jest przyjemnością. Na wacik wylewa się odpowiednia ilość kosmetyku, choć odkryłam, że lepiej wylać nieco więcej niż zwykle, bo tonik zdaje się wchłaniać w cerę bardzo szybko - po przetarciu wacikiem połowy twarzy wydaje się on już taki tępy, jakby zbyt suchy. To chyba jedyna wada tego toniku, jaką znalazłam. Może być przez to nieco mniej wydajny, choć na razie zużywa się w wyjątkowo wolnym tempie - używam go od 3-4 tygodni i mam jeszcze połowę opakowania. 
Cera po przetarciu tonikiem jest odświeżona i orzeźwiona, na pewno też oczyszczona - mimo wcześniejszego umycia twarzy żelem, czasem na waciku jeszcze zbiorą się jakieś nieczystości czy resztki makijażu. Nawilżającego działania nie zaobserwowałam, ale od tego tak naprawdę mam kremy i maseczki. Z całą pewnością tonik nie wysusza, to mogę napisać.
Podsumowując, zdecydowanie polecam do cery mieszanej jak moja, ale myślę, że nada się także do innych rodzajów cery. Jest dość tani i łatwo dostępny, więc prawdopodobnie jeszcze kiedyś po niego sięgnę, a rzadko zdarza mi się powtarzanie kosmetyków w tej kategorii ;)
   
    
Miałyście może ten tonik albo inny od Lirene?
Również rozróżniacie toniki na "poranne" i "wieczorne" czy to tylko mój bzik? ;)

piątek, 7 września 2012

Urodzinowy konkurs z Lirene i Kobo - WYNIKI!

Uff, doczekałyście się ;)
Przez dwa dni intensywnie zastanawiałam się, jak podsumować konkurs, które zgłoszenia wybrać, jak to wszystko zorganizować. Uznałam, że całości byłoby zbyt dużo na jeden post, dlatego od jutra, przez trzy dni, będą się pojawiać posty ze zgłoszeniami i podsumowaniami każdej kategorii :)

Na dziś, na początek oczywiście... WYNIKI! :)
  
  
Więc po kolei...

W kategorii MAKIJAŻ nagrodę otrzymuje...:

 "Moja inspiracją stały się twoje zainteresowania postanowiłam skupić się na fantastyce i tak powstała moja wizja księżniczki z obrazów ukazujących wizerunki księżniczek z długimi włosami i zjawiskowymi makijażami. mam nadzieję że spodoba ci się mój makijaż :D Wykonałam go również w wersji elfa ale niestety moje uszy nie wyszły zbyt dobrze :D"
  
ARmakeup

Agnieszko, wędruje do Ciebie zestaw nr 1:
  
W kategorii MANICURE zwyciężyła...:
  
"Na paznokciach również chciałam posłużyć się piórkowym motywem, niestety jak się okazało malowanie piórek nie było takie łatwe i aparat uchwycił je całkiem inaczej. Może mimo wszystko odnajdziesz tam motyw piór. Kolorystyka w tym przypadku nawiązuje do barw orła."
  
Nie-Codzienna
  
Natalio, poleci do Ciebie zestaw 3:
   
I w ostatniej, wcale nie gorszej kategorii, wygrywa...
  
   
Wypad
  
Twoją podpowiedź od razu wykorzystałam, za co w kolejnych odpowiedziach zebrałam sporo pochwał ;) Poleci do Ciebie zestaw nr 2:
  
Dziewczyny, odezwę się dziś do Was w sprawie adresów :)
W każdej z tych prac coś mnie urzekło, ale wierzcie mi, wybrać było trudno. W każdej kategorii miałam niezłą zagwozdkę, żeby wytypować zwycięzcę! Sami zobaczycie, kiedy w ciągu najbliższych dni pokażę Wam pozostałe zgłoszenia :)

Dziękuję wszystkim Wam za udział w konkursie! Choć obawiałam się, że będzie małe zainteresowanie ze względu na dziwaczny temat, zgłoszeń dostałam sporo, za co jestem Wam wdzięczna! :) Mam nadzieję, że zobaczę Wasze prace także przy okazji kolejnych konkursów :)

środa, 15 sierpnia 2012

URODZINOWY KONKURS Z LIRENE I KOBO

Wiecie, że 8 sierpnia mój blog skończył już roczek?
A zauważyłyście, że jest Was już tu ponad tysiąc?
Z tej okazji po prostu MUSIAŁAM coś dla Was przygotować! :)
  

Przed Wami konkurs, nad którym dumałam od naprawdę dawna! Zastanawiałam się, jak go zorganizować, żeby wszyscy mogli wziąć udział i mieć równe szanse... Nagrody mamy trzy, więc postanowiłam zrobić dwie konkurencje.
Dwie nagrody trafią do osób, które zdecydują się przesłać mi na maila makijaż albo manicure w jakiś sposób kojarzący się z moim blogiem lub ze mną, a co! ;) Raz w roku można pozwolić sobie na taki snobizm, zwłaszcza przy tej okazji :)
Trzecia nagroda powędruje do osoby, która najciekawiej odpowie na proste pytanie: Co podoba Ci się na moim blogu, a co byś zmieniła? O czym czytasz najchętniej, a jakie notki pomijasz? Chodzi po prostu o to, aby udzielić mi jak najkonstruktywniejszych informacji o tym, jak postrzegany jest blog. Prowadzę go z myślą o Was i także Wam ma się on podobać, więc wszelkie uwagi (i komplementy też, czemu nie :D) są mile widziane :)
  
A co dokładnie jest do wygrania?
   
Zestaw nr 1 zawiera:
Lirene Głębokie Nawilżanie - Serum do ciała
Lirene Głębokie Nawilżanie - Peeling do ciała
Lirene Pielęgnacja Oczyszczająca - Oczyszczający żel peelingujący
Lirene Lactima - Płyn do higieny intymnej Łagodzenie
Lirene Aqua Nawilżanie - Krem intensywnie nawilżający na dzień
Lirene Odżywanie - Maseczka Witaminowa odbudowa i zdrowa cera
Lirene - Podkład City Matt - 204 Naturalny
Kobo - Podkład Smoothing Make Up - 501
Kobo - Podkład Matt Make Up - 101 Ivory
Kobo - Mineralny puder sypki - 201
Kobo - Mix korektorów
Kobo - Lash Modeling Mascara
Kobo - Intense Pen Eyeliner - 101 Black
Kobo - Szminka Extreme Gloss - 209 Rosy Bronze
Kobo - Pure Pearl Pigment - 502 Misty Rose
Kobo - Baza pod makijaż Smooth Make Up Base
  
 Zestaw nr 2 zawiera:
Lirene Intensywna Regeneracja - Ratunek w kremie do ciała
Lirene Stop Cellulit - Peeling do ciała
Lirene Pielęgnacja Oczyszczająca - Delikatny kremowy żel do mycia twarzy
Lirene Lactima - Żel do higieny intymnej Hypoallergenic
Lirene Design Your Style 20+ - Krem wygładzająco-rozpromieniający na dzień i na noc
Lirene Wygładzanie - Maseczka samowchłaniająca z wyciągiem z liści winorośli
Lirene - Podkład City Matt - 207 Beżowy
Kobo - Podkład Smoothing Make Up - 502
Kobo - Podkład Matt Make Up - 101 Ivory
Kobo - Mineralny puder sypki - 201
Kobo - Mix korektorów
Kobo - Lash Modeling Mascara
Kobo - Intense Pen Eyeliner - 101 Black
Kobo - Szminka Extreme Gloss - 202 Light Coral
Kobo - Pure Pearl Pigment - 503 Frosty White
Kobo - Baza pod makijaż Smooth Make Up Base
  
 Zestaw nr 3 zawiera:
Lirene Intensywna Regeneracja - Ratunek w kremie do ciała
Lirene Intensywna Regeneracja - Peeling do ciała
Lirene Pielęgnacja Oczyszczająca - Żel nawilżający do mycia twarzy
Lirene Lactima - Żel do higieny intymnej Odświeżenie
Lirene Aqua Nawilżanie - Delikatny krem nawilżająco-ochronny na dzień
Lirene Anty-Stres - Maseczka samowchłaniająca z proteinami ze słodkich migdałów
Lirene Natural Look 2w1 Fluid + Baza - 407 Light
Kobo - Podkład Smoothing Make Up - 501
Kobo - Podkład Matt Make Up - 101 Ivory
Kobo - Mineralny puder sypki - 201
Kobo - Mix korektorów
Kobo - Lash Modeling Mascara
Kobo - Intense Pen Eyeliner - 101 Black
Kobo - Szminka Extreme Gloss - 205 India Rose
Kobo - Pure Pearl Pigment - 510 Smoky Silver
Kobo - Baza pod makijaż Smooth Make Up Base
  
         
    REGULAMIN:
      
    1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka i właścicielka bloga "Orlica o wszystkim i o niczym".
    2. Nagrody sponsorowane są przez marki Lirene i Kobo.
    3. Konkurs trwa od dnia 15.08.2012 do dnia 04.09.2012, godz. 23:59.
    4. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest publiczne obserwowanie bloga via GFC. Mile widziane jest także opublikowanie informacji o konkursie na swoim blogu, FaceBooku albo Twitterze. Nie jest to warunek, niemniej będę za to wdzięczna ;)
    5. Wyłonionych zostanie trzech zwycięzców, wszyscy wybrani przeze mnie, w dwóch kategoriach:
      a). makijaż albo manicure związany w jakiś sposób z moim blogiem lub ze mną (2 osoby)
      b). konstruktywna odpowiedź na pytanie konkursowe (1 osoba)
    6. Każdy uczestnik konkursu może wziąć udział w obu kategoriach, a kategorii praktycznej może zgłosić dwie prace - jeden makijaż i jeden manicure.
    7. Pierwszeństwo w wyborze nagrody mają zwycięzcy z pierwszej kategorii - najpierw za makijaż, potem za manicure. 
    8. Aby wziąć udział w kategorii praktycznej należy przesłać zdjęcie lub zdjęcia swojej pracy na maila polishpolishaholic@gmail.com, w tytule pisząc "Urodzinowy konkurs - *Twój nick*". W treści maila powinny znaleźć się też takie informacje jak nick, pod jakim mnie obserwujesz na blogu, numer zestawu, który chciałabyś wygrać, link do ewentualnie opublikowanej informacji o konkursie (nieobowiązkowo), a także krótki opis pracy i inspiracji. Wysyłając mi swoje zdjęcia automatycznie zgadzasz się na ich publikację na moim blogu. Zdjęcia nie mogą zostać poddane obróbce graficznej (wyjątkiem jest regulacja kontrastu, balansu bieli czy nasycenia, jednak obejmująca całe zdjęcie, nie punkty), powinny być w dobrej rozdzielczości - min. 800x600px. W przypadku makijażu, zdjęcia powinny obejmować całą twarz (albo chociaż większy jej kawałek ;)), a w przypadku manicure'u - przynajmniej cztery paznokcie.
      UWAGA, WAŻNE - jeśli po przesłaniu swojej pracy, w ciągu 24h nie dostaniecie ode mnie potwierdzenia jej otrzymania, to znaczy, że praca nie doszła. Spróbujcie z innego maila albo skontaktujcie się ze mną, a coś wymyślimy :)
    9. Aby wziąć udział w drugiej kategorii, wystarczy wypełnić formularz poniżej.
    10. Zwycięzcy zostaną wyłonieni w ciągu 72h od zakończenia konkursu oraz powiadomieni mailowo.
    11. Wysyłka nagród jest możliwa tylko na terenie Polski - jeśli mieszkasz za granicą, w przypadku wygranej paczkę mogę wysłać do Twojej rodziny w Polsce.
    12. Jeśli nie masz skończonych 18 lat, musisz mieć zgodę rodzica lub opiekuna na udział w konkursie.




    Wam życzę powodzenia i kreatywności, a Pani Ani i Panu Darkowi serdecznie dziękuję za umożliwienie mi zorganizowania tego konkursu! :)

    niedziela, 12 sierpnia 2012

    Lirene Sensitive - Mineralna emulsja do opalania SPF 30

    Oj, zagapiłam się dziś trochę z notką - wypadłam z obiegu przez wakacje, bo wszystkie notki, które publikowały się tu w czasie mojego wyjazdu, napisałam wcześniej ;)
    Dziś napiszę Wam za to o czymś, co miałam możliwość przetestować właśnie na wakacjach - o emulsji do opalania :) Nie mieliśmy może super pogody, ale zdarzały się dni, kiedy słońce ostro przygrzewało, a my siedzieliśmy na plaży albo na kajaku na środku jeziora. Bez jakiegoś filtra ani rusz, zwłaszcza, że nie jestem fanką opalania się ;) Na szczęście wzięłam ze sobą emulsję Lirene :)
      
      
    Opis producenta i skład:
       
    Gdzie i za ile: wszędzie, 26zł / 150ml, ale widziałam już kilka razy w sporej promocji
      
    Moja opinia:
    Na wstępie przyznam się bez bicia, że rzadko używam tego typu filtrów, bo zwykle, kiedy jest mocne słońce, zwyczajnie nie ruszam się z domu - jestem zwierzęciem zimnolubnym i nie znoszę upałów, od razu boli mnie głowa ;) Filtry więc zwykle są mi zbędne. Jednak jadąc nad jezioro wiadomo było, że nie będę tkwić cały czas w pokoju, postanowiłam się nawet nieco opalić ;) Smarowałam się więc filtrem i wcale nie unikałam słoneczka.
    Opakowanie to zwykła tuba, stawiana na zamknięciu, czyli zwykłym zatrzasku. Emulsja jest biała i gęsta, o mocno kremowej, treściwej konsystencji. Nie ma zapachu, co mnie zdziwiło, zanim doczytałam na opakowaniu, że tak właśnie powinno być w tym przypadku.
      
      
    Po rozsmarowaniu na skórze pozostaje ledwo widoczny biały film. W dotyku prawie go nie czujemy, ale jak się przyjrzeć - faktycznie go widać. Nie znika pod wpływem wody spływającej po skórze, ale nie liczmy na to, że coś z niego pozostanie po dłuższej kąpieli w jeziorze - aż tak wodoodporny nie jest ;) Nie wałkuje się, nie roluje, nie klei, pod tym względem jest super. Co do działania filtrującego - jak najbardziej skuteczne. Jednego dnia przez kilka godzin na kajaku byłam wystawiona na pełne słońce, a nie opaliłam się prawie wcale ;)
    Jedyne, co mi się nie podoba, to cena regularna - 26zł to przesada wg mnie. Aktualnie w sklepi Lirene jest w promocji za 13zł i ta kwota zdecydowanie bardziej do mnie przemawia ;)
      
      
    Używałyście produktów Lirene do opalania? Jak się sprawdziły? :)
      
    A z innej bajki, na fejsbukowym profilu bloga czekają na Was lakierowe nowości:
      
        
    Zapraszam :) KLIK

    niedziela, 5 sierpnia 2012

    Lirene City Matt - Fluid matująco-wygładzający - 204 Naturalny

    Takie są teraz upały, że mnie osobiście aż wzdryga na myśl o użyciu podkładu w taki skwar. Mimo to, w te dni, kiedy nie jest aż tak gorąco, czasem wymaziam czymś twarz - ostatnio stawiam na podkład Lirene City Matt, który przywiozłam ze sobą ze spotkania bloggerek w Warszawie. Potestowałam go już trochę, więc czas na recenzję :)
      
      
    Opis producenta i skład:
       
    Gdzie i za ile: wszędzie, 24zł / 30ml
      
    Moja opinia:
    Zacznę jak zwykle od opakowania - jest to srebrny plastikowy... walec? ;) Zamykany jest przezroczystą nakładką, pod którą kryje się praktyczna pompka - to mój ulubiony sposób aplikacji tego typu produktów. Opakowanie jest solidne, nie pęknie ani nie otworzy nam się samo w torebce, wygląda profesjonalnie. W ramach anegdotki wspomnę tylko, opierając się na doświadczeniu koleżanki, że tak pakowane fluidy mogą uratować życie, udając... gaz pieprzowy ;)
    Kolor fluidu, jaki trafił się mnie, czyli 204 Naturalny, jest idealny na lato dla takiego bladziocha jak ja - nie jest najjaśniejszy, ale drugi z kolei, pasuje mi świetnie teraz, gdy opaliłam się na twarzy. Ma ciepły, beżowy odcień. Zdziwił mnie nieco fakt, że fluid ten nie pachnie zbyt szczególnie - choć Lirene zwykle rozpieszcza nas zapachami. Tutaj czuć mydlano-chemiczne aromaty - nic ciekawego, ale na szczęście nie czujemy go zbyt długo na twarzy.
      
      
    Jestem dość sceptycznie nastawiona do podkładów matujących. W 90% ani trochę nie matują mojej błyszczącej jak latarnia cery. Ten jednak jest pod tym względem całkiem niezły - przez około dwie godziny po zaaplikowaniu go na twarz, faktycznie utrzymuje się ładny mat - nie jest to taki płaski mat, ale także nie świecę się jak psu... obroża. Po tym czasie należy nieco przypudrować nosek ;) Krycie fluidu jest przeciętne - nie robi maski, ale ładnie wyrównuje koloryt i pomaga ukryć niedoskonałości. Plusem jest także fakt, że mimo żaru lejącego się z nieba, fluid nie leje się z twarzy - nie ma żadnych zacieków, nie znika, nie robi plam, nawet jeśli przecieramy twarz czy opieramy ją na dłoni, co ja robię nagminnie. Problem pojawia się przy zmywaniu - zużyjemy na niego 2x więcej wacików niż zwykle. Nie wiem, jak to wyjaśnić, ale mimo, że wystarczy go odrobinka na twarzy, to przy demakijażu ma się wrażenie, że nakładał go profesjonalny tynkarz z użyciem wielkiej szpachli ;) Trudno uzyskać po nim uczucie czystej twarzy, co mi się bardzo nie podoba...
    Ogólnie mówiąc - produkt ciekawy, ale nie rewelacyjny. Ma wady, które go dla mnie przekreślają w kwestii zakupu kolejnego opakowania (tylko dlatego, że do wyboru mam lepsze fluidy), ale myślę, że ten egzemplarz zużyję do końca.
      
      
    Macie sprawdzone fluidy czy podkłady nadające się na upały? 
    Czy może wolicie w ogóle nic nie nakładać na twarz w taką pogodę? :)

    wtorek, 31 lipca 2012

    Lirene - Ratunek po przedawkowaniu słońca + Wyniki konkursu z Kosmetykami DLA

    Tak, tytuł posta to nazwa kosmetyku, urocza, prawda? :D
    Ratunek ten stał u mnie na półce i czekał na moment, w którym okaże się przydatny. Okazało się jednak, że jest przydatny, ale nie mi, a mojej siostrze Sarze, którą zdążyliście już tu poznać. Spaliła się sierotka na słońcu :P Dziś macie więc możliwość poczytania o tym, czy ratunek uratował Sarę ;)
      
      
    Opis producenta i skład:
       
    Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 20zł / 150ml
      
    Opinia Sary:
    Jakiś czas temu bardzo nierozsądnie się opalałam, w efekcie porządnie mnie poparzyło. Jeszcze tego samego dnia zaopatrzyłam się w RATUNEK po przedawkowaniu słońca firmy Lirene DERMOPROGRAM. Zawiera on intensywną formułę łagodzącą, składającą się z uderzeniowej dawki d-pantenolu (5%) i alantoiny (1%). Jako, że produkt posiada rekomendację dermatologów, to właśnie jemu powierzyłam swoje poparzenia. Początkowo byłam mało zadowolona, jako że nie czułam, by choć trochę chłodził i dawał ukojenie. Pewnie nie dostrzegłabym tego, jaki jest skuteczny. Dostrzegłam jednak, ponieważ smarowałam nim tylko nogi, plecy zdawały mi się być w znacznie lepszym stanie, a że ciężko jest się tam posmarować... nie robiłam tego. Podczas, gdy nogi mam już od dobrych kilku dni zaleczone i brązowe, plecy wciąż pieką na tyle, że noszenie bluzki jest torturą. Teraz proszę bliskich o ich smarowanie, jednak przez czas, jaki tego nie robiłam, mogę Wam teraz gorąco polecić ten kosmetyk. Mimo, że nie daje natychmiastowego ukojenia, skóra regeneruje się po nim znacznie szybciej. 
         
       
    RATUNEK ma dość gęstą konsystencję, bardzo dobrze się go rozsmarowuje, jest aksamitny i nie drażni nawet najwrażliwszej skóry. Jego zapach... nie przypadł mi do gustu. Nie jest jakoś perfumowany, więc zapachem przypomina inne znane mi kosmetyki z pantenolem. Ma za to całkiem ładne opakowanie - srebrno-szarą tubę, z której łatwo wydostać produkt. Po położeniu otwartej na blacie, np. podczas rozsmarowywania, nic nie wycieka.
       
      
    A Wy czym się ratujecie, jeśli Wasza skóra zazna zbyt dużo słońca? :)
       
    A teraz z innej beczki...
    Czas na wyniki naszego konkursu z Kosmetykami DLA!

    Jeśli nie pamiętacie, zadaniem konkursowym było opisanie swojego rytuału dla cery - podpowiadałam także, żeby popuścić wodze fantazji :) Przeczytałam więc wszystkie Wasze pomysły i wybrałam dwie osoby, które przetestują kremy DLA :) Przyznaję, że miałam dylemat, zwłaszcza w przypadku pierwszej nagrody dla osób ubiegających się o kremy Dar Piękna. Ostatecznie jednak udało mi się dokonać wyboru...

    Zestaw Dar Piękna wędruje do... .meSS!
      
       Zaś zestaw Niszcz Pryszcz otrzyma... Calliope!
        


     Gratuluję, dziewczyny! :)
    Odezwę się do Was zaraz, ale niestety nagrody będę mogła przekazać dopiero jak wrócę z wakacji - czyli po 10 sierpnia. Wyjeżdżam jutro rano i dziś się niestety już nie zdążę wygrzebać na pocztę.

    Jeśli nie wygrałyście, nie martwcie się, bo szykuję konkurs urodzinowy, zdecydowanie "na bogato" ;)

    piątek, 27 lipca 2012

    Lirene - Seria Stop Cellulit

    Jak sam tytuł posta wskazuje, dziś napiszę Wam co nieco o antycellulitowej serii kosmetyków od Lirene. Używałam jej całej jednocześnie, więc i recenzja będzie wspólna :) Cóż, o ile unikam kosmetyków modelujących, to jednak czasem wspomagam się takimi antycellulitowymi. Trzeba jednak zaznaczyć, że mój cellulit jest dość specyficzny - potrafi pojawić się z dnia na dzień i równie szybko zniknąć - wystarczy, że przez dwa tygodnie sobie poćwiczę coś mało wymagającego i pomogę sobie jakimś dobrym balsamem. Weźcie to pod uwagę, czytając recenzję ;)
        
      
    Opisy producenta i składy:
       
     Kliknijcie na zdjęcie, aby je powiększyć.
       
    Gdzie i za ile:
    Znajdziecie je raczej wszędzie, na pewno widziałam tę serię w Rossmannie i w SuperPharm. Ceny wyglądają tak:
    Serum ujędrniające na noc - 17zł / 200ml
    Balsam antycellulitowy - 15zł / 250ml
    Antycellulitowy peeling myjący - 12zł / 200ml
      
    Moja opinia:
    Tym razem, żeby najlepiej ocenić działanie serii, nie ćwiczyłam - byłam ciekawa, czy dam radę pozbyć się cellulitu z pomocą samych specyfików. Udało się, choć nie trwało to dwóch tygodni, jak zwykle z ćwiczeniami, a około miesiąca. Moje uda znowu są gładkie, bez brzydkiej skórki pomarańczowej.
    Cóż, zaczęłam z grubej rury, od razu podałam najważniejszą informację - skuteczność serii. Wiecie więc już, że to wesołe trio może poprawić nasz wygląd. To teraz może parę słów o każdym członku tego trio?
    Serum ujędrniające na noc używałam, uwaga... na noc. Po kąpieli wmasowywałam je okrężnymi ruchami. Serum ma postać żółtawego kremu, jest lekkie, łatwo się rozsmarowuje i jest bardzo wydajne. Z żalem stwierdzam, że nie zaobserwowałam żadnego uczucia rozgrzania ani schłodzenia - lubię te efekty, wmawiam sobie, że to oznacza, że kosmetyk działa ;) Pachnie cytrusowo, świeżo, choć nieco chemicznie. Mnie się ten zapach bardzo podoba. Opakowanie serum to stojąca tuba zamykana na zatrzask, całkiem wygodna, choć nie przepadam za takimi opakowaniami.
    Balsam antycellulitowy wsmarowywałam w uda rano, choć akurat o nim zapominałam najczęściej, mimo, że specjalnie stał na honorowym miejscu przy moim łóżku... Ma postać kremu, białego albo bardzo jasnego, zależnie od światła ;) Jest nieco cięższy od serum, ale i tak łatwo się rozprowadza i wchłania. W tym przypadku również nie zauważyłam, żadnego chłodzenia ani rozgrzewania - buuu... Zapach jest taki sam, jak w serum - cytrusowy, przyjemny. W przeciwieństwie do dwóch braci, ten balsam mieszka w plastikowej butelce, która już bardziej mi odpowiada niż tubki - pod koniec opakowania można je postawić do góry nogami i też produkt spływa ;)
    Antycellulitowy peeling myjący to mój ulubiony produkt z tej serii. Stosowałam go siedząc w wannie, solidnie szorując nim uda. Ma piękny soczysty pomarańczowy kolor (zapach również, taki jak pozostała część serii) i żelową konsystencję. Zawiera spore ilości drobinek, które mnie kojarzą się z peelingiem cukrowym - mocne zdzieraki, powodujące bardzo przyjemny masaż, a przy tym i lekką pianę - naprawdę jest to peeling myjący. Dodam też, że jest bardzo wydajny. Mieści się w częściowo przezroczystej tubie, stawianej na zamknięciu - dokładnie takiej, jak w przypadku serum.
     
      Gdybym miała wybrać z tej serii jeden produkt, wybrałabym peeling. Nie mogę Wam powiedzieć, czy poszczególnie elementy tego trio dadzą odpowiedni efekt w wersji solo, ale w zespole powinny się sprawdzić. Myślę, że są to kosmetyki warte uwagi :)
       
       
    Używacie kosmetyków modelujących czy antycellulitowych?
    Macie jakieś sprawdzone sposoby na skórkę pomarańczową na udach czy pupie?

    LinkWithin

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...