Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mój Toruń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mój Toruń. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2013

Mój Toruń - PaMaDo, sklep z rękodziełem

Myślę, że są wśród nas fanki rękodzieła, szeroko pojętego rękodzieła.
Ja sama również do nich należę, w sumie osobiście próbowałam chyba wszystkiego - tworzyłam biżuterię, malowałam na szkle, bawiłam się decoupage, lepiłam, haftowałam... Wpoiła mi to moja Mama, która odkąd pamiętam lubiła tworzyć różne piękne rzeczy, wszelkimi możliwymi metodami.
Tym bardziej cieszę się, że dziś mogę napisać Wam o nowo odkrytym sklepie z rękodziełem w Toruniu!
   
  
Sklep znajduje się na targowisku miejskim przy ul. Sz. Chełmińska, konkretnie rząd V, pawilon 2.
Co jest w nim niezwykłego? Cóż, przede wszystkim to, że właścicielka zdecydowaną większość oferowanych produktów wykonuje sama, różnymi metodami. Nie ma też żadnego problemu, żeby zrobiła coś na zamówienie, dokładnie wg Waszych wskazówek. Ceny nie są wygórowane, a myślę, że warto zainteresować się takimi produktami teraz, w okresie przedświątecznym, kiedy szukamy prezentów dla najbliższych :) Może będzie to zdobiony metodą decoupage chlebak dla mamy albo ramka z kawy, może jakaś ręcznie robiona biżuteria dla siostry albo papierośnica dla taty?
Nie ma co pisać, pokażę Wam po prostu niektóre rzeczy z oferty sklepu PaMaDo:
  
 
 
 
 
 
 
     
Pokazałam tu rzeczy, które podobają się mnie, a wiadomo, że gusty są różne. Zapraszam Was więc na stronę sklepu, gdzie można też dokonać zamówienia on-line:
  
Dajcie znać, jeśli się na coś skusicie ;)

wtorek, 24 września 2013

Mój Toruń - Redberry

Pod koniec sierpnia w Toruniu miało miejsce wydarzenie, na które długo czekałam. 
Otwarto Redberry w jednym z naszych centrów handlowych, w Plazie konkretniej! Cieszę się tym bardziej, że to tuż przy mojej pracy ;) Od kiedy Redberry jest czynne, byłam tam już kilka razy i zawsze byłam zachwycona :)
  
    
Może właściwie powinnam najpierw wyjaśnić, czym jest Redberry? To sieć punktów, gdzie możemy kupić mrożone jogurty z owocami i innymi dodatkami - świetny pomysł na lato, zwłaszcza dla dietujących, bo jogurty są zdecydowanie lżejsze niż tradycyjne lody ;)

Otwarcie toruńskiego Redberry było małym wydarzeniem, więc były i promocje i darmowe porcje o konkretnych godzinach, nie ma się więc co dziwić, że w pierwszych dniach był tu niezły ruch. Muszę przyznać, że połową sukcesu jest tu umiejscowienie punktu. Co prawda Plaza jest chyba najmniej "ludnym" CH w Toruniu, ale Redberry zajęło w niej bardzo strategiczne miejsce - przy ruchomych schodach w centrum Plazy, więc właściwie każdy odwiedzający przynajmniej mija to stoisko :)
  
  
Możemy wybierać spośród mnóstwa dodatków i rodzajów takich przysmaków.
  
  
Ceny może nie są najniższe... No dobra, są dość wysokie, ale myślę, że warto czasem wydać więcej kasy na taki przysmak. Sama spróbowałam już kilku rzeczy, raz z Ukochanym, raz z przyjaciółką, raz czy dwa sama ;) Kilka z "dań" uwieczniłam i szybko je Wam zrecenzuję ;)
  
  
Po pierwsze - granola. Cud nad cudami, przepyszne połączenie owoców (do wyboru są dwa zestawy różnych owoców), mrożonego jogurtu, płatków i polewy. Duuużym plusem jest to, że owoce smakują świetnie, jak prosto z grządki czy z sadu, a nie jak te marketowe, kupowane na tony. Taki kubeczek kosztuje ok. 13zł i wygląda niepozornie, ale można się nim najeść i nacieszyć ;) Sam zresztą jogurt jest pyszny - można wziąć mango albo naturalny, ja właściwie zawsze brałam mieszankę obu ;) Smakuje jogurtowo, ale ma konsystencję i oczywiście temperaturę lodów, świetny pomysł na lato! Granola to mój absolutny faworyt w ofercie Redberry :)
  
  
To akurat porcja wybrana przez mojego Ukochanego, który wybrał wersję na słodko - również jogurt mieszany z dodatkiem płatków, ciasteczek Oreo i sosu pistacjowego. Okazało się tak dobrze, że podjadłam mu sporą część ;) Oczywiście tu już nie możemy za bardzo mówić o dietetycznym deserze, ale walory smakowe i tak pozostają! Taka porcja jogurtu, zależnie od wielkości kubeczka i ilości dodatków, kosztuje od 7 do 18zł, przy czym tego największego na pewno bym nie dała rady zjeść :P
  
  
I jeszcze coś godnego uwagi - świeżo wyciskane soki, które "produkuje się" na oczach klientów. W tym przypadku to kiwi + brzoskwinia + pomarańcza - niesamowicie orzeźwiające połączenie. Wiadomo, że za taką przyjemność musimy też zapłacić odpowiednio - 14zł za małą wersję, 16zł za dużą, ta na zdjęciu to mała. Nie jest to niska cena, ale i tutaj uważam, że warto czasem sobie dogodzić czymś takim ;) W ofercie jest również np. sok marchew + burak + seler, który zawsze mnie kusi i zawsze boję się straszenia swoim uśmiechem p otem :P
  
  
OK, czas kończyć to moje pianie z zachwytu ;) Jeżeli miałabym cokolwiek do zarzucenia Redberry, byłyby to ceny i słaba dostępność - z tego co wiem, na razie jesteśmy jednym z nielicznych miast, gdzie Redberry można znaleźć.
Gdyby ktoś chciał mi zrobić niespodziankę, przypodobać się, podlizać, przekupić, podziękować czy przeprosić za coś, cokolwiek - wystarczy mnie zaprosić na granolę z Redberry, serio! ;)

wtorek, 7 maja 2013

Mój Toruń - Restauracja meksykańska Hacienda Pancho Villa

Ostatnio w ramach tej serii pisałam Wam o moim ulubionym sklepie zielarskim, więc na dziś mam coś zupełnie innego - tym razem coś dla podniebienia. Nie tylko dla turystów, ale i dla miejscowych. 
Może wiecie (a może nie ;)), że kocham kuchnię meksykańską. Kocham wszystko, co ostre, co powoduje zianie ogniem z nosa i co wymaga popicia, a do tego uwielbiam wszelkie główne składniki kuchni meksykańskiej - fasolę, chili, tortillę, pomidory... Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy jakiś czas temu odkryłam nową knajpkę na gastronomicznej mapie Torunia :)
  
  
Hacienda Pancho Villa to restauracja meksykańska w centrum Torunia, w obrębie Starówki, dokładnie przy ulicy Mostowej 7. Dość łatwo ją znaleźć, bo często reklamuje ją sympatyczny "Meksykanin" przechadzający się albo jeżdżący na rowerze po głównej ulicy ;)
   
    
Knajpka już z zewnątrz przykuwa uwagę ciekawym wyglądem, ale przeżywamy bardzo przyjemny szok, kiedy wchodzimy do środka. Uderza nas wtedy zapach przypraw, widzimy też świetny wystrój restauracji - bardzo klimatyczny, choć w mało romantycznym tego słowa znaczeniu. Wszystko tu kojarzy się z Meksykiem - obrazy na ścianach, wszelkie ozdoby, nawet wisząca piniata czy "oprawy" dla stolików i krzeseł. Dodatkowo całość podkreśla wesoła muzyka, którą od razu kojarzymy z Meksykiem.
Kilka zdjęć z wnętrza knajpki:
  
Tutaj akurat knajpka przygotowana na potrzeby przyjęcia komunijnego ;)


 
Najważniejsze w restauracji jest oczywiście jedzenie i to jest właśnie to, co najbardziej podoba mi się w Pancho Villa. Dania są stosunkowo tanie (spokojnie można się najeść za 20zł), wybór jest duży i ciekawy, a smak naprawdę świetny. Nie znalazłam niestety w sieci pełnego menu, ale powiem Wam, że czasem można spotkać kupony zniżkowe do tego miejsca np. na Grouponie czy Sweetdealu - tak też sama poznałam Pancho Villa :)
Udałam się tam z Ukochanym, dzięki Sweetdealowi zapłaciliśmy 15zł za dwa zestawy lunchowe (normalnie kosztowałyby 30zł), czyli zupę i drugie danie. Do wyboru były po dwie opcje z obu dań, oboje wzięliśmy to samo - ale bez obaw, wiemy, że inne potrawy też są interesujące ;)
Tak więc w naszych zestawach było:
  
  
Przegenialna zupa Taco - bulion drobiowy z warzywami, cząstkami kurczaka i paseczkami tortilli, czyli naprawdę pyszny pikantny rosołek. Nie sądziłam, że paski tortilli tak dobrze zastąpią makaron - przyznaję, że byłam tą zupą zachwycona :D
  
  
POLLO LOCO, czyli grillowany kurczak + sos serowy i salsa Roja (łagodna) + pieczone ziemniaki + sałatka hacjendy. Drugie danie może nie zrobiło na mnie aż takiego mega wrażenia jak zupa, ale również było przepyszne. Wszystko świetnie się komponowało, ja może bym to nieco ostrzej doprawiła (np. pikantną salsą), ale i tak zjadłam z apetytem. 

I jeszcze kilka potraw, których zdjęcia wzięłam ze strony Pancho Villa (link zaraz):
  
  
Może nie jest to restauracja na romantyczną kolację we dwoje, ale na pewno stanowi ciekawą odmianę dla wszystkich fastfoodów czy knajpek ze wszystkim. Sama na pewno zajdę jeszcze do niej nie raz, a i Wam polecam :) Turyści zwiedzający Toruń także powinni być zadowoleni, choć raczej nie jest to kuchnia lokalna ;) Jako lokalne specjały proszę jednak traktować nasze toruńskie pierniki, a na obiad / lunch / kolację można przejść się w jakieś ciekawe miejsce :)

Zdjęcia (poza dwoma zdjęciami dań) zapożyczone ze strony restauracji na FB (KLIK).

Jesteście zainteresowane innymi wpisami o miejscach, gdzie można dobrze zjeść? :)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Mój Toruń - Sklep zielarski Waleriana

Jakiś czas temu na Facebooku zapowiadałam Wam, że zamierzam rozpocząć toruńską serię postów - o ciekawych miejscach w Toruniu. Zdałam sobie sprawę, że spora część moich czytelniczek to torunianki albo przynajmniej bywalczynie / turystki, więc mam nadzieję, że seria ta Was zainteresuje :) Zamierzam pisać tutaj o ciekawych sklepach, restauracjach, kawiarniach...
Na pierwszy rzut przedstawię Wam mój ukochany i niezawodny toruński sklep zielarski, Walerianę.
  
  
Z tego, co się orientuję, Waleriana istnieje na toruńskim rynku od wielu lat, ciągle w tym samym miejscu na starówce - a bardzo trudnym zadaniem dla sklepu jest utrzymać się tutaj, więc tym bardziej miejsce jest warte uwagi ;) Znajduje się na ulicy Szczytnej, w ceglanej kamienicy, tworząc klimat po prostu niepowtarzalny, zwłaszcza w połączeniu z ciekawym "staroświeckim" szyldem nad drzwiami. Z zewnątrz sklep wygląda może niepozornie, łatwo go przeoczyć, ale gdy już wiemy, że tam jest, warto o nim pamiętać :)
   
  
Walerianę poznałam całe lata temu. Szukałam kremu do twarzy z ziołowej serii Ziai, bardzo trudno dostępnej. We wszystkich możliwych drogeriach i aptekach panie w ogóle nie kojarzyły, o co pytam. Wreszcie przypadkiem zobaczyłam ten sklep, weszłam i padłam - z moim zamiłowaniem do ziół, ziołolecznictwa itd. po prostu wiedziałam, że będę stałym bywalcem. Krem oczywiście dostałam, w dodatku taniej niż się spodziewałam.
W ciągu ostatnich lat kilkukrotnie powtarzała się taka sytuacja, że szukałam produktu jakiejś pomniejszej marki, ale podchodzącego pod naturalny czy ziołowy, i znajdywałam go zawsze tutaj. 
   
  
Sklep wewnątrz jest dosyć mały, ale jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie dostała w nim tego, czego szukam - naprawdę to skarbiec bez dna!
Waleriana ma w swojej ofercie kosmetyki przede wszystkim polskich marek - Ziaja, Farmona, Bielenda, FlosLek... Wszystkie te, które mają cokolwiek wspólnego z działaniem ziół. Poza kosmetykami, których wybór jest imponujący (bez problemu dostaniemy np. wcierkę Jantar i kilka jej odpowiedników), sklep oferuje dużą ilość preparatów typowo leczniczych - suplementy diety, cała masa herbatek o każdym możliwym działaniu, tabletki, płukanki, czego dusza zapragnie :)
  
  
Poza tym, jak na sklep zielarski przystało, możemy tu nabyć za grosze wszelkie możliwe zioła w formie "suszków" w saszetkach - przykładowo osławiona ostatnio kozieradka kosztuje 2,20zł jeśli dobrze pamiętam. Jeśli tylko planujemy robić jakieś ziołowe napary, płukanki, wcierki - zaopatrzymy się tu we wszystko, co potrzebne do naszej "magii" :)
   
  
Nie mogę też nie wspomnieć o przemiłych Paniach za ladą. Niestety uciekały mi przed aparatem, ale mogę Wam zaręczyć, że jeśli poprosicie o pomoc w doborze produktu, Panie na pewno będą służyć profesjonalną radą i z uśmiechem na twarzy - to również bardzo sobie cenię w tym sklepie :)
  
   
Wyszedł mi chyba kolejny post pochwalny, ale o Walerianie nie jestem w stanie napisać złego słowa - nigdy mnie nie zawiodła! Dlatego na zakończenie pokażę Wam jeszcze wizytówkę sklepu:
    
  
Niestety sklep nie ma swojej strony internetowej ani sklepu on-line, więc nie zarzucę Wam linkiem, ale mam nadzieję, że macie tu wszelkie możliwe informacje, a jeśli nie - już wiecie, gdzie iść albo dzwonić ;)
  
Jak zapatrujecie się na tę serię postów o toruńskich miejscach? Jesteście ich ciekawe? Jeśli tak, o jakich miejscach powinnam pisać? :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...