Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orlicowe gniazdko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orlicowe gniazdko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 września 2013

Orlicowe gniazdko - Już na swoim :)

Od wtorku jestem już na swoim. Przewiozłam wszystkie rzeczy, zorganizowałam się w nowym mieszkanku, teraz staram się zadomowić ;) Właściwie czuję się tu już jak u siebie, ale np. sypiam jak w obcym miejscu - kwestia przyzwyczajenia się. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem niesamowicie szczęśliwa, mając swój kącik, nawet jeżeli ten kącik to 36m2 na czwartym piętrze na blokowisku :)

Przedstawiam mój uroczy widok z kuchennego okna:
 
   
Wprowadzałam się do w pełni wyposażonego mieszkania, ale oczywiście w miarę "zamieszkiwania" okazywało się, że brakuje coraz to nowych rzeczy. Ostatecznie wydałam już kupę pieniędzy (a to dopiero początek!) na różne pierdółki do kuchni itd, ale z każdą wydaną dyszką czułam się jeszcze lepiej - wyposażałam swoje gniazdko!

  
Kupiłam łazienkowy zestaw naczyń na szczoteczki, mydła itd., gąbki, myjki, cuda do mycia naczyń, miski do mieszania (po robieniu muffinek w starych garnkach musiałam ;)), łapawice, papilotki, miski i wieeele innych. Zaadoptowałam też słoiki po balsamach do ciała (oczywiście oczyszczone odpowiednio) do kawy i herbaty - na największym zdjęciu - prawda, że ładnie wyglądają? :) Kuchnia i łazienka są coraz bardziej moje i coraz chętniej tu mieszkam. 
  
A wiecie, jaka to przyjemność mieć pseudo-toaletkę w łazience?
  
   
Wszystko w jednym miejscu, z wygodnym lustrem, obok szufladki z całą kolorówką... Uwielbiam ten kącik, choć może to teraz zalatywać próżnością :P Przyznam szczerze, że dzięki tej łazience znowu o siebie zadbałam - w ostatnim czasie trudno mi było znaleźć chwilę dla siebie, na małe spa - ba, nawet kremów do twarzy prawie nie używałam! Teraz na wannie mam cały wybór płynów i soli do kąpieli (w domu rodzinnym nie miałam na to miejsca), więc liczę, że i zużycia będą szły sprawniej ;)
  
I jeszcze coś, o czym zawsze marzyłam, co wyda Wam się dziwne - szafa z wieszakami:
  
  
Pewnie zdecydowana większość takie szafy posiada - mi do tej pory jakoś nie było dane ;) Teraz miałam niesamowitą frajdę z wieszania moich sukienek i innych ciuchów na wieszakach - nagle uznałam, że zdecydowana większość mojej garderoby powinna wisieć, a nie leżeć złożona, ale na to nie pozwolił metraż szafy i ilość wieszaków :P Łapię się na tym, że otwieram tę szafę i po prostu przesuwam wieszaki, podziwiając wiszące tak ubrania - głównie sukienki właśnie. Jestem dziwna? ;)
  
A żeby nie było zbyt pięknie - nadal mam kilka kartonów z różnymi drobiazgami do rozpakowania, a zupełnie nie mogę się za to zabrać...
  
  
Na koniec jeszcze pochwalę się wypiekiem - piekarnik otrzymał już chrzest bojowy i choć pierwszy raz piekłam w gazówce, myślę, że taki rodzaj będzie mi bardziej odpowiadać, bo muffinki wyszły lepiej niż kiedykolwiek:
  
   
Zaraz zapewne pojawią się pytania o przepis, bo to te "słynne" czekoladowo-śliwkowe muffiny, które obiecałam Wam już pewnie z rok temu... Powiem tak - przepis mogę napisać, ale tym razem bez zdjęć krok po kroku, bo aparat odmówił posłuszeństwa. Co Wy na to? :)
  
Wiem, że sporo z Was teraz też zmieniało swoje miejsce, więc zapytam - jak tam Wasze przeprowadzki?
 
Wybaczcie to moje pianie z zachwytu nad tym mieszkankiem, ale nie da się ukryć - nie sądziłam, że będę tak szczęśliwa po przeprowadzce :) Jeszcze tylko stałego współlokatora w postaci Ukochanego brakuje - na razie ze mną pomieszkuje, nie mieszka.

wtorek, 3 września 2013

Gwoli wyjaśnień...

 
Mam nadzieję, że powyższe zdjęcie tłumaczy dobrze moją nieobecność tutaj ;) Dziś czeka mnie ostatni etap przeprowadzki, dzisiejszą noc spędzę już w nowym mieszkaniu :) Przede mną mnóóóstwo roboty, ale myślę, że warto!
Powrócę z jakimś wpisem za parę dni - kiedy się ogarnę i kiedy założą mi internet w nowym gniazdku, wtedy również napiszę trochę więcej o samej przeprowadzce, mieszkaniowych gadżetach itd. :)

Do przeczytania!
Trzymajcie za mnie kciuki ;)

środa, 14 sierpnia 2013

Orlicowe gniazdko - Przed przeprowadzką

Jeśli śledzicie blogowy profil na FB, wiecie zapewne, że w najbliższym czasie wyfruwam z domu rodzinnego i wiję własne gniazdko. No, może za dużo powiedziane - wynoszę się do malutkiej kawalerki na blokowisku, więc liczę, że to tylko przystanek pomiędzy mieszkaniem u rodziców a mieszkaniem docelowym. Niemniej to dla mnie baaardzo poważny krok, bo przez kilka pierwszych miesięcy będę mieszkała zupełnie sama - nawet bez kota! Wyobrażacie to sobie? Ja nie bardzo...
Czeka mnie teraz mnóstwo przygotowań do przeprowadzki. Nie wiem, kiedy to wszystko zdążę zrobić, ale do zrobienia jest duuużo. Może rozpiszę to tutaj w punktach?

1. Zrobić remanent w pokoju, zdecydować co zostaje, co idzie ze mną, a co wyrzucamy.
 
źródło
Pisałam Wam kiedyś, że żyję w chaosie - niestety mój pokój wygląda podobnie jak na zdjęciu powyżej i choć dokładnie wiem, co gdzie jest, to uporządkowanie tego będzie małym koszmarem ;)
  
2. Załatwić kartony do przeprowadzki i wszystko popakować.
źródło
Na szczęście z tym nie będzie większego problemu - przyjaciółka pracuje w sklepie RTV AGD ;)
   
 
3. Załatwić transport.
źródło
 Tu z kolei mogę liczyć na pomoc mojego Taty oraz przyszłego Teścia ;) 

 
4. Urządzić się w nowym gniazdku.
Mowa tu oczywiście już o samym ogarnięciu się w nowych czterech ścianach, poukładanie wszystkiego w nowych szafach itd., a także, niestety, uzupełnienie wyposażenia mieszkania. Co muszę kupić?
Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 
5. No właśnie - co z kotem?
Moje dwa ukochane futra, Tymon i Missy, zostają oczywiście w domu rodzinnym. Nie wyobrażam sobie życia bez kota, ale wygląda na to, że w najbliższym czasie nie będę szukać żadnego... Mieszkanie przez większość czasu będzie stało puste - będę pracować, studiować, do domu przychodzić głównie na noc. Kot przynajmniej na początku powinien mieć szansę, żeby do mnie przywyknąć, więc może lepiej będzie przygarnąć jakąś przybłędę, kiedy już nieco się w moim życiu uspokoi? To byłoby logiczne, ale naprawdę nie wiem, jak mam wracać do domu bez kota i jak mam zakładać ciuchy bez sierści ;)
Co myślicie o tej sytuacji?
  
Wiem, że wyszedł strasznie chaotyczny post i nawet nie wiadomo, o czym on jest - tak mniej więcej wygląda teraz moje planowanie przeprowadzki ;) Może macie dla mnie jakieś złote rady w tej kwestii?
 
Jesteście zainteresowane dalszymi wpisami na temat samej przeprowadzki?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...