Pod koniec sierpnia w Toruniu miało miejsce wydarzenie, na które długo czekałam.
Otwarto Redberry w jednym z naszych centrów handlowych, w Plazie konkretniej! Cieszę się tym bardziej, że to tuż przy mojej pracy ;) Od kiedy Redberry jest czynne, byłam tam już kilka razy i zawsze byłam zachwycona :)
Może właściwie powinnam najpierw wyjaśnić, czym jest Redberry? To sieć punktów, gdzie możemy kupić mrożone jogurty z owocami i innymi dodatkami - świetny pomysł na lato, zwłaszcza dla dietujących, bo jogurty są zdecydowanie lżejsze niż tradycyjne lody ;)
Otwarcie toruńskiego Redberry było małym wydarzeniem, więc były i promocje i darmowe porcje o konkretnych godzinach, nie ma się więc co dziwić, że w pierwszych dniach był tu niezły ruch. Muszę przyznać, że połową sukcesu jest tu umiejscowienie punktu. Co prawda Plaza jest chyba najmniej "ludnym" CH w Toruniu, ale Redberry zajęło w niej bardzo strategiczne miejsce - przy ruchomych schodach w centrum Plazy, więc właściwie każdy odwiedzający przynajmniej mija to stoisko :)
Możemy wybierać spośród mnóstwa dodatków i rodzajów takich przysmaków.
Ceny może nie są najniższe... No dobra, są dość wysokie, ale myślę, że warto czasem wydać więcej kasy na taki przysmak. Sama spróbowałam już kilku rzeczy, raz z Ukochanym, raz z przyjaciółką, raz czy dwa sama ;) Kilka z "dań" uwieczniłam i szybko je Wam zrecenzuję ;)
Po pierwsze - granola. Cud nad cudami, przepyszne połączenie owoców (do wyboru są dwa zestawy różnych owoców), mrożonego jogurtu, płatków i polewy. Duuużym plusem jest to, że owoce smakują świetnie, jak prosto z grządki czy z sadu, a nie jak te marketowe, kupowane na tony. Taki kubeczek kosztuje ok. 13zł i wygląda niepozornie, ale można się nim najeść i nacieszyć ;) Sam zresztą jogurt jest pyszny - można wziąć mango albo naturalny, ja właściwie zawsze brałam mieszankę obu ;) Smakuje jogurtowo, ale ma konsystencję i oczywiście temperaturę lodów, świetny pomysł na lato! Granola to mój absolutny faworyt w ofercie Redberry :)
To akurat porcja wybrana przez mojego Ukochanego, który wybrał wersję na słodko - również jogurt mieszany z dodatkiem płatków, ciasteczek Oreo i sosu pistacjowego. Okazało się tak dobrze, że podjadłam mu sporą część ;) Oczywiście tu już nie możemy za bardzo mówić o dietetycznym deserze, ale walory smakowe i tak pozostają! Taka porcja jogurtu, zależnie od wielkości kubeczka i ilości dodatków, kosztuje od 7 do 18zł, przy czym tego największego na pewno bym nie dała rady zjeść :P
I jeszcze coś godnego uwagi - świeżo wyciskane soki, które "produkuje się" na oczach klientów. W tym przypadku to kiwi + brzoskwinia + pomarańcza - niesamowicie orzeźwiające połączenie. Wiadomo, że za taką przyjemność musimy też zapłacić odpowiednio - 14zł za małą wersję, 16zł za dużą, ta na zdjęciu to mała. Nie jest to niska cena, ale i tutaj uważam, że warto czasem sobie dogodzić czymś takim ;) W ofercie jest również np. sok marchew + burak + seler, który zawsze mnie kusi i zawsze boję się straszenia swoim uśmiechem p otem :P
OK, czas kończyć to moje pianie z zachwytu ;) Jeżeli miałabym cokolwiek do zarzucenia Redberry, byłyby to ceny i słaba dostępność - z tego co wiem, na razie jesteśmy jednym z nielicznych miast, gdzie Redberry można znaleźć.
Gdyby ktoś chciał mi zrobić niespodziankę, przypodobać się, podlizać, przekupić, podziękować czy przeprosić za coś, cokolwiek - wystarczy mnie zaprosić na granolę z Redberry, serio! ;)



















