Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seriale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seriale. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 kwietnia 2014

Serialowe Love #3 - "Glee"

W mojej serialowej serii postów pisałam już o sitkomowej komedii "Two Broke Girls" i o historyczno-kostiumowej siekance "Spartacus", na dziś więc mam coś z zupełnie innej beczki - "Glee". Serial ten jest, a przynajmniej był popularny ostatnimi czasy, więc pewnie większość z Was go kojarzy. Był jednym z moich ulubionych, teraz niestety trochę się popsuł, ale o wszystkim zaraz, zapraszam do czytania :)

http://studentsforliberty.org/blog/2011/05/18/glee-drama-dancing-and-libertarian-values/
Co to takiego?
Przede wszystkim - musical. Glee to po angielsku po prostu chór, dlatego mamy tu do czynienia z grupką młodych ludzi, prezentujących swoje wersje znanych utworów. To serial przede wszystkim dla młodzieży, ale znam sporo dorosłych osób, które "Glee" oglądały i im się podobało ;) Producentem jest Fox.
O czym to?
Bohaterami serialu są nastolatkowie, będący częścią chóru szkolnego. Nie jest to jednak chór w tradycyjnym tego słowa rozumieniu - nie śpiewają, cóż, chórkiem pieści religijnych czy patriotycznych na szkolnych akademiach, a przedstawiają utwory bardzo współczesne - czasem są to pozycje z bieżących list przebojów, czasem odkopują klasykę rocka czy Beatlesów. Każda z tych osób jest na swój sposób odmieńcem - mamy tu geja, żydówkę, kaletę, czarnoskórą grubaskę, Azjatkę-jąkałę... Do nich siłą zostaje ściągnięty rozgrywający drużyny futbolowej, gwiazda szkoły, który niekoniecznie chce się zadawać z takimi "dziwolągami", ale na swoje nieszczęście ma świetny głos ;) Każdy sezon serialu to jeden rok szkolny i droga chóru przez mękę, którą tworzy im Sue, trenerka chearleaderek, która ich nienawidzi, oraz przez kolejne etapy zawodów, w których biorą udział. 
Co w tym takiego?
Jako fankę musicali ujęło mnie oczywiście przede wszystkim to, że bohaterowie śpiewają, zwykle naprawdę bardzo dobrze. W serialu jest wiele naprawdę wzruszających momentów, wiele rozśmieszających do łez i wiele smutnych. Warto mieć przy sobie chusteczki ;) Podoba mi się to, że obserwujemy dojrzewanie bohaterów, który od pierwszego odcinka do bieżącego przeszli wielkie metamorfozy, pokonali wiele zakrętów w życiu i spotkało ich sporo pięknych i sporo strasznych chwil. Widać też zmiany w ich umiejętnościach wokalnych. Każdy z nich jest inny, ma swoją bardzo wyrazistą osobowość, którą podkreślają odpowiednio dobranymi utworami - do każdej sytuacji, w której się znajdą, potrafią znaleźć piosenkę, która odzwierciedla ich emocje - to jest właśnie piękne dla mnie. Obserwujemy jak rodzą się (i umierają) między nimi uczucia, jak zmieniają się ich relacje. Ciekawe jest też to, że chyba nie ma postaci, którą przez cały serial da się lubić - każdy ma swoje "gorsze chwile".
Co psuje obraz?
Cóż, wg mnie i wielu innych fanów serialu, całość straciła urok, gdy główni bohaterowie trzech pierwszych sezonów kończą szkołę i idą na studia. Wtedy nasz "kontakt" z nimi się kończy bądź po prostu rzadziej pojawiają się w serialu, za to w grupie chóru pojawiają się nowe postaci - już nie tak ciekawe i nie tak wyraziste, co powoduje, że cały czas tęsknimy za pierwotną "obsadą". 
Teraz napiszę coś, co może być spoilerem, ale było już tak nagłośnione, że pewnie większość zainteresowanych o tym słyszała. Mianowicie 13 lipca 2013 umarł Cory Monteith, jeden z głównych aktorów, grający Finna Hudsona, czyli tego rozgrywającego, o którym już wspominałam. Stało się to w momencie, kiedy wszystko z jego postacią zaczynało się układać - wszystko wskazywało na to, że spędzi resztę życia z Rachel, drugą z głównych bohaterów, że wreszcie ma plany na przyszłość, jego postać była uwielbiana, zarówno za charakter, jak i za niesamowity głos, który wykształcił się porządnie dopiero pod koniec. Zmarł nagle, okazało się również, że w życiu prywatnym miał brać ślub z Leą Michele, grającą właśnie Rachel. Scenarzyści "Glee" musieli zabić go także w serialu. Przyznam szczerze, że mocno to przeżyłam. Nie wiem, czy opłakiwałam Finna czy Cory'ego, ale na pewno była to ogromna strata dla serialu, który od tego momentu nie był taki sam. Aktorzy zrobili sobie wtedy przerwę z nagrywaniem, a kiedy powrócili powstał odcinek poświęcony Finnowi. Widać było po wszystkich, że ich łzy nie są grą aktorską, a to, jak zmarniała i schudła Rachel nie mogło być zagrane. Przeryczałam calutki odcinek.
Jakieś ciekawostki?
W serialu występuje także gościnnie sporo artystów, jak choćby Ricky Martin, Britney Spears, Olivia Newton-John, Idina Menzel, czyli piosenkarze, jednak są tu też osoby, po których śpiewu byśmy się raczej nie spodziewali - Sarah Jessica Parker, Gwyneth Paltrow, Neil Patrick Harris, Kate Hudson. Ich występy naprawdę robią wrażenie :)
Kwestie techniczne?
Każdy odcinek trwa około 40 minut. Dotychczas nagrano pięć niepełnych sezonów (do trzeciego na pewno warto oglądać) po 22 odcinki. Obecnie można go oglądać oczywiście w internecie, a w telewizji leci na FoxLife codziennie o 8:30. 
Kilka klipów:
Tym razem zamiast zdjęć z serialu pokażę Wam kilka moich ulubionych utworów w wykonaniu Glee:
  
 (jeden z pierwszych utworów w serialu, mam do niego niesamowity sentyment)




 (kilka utworów, warto obejrzeć całe, najlepsze od 2:30)

Oglądałyście kiedyś Glee? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się swoimi ulubionymi momentami i wykonaniami utworów :)

poniedziałek, 10 marca 2014

Serialowe Love #2 - "Spartacus"

Ostatni wpis o serialu cieszył się sporą popularnością, więc na dziś przygotowałam parę zdań o zupełnie innej produkcji. Wcześniej pisałam o "Dwóch spłukanych dziewczynach", komediowym sitcomie, bardzo śmiesznym i na luzie. Dziś z kolei zajmę się serialem z zupełnie innej półki - słyszałyście o "Spartacusie"? Cóż, o postaci na pewno, jednak serial, który o niej powstał jest zdecydowanie w moim top3, a dziś postaram się Was do niego zachęcić :)
  
  
Co to takiego?
Jak łatwo się domyślić - serial ;) Oparty na faktach, historyczny, kostiumowy, jak kto woli. Odcinki są nieco dłuższe niż w przypadku przeciętnego serialu, trwają około godziny. Producentem serialu jest Starz. 
O czym to?
To również nie stanowi tajemnicy. Głównym bohaterem jest Spartacus - wojownik, niewolnik, gladiator, buntownik... Zaczyna się niewinnie, gdy Spartacus walczy u boku Rzymian w Tracji. On i jego pobratymcy zostają jednak zdradzeni przez rzymskiego dowódcę, Glabera, a sam Spartacus i jego żona trafiają do niewoli i zostają rozdzieleni. Główny bohater trafia do miejsca pełnego intryg - do domu lanisty Batiatusa, który szkoli gladiatorów do walki na arenie. I tu zaczynają się schody - długa i kręta droga do wolności. Spartacus podporządkuje się tylko dlatego, że Batiatus obiecuje mu odnaleźć jego żonę. Jednak w świecie gladiatorów i Rzymian nic nie jest takie, na jakie wygląda i nikomu nie należy wierzyć na słowo. 
Co w tym takiego?
Przyznam szczerze, że to, co najbardziej mi się podoba w tym serialu to taka surowa brutalność, czasem wręcz przerysowana. W każdym odcinku wszechobecna jest krew, intrygi i seks (o tak, dużo śmiałych scen ;)). Zakochałam się w pierwszym sezonie przede wszystkim za barwne postaci Spartacusa, Crixusa, Naevii, Batiatusa i Lucretii, jego żony... Każdy z nich odznacza się czymś szczególnym, każdego momentami nienawidzimy, a momentami podziwiamy. Zaznaczam - jest tak w pierwszym sezonie. Kolejne niosły ciągi pewnych zawodów, jednak do samego końca oglądałam odcinki z zapartym tchem. Godne uwagi jest też zakończenie całego serialu. Nie ukrywajmy, każdy wie, jak zakończyło się powstanie Spartacusa... Mimo to ostatnie 2-3 odcinki wgniatają w fotel, powodują powodzie łez i wzruszeń, a po napisach końcowych widz siedzi i kompletnie nie wie, co ze sobą począć. Trudno też przeoczyć zupełnie przyziemne pozytywy serialu - możemy się napatrzeć na przystojnych mężczyzn i piękne kobiety w pełnej krasie ;) Myślę jednak, że osoba, która nie przepada za scenami walki czy brutalnością, powinna sobie ten serial odpuścić, bo stanowią one jego kwintesencję...
Co psuje obraz?
Uch, trudno mieć o to pretensje do twórców, ale główną wadą dla mnie jest zamienienie dwójki aktorów po pierwszym sezonie. Na nieszczęście jednym z tych wymienionych aktorów jest Andy Whitfield, grający... Spartacusa. Niestety po nakręceniu pierwszego sezonu Andy zmarł na raka :( Aktor, który go zastąpił, stanowił szok dla widzów - Liam McIntyre przy Andym wyglądał jak wymoczek... Zajęło mi trochę przyzwyczajenie się do nowego Spartacusa, jednak sporo osób po tym przekreśliło serial. Drugą zmienioną postacią była Naevia - jedna z niewolnic Batiatusa. W pierwszym i drugim sezonie grała ją prześliczna Lesley-Ann Brandt, którą później zastąpiła Cynthia Addai-Robinson, która nijak nie pasowała mi do tej roli... Sami zobaczcie:


Inną wadą może być to, że wiele scen było bardzo "komputerowych" - tzn. widać było, że są kręcone na tak zwanym "green screenie", gdzie tło dorabiane jest komputerowo:

http://www.artofjohnwalters.com/artofjohnwalters/wp-content/uploads/2012/09/Spartacus-Gods-of-the-Arena-EP1-Green-Screen1.jpg
Mnie jednak to nie przeszkadzało, myślę nawet, że mógł to być celowy zabieg producentów. 
Jakieś ciekawostki?
Koniecznie! Choćby to, że ze względu na chorobę Andy'ego drugi sezon był retrospekcją, i choć nadal miał imię Spartacusa w tytule, on sam nie pojawił się tam ani na chwilę. Drugi sezon ukazuje wcześniejsze dzieje ludus Batiatusa, początki Crixusa i historię jedynego gladiatora, który wygrał wolność na arenie - Gannicusa. Ciekawostką jest też to, że wiele postaci w serialu jest autentycznych - poza Spartacusem mamy tu do czynienia z innymi historycznymi osobistościami - Batiatus, Crixus, Glaber i inni rzymscy przywódcy, pojawia się też młodociany Juliusz Cezar! Jest też jedna postać, która z punktu widzenia historii nie miała racji bytu - gladiator Barca znany jako bestia z Kartaginy miałby około stu lat, ponieważ Kartagina upadła prawie 80 lat przed wydarzeniami z serialu ;)
Kwestie techniczne?
Proszę bardzo :) Jak już pisałam, każdy odcinek trwa niecałą godzinę. Serial ma cztery sezony po 10-13 odcinków, jednak sezony nie są chronologiczne. Jak już pisałam, drugi sezon, czyli "Bogowie Areny", powstał by "zabić czas" podczas choroby Andy'ego, więc nie ma tam Spartacusa, sezon obejmuje czasy sprzed pierwszego sezonu. Chronologicznie więc warto oglądać sezon drugi, pierwszy, trzeci i czwarty. Z tego co wiem, w tej chwili serial ten nie jest nadawany nigdzie w telewizji, ale pojawiał się na HBO (można obejrzeć na HBO GO), TV Puls i AXN Black. Zawsze też można znaleźć go online - wtedy polecam wersję z napisami, a nie z lektorem ;)
Kilka zdjęć:
http://www.baiscopelk.com/wp-content/uploads/2013/02/Spartacus.jpg
http://designinspirator.files.wordpress.com/2013/10/women_of_spartacus_sangue_nebbia.jpg
http://historum.pl/u/2012/07/Spartacus-War-of-the-Damned-6.jpg
http://1.fwcdn.pl/ph/40/34/624034/308418.1.jpg
http://kh.i1.fdbimg.pl/hxtvvcr1_mt4a0p.jpg
http://www.ewok.com.pl/wp-content/uploads/2013/03/dustin-clare-spartacus-gods-of-the-arena-the-bitter-end-04.png
Ufff, ode mnie to tyle. Teraz czekam na Wasze opinie - widziałyście ten serial? Podobał się Wam? A może właśnie Was do niego zachęciłam? :)

piątek, 31 stycznia 2014

Serialowe Love #1 - "Two Broke Girls"

Pytałam Was jakiś czas temu, czy byłybyście zainteresowane wpisami na temat seriali - czyli o tym, co zajmuje resztki mojego wolnego czasu. Jestem wręcz uzależniona od seriali, oglądam ich mnóstwo, z każdego rodzaju. Bardzo się więc ucieszyłam, że z entuzjazmem przyjęłyście mój pomysł rozpoczęcia serii na ten temat :)
Jak będzie wyglądać seria? Co jakiś czas napiszę Wam parę zdań na temat jednego z oglądanych przeze mnie seriali. Oczywiście bez spoilerów, gdzieżbym śmiała! ;) Przedstawię wady, zalety, ciekawostki... 

źródło: http://www.movingintonewyork.com/wp-content/uploads/2013/04/ST-2-broke-girls.jpg
Co to takiego?
Pierwszym serialem, którym chciałabym się tu zająć, jest sitcom "Two Broke Girls" - po polsku to "Dwie spłukane dziewczyny" - szacun za porządne tłumaczenie ;) Odcinki trwają średnio 20 minut, nie są jakoś szczególnie powiązane między sobą, ale wiadomo, że ciąg fabuły musi być zachowany.
O czym to?
Bohaterkami są dwie zupełnie różne dziewczyny - Max, która dorastała w biedzie, można powiedzieć, że w patologicznej rodzinie, oraz Caroline, która była córką jednego z najbogatszych biznesmenów w Nowym Jorku i z dnia na dzień straciła wszystko. Teraz, gdy znalazły się w jednakowej pozycji, pracując jako kelnerki w małej knajpce, mają wspólny cel - otworzyć własny biznes.
Co w tym takiego?
Lubię ten serial przede wszystkim za genialny humor i gagi. Przoduje tu Max ze swoim czarnym humorem i nawiązaniami do bieżących wydarzeń z "szołbiznesu", Caroline nie pozostaje w tyle, choć różnica między nimi jest taka, że śmiejemy się z żartów Max i z osoby Caroline, która niezbyt radzi sobie w życiu bez otaczających ją luksusów ;) Max jest moją zdecydowaną faworytką - wbrew pozorom jest inteligentna, piękna i idealnie sarkastyczne ;) Wiele uroku mają także pozostałe postaci - zboczony kucharz Oleg, infantylny szef dziewczyn Han oraz Earl, również pracujący w knajpce. Jest też osoba Sophie, choć o niej wspomnę raczej w następnym akapicie... Zaletą serialu jest też to, że te 20 minut naprawdę potrafi poprawić humor w ciągu dnia, zresztą łatwiej znaleźć czas na odcinek sitcomu niż "zwykłego" serialu.
Co psuje obraz?
Właściwie jedyne, co mi w tym serialu nie pasuje to osoba Sophie. Sophie tak naprawdę ma na imię Zofia, jest Polką i wystawia nam naprawdę średnie świadectwo, nawiązując często do swojej "ojczyzny". Jej image i zachowanie może i jest momentami zabawne, ale nie podoba mi się to, że niestety większość Amerykanów na podstawie tej postaci i jej opowiadań może budować sobie wyobrażenie Polski i Polaków.
Jakieś ciekawostki?
Nie, w tym przypadku raczej nie. Chyba, że jako ciekawostkę można uznać, że tytuł każdego odcinka zaczyna się od "...and" (w domyśle "Two Broke Girls and..."), a ja lubię tego typu konsekwentność ;) Poza tym na końcu każdego odcinka pojawia się na ekranie licznik z kwotą, którą dziewczynom udało się odłożyć na rozpoczęcie swojego biznesu.
Kwestie techniczne:
Serial obecnie ma dwa pełne sezony po 24 odcinki, trzeci dobiega powoli końca. Możemy go oglądać na kanale Comedy Central i oczywiście w internecie ;)
Kilka zdjęć:
źródło: http://newstoshows.com/wp-content/uploads/2013/09/Two-Broke-Girls-3x01-And-the-Soft-Opening-10.jpg
źródło: http://1.bp.blogspot.com/-qvmfHozv_oc/UU0u-1HmwWI/AAAAAAAABF0/2HcX--nq6gw/s1600/sophie-oleg-costume.jpg
źródło: http://channelnine.9msn.com.au/img/t3/2brokegirls/season1/guide/0104.jpg
źródło: http://4.bp.blogspot.com/-NoUpL0surxE/UlVrrt-AR8I/AAAAAAAAC84/e5NI4yyfSh0/s1600/Two-Broke-Girls-3x03-And-The-Kitty-Kitty-Spank-Spank-4.jpg
 To na tyle. Oglądacie "Two Broke Girls"? Lubicie? A może Wasza opinia różni się od mojej? Chętnie podyskutuję ;)
Przy okazji - jakiego rodzaju serial kolejny? Fantastyka, kryminał, komedia, historyczny? ;)

piątek, 13 stycznia 2012

TAG: Nasze ulubione seriale


Brakowało mi w blogowym światku jakiegoś taga czy czegokolwiek związanego z serialami ;) A przecież zdecydowana większość kobiet jest w stanie wymienić kilka seriali, które namiętnie ogląda bądź oglądała!
Z przyjemnością więc pragnę zapoczątkować nowego TAGa - zabawę, która polegać ma na wymienieniu i opisaniu kilku swoich ulubionych seriali!
Mam nadzieję, że przyłączycie się do zabawy :)


ZASADY:
1. Opublikuj u siebie na blogu logo taga.
2. Napisz, kto Cię otagował.
3. Otaguj 5 innych bloggerek.
4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali.

No to teraz moje typy :)
   
KOŚCI
źródło: http://www.forums.wiaderko.com/seriale/152409-%5Bhf-st%5D-kosci-bones-2009-sezon-5-a.html
"Dr Temperance Brennan (Emily Deschanel) jest utalentowanym antropologiem pracującym w Jeffersonian Institution, która w wolnych chwilach pisze powieści. Bardzo często współpracuje z agentem FBI Seeleyem Boothem (David Boreanaz), pomagając zidentyfikować zwłoki, kiedy standardowe metody są nieskuteczne. Będąc nieco na bakier ze współczesnym światem (brakuje jej obeznania z pop kulturą), często powtarza, że lepiej rozumie martwych niż żywych. W śledztwach pomagają jej przyjaciele: Angela Montenegro, artysta-plastyk tworząca trójwymiarowe hologramy miejsc zbrodni i hipotetycznych jej przebiegów; oraz Zack Addy, asystent Brennan, któremu wysokie IQ przeszkadza w ukończeniu kilku doktoratów. Zespół zamyka dr Jack Hodgins, specjalizujący się w owadach i minerałach, wielki zwolennik teorii spiskowych."
 Za co ja kocham serial? 
Przede wszystkim za genialne teksty tytułowej Bones, czyli dr Brennan, która jest do bólu praktyczna, logiczna, a wszelkie kontakty międzyludzkie są jej obce, z czego wynikają niejednokrotnie przezabawne sytuacje. Fascynujące jest też to, w jaki sposób naukowcy ci badają morderstwa - np. na podstawie dłoni znalezionej w brzuchu niedźwiedzia, ustalają jak zginęła ofiara, gdzie, kiedy i kto ją zabił i skąd wzięła się w żołądku zwierzaka ;) Uwielbiam ten postać dr Hodginsa, który jest świetnym przykładem genialnego wiecznego chłopca, który z pasją przeprowadza mnóstwo zbędnych, ale efektownych eksperymentów ;)
Zdecydowanie polecam obejrzenie chociaż jednego odcinka, gwarantuje, że wciągnie. Każdy odcinek jest osobną sprawą, choć oczywiście są też nieco powiązane. 
    
DEXTER
źródło: http://forumtv.pl/dexter-s06e02-hdtv-xvid-lol-once-upon-a-time-t15786.html
"Dexter, tytułowy główny bohater serialu, w ciągu dnia pracuje w policji, gdzie jest odpowiedzialny za analizę krwi. Jednak po godzinach ukazuje swoje drugie oblicze – tropi tych, którym udało się uniknąć kary i własnoręcznie wymierza im sprawiedliwość. W dzieciństwie adoptowany przez policjanta Harry’ego, który nauczył go zaspokajać swoje chore pragnienia. Od czasu śmierci swojego przybranego ojca, nikt nie poznał jego mrocznej tajemnicy, nawet jego przybrana siostra Debra. Pewnego dnia w jego życie wkrada się morderca z ciężarówki-chłodni (nazwany tak przez policję), który wzbudza w nim podziw – okalecza on swe ofiary w wyjątkowy sposób. Okazuje się, że zabójca wie wiele o życiu Dextera i o jego sekrecie."
Za co ja kocham serial?
OK, wiem, że to kolejny drastyczny serial na tej liście, ale każdy, kto obejrzał choć jeden epizod przyzna, że Dexter jest uroczym facetem, który sprawia wrażenie, jakby wychował się w dziczy i właśnie poznawał tajniki życia w społeczeństwie. Swoją pracę wykonuje bardzo dokładnie, a później równie precyzyjnie pozbywa się ze świata morderców, gwałcicieli i innych szumowin, którzy uniknęli prawnej sprawiedliwości. Walczy jednocześnie ze swoim Mrocznym Pasażerem, jak nazywa swą żądzę mordu, próbując wykrzesać z siebie jakieś ludzkie uczucia. Tłem do jego przygód są oczywiście sceny z typowego serialu kryminalnego, na wysokim poziomie. Drugim ulubionym bohaterem jest Angel Batista, jeden z policjantów.
   
BUFFY
źródło: http://anerdoccurrence.com/2011/10/22/the-top-5-best-episodes-of-buffy-the-vampire-slayer/
"Buffy to szesnastolatka, która została "wybrana". Jej przeznaczeniem jest zabijanie wampirów. W swojej byłej szkole miała bardzo złą reputację, gdyż spaliła salę gimnastyczną. Teraz Buffy stara się wyjaśnić, że sala była pełna wampirów! Po przeprowadzce do Kalifornii, bohaterka razem z mama chcę rozpocząć nowe życie. W nowej szkole spotyka ekscentrycznego bibliotekarza, który wie o misji, którą ma do wykonania. Na początku człowiek ten bardzo ją przeraża, jednak gdy pokazuje jej księgę o wampirach, Buffy zaczyna mu ufać i wie, że będzie mógł jej pomóc w walce z wampirami i innymi zjawiskami."
Za co ja kocham serial?
Na pewno nie za pierwsze 2 sezony, które są strasznie infantylne. Później fabuła dojrzewa razem z główną bohaterką, poprawiają się efekty specjalne, pojawia się moja ukochana postać, czyli Spike. :) Bardzo lubię w tym serialu motyw nierozłącznego trio głównych bohaterów - Buffy, Willow i Xandera, oraz ich opiekuna, Brytyjczyka Gilesa. Niejednokrotnie bawią do łez, często też wzruszają... Przez cały serial przewijają się różne postaci, ale chyba tylko ta czwórka jest w nim cały czas, od pierwszego sezonu do ostatniego. Obserwujemy ich ewolucję, zmiany, kształtowanie prawdziwych charakterów, a wszystko to przyprószone ciągłymi problemami z wampirami ;) Ukochaną postacią jest, jak już pisałam, Spike, który najpierw jest czarnym charakterem, a później tylko zgrywa niegrzecznego chłopca ;) Skończyłam serial oglądać już dość dawno, ale na pewno do niego wrócę - był jeden odcinek musicalowy, który ostatecznie podbił moje serce - codziennie słucham tych utworów. Nieco dołujący jest tylko fakt, że każdy ze związków w tym serialu kończy się mniej lub bardziej tragicznie, nie napawa to optymizmem...
    
DWÓCH I PÓŁ
źródło: http://www.deadline.com/2011/05/emmys-two-and-a-half-men-wont-compete-for-best-comedy-series/
 "Charlie jest czterdziestoletnim kawalerem, który nie narzeka na brak powodzenia, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Mieszka w dużym, położonym tuż nad oceanem, domu w Malibu. Ma opinię hedonistycznego, szowinistycznego kobieciarza. Akcja serialu rozpoczyna się w momencie rozwodu Alana z pierwszą żoną. Traci on wtedy swój dom na jej rzecz i zamieszkuje u dawno niewidzianego brata, Charliego. Alan jest w połowie odpowiedzialny za opiekę nad synem, dlatego Jake (mający 10 lat w chwili rozpoczęcia emisji), głównie na czas weekendów, wprowadza się do domu swojego ojca oraz wujka."
Za co ja kocham serial?
Krótko mówiąc, za lekkomyślność Charliego, za ofermowatość Alana, za głupotę Jake'a i za złośliwość pomocy domowej - Berty, która jest tutaj moją zdecydowaną idolką ze swoim ciętym językiem i podejściem do życia :) Serial jest wzorowany właściwie na tym, jakie życie Charlie Sheen prowadzi naprawdę i producenci mieli z nim dużo problemów, a ostatecznie... wyrzucili go z serialu o nim ;) Został jednak Alan i Jake, a na miejsce Charliego, który nagle niby umarł, pojawiła się nowa postać, grana przez Ashtona Kutchera, Walden, czyli strasznie zdziecinniały milioner. O dziwo, serial nie stracił na pozbyciu się Sheena, choć wszyscy to zapowiadali, ale jednak czuć, że to już nie to - choć to nie oznacza, że teraz jest gorzej ;) Polecam, bo odcinek trwa tylko 20 min, można sobie w przerwie obejrzeć ;)
    
CZYSTA KREW
źródło: http://www.edogo.com/download-true-blood
"Serial rozpoczyna się 2 lata po wynalezieniu przez japońską firmę syntetycznej, sztucznej krwi, która przyczyniła się do "ujawnienia się" wampirów. Posiadając substytut pożywienia postanawiają współistnieć z ludźmi w pokoju. Po stronach obu gatunków znajdują się zwolennicy i przeciwnicy tej koegzystencji. Sprawy komplikuje odwieczna żądza krwi wampirów oraz fakt, że krew wampirów ma na ludzi niezwykły wpływ – leczy ich rany oraz wyostrza zmysły, ale jednocześnie silnie uzależnia. Główną postacią serii jest Sookie Stackhouse (Anna Paquin), kelnerka posiadająca dar czytania ludzkich myśli. Zdolności swe traktuje jako przekleństwo, więc z chwilą pojawienia się w jej życiu Billa (Stephen Moyer), 173-letniego wampira, którego myśli nie potrafi odczytać, jest nim oczarowana. Bill również dostrzega w Sookie istotę przewyższającą rodzaj ludzki i stara się ją lepiej poznać. Związek ten nie podoba się zarówno znajomym Sookie jak i towarzyszom z gatunku Billa. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy w miasteczku zaczynają ginąć kobiety..."
 Za co ja kocham serial?
Cóż, przede wszystkim kochałam wampiry na długo przed tym, zanim pojawił się "Zmierzch" i nagle wampiry stały się ulubionym "mhrocznym" tematem szalonych nastolatek, mediów, autorów i reżyserów... No i kocham Czystą Krew za Alcide'a :P Nie będę o nim więcej pisać, bo zaślinicie sobie klawiatury, ale możecie go wygooglować, wtedy nie będzie już na mnie :P Przyznaję jednak, że ostatni sezon sprawiał wrażenie już takiego nieco naciąganego - coraz więcej dziwactw wciśniętych w fabułę, już motyw wróżek to dla mnie przegięcie w tym kontekście... Niektórzy uważają "Czystą Krew" za "wampirzy pornos" - niech sobie i tak będzie, mnie to nie przeszkadza ;) Nie ma tu jakichś niesmacznych scen, a jeśli ktoś nie lubi oglądać jakiejkolwiek erotyki - może odwrócić wzrok albo w ogóle się za ten serial nie zabierać ;)

   
Właściwie mogłabym wymienić tu jeszcze wiele seriali, które obejrzałam bądź oglądam i bardzo lubię, ale ta piątka jest dla mnie najważniejsza. Kolejne na liście znalazłyby się takie pozycje jak "Dr House", "Spartacus" czy "Dark Angel". W czołówce znajduje się także serial, który ostatnio mnie zachwycił, mianowicie "Gra o tron", niesamowity serial, jednak wolę go nie umieszczać w moim rankingu na razie, bo wyszedł dopiero jeden sezon, a nie chcę zapeszać ;)

Jako, że właśnie zapoczątkowałam tego taga, 
zapraszam do zabawy wszystkich czytających tego posta! :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...