Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wegańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wegańskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 września 2013

Original Source - Letnie żele pod prysznic Seasonal Edition

Hej, dziewczyny (i chłopaki! ;))!
Nie, nie zapomniałam o Was, w tej chwili jestem już w końcowej fazie rozpakowywania się w nowym mieszkanku, zadomowiłam się już na tyle, że dziś pierwszą noc udało mi się w pełni przespać ;)
Przychodzę więc do Was z recenzją, która powstała wspólnym wysiłkiem mojej blogowej siostry - Sandry, czyli Seraphine, oraz moim. Jest to recenzja, na którą część z Was czeka od dawna, bo dotyczy ona dwóch nowych limitowanych żeli pod prysznic od Original Source - kaktusowego i ananasowego :) Może to i letnia edycja, a mamy wrzesień, ale mnie nie przeszkadza to jeszcze w delektowaniu się letnimi zapachami. Zapraszam do czytania!
  
  
Żele dostępne są w Rossmannach i kosztują ok. 9zł (często w promocji) za 250ml.
  
Najpierw zajmijmy się może żelem Golden Pineapple, który opisała dla Was Seraphine.
  
   
Opinia Seraphine:
Ananas to mój ulubiony owoc. Naprawdę, nie ma nic lepszego niż ten świeżo obrany ze skórki, pokrojony na małe kawałki owoc. Potrafię go w takiej postaci zjeść całego, nie mając potem wyrzutów sumienia. Kocham go i już! Orlica dobrze zna moje upodobania, skoro zaproponowała mi, bym zajęła się recenzją żelu o właśnie takim zapachu.
OS o zapachu ananasa to seria limitowana - letnia. Mam jednak niemałą nadzieję, że zagości na stałe na rossmannowskich półkach, inaczej będę zmuszona wykupić cały zapas :) Szkoda natomiast, że OS nie sprzedaje już tych żeli w korkach-niekapkach. Nietrudno przez to wylać żel w torebce, albo zostawić niedomknięty na wannie.Konsystencja produktu jest standardowa, nie za rzadka nie za gęsta. Ładnie się pieni - no i ten zapach. Dla takiego zapachu skłonna jestem pobić ;) Wiecie pewnie jak pachnie taki świeżo pokrojony, lepki od soku ananas? Nie ten z puszki, pełen cukru i sztucznego syropu. Taki dojrzały, soczysty owoc. Jeśli nie kojarzycie zapachu - warto przejść się do Rossmanna i po prostu powąchać ten żel. Zapach dla mnie jest idealnie uchwycony - aż chce się zjeść. Niestety zapach nie utrzymuje się na skórze tak długo, jakbym sobie tego życzyła. Ale może to i dobrze, nie chciałabym żeby mi zbrzydł.
Dla kogo jest ten żel? Dla każdej z nas, która lubi letnie, intensywne kolory i zapachy, ponieważ ten do delikatnych zdecydowanie nie należy. Jeśli jeszcze w październiku znajdziesz go na półce - warto wypróbować, bo gwarantuję. że przypomni Ci się lato! 
  
A co o wersji kaktusowej mam do powiedzenia ja? :)
  
 
Moja opinia:
Pamiętacie smak i zapach tymbarkowego soku kaktusowego? Dodajcie do niego odrobinę czegoś czerwonego (mam nadzieję, że nie tylko ja klasyfikuję zapachy kolorami i będziecie wiedzieć, co mam na myśli ;)) i macie już ten właśnie zapach. Jest niesamowicie oryginalny, jak na Original Source przystało, i raczej nie do pomylenia, chociaż akurat samej guarany raczej bym nie rozpoznała. Żel ma charakterystyczne opakowanie, niestety bez silikonowego niekapka - mój sposób na to to po prostu przekładanie niekapków ze starych opakowań żeli OS.
Nieco zaskoczyła mnie konsystencja tego żelu - jest dość rzadki, ale galaretkowaty. Właściwie nie jest to ani wadą, ani zaletą, wydajność żelu pozostaje bez zmian, czyli na dobrym poziomie. Pieni się dobrze, nadaje się też jako płyn do kąpieli - potrafi spienić wodę w wannie. Wadą za to jest to, że zapach raczej nie pozostaje na ciele - szkoda, bo chętnie bym tak pachniała na co dzień, proponuję order uśmiechu dla osoby, która stworzy taki balsam do ciała albo perfumy, ewentualnie mgiełkę do ciała ;) Jakieś pomysły?
Podsumowując, powiem tak: nie jest to mój ulubiony OS, bo nic nie przebije mięty i limonki i wersji czekoladowych, ale spośród ostatnich limitek ta wersja spodobała mi się najbardziej, nie obrażę się, jeżeli Original Source pozostawią ją w stałej ofercie :)
  

I na koniec zdjęcie baaardzo pasujące mi tutaj - czyli nasze "drinki" (radler z syropem miętowym) o kolorach takich jak omawiane przez nas żele, w towarzystwie jednego z dwóch najkochańszych kotów na świecie - Missy :)
  
  
Używałyście limitowanych letnich żeli OS? Jakie są Wasze wrażenia? :)

(To post nr 666!)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Alterra - Szampon Biotyna i Kofeina

Czas na recenzję szamponu, którą zapowiadałam już jakiś czas temu. Wreszcie doczekała się publikacji ;)
Przedstawiam Wam szampon Alterra - Kofeina i Biotyna. To dość nietypowe składniki dla kosmetyków, tym bardziej byłam ciekawa działania tego szamponu, mam jednak co do niego mieszane uczucia...
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: Rossmann, ok. 8zł / 200ml
  
  Skład:
    
Moja opinia:
 Opakowanie szamponu to biała butelka z czerwoną górą, zamykaną na zatrzask. Design marki zawsze mi się bardzo podobał, choć zmieniłabym kształt opakowań, w tym coś mi nie pasuje ;) Otwiera się stosunkowo łatwo, pod koniec opakowania można postawić butelkę do góry nogami, żeby szampon spływał, więc jest praktyczne. 
Sam szampon jest dość gęsty w jasnym miodowym kolorze, a jego zapach jest... cóż, średni. Nie pachnie niczym konkretnym, ale kojarzy mi się z lekami, syropami - pachnie podobnie do żelu pod prysznic Alterry - Kwiat Neroli i Bambus. Nie jest może najprzyjemniejszy, ale da się go znieść, bo jest delikatny i nienachalny.
  
  
Po nałożeniu na włosy szampon pieni się zaskakująco dobrze i równie łatwo spłukuje. Również nieźle radzi sobie ze zmywaniem olejów, ale wtedy musimy włosy umyć ze dwa razy. Niestety pozostawia je mocno splątane, z czym często nie radzi sobie później odżywka. Po wysuszeniu włosy są skołtunione, ale czyste i miękkie. Dużą wadą dla mnie jest jednak fakt, że szampon wydaje się zbyt delikatny - mam mocno przetłuszczające się włosy, które myję codziennie, a przy szamponach Alterry (mam też ten z granatem) co parę dni muszę umyć włosy czymś mocniejszym, bo stają się coraz bardziej smętne, obciążone i szybciej się przetłuszczają. Dla wielu pewnie ta delikatność jest zaletą, ale nie dla mnie. Poza tym w opisie producenta mamy zwrot "włosy sprawiają wrażenie wyraźnie bardziej wytrzymałych" - raz, że wolałabym, żeby były bardziej wytrzymałe, a nie sprawiały takie wrażenie, a dwa, że w sumie zadowoliłabym się samym wrażeniem, którego też niestety nie otrzymuję. Nie zauważyłam wpływu na gęstość włosów czy przyspieszony wzrost.
Więcej nie kupię, szampony Alterry nie są dla mnie, ten zwłaszcza się nie sprawdził... Być może przypasują osobie z mniej tłustymi włosami albo takiej, której zależy na delikatności, ale w moje potrzeby niestety nie trafia.
     
  
Miałyście szampony Alterry? Jak Wasze wrażenia na ich temat?

środa, 31 października 2012

Alterra - Żel pod prysznic Kwiat Neroli i Bambus

Marka Alterra zawsze pozytywnie mi się kojarzyła. Wszystkie wypróbowane dotąd kosmetyki dobrze mi służyły, zachwycały zapachem, składem, ekologicznością ;) Tym większy był mój zawód, kiedy trafiłam w końcu na bubla z logiem Alterry... Pewnie o tym żelu już czytałyście na innych blogach i pewnie moja recenzja nie będzie się tak różnić od pozostałych, ale zapraszam do czytania.
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Rossmannie, ok. 8zł / 250ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Opakowanie żelu to wysoka smukła biała butelka z czerwonym zamknięciem, ozdobiona naklejką z motywem, jak wnioskuję, kwiatu neroli. Jest ładna, choć nie powala na kolana - ot, ładnie wygląda na półce. Jest na szczęście praktyczna, bo łatwo ją otworzyć mokrymi dłońmi.
Nie ukrywam, że w przypadku żelu pod prysznic bardzo dużą rolę odgrywa dla mnie zapach. Tutaj zapach niestety zawiódł mnie na całej linii, bo kojarzy mi się niezmiennie z syropem na kaszel dla dzieci - taki chemiczno-niby owocowy? Trudno mi go opisać, ale to nic przyjemnego dla mojego nosa... Poza tym konsystencja - galaretowaty żel, dziwny i również dziwnie się kojarzy...
  
  
Lubię także, jeśli żel nadaje się również jako płyn do kąpieli - często wlewam trochę żelu pod strumień wody do wanny zamiast płynu, żeby nie mieszać zapachów. Wtedy lubię, kiedy żel umie wytworzyć pianę - w przypadku tego żelu po pianie nie było ani śladu. Podobnie sprawa wygląda przy myciu się nim. Mimo użycia myjki żel bardzo słabo się pieni i jest niewydajny. Zapach nie utrzymuje się na skórze, ale w tym przypadku uznam to za zaletę. Po wyjściu z wanny zaś nie czuję żadnej różnicy na skórze - nie jest ściągnięta ani wysuszona, ale też nie ma mowy o jakimś nawilżeniu ;)
Cóż, niestety tym razem nie polecam. Sama pewnie nigdy więcej nie sięgnę po żel Alterry, chyba, że naprawdę skusi mnie pięknym zapachem, może wówczas ulegnę ;) Na razie odradzam - i Wam i samej sobie.
  
  
Używałyście żeli Alterry? Macie z nimi podobne doświadczenia?

czwartek, 23 sierpnia 2012

Original Source - Żel pod prysznic Seasonal Edition - Spearmint

Myślę, że mogę dziś już napisać parę słów o drugim z limitowanych żeli pod prysznic Original Source. Pisałam już o brytyjskiej truskawce, czas na miętę! Tak tak, kolejną miętę w gamie zapachów Original Source, ale ja wcale nie narzekam, bo uwielbiam obie wersje ;) OK, przejdźmy do konkretów!
  
   
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: w Rossmannach, 9,90zł / 250ml
  
Moja opinia:
Zacznę jak zwykle od kwestii technicznych - opakowanie. Jest ono takie, jak we wszystkich OSach - ma charakterystyczny kształt, brzegi ma "chropowate", dzięki czemu butelka nie wyślizguje się z mokrych rąk, a zamykane jest na zatrzask. We wcześniejszych opakowaniach tych żeli w wylocie butelki znajdował się silikonowy "zaworek niekapek" - było to bardzo praktyczne, bo żel stoi wylotem w dół i bez niekapka by wyciekał przy otwieraniu. Niestety, niekapek został zastąpiony jakąś krateczką, która nic nie daje - żel wycieka, jeśli nie damy mu najpierw spłynąć od wylotu... Dla mnie to niestety spora wada.
Żel jest dość rzadki, ale wydajny, łatwo go spienić. A teraz najważniejsze - zapach. Wiele osób na pewno ciekawi porównanie obu miętowych OSów - powiem tak: wcześniejsza wersja, Mint&Tea Tree pachnie jak naturalny świeżutki olejek miętowy, bardzo intensywnie i ładnie. Wersja Spearmint kojarzy mi się za to z gumą Orbit - to ten rodzaj mięty ;) Jest niesamowicie orzeźwiający, ale i mniej naturalny w moim odczuciu, bardzo mi się podoba, ale starszego brata nie zastąpi ;)
  
  
Używałam tego żelu także jako płynu do kąpieli, ale średnio się sprawdził - piana była niewielka i nietrwała. Za to jako żel - bardzo mi się spodobał. Nie czuję żadnego uczucia chłodu, ale orzeźwienie zdecydowanie jest. Po wyjściu z wanny czy spod prysznica czujemy się jak uosobienie czystości i świeżości ;) Na myjce żel pieni się nieźle i mała ilość wystarczy do wypucowania całego ciała. Nie zauważyłam, żeby wysuszał mi skórę, ale też w żaden sposób pozytywnie na nią nie działa. Zapach nie utrzymuje się długo na skórze, właściwie prawie go nie czuć po spłukaniu żelu.
Nie mam dużych wymagań co do żeli pod prysznic - mają myć, ładnie pachnieć i odświeżać. Ten zdecydowanie robi te trzy rzeczy. Ma przy okazji kilka wad, jednak zadanie swoje spełnia. Myślę, że mogę go polecić, zwłaszcza, że z tego co wiem, trwa właśnie promocja na żele OS w Rossmannach ;)
  
 
Używałyście któregoś z limitowanych żeli OS? :>

czwartek, 9 sierpnia 2012

Original Source - Żel pod prysznic Seasonal Edition - British Strawberry

Zapewne już słyszałyście o dwóch nowych żelach pod prysznic, które od jakiegoś już czasu podbijają Rossmanny? Żele te są edycją limitowaną na lato, muszę przyznać, że ciekawą - do wyboru mamy soczystą brytyjską truskawkę i orzeźwiającą "orbitową" miętę, w sam raz na upały. Mam oba te żele, ale dziś napiszę parę zdań o pierwszym wariancie - British Strawberry...
  
    
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: w Rossmannach, 9,99zł
  
Moja opinia:
Tradycyjnie - najpierw o opakowaniu... Jest to zwykła dla marki Original Source butelka stawiana na zamknięciu, którym jest zatrzask. Wykonana jest z plastiku, o dość nierównej powierzchni po bokach, dzięki czemu żel nie wyślizgnie nam się z rąk pod prysznicem. Bardzo też lubię design tych opakowań. Przy okazji, w żelach Original Source zawsze podobały mi się tak zwane zaworki-niekapki - silikonowe błonki, które uniemożliwiały samowolne wylanie się kosmetyku. Tym razem jednak mam dla Was złe wieści... *dźwięki marsza pogrzebowego* ... w nowych żelach nie ma niekapków! :( Zamiast nich wewnątrz wylotu zamontowano małą pojedynczą krateczkę, choć nie mam pojęcia, czemu ma ona służyć, bo ani trochę nie powstrzymuje wyciekania żelu...
 
 
Teraz coś, co dla wielu z nas jest najważniejsze - zapach! Otóż żel pachnie zdecydowanie truskawkowo, jest to aromat nie do pomylenia. Jest bardzo soczysty, na tyle, że po powąchaniu od razu cieknie ślinka na myśl o świeżych truskawkach. Nie jest może super naturalny, ale na pewno nie pachnie też chemicznie. Niestety zapach ten nie utrzymuje się na skórze po umyciu - ulatnia się po paru minutach.
Jeśli zaś chodzi o działanie, nie ma co narzekać. Świetnie się pieni, dobrze myje, nie wysusza skóry. Nadaje się także jako płyn do kąpieli ;) Nie wymagam więcej od żelu - nawilżać ma balsam, pachnieć na ciele mają perfumy. Oczywiście, żel ten niczym się też nie wyróżnia - powiedziałabym, że jest to bardzo dobry żel na co dzień. Nie jest idealny, choć większych wad się w nim nie dopatrzyłam. Zapach, choć niewątpliwie śliczny, średnio pasuje mi do kąpieli - ale to dlatego, że ja nie przepadam za kąpaniem się w takich słodkościach, mam wrażenie, że się kleję, dlatego pod tym względem wersja miętowa jest dla mnie znacznie odpowiedniejsza. Niedługo skrobnę tu o niej co nieco :)
  
 
Skusiłyście się na któryś z tych dwóch limitowanych żeli?
Macie ulubieńców w stałej ofercie Original Source? :)

środa, 11 kwietnia 2012

Original Source - Żel pod prysznic Czekolada i Pomarańcza

Lubicie Delicje? Na przykład te z pyszną pomarańczową galaretką? Ja uwielbiam!
A wiecie, że teraz mamy możliwość w takich płynnych Delicjach się popluskać? To zasługa marki Original Source, która na rynek wprowadziła żel pod prysznic o zapachu czekolady i pomarańczy, który pachnie zupełnie jak pomarańczowe Delicje! Zachęcone? Czytajcie dalej :)
   
  
Opis producenta:
Aromat pomarańczy i nieodgadniona tajemnica czekoladowej słodyczy czekają aż je odkryjesz! Takie delicje znajdziesz w butelce żelu pod prysznic Original Source Chocolate & Orange, który zamieni prozaiczny codzienny prysznic w chwilę relaksu do której chce się potem wracać i wracać. Zaakceptuj go lub odrzuć.
    
Gdzie i za ile: drogerie Rossmann, 9,90zł / 250ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Nie ukrywam, że podstawową zaletą tego żelu pod prysznic jest jego zapach - niesamowicie zachęcający, przywodzący na myśl same pozytywne skojarzenia. Co ciekawe, ten zapach może być jednocześnie orzeźwiający i relaksujący, myślę, że to kwestia nastawienia, ale uważam, że jest bardzo uniwersalny - podobnie jak jego miętowo-czekoladowy brat. 
Tradycyjnie dla Original Source, żel zapakowany jest w wygodną butelkę stawianą otwarciem w dół. Ma ona taką "szorstką" fakturę po bokach, dzięki czemu nie wyślizguje się z rąk. Zamyka się i otwiera bez problemów, ale nie powinno się też otwierać samo z siebie. Zresztą, nawet jeśli, to wylot zabezpieczony jest silikonowym zaworkiem-niekapkiem, jak ja to nazywam - bardzo praktyczny drobiazg, nie tylko w kosmetykach dla niemowląt ;)
  
  
Konsystencja żelu jest nieco galaretowata - tym bardziej przypomina to galaretkę z Delicji ;) Kolorem również - jest ciemnopomarańczowy, prawie brązowy. Przyznaję, że ta konsystencja może z początku przerazić - jesteśmy przyzwyczajeni do czegoś innego, niż brązowe gluty ;) Nie ma co się jednak zrażać, bo żel świetnie spełnia swoją rolę - pieni się mocno, dobrze myje, nie wysusza skóry. Nalany do wanny może skutecznie zastąpić też płyn do kąpieli. Zapach i piana utrzymują się długo, ale znikają razem z wodą - zapach nie zostaje na ciele, a piana znika jak tylko spuścimy wodę z wanny - ale to właściwie dobrze, prawda? ;) 
Myślałam, że z nowych czekoladowych wariantów bardziej przemawiać do mnie będzie wersja czekoladowo-miętowa, ale myliłam się - ta spodobała mi się znacznie bardziej :) Jeśli się wahacie - ja polecam te Delicje :)
   
  
A do Was które warianty zapachowe OS przemawiają najbardziej? ;)
  
Przy okazji - brakuje tylko 7 obserwatorów do startu konkursu makijażowego! Uzbierają się do jutra? ;) 

niedziela, 8 kwietnia 2012

Yves Rocher - Płyn micelarny do demakijażu Trzy Herbaty

Razu pewnego, zdaje się, że w grudniu czy w styczniu, dostałam pocztą kolejną ofertę Yves Rocher - mam kartę stałego klienta w ich stacjonarnym sklepie i co miesiąc dostaję ulotki typu "Kup dowolny produkt za min. 6.90zł, a XXX dostaniesz w prezencie" - i w ten właśnie sposób dorobiłam się herbacianego micelka. Specjalnie poszłam kupić cokolwiek, żeby dostać micel ;) Czyżbym straciła niepotrzebnie pieniążki...?
  
  
Opis producenta:
Kompleksowy demakijaż twarzy i oczu dzięki działaniu wody zawierajacej micele (zmywające makijaż) połączony z efektem rewitalizującym. Wyjątkowa formuła 3 w 1, która dokładnie oczyszcza twarz z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Nie podraznia skóry. Polecany do wszystkich rodzajów cery.
Rezultat: skóra w 100% oczyszczona, wyraźnie odmłodzona i zrewitalizowana. Do twarzy, oczu i ust. Produkt testowany pod kontrolą dermatologiczną.
Składniki pochodzenia roślinnego:  wyciąg z zielonej herbaty, wyciąg z białej herbaty, wyciąg z herbaty z Madagaskaru, woda z rumianku pochodzącego z upraw biologicznych, olejek z róży muszkatołowej.
Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
  
 Gdzie i za ile: sklepy Yves Rocher albo www.ives-rocher.pl, 37zł / 200ml
  
  
Moja opinia:
Cieszę się bardzo, że dostałam ten płyn micelarny, a nie kupiłam - pomijając fakt, że za taką cenę bym nawet na niego nie spojrzała. Oczywiście, bywa, że jest on w promocji, ale nadal pozostaje to dla mnie ceną co najmniej śmieszną. Bardzo sobie cenię markę Yves Rocher, jednak w kwestii cen zdarza im się przeginać ;) 
Płyn micelarny zamknięty jest w ciemnozielonej butelce, dość charakterystycznej dla Yves Rocher, wydobywa się go wylewając odrobinę na wacik - pod zatrzaskiem kryje się mały wylot, więc nie trzeba się martwić o "przedawkowanie", choć czas trzeba użyć tego płynu naprawdę sporo - mogę tu więc powiedzieć, że jest to produkt niewydajny. Pachnie ślicznie, naturalnie, zapach kojarzy mi się z herbatą, choć nie jestem w stanie sprecyzować z jaką. Płyn ma konsystencję wody, jak na micel przystało, jest też bezbarwny. 
  
  
Gdyby nazywało się to-to po prostu płyn micelarny, byłoby lepiej dla wszystkich, bo demakijaż z niego żaden. Dobrze sprawuje się jako tonik, ale do demakijażu... No cóż, zwyczajnie sobie nie radzi. Podkład pozornie zmywa, choć jeśli później przejedzie się po twarzy wacikiem z jakimś innym preparatem, okazuje się, że nadal jest tam mnóstwo podkładu czy pudru. Cienie jako tako zmywa, ale eyeliner czy tusz - najzwyklejszy, niewodoodporny - to już przerastają jego możliwości. Próby zmycia takiego makijażu tym płynem kończą się rozmazaniem czarnych smug wszędzie dookoła oczu. Niby da się w końcu to wszystko zmyć, ale trzeba się nieźle namachać. Z jednej strony szkoda mi delikatnej skóry wokół oczu, która cierpi przy takich próbach zmycia, a z drugiej jestem tak uparta, że zawzięcie zmywam makijaż tym płynem, choć w zapasie mam prawie całą butelkę genialnego micela innej marki. Myślę, że w końcu wymięknę i komuś oddam, albo zacznę używać po prostu jako toniku.
  
  
Używałyście może tego micelka? Miałyście podobne wrażenia?
Jakie są Wasze ulubione produkty do demakijażu? 

niedziela, 26 lutego 2012

Original Source - Żel pod prysznic Czekolada i Mięta

Dziś pora na smakowitości - bo w taką kiepską pogodę, ani zimową, ani wiosenną, dobrze jest pocieszyć się słodką kąpielą ;) Cóż, zawsze byłam jedną z tych nielicznych osób, które uwielbiają czekoladę z miętowym nadzieniem - chyba nie znam nikogo poza mną, kto by ją lubił. A kiedy na rynku pojawił się żel pod prysznic o tym zapachu, oszalałam ^^
   
   
Opis producenta:
 Dekadencja pod prysznicem! Daj się oczarować połączeniu rozkosznej czekoladowej słodyczy i miętowego orzeźwienia. Wrażenia ukryte w butelce żelu pod prysznic Original Source Chocolate & Mint są jak wykwintny deser bez ani jednej kalorii. Ulegniesz jego urokowi albo nie, ale prysznic nie będzie już nigdy tym samym co przedtem.
  
Gdzie i za ile: w drogeriach Rossmann, 9,90zł / 250ml (aktualnie w promocji)
  
Skład:
     
Moja opinia:
Opakowanie żelu jest takie, jak w przypadku każdego żelu tej marki - to przezroczysty, dość twardy plastik, butelka stawiana otworem do dołu, dzięki czemu produkt swobodnie spływa i nie ma problemu z jego wydobyciem. Dodatkowym atutem jest silikonowy "zaworek niekapek", dzięki któremu nic nie wycieknie, nawet jeśli przewróci nam się otwarta butelka. Ogólnie mówiąc, bardzo lubię "dizajn" tych opakowań, nie są nachalne, dość proste i na pewno bardzo ładne. Ciekawe kolory żeli wewnątrz przyciągają wzrok (muszę Wam kiedyś pokazać całą moją kolekcję Original Source ^^).
  
   
Sam żel ma barwę roztopionej mlecznej czekolady, zapach dokładnie taki jak czekolada z miętowym nadzieniem - to jest niewątpliwie jego największy atut. Gorzej jest z konsystencją, bo może ona nieco wręcz obrzydzać - jest glutowata i nie kojarzy się zbyt pozytywnie.
Jeśli chodzi o działanie... Używałam tego żelu tradycyjnie, do mycia się, ale także wlewałam go nieco do wanny - lubię, gdy żel spełnia też zadania płynu do kąpieli. Jako żel sprawdza się dobrze - porządnie się pieni, jest wydajny, pięknie pachnie, choć zapach raczej nie utrzymuje się na skórze. Wlany do wanny również działa całkiem nieźle - robi pianę, mniejszą niż typowe płyny do kąpieli, ale trwałą. W przeciwieństwie do większości spożywczych zapachów, ten nie sprawia u mnie wrażenia, że cała skóra się lepi od tych słodkości ;) 
Podsumowując, bardzo przyjemny żelik, w który zdecydowanie warto zainwestować :) Nie jest to może jakiś odkrywczy cud, ale czego można oczekiwać od żelu pod prysznic? :)
  
  
Myślę, że większość z Was miała styczność z produktami tej marki... Lubicie je? Jaka jest Wasza ulubiona linia zapachowa dostępna w ofercie Original Source?

Przypominam też o konkursie, w którym możecie wygrać między innymi ten właśnie żel pod prysznic - odnośnik znajdziecie na górze, w panelu bocznym :)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Babydream - Szampon dla niemowląt

Dawno nie było tu normalnej pielęgnacyjnej recenzji, co? ;)
Jakiś czas temu szukałam taniego szamponu, który nie będzie miał w składzie SLSów i który nada się do zmywania olejów. Padło na ten i uważam, że był to naprawdę dobry wybór, choć szampon ma też wady ;) Swoją drogą jestem już kosmetycznie gotowa na dzidziusia - na półce mam oliwkę, puder i szampon Babydream :P Ale wszystko w swoim czasie, na razie kosmetyków używam sama ;)
    
   
Opis producenta:
Delikatnie i dokładnie oczyszcza skórę głowy i pielęgnuje włosy niemowlęcia. Proteiny pszenicy zapobiegają elektryzowaniu się włosów.
Szampon może być także stosowany do codziennej pielęgnacji włosów przez dorosłych. Produkt zawiera rumianek i pantenol. Nie zawiera barwników i konserwantów oraz składników pochodzenia zwierzęcego. 
   
Gdzie i za ile: w Rossmannach, 4,20zł / 250ml
  
Skład:
    
Moja opinia:
Od razu napiszę, że szamponu tego używałam jednocześnie z drugim "zwykłym" - tzn. tamtego używałam na co dzień, a tym zmywałam oleje, niewiele więc mogę powiedzieć na temat ewentualnego długotrwałego działania na włosy.
Szampon zamknięty jest w plastikowej błękitnej butelce z przeuroczym wypukłym wzorem motylków - zawsze mnie one urzekają na opakowaniach produktów tej marki ;) Plastik jest dość twardy i gruby, ale pod światło da się zobaczyć, ile szamponu zostało. Zamykane jest na zatrzask, ale w przeciwieństwie do innych kosmetyków Babydream, sam wylot butelki nie jest zabezpieczony silikonowym "niekapkiem" - a byłby to przydatny gadżet w przypadku kosmetyków dla dzieci, ja sama też lubię ten element w opakowaniu ;) Zapach jest typowo dziecięcy - łagodny, przyjemny, ale nie kojarzący się z niczym konkretnym. Konsystencja dość rzadka, ale nie wodnista.
Przy zmywaniu olejów musiałam umyć głowę tym szamponem dwa razy - uważam, że to dobry wynik, bo niejednokrotnie słyszałam czy czytałam o dziewczynach, które muszą myć włosy po 5 czy 6 razy, zanim dokładnie pozbędą się olejów... Szampon pieni się całkiem nieźle, spłukuje bez problemu, a zapach zostaje na włosach przez dłuższy czas. Jedyna wada tego szamponu jest taka, że niestety plącze dość mocno włosy. Da się je oczywiście rozczesać, ale trzeba się nieco nagimnastykować i poświęcić kilka dodatkowych włosów ;) Kiedy jednak wyschną efekt jest tego warty - są mięciutkie, błyszczące, aż przyjemnie się nimi bawić ^^
Dodam też, że jest to produkt wegański :)
Podsumowując, produkt zdecydowanie godny uwagi, nawet nie tylko do zmywania olejów, ale i do codziennego używania. Świetny szamponik bez SLSów i to za grosze :)
   
   
A czym Wy zmywacie oleje?
I jakie macie doświadczenia z tymi niemowlęcymi kosmetykami Babydream? :)

niedziela, 27 listopada 2011

Original Source - Płyn do kąpieli Mango i Macadamia

Pewnie zdążyłyście się już przekonać, że jestem wielką fanką marki Original Source. Dziś chcę Wam opisać kolejny produkt, tym razem płyn do kąpieli o zapachu mango i orzechów makadamia. Nie jest to typowy dla mnie zapach, wręcz przeciwnie, ale jednak coś mi się w nim podoba. Płyn sam w sobie jest rewelacyjny. :)
   
  
Opis producenta:
Mango i makadamia użyte do stworzenia płynu do kąpieli Original Source Mango & Macadamia to tropikalny duet specjalistów od odżywiania skóry. Kąpiel w nim to aromatyczna podróż na ciepłe plaże Karaibów. Przekonasz się o tym, gdy tylko wlejesz go do wanny i wykonasz pełne zanurzenie w pianie! Trudno nie polubić tak głęboko relaksujących wrażeń, ale wybór oczywiście pozostawiamy Tobie :) 
   
Gdzie i za ile: w Rossmannach, 10zł / 500ml
   
Skład:
      
Moja opinia:
Original Source produkuje jedne z najlepszych płynów do kąpieli, jakich używałam (choć ostatnio znalazłam jedno cudo, które pokochałam bardziej niż OS'a - ale to wyjątek ;)). Ten również plasuje się w czołówce. Zamknięty jest w zakręcanej bezbarwnej butelce, kojarzącej się z butelkami na mleko, podoba mi się to ;) Sam płyn jest gęsty, treściwy, w kolorze rozbielonego pomarańczu - dokładnie taki kolor ma sok mango :) Zapach jest trudny do opisania. Na pewno naturalny, owocowy, ale już nie taki odświeżający. Raczej słodkawy, z nutkami goryczy, które płyn zawdzięcza pewnie orzechom makadamia. 
Wlanie płynu do kąpieli skutkuje dość dużą ilością piany - nie utopimy się w niej, ale jest jej sporo ;) Tworzy się co prawda wolno, ja pomagałam jej "trzepiąc wodę" :P Utrzymuje się za to naprawdę długo - znika bardzo stopniowo, nie przyspieszają tego jakoś specjalnie nawet inne użyte w kąpieli kosmetyki - szampon czy żel pod prysznic, a przecież zwykle użycie żelu sprawia, że piana znika... Inne dziewczyny pisały, że zapach utrzymuje się na ciele - ja tego nie zauważyłam. Owszem, czuć go w czasie kąpieli, ale po wypuszczeniu wody znika. 
Podsumowując, mogę powiedzieć, że płyny OS'a zdecydowanie polecam, choć ja osobiście wolę inne wersje zapachowe - choćby moją ukochaną lawendę, której kiedyś już tu pisałam :)
   

piątek, 18 listopada 2011

Original Source - Żel pod prysznic Raspberry & Vanilla Milk

Czas na recenzję kolejnej nowości od Original Source - tym razem jest to żel o zapachu Raspberry + Vanilla Milk, czyli maliny i mleczka waniliowego. Przy okazji śpieszę poinformować, że produkty te weszły już do sklepów, więc możecie zacząć rozglądać się za nimi w Rossmannach :)
   
   
Opis producenta:
ORIGINAL SOURCE przedstawia nowość, która jeszcze w tym miesiącu pojawi się na półkach w drogeriach Rossmann: żel pod prysznic i mydło w płynie Raspberry & Vanilla Milk. Intensywny zapach malin doprawionych słodyczą wanilii ma różową moc do walki z rutyną pod prysznicem. Niektórym przypomina dzieciństwo i słodkie pianki marshmallow. 
Nowe produkty ORIGINAL SOURCE Raspberry & Vanilla Milk nie tylko działają na zmysły, ale również dbają o Twoją skórę i nawilżają ją.
   
Gdzie i za ile: drogerie Rossmann, 10zł / 250ml
   
Skład:
    
Moja opinia:
Tu pozwolę sobie skopiować fragment z recenzji mydła o tym zapachu...
Kiedy dowiedziałam się, że Original Source wprowadza nową linię zapachową, byłam strrrasznie ciekawa, co to takiego - uwielbiam ich "ziołowe" linie: miętę, lawendę... Miałam nadzieję, że to znowu będzie coś naturalnego, świeżego. I przyznam szczerze, że kiedy dowiedziałam się, że to malina i wanilia, nieco się zawiodłam. Zawód minął mi jednak, kiedy dorwałam te kosmetyki w łapki i powąchałam - to coś zupełnie innego niż pozostałe produkty OS'a! Zapach jest bardzo naturalny, faktycznie pachnie bardzo podobnie do różowych lizaków Chuppa Chups, choć w przeciwieństwie do nich, tu nie czujemy chemii ;) 
Konsystencja żelu jest nieco glutowata, ale mam wrażenie, że dzięki temu żel jest wydajniejszy - przy naciśnięciu butelki wylatuje jeden glut, który starcza na umycie całego ciała ;) Bardzo podoba mi się fakt, że przy otworze jest taki silikonowy zaworek, dzięki któremu żel nie wycieka sam z siebie ;) Pieni się świetnie, pachnie intensywnie, ale nie natrętnie. Niestety, ja jestem o tyle spaczona, że nie lubię myć się w takich spożywczych zapachach (wyjątkiem jest czekolada ;)), więc ten żel, mimo, że jego zapach mi się podoba, średnio mi odpowiada w kąpieli - mam wrażenie, że się kleję, a nie myję ;) Do mycia rąk przy psikania się na co dzień - jak najbardziej, ale kąpiel w tym żelu kojarzy mi się z taplaniem się w różowym lukrze :D Jednak osobom, które nie mają takich odchyleń - jak najbardziej polecam ten żel, jak i wszystkie inne tej marki :)
   

niedziela, 13 listopada 2011

Original Source - Mydło do rąk Raspberry & Vanilla Milk

Mam zaszczyt być jedną z testerek nowych produktów Original Source - marki, którą uwielbiam! Teraz na rynek będą wchodzić trzy ich nowe kosmetyki - dokładnie te, które możecie wygrać w moim rozdaniu - link w panelu po prawej :) Dziś chcę zrecenzować pierwszy z nich - zanim moje młodsze rodzeństwo zużyje do końca ;) Chodzi mi o mydło do rąk o zapachu malin i mleczka waniliowego. :)
   
   
Opis producenta:
ORIGINAL SOURCE przedstawia nowość, która jeszcze w tym miesiącu pojawi się na półkach w drogeriach Rossmann: żel pod prysznic i mydło w płynie Raspberry & Vanilla Milk. Intensywny zapach malin doprawionych słodyczą wanilii ma różową moc do walki z rutyną pod prysznicem. Niektórym przypomina dzieciństwo i słodkie pianki marshmallow. 
Nowe produkty ORIGINAL SOURCE Raspberry & Vanilla Milk nie tylko działają na zmysły, ale również dbają o Twoją skórę i nawilżają ją.
  
Gdzie i za ile: drogerie Rossmann, 8zł / 250ml
  
Skład:
   
 Moja opinia:
Tym razem cieszę się, że mam w zwyczaju robić zdjęcia produktów na długo zanim będę je recenzować - w tym przypadku kiepsko by wyglądało pół opakowania, które zostało na chwilę obecną... ;) Moje młodsze rodzeństwo tak jest zachwycone nowym "czupaczupsowym" mydełkiem, że nagle pamiętają o zasadach higieny i przy byle okazji idą myć ręce ;) 
Kiedy dowiedziałam się, że Original Source wprowadza nową linię zapachową, byłam strrrasznie ciekawa, co to takiego - uwielbiam ich "ziołowe" linie: miętę, lawendę... Miałam nadzieję, że to znowu będzie coś naturalnego, świeżego. I przyznam szczerze, że kiedy dowiedziałam się, że to malina i wanilia, nieco się zawiodłam. Zawód minął mi jednak, kiedy dorwałam te kosmetyki w łapki i powąchałam - to coś zupełnie innego niż pozostałe produkty OS'a! Zapach jest bardzo naturalny, faktycznie pachnie bardzo podobnie do różowych lizaków Chuppa Chups, choć w przeciwieństwie do nich, tu nie czujemy chemii ;) Mydełko jest dość rzadkie, ale nie lejące, czyli takie, jakie być powinno. Pieni się bardzo dobrze, czyści tak samo - nie straszne mu nawet upaćkane czym się da łapki mojego 5letniego braciszka ;) Szczerze mówiąc - nic więcej nie wymagam od mydła do rąk :) A to mogę z czystym sercem polecić!
   
  
I jeszcze dwie małe sprawy :)
Po pierwsze, moja znajoma, którą może kojarzycie z Wizażu, założyła bloga, na którym będzie pisać o kosmetykach, hand-made, wypiekach. Jest bardzo wszechstronną i utalentowaną osobą, więc na pewno będzie o czym czytać - zapraszam więc na Księżniczowe Pasje Bez Ładu i Składu ;)
Druga sprawa to mój dziwaczny pomysł. Mój ukochany jest facetem o baaardzo kiepskim wyczuciu chwili, bez taktu i momentami wyjątkowo, choć niezamierzenie, wrednym. Bardzo często częstuje mnie tekstami, które opowiedziane potem moim znajomym skutkują całymi salwami śmiechu. Od jakiegoś czasu spisuję sobie te jego teksty i tu pytanko - czy chcecie się pośmiać? ^^ Co jakiś czas wrzucałabym nowy zestaw jego tekstów i naszych dialogów, tak dla "wyżalenia się" i pośmiania ;) Jesteście za? ^^

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...