Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yankee Candle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yankee Candle. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 marca 2014

Zapachy dla domu #4 - Kwiatowe woski Yankee Candle

W zeszłym roku, dawno dawno temu, pisałam Wam o owocowych woskach Yankee Candle. Ostatnimi czasy wolę jednak wypełniać mieszkanie kwiatowymi zapachami, więc na takie woski stawiam. Napiszę Wam dziś o trzech woskach z tej kategorii, które ostatnio u mnie goszczą :)
  
  
Jeśli nie wiecie, czym właściwie są woski zapachowe i jak się ich używa, zapraszam do mojego majowego wpisu na ten temat, gdzie przy okazji krótkiej recenzji trzech owocowych wosków, pokrótce opisałam ogółem tę formę uprzyjemniania sobie czasu zapachem :) Wpis znajduje się TU [KLIK].
  
Woski kupić możemy w sklepach z dekoracjami do wnętrz, mydlarniach itd., a poza tym oczywiście w internecie. Osobiście polecam sklep theYankeeStore.pl, bo mają naprawdę duży wybór zapachów i form (każdy zapach dostępny jako wosk i świece w różnych rozmiarach) i dość przystępne ceny - 6-7zł za wosk.

Przedstawię więc te trzy wspomniane zapachy, które u mnie ostatnio goszczą. Są to: Beach Flowers, Garden Sweet Pea i Midnight Jasmine. Oto kilka słów o nich po kolei :)
  
 
Garden Sweet Pea z założenia jest to "delikatny, słodki zapach kwiatów pachnącego groszku z odrobiną gruszki, frezji, palisandru oraz brzoskwini". W praktyce nie rozróżniam tu żadnego z tych zapachów, ale przyznaję też, że nie wiem, jak pachną "oryginały". Nie da się jednak odmówić temu woskowi ładnego zapachu. Czuć w nim na pewno kwiaty, zapach jest jednocześnie słodki i świeży, bardzo wiosenny, właściwie idealny na teraz. Zapach niestety nie jest zbyt trwały, ale czuć go jeszcze około godziny po zgaszeniu podgrzewacza. Wśród tych trzech zasługuje u mnie na drugie miejsce na podium, bo nie jest najlepszy ;)
  
  
Beach Flowers podobno pachną "jak delikatne pamiątki z morza… Piękny zapach kwiatów tuberozy, lilii i hiacynta, zbalansowany z delikatną, wodną nutą…" ;) Podobnie jak w przypadku groszku, tak i tu nie czuć za bardzo konkretnych kwiatów, ale nawet mój Ukochany zgadnie, że zapach jest bardzo kwiatowy ;) Mnie szczerze mówiąc niezbyt przypadł do gustu, jest zbyt słodki, nieco pudrowy, mimo wszystko wolę bardziej świeże zapachy. Trwałość również zbliżona do groszkowego - pachnie około godziny po wypaleniu, jednak zapach jest nieco bardziej intensywny zanim zniknie. Mimo to - u mnie na trzecim miejscu ;)
  

Czas na mojego ulubieńca, czyli Midnight Jasmine, zdefiniowanego jako "uwodzicielska mieszanka wodnego jaśminu, słodkiego wiciokrzewu, neroli i kwiatów mandarynki". I tu o dziwo czuć to, o czym mowa w opisie. Na pewno jaśmin jest nie do pomylenia, uwielbiam ten zapach, choć mógłby być nieco zbyt mdły, gdyby nie przełamanie go mandarynką i neroli, które sprawiają, że zapach jest świeży, intrygujący, naprawdę piękny! Do tego jest intensywny (ale nie za bardzo ;)) i dość trwały - trudno mi powiedzieć, jak długo się utrzymuje, ale na pewno dłużej niż dwa pozostałe.

Zapewne wiele z Was używa wosków Yankee Candle, prawda? Jakie są Wasze ulubione zapachy? :)

wtorek, 28 maja 2013

Zapachy dla domu #2 - Owocowe woski Yankee Candle

O woskach Yankee Candle słyszała już chyba każda z Was - nawet ja "jarałam się" nimi już tutaj na blogu i na blogowym Facebooku. Aktualnie w swojej kolekcji posiadam kilkanaście zapachów wosków, które podzieliłam na minikategorie i zamierzam Wam pokazywać co jakiś czas kilka z nich, z paroma słowami recenzji :)
Na pierwszy rzut weźmy owocowe - idzie lato, więc aż chce się czuć owoce w powietrzu, prawda? :)


Najpierw może parę zdań o woskach w ogóle. Kosztują one ok. 6zł np. na TheYankeeStore.pl - aktualnie kosztują tu one 5,50zł za sztukę plus koszty dostawy, czyli całkiem tanio, zwłaszcza, że mają duuuży wybór wosków i wszelkich innych form wszystkich wersji zapachowych :)


Taki wosk teoretycznie ma się palić do 8h. Używamy go, kładąc go na kominku zapachowym, ale nie widzę sensu, żeby roztapiać cały wosk od razu. Najlepiej jest odkroić kawałeczek, ja kroję jak pizzę, biorąc kawałeczek 1/8 całego wosku na raz. Taki kawałeczek może zapewnić nam zapach w pokoju na kilka długich godzin, a resztę wosku możemy schować np. do woreczka strunowego:

 
Ten odkrojony kawałeczek topimy na kominku i palimy jednorazowo 30-45 minut - dłużej nie ma sensu, bo zapach jest intensywny i i tak jeszcze dłuższy czas unosi się w powietrzy. Poza tym dzięki temu jeden kawałeczek wosku wystarczy nam na jakieś trzy takie "rundki" palenia - potem po prostu straci zapach. Kiedy na kominku zostanie już właściwie bezzapachowy wosk, możemy się go łatwo pozbyć. Pierwszy sposób to odczekanie, aż wosk dobrze wyschnie i schłodzenie go, aż będzie go można wydłubać nożem z kominka - wtedy odchodzi gładko w całości albo prawie ;) Drugi sposób to zanurzenie w płynnym wosku (z nadal palącym się podgrzewaczem pod spodem) chusteczki higienicznej, która wchłonie wosk. Wychodzi szybciej i sprawniej niż zabawa w chłodzenie i dźganie nożem, poza tym jest mniejsza szansa na uszkodzenie kominka.

Tyle o woskach ogółem, a teraz może przedstawię Wam bohaterów dzisiejszego odcinka, czyli woski owocowe - Sicilian Lemon, Waikiki Melon i Sweet Strawberry:


Wosk Sicilian Lemon intrygował mnie z tej trójki najbardziej, bo kocham świeże cytrusowe zapachy. Ten mnie jednak troszeczkę zawiódł, bo choć zapach faktycznie był baaardzo cytrusowy, to jednak była to taka nieco "odświeżaczowa" wersja cytrusów, średnio naturalna i troszkę cukierkowa. Pachnie intensywnie, ale nie dusząco, za drugim paleniem już delikatniej, a za trzecim jak średniej jakości świeca zapachowa ;)
Na moim podium ląduje na drugim miejscu wśród tej trójki :)


Wosk Waikiki Melon to z kolei zapach ładny, ale jak się okazuje - zupełnie nie dla mnie. Pół domu zbiegało się do mojego pokoju sprawdzić, co tak ładnie pachnie, a mnie ten zapach niestety dusił.
Z początku pachniał mi bardziej jak guma balonowa niż melon - je poczułam dopiero po chwili i był to średnio naturalny zapach, po prostu chyba nieco zbyt słodki dla mnie, choć rodzinka była zachwycona.
Za pierwszym razem był intensywny, za drugim razem już mniej - jak świeca zapachowa. Trzeci raz nie paliłam :P
Jak łatwo się domyślić, wosk ten zajmuje zaszczytne trzecie miejsce na moim podium.

 
No i pora na hiciora, czyli wosk Sweet Strawberry! Po nim z kolei nie spodziewałam się jakichś specjalnych rewelacji, a po prostu mnie zmiótł! Pachnie świeżymi słodko-kwaśnymi truskawkami, moimi ulubionymi, dopiero co dojrzałymi, mmm! Do tego muszę przyznać, że zapach strasznie pobudza apetyt, ślinka sama cieknie ;) Zapach jest naturalny i baaardzo intensywny - za pierwszym razem paliłam go wieczorem przez 20 minut, a rano po wejściu do pokoju nadal uderzał zapach truskawek! Za drugim razem pachnie tak, jak dwa pozostałe woski przy pierwszym zapaleniu, jest naprawdę najlepszy :) Mój zdecydowany nr 1 wśród moich owocowych wosków :)
   
 
Jak już pisałam, produkty Yankee Candle kupicie m.in. na TheYankeeStore.pl, gdzie woski kosztują 5,50zł za sztukę - to taniutko, myślę, że sama niedługo poszerzę swoją kolekcję :)
 
Macie woski Yankee Candle? Też należycie do grona ich fanek? :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...