O tym, że szukam ładnej szminki w kolorze brudnego różu pisałam już tutaj kilka razy. Kilka razy też nacięłam się na szminki, które przynajmniej wg nazwy obiecywały ładne "mauve" albo podobne, a teraz wreszcie udało mi się znaleźć coś, co mi pasuje :) Mowa o szmince Lumene z serii Natural Code, w odcieniu 2 Mauve Rose. Zapraszam do recenzji!
Opis dystrybutora:
Dla młodych kobiet, które:
- Chcą przystępnej ceny.
- Cenią naturalne składniki.
- Cenią nawilżenie i pomadkę pielęgnacyjną.
- Szukają modnych odcieni, pasujących do młodego i świeżego wyglądu.
Rozwiązanie Natural Code:
Kochająca usta, innowacyjna formuła z 4 olejkami nawilżającymi.
Długotrwała pomadka zapewnia uczucie wygody, miękkości na ustach- miękkie, „całuśne” usta. Modne kolory, które dodają świeżego połysku młodej skórze.
Naturalne odcienie dla świeżego i promiennego wyglądu, intensywne odcienie dla urzekającego uśmiechu. Przyszny, owocowy zapach.
Arktyka / najważniejsze składniki:
Roślinność arktyczna stanowi serce i duszę produktów Natural Code, to unikatowa formuła. Jej różnorodność właściwości, długa historia jako naturalnego czynnika leczniczego oraz jej trwałość w arktycznym środowisku dostarcza naszym produktom czyste siły natury. Plantain nawilża, zmiękcza i chroni.4 różne naturalne olejki nawilżają i sprawiają że Twoje usta są kusząco miękkie.
Gdzie i za ile: na BodyLand.pl, 22,50zł / 4,7g - obecnie w promocji za 19,95zł :)
Dostępne kolory:
1 Crystal Peach
2 Mauve Rose
3 Nude Beige
6 Crystal Rose
8 Sweet Pink
10 Juicy Plum
11 Sugar Plum
13 Rasberry Pink
Moja opinia:
Zacznijmy od tego, że szminka zamknięta jest w ładnym czarnym opakowaniu, dosyć solidnym, z zielonymi napisami i motywem liścia - jak najbardziej do mnie przemawia, choć mam jedno do zarzucenia - etykietę, która przebiega przez obie części opakowania, przez co trzeba ją przeciąć albo przedrzeć, żeby dostać się do szminki po raz pierwszy. Wygląda to nieestetycznie, bo nie da się bezinwazyjnie zerwać naklejki. Szminka pachnie ślicznie, owocowo i zaskakująco naturalnie jak na szminkę, choć wiadomo, że nie jest to koktajl owocowy ;)
Kolor szminki kusi już samą nazwą - "Mauve Rose" to idealne określenie dla odcienia, którego szukałam. No i znalazłam - to piękny brudny róż, który nie wali po oczach i wygląda dobrze nawet na mojej twarzy, która "gryzie się" z wszelkimi odcieniami różu :) Prawdę mówiąc miałam już podobną szminkę, tam byłam zadowolona tylko z odcienia, tu jakość jest dużo lepsza.
Na ustach rozprowadza się bez zarzutu, wydaje się sucha, ale nie jest źle. Bałam się, że będzie wysuszać usta, ale w ogóle nie wpływa na ich stan - ani pozytywnie, ani negatywnie, co właściwie mnie mile zaskoczyło. Usta nie są "mokre" przy dotyku, szminka zdaje się w nie dobrze wchłaniać, choć wiadomo, że i tak znika przy jedzeniu czy piciu. Jeśli jej jednak nie przeszkodzimy tak trywialnymi sprawami, utrzyma się na ustach dobrych kilka godzin, z małym defektem, widocznym na ostatnim zdjęciu poniżej:
Defekt ten to brzydka i wyraźna granica szminki - dokładnie w miejscu, gdzie usta się stykają, szminka się zbiera, tworząc nieatrakcyjną linię, a za nią widać "gołe" usta. Da się to przeżyć i pewnie nikt poza mną tego nie zobaczy na żywo, ale ja jestem nieco przewrażliwiona chyba ;) W takim wypadku rozcieram tę granicę i dokładam szminki.
Ogólnie mówiąc, jestem z niej bardzo zadowolona. Jest zaskakująco tania (jak na szminkę z tej półki) i naprawdę dobra, polubiłyśmy się :) Wam też zdecydowanie polecam :)
Miałyście może kiedyś jakieś szminki Lumene? Byłyście z nich zadowolone? :)







