Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płyny micelarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płyny micelarne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 kwietnia 2014

Garnier - Płyn micelarny 3w1

Płyn micelarny to produkt, który zużywa się u mnie szybko - raz, że codziennie stosuję makijaż, a dwa, że często zdarza mi się również przemywać nim twarz dla odświeżenia. Postanowiłam tym razem postawić w ciemno na większą butlę - w ciemno, bo po ten produkt sięgnęłam po raz pierwszy. Padło na płyn micelarny Garnier w wersji 3w1.
  
  
Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 17zł / 400ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Płyn mieści się w dużej pękatej butli z bezbarwnego plastiku z różową zakrętką i zamknięciem na zatrzask. Wygląda ładnie, design jest prosty, nie ma się do czego przyczepić :) Opakowanie jest też praktyczne - łatwo je otworzyć i zamknąć, bez obaw o połamane paznokcie czy cokolwiek innego. Łatwo też wydobyć z niego odpowiednią ilość płynu.
Sam płyn, jak na micela przystało, jest zupełnie bezbarwny i praktycznie bezzapachowy. Mnie zapachy nie przeszkadzają, wręcz zwykle stanowią plus produktu, ale rozumiem, że dla wielu osób substancje dodające zapachu mogą być po prostu drażniące, a ten płyn z założenia ma być dla każdego, także dla cery wrażliwej. Moja taka nie jest, ale muszę przyznać, że płyn jest delikatny.
  
  
Jeśli chodzi o działanie, mam mieszane uczucia. Stosuję zwykle makijaż w wersji "supertrwałej" i "wodoodpornej" - z takimi produktami muszę się trochę namęczyć przy zmywaniu za pomocą tego płynu. Ostatecznie schodzą całkowicie, ale zajmuje to więcej czasu i wacików niż przy mocniejszych produktach do demakijażu. Przy zwykłym makijażu, który nie ma za zadanie przetrwać całego dnia w każdych warunkach, radzi sobie lepiej. Sprawdza się także przy odświeżaniu twarzy w ciągu dnia.
Dużą zaletą jest też duża butla i wydajność. Cenowo opłaca się kupować, zwłaszcza w promocji, kiedy można ten płyn dostać nawet i za 10-12zł. Ja swojej używam od dwóch miesięcy właściwie codziennie, a zużyłam dopiero połowę ;)
Czy polecam? Tak, jeśli nie stosujecie trwałych kosmetyków, chyba że macie cierpliwość i kilka dodatkowych minut wieczorami ;)
  
  
Lubicie kupować większe opakowania sprawdzonych produktów czy wolicie mniejsze? :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Lirene Youngy 20+ - Nawilżający płyn micelarny

Kiedy Lirene wypuściło serię Youngy 20+ byłam wniebowzięta - wreszcie kosmetyki dla młodej cery, ale niekoniecznie mocne przeciwtrądzikowe itd., czyli coś idealnego dla mnie, skoro już nie mogę od kilku lat używać Under 20 ;) Cała seria niesamowicie mnie zaintrygowała i jak tylko mogłam, zabrałam się do pierwszych testów. Na pierwszy ogień do recenzji poszedł płyn micelarny. A raczej... nawilżająca fiesta meksykańska z papają z tańczącymi drobinkami z witaminą E ;)
  
  
Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: wszędzie, 15zł / 200ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Kształt opakowania jest dokładnie taki sam jak w przypadku dziesiątek innych produktów Lirene, jednak design tym razem nieco wybiera poza zwykłe ramy marki. Mamy tutaj sporo wesołych kolorów, zawijasów, ozdobne czcionki, grafiki... Wszystko jednak w granicach rozsądku i muszę przyznać, że ten design (ogólnie dla całej serii) strasznie mi się podoba - nie jest zbyt stonowany ani zbyt "nastoletni" - jest po prostu YOUNGY :D Uroku dodają też niewątpliwie te kolorowe kuleczki pływające w samym płynie.
Płyn micelarny, jak przystało, ma konsystencję wody. Jest oczywiście zupełnie bezbarwny, jeśli nie liczyć wspomnianych kuleczek z witaminą E. Pachnie ślicznie, owocowo i świeżo, ale nie jest to konkretny zapach. Dla co wrażliwszych może być zbyt intensywny, ale mnie bardzo pasuje :)
  
  
Jeśli chodzi o działanie, zdążyłyście już na pewno zauważyć, że micele Lirene są zawsze numerem jeden u mnie - nie różnią się znacząco w działaniu między sobą, ale wyróżniają się na tle innych. Ten jest wyjątkiem, bo jest również nieco inny od "rodzeństwa". Przed użyciem należy go wstrząsnąć, by wprawić w ruch kuleczki, które normalnie opadają na dno i tam zostają. Nie wiem, czy jest to dobry pomysł, bo kuleczki mnie mocno irytują przy demakijażu. Płyn dobrze zmywa cały makijaż, jak zwykle nie mam tu nic do zarzucenia, jednak jeśli na waciku znajdzie się jakaś kuleczka, zostawia ona na powiece pomarańczowe smugi, które również trzeba ścierać. Jak dla mnie to dodatkowa robota, a nie zauważyłam, żeby same kuleczki wpływały na działanie płynu. Świetnie wyglądają w butelce, ale wg mnie na tym ich udział się kończy. Dodam jeszcze, że płyn jest bardzo wydajny :)
W tej chwili ten płyn micelarny to mój nr 1 - dobry tak samo jak inne micele Lirene, ale ciekawiej wyglądający ;) Nie mówię, że nie będę nigdy używać innych, ale na razie zostaję przy tym :)
  
  
Co myślicie o takich witaminowych kuleczkach w produktach tego typu? ;)

czwartek, 7 listopada 2013

L'Oreal Ideal Soft - Oczyszczający płyn micelarny

Jakiś czas temu wyciągnęłam z zapasów nowy płyn micelarny marki L'Oreal. Wydaje mi się, że od tego typu produktów nie oczekuje się wiele, prawda? Nie wymagamy od nich pielęgnacji cery, mają zmywać makijaż, koniec zadania. Okazuje się jednak, że nie wszystkie zadanie to spełniają dostatecznie. Zainteresowane, jak zawiodłam się tym razem na L'Orealu? Zapraszam do czytania ;)
   
  
Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 15zł / 200ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Opakowanie płynu to bezbarwna butelka o przekroju prostokąta - dość nietypowy kształt, bo większość opakowań jednak jest bardziej zaokrąglona. W żaden sposób to jednak nie wpływa na funkcjonalność. Wpływa na nią jednak to, że wylot butli, kryjący się pod białym zatrzaskiem, jest średnio praktyczny - leje się z niego za dużo płynu. Ogólnie design opakowania jest prosty, srebrno-różowe motywy wyglądają w tym przypadku profesjonalnie. Z tyłu mamy naklejkę z najpotrzebniejszymi informacjami i składem.
Płyn jest właściwie bezzapachowy, ja momentami wyczuwam w nim jakieś mydlane nutki, ale może to kwestia autosugestii? ;) Oczywiście jest bezbarwny i ma konsystencję wody, jak to płyn micelarny. 
  
  
Przejdźmy do najważniejszego, czyli do działania. Cóż, zmywa makijaż. Niestety, nie robi tego rewelacyjnie, trzeba się trochę namęczyć, żeby zmyć lepszy tusz czy eyeliner, a i tak makijaż nie jest zwykle zmyty do końca... Jeśli chodzi o demakijaż ust, wolę już zmywać go wacikiem nasączonym zwykłą wodą - ten micel ma paskudny posmak, a szminkę zmywa porównywalnie do wody. Może nieco odświeża cerę, ale na pewno nie oczyszcza jej na tyle, żeby zastąpić żel do mycia twarzy. Płyn reklamowany jest jako hipoalergiczny i delikatny. Moja cera nigdy nie potrzebowała takich kosmetyków, nic jej nie podrażniało. Raz użyłam felernego kremu do twarzy mojej mamy, niestety moja cera nie zareagowała dobrze i nieco piekła, miałam nadzieję, że może ten "ideal soft" cokolwiek zmieni, ale nie - piekła jak piekła, choć po jakimś czasie samo przeszło.
I jeszcze jedna mała uwaga techniczna - napisane tu jest "bez pocierania", gdy tymczasem ja nie wyobrażam sobie demakijażu bez choćby minimalnego tarcia, żeby makijaż ładnie zniknął. Micel nie działa jak różdżka - "brud" nie znika od samego dotknięcia.
Cóż, tym razem L'Oreal mnie zdecydowanie nie zachwycił. Wam również go nie polecam, bo sama znam wiele lepszych miceli - tańszych albo w podobnej cenie...
  
Używałyście preparatów do demakijażu od L'Oreala? Widziałam, że ten micel ma bardzo dobre opinie na KWC, ciekawa jestem więc Waszych ;)

poniedziałek, 15 lipca 2013

Lirene Aqua Cristal - Nawilżający płyn micelarny

Obiecałam na dziś recenzję i recenzja będzie :)
Napiszę parę słów o moim ostatnim ulubieńcu. Używałam do tej pory kilku płynów micelarnych od Lirene. Właściwie wszystkie bardzo mi pasowały, a ten nie jest inny - a może jest, bo podoba mi się chyba najbardziej z tych dotychczasowych :) Chodzi o micelka z serii Aqua Cristal, zapraszam do poczytania :)
   
  
Opis producenta i skład:
  
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 14zł / 200ml
  
Moja opinia:
Płyn dostajemy w butelce charakterystycznej dla Lirene - przezroczystej, z białą górą z zamknięciem na typowy zatrzask. Bardzo wygodna, ładnie wygląda na półce, zwłaszcza, że sam płyn jest w ciekawym niebieskim kolorze. Kolor widać tylko właściwie w butelce, bo na waciku wygląda już zupełnie bezbarwnie ;) Ciekawy jest też zapach płynu - bardzo mi się podoba, choć kojarzy mi się z jakimś męskim zapachem, co pewnie nie wszystkim będzie odpowiadać. 
  
   
Jeżeli chodzi o jego działanie, nie mam na co narzekać! Używam go głównie do demakijażu oczu i tu sprawdza się świetnie, bez problemu zmywa nawet najtrwalsze kosmetyki, a przy tym przyjemnie koi powieki. Kilka razy zdarzyło mi się go użyć także do twarzy - wtedy również efekt mi odpowiadał, bo skóra była odczuwalnie oczyszczona i odświeżona. Oczywiście oczyszczenie nie było głębokie, ale na pewno pozwoliło pozbyć się całego brudu, który w ciągu dnia osadził nam się na twarzy. Odświeżenie za to jest ważną cechą tego micelka. Nie wiem, czy to kwestia męskiego morskiego zapachu czy jakichś składników, ale efekt jest bardzo przyjemny :) Cóż, z założenia jednak ten płyn ma być nawilżający, a takiego działania nie zaobserwowałam w ogóle, ale i w sumie się go nie spodziewałam. 
Czy polecam? Zdecydowanie ;) Może i są tańsze micele, ale uważam, że ten jest wart swojej ceny, na pewno jeszcze nie raz pojawi się na mojej półce (chyba, że Lirene wyda coś nowego ;)).
  
   
Używałyście któregoś z miceli Lirene? Lubicie je tak jak ja? :)

czwartek, 17 stycznia 2013

Delia Dermo System - Płyn micelarny

Już dawno przerzuciłam się na płyny micelarne, jeśli chodzi o demakijaż. Są bardziej uniwersalne i skuteczne, ale ciągle szukam idealnego (choć płynowi Lirene >klik< było do niego blisko), dlatego nadal testuję nowe. Ostatnio postanowiłam wypróbować płyn Delii. Nigdy chyba nie miałam nic tej marki, więc ciekawość zwyciężyła. Co wynikło z testów? :)
  
     
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w małych drogeriach i np. na DolinaKremowa.pl, 9zł / 210ml
   
Skład:
   
Moja opinia:
Płyn dostajemy w plastikowej bezbarwnej butelce w dość nietypowym kształcie - widzicie na zdjęciu. Niestety jest odkręcana, co dla mnie jest minusem - zdecydowanie łatwiej i szybciej jest posłużyć się zamknięciem na zatrzask. Po odkręceniu ukazuje nam się mała dziurką, którą dozujemy płyn. Jest na tyle mała, że nie ma obaw, że wylejemy go za dużo, bez problemu wydobywamy tyle, ile chcemy.
Płyn jest oczywiście bezbarwny i bezzapachowy, choć akurat to mnie zdziwiło. Nie jest hipoalergiczny, więc spodziewałabym się chociaż lekkiego zapachu. Jego brak mi nie przeszkadza - lepsze to niż jakiś smrodek ;)
  
   
A jak się sprawuje w praktyce? Cóż, przede wszystkim ma dziwną cechę - pieni się, gdy przecieramy nasączonym nim wacikiem twarz. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałam, nie wiem, czy świadczy to dobrze czy źle - może ktoś z Was mnie oświeci? ;)
Z makijażem radzi sobie całkiem nieźle. Trzeba się co prawda chwilę namachać i zużyć kilka wacików, ale ostatecznie zmyje wszystko. Nadaje się też do stosowania codziennego jako tonik - nie wysusza, nie ściąga skóry, a ładnie oczyszcza i odświeża. Jeśli chodzi o wydajność, określiłabym ją jako przeciętną.
Ogólnie cały płyn jest właściwie przeciętny. Owszem, zmywa makijaż i funkcję swoją spełnia, ale absolutnie niczym mnie nie zachwycił. Ot, taki zwyklak. Zużyję do końca, ale więcej nie kupię, będę dalej szukać idealnego, aż wreszcie wrócę w końcu do Lirene ;)
   
    
Czym Wy zmywacie makijaż? :) A może używałyście płynu Delii?

poniedziałek, 29 października 2012

BeBeauty - Micelarny żel do mycia i demakijażu

O żelu micelarnym BeBeauty swego czasu było naprawdę głośno. Kupiłam go i parę miesięcy przewegetował na półce, teraz wreszcie go z niej zdjęłam i zaczęłam używać. I jestem zachwycona! Nie spodziewałam się, że mnie tak pozytywnie zaskoczy :) Zapraszam do recenzji ;)
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Biedronce, ok. 4zł / 150ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Żel zamknięty jest w estetycznej biało-niebieskiej tubce stawianej na zamknięciu. Jest ona wykonana z białego plastiku, dość cienkiego, ale nawet pod światło trudno jest zobaczyć pozostałą ilość żelu. Otwiera się ją wygodnie, na zatrzask, nie ma obaw, że połamiemy o niego paznokcie ;)
Sam żel jest dość gęsty i zupełnie bezbarwny. Wielkim zaskoczeniem jest dla mnie jego zapach, bo pachnie naprawdę ślicznie, ale za każdym razem czuję w nim coś innego. Czasem jest to jakiś zapach z dzieciństwa, czasem coś kwiatowego, czasem jeszcze coś innego ;) 
  
  
Dzięki swojej gęstości żel jest bardzo wydajny - odrobina wystarczy do dokładnego umycia twarzy. Zwykle przed tym żelem zmywam makijaż płynem micelarnym, ale żel doskonale pozbywa się resztek makijażu i zanieczyszczeń uzbieranych na cerze w ciągu dnia. Świetnie się pieni, a przy tym, co ostatnio jest dla mnie ważne, nie ściąga cery. Jakiś czas temu robiłam podejście do pewnego żelu z Avonu i tak strasznie mi ściągał skórę, że nie mogłam go znieść, po tygodniu odstawiłam go do koszyka "na zbyciu" ;) Ten na szczęście naprawdę jest bardzo delikatny i skuteczny, nie mam się do czego przyczepić. Nawet jeśli dostanie się do oczu to nie piecze za bardzo, jestem pod wielkim wrażeniem!
Myślę, że będę do niego wracać, a rzadko się to u mnie zdarza, nie bywam wierna tym samym kosmetykom ;) Ten żel jednak jest tani i naprawdę dobry, czego chcieć więcej? :) Zdecydowanie polecam!
  
   
Miałyście ten żel? Również jest on dla Was hitem czy może u Was się nie sprawdził? :)

poniedziałek, 30 lipca 2012

Oeparol Hydrosense - Płyn micelarny do demakijażu

Ostatnio staram się zastąpić zwykłe toniki i preparaty do demakijażu płynami micelarnymi. Nadal jednak szukam ideału. Zdarzają się takie, że nie mam im nic do zarzucenia, ale jednak czegoś mi w nich brakuje - dziś napiszę o przykładzie właśnie takiego płynu micelarnego od Oeparolu.
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w aptekach, na pewno w SuperPharm, ok. 12zł / 200ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Zacznę może od składu - nie znam się na tym jakoś specjalnie, ale napiszę tylko, że nie widzę tu alkoholu (jeszcze go w płynach micelarnych brakuje...) ani żadnych parabenów, za to dość wysoko w składzie plasuje się sok z liści aloesu - dobra rzecz w przypadku kosmetyków do twarzy.
Opakowanie płynu całkiem mi się podoba - jest proste, bezbarwne i przejrzyste, ma jedynie "wodną" aplikację, która świetnie się prezentuje w połączeniu z płynem za plastikową ścianką. Otwarcie jest dość typowe, na zatrzask, ze zwężanym wylotem, który pozwala dozować odpowiednią ilość płynu na wacik. Płyn ma też typową konsystencję - jak woda ;) Zapach, jak to w przypadku innych kosmetyków Oeparolu, ładny, przyjemny, niby znajomy, a jednak nie do zidentyfikowania ;) Po raz kolejny obskoczyłam rodzinkę z opakowaniem i pytałam "Czym Ci to pachnie?" - wszyscy odpowiadali tak jak ja sama - znam zapach, ale nie wiem, co to ;)
  
  
Używany do demakijażu, skutecznie radzi sobie z pudrem, podkładem, szminką, cieniami czy eyelinerem. Przy tuszu trzeba się chwilkę namachać, ale ostatecznie też bez problemu schodzi. Nie zostawia na twarzy ani filmu ani jakiegokolwiek uczucia ściągnięcia, jedynie ładny delikatny zapach. Ja polubiłam go także stosować jako tonik, dla odświeżenia twarzy w ciągu dnia - latem szczególnie lubię mieć pod ręką coś takiego ;) Bardzo przyjemnie orzeźwia twarz, mimo, że zapach nie jest jednak typowo świeży - nie każdemu może pasować. Sama spotkałam się już z opinią, że płyn ten śmierdzi, tak więc co nos to inne odczuwanie zapachu ;)
Ogólnie mówiąc, ja z tego płynu jestem zadowolona, ale nie kupię go raczej ponownie - nadal szukam naprawdę idealnego ;)
  
  
A jakie są Wasze ulubione płyny micelarne? Używałyście może tego z Oeparolu? :)
   
A tak z innej beczki...
Dzię-ku-ję! :)
  

niedziela, 8 kwietnia 2012

Yves Rocher - Płyn micelarny do demakijażu Trzy Herbaty

Razu pewnego, zdaje się, że w grudniu czy w styczniu, dostałam pocztą kolejną ofertę Yves Rocher - mam kartę stałego klienta w ich stacjonarnym sklepie i co miesiąc dostaję ulotki typu "Kup dowolny produkt za min. 6.90zł, a XXX dostaniesz w prezencie" - i w ten właśnie sposób dorobiłam się herbacianego micelka. Specjalnie poszłam kupić cokolwiek, żeby dostać micel ;) Czyżbym straciła niepotrzebnie pieniążki...?
  
  
Opis producenta:
Kompleksowy demakijaż twarzy i oczu dzięki działaniu wody zawierajacej micele (zmywające makijaż) połączony z efektem rewitalizującym. Wyjątkowa formuła 3 w 1, która dokładnie oczyszcza twarz z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Nie podraznia skóry. Polecany do wszystkich rodzajów cery.
Rezultat: skóra w 100% oczyszczona, wyraźnie odmłodzona i zrewitalizowana. Do twarzy, oczu i ust. Produkt testowany pod kontrolą dermatologiczną.
Składniki pochodzenia roślinnego:  wyciąg z zielonej herbaty, wyciąg z białej herbaty, wyciąg z herbaty z Madagaskaru, woda z rumianku pochodzącego z upraw biologicznych, olejek z róży muszkatołowej.
Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
  
 Gdzie i za ile: sklepy Yves Rocher albo www.ives-rocher.pl, 37zł / 200ml
  
  
Moja opinia:
Cieszę się bardzo, że dostałam ten płyn micelarny, a nie kupiłam - pomijając fakt, że za taką cenę bym nawet na niego nie spojrzała. Oczywiście, bywa, że jest on w promocji, ale nadal pozostaje to dla mnie ceną co najmniej śmieszną. Bardzo sobie cenię markę Yves Rocher, jednak w kwestii cen zdarza im się przeginać ;) 
Płyn micelarny zamknięty jest w ciemnozielonej butelce, dość charakterystycznej dla Yves Rocher, wydobywa się go wylewając odrobinę na wacik - pod zatrzaskiem kryje się mały wylot, więc nie trzeba się martwić o "przedawkowanie", choć czas trzeba użyć tego płynu naprawdę sporo - mogę tu więc powiedzieć, że jest to produkt niewydajny. Pachnie ślicznie, naturalnie, zapach kojarzy mi się z herbatą, choć nie jestem w stanie sprecyzować z jaką. Płyn ma konsystencję wody, jak na micel przystało, jest też bezbarwny. 
  
  
Gdyby nazywało się to-to po prostu płyn micelarny, byłoby lepiej dla wszystkich, bo demakijaż z niego żaden. Dobrze sprawuje się jako tonik, ale do demakijażu... No cóż, zwyczajnie sobie nie radzi. Podkład pozornie zmywa, choć jeśli później przejedzie się po twarzy wacikiem z jakimś innym preparatem, okazuje się, że nadal jest tam mnóstwo podkładu czy pudru. Cienie jako tako zmywa, ale eyeliner czy tusz - najzwyklejszy, niewodoodporny - to już przerastają jego możliwości. Próby zmycia takiego makijażu tym płynem kończą się rozmazaniem czarnych smug wszędzie dookoła oczu. Niby da się w końcu to wszystko zmyć, ale trzeba się nieźle namachać. Z jednej strony szkoda mi delikatnej skóry wokół oczu, która cierpi przy takich próbach zmycia, a z drugiej jestem tak uparta, że zawzięcie zmywam makijaż tym płynem, choć w zapasie mam prawie całą butelkę genialnego micela innej marki. Myślę, że w końcu wymięknę i komuś oddam, albo zacznę używać po prostu jako toniku.
  
  
Używałyście może tego micelka? Miałyście podobne wrażenia?
Jakie są Wasze ulubione produkty do demakijażu? 

piątek, 10 lutego 2012

Lirene Pielęgnacja Oczyszczająca - Płyn micelarny do demakijażu

Coś ostatnio ciężko mi usiąść do bloga. Myślałam, że sesję mam z głowy, a tu okazuje się, że nie zaliczyłam ostatniego egzaminu, a poprawka prawdopodobnie w moje urodziny :( Ogólnie jakaś taka do niczego się czuję ostatnio, najchętniej nie wychodziłabym z wyra. 
OK, koniec żalenia się. Na dziś mam dla Was recenzję świetnego micelka od Lirene :)
   
   
Gdzie i za ile: wszędzie, 13zł / 200ml

Opis producenta i skład:
  
  
Moja opinia:
Cóż, biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny, jest to zdecydowanie najlepszy płyn micelarny, jakiego kiedykolwiek używałam. Lepszy jakościowo jest tylko La Roche-Posay, ale ten z kolei bije go na głowę ceną ;) Zdecydowanie bardziej odpowiada mi ten :)
     Płyn zamknięty jest z bezbarwnej butelce zamykanej na wygodny zatrzask, który jest na tyle szczelny i solidny, że chyba nie ma mowy, żeby sam się otworzył. Sam płyn, jak chyba wszystkie tego typu kosmetyki, jest bezbarwny, o konsystencji wody, w tym przypadku również o prześlicznym zapachu - lekko cytrusowym?
  
  
Jeśli chodzi o demakijaż, sprawdza się super. Nie jest może tak mejkapożerny jak wspomniany LRP, ale naprawdę dobrze się spisuje, parę razy maźniemy powiekę i makijaż, łącznie z tuszem, znika. Na twarzy pozostaje za to baaardzo przyjemne uczucie oczyszczenia, ma się wrażenie, że skóra odżywa. Z tego powodu ja lubię stosować go także jako tonik. Dodam też, że jest bardzo wydajny, bo używam go od jakiegoś miesiąca i ubyła może 1/3 część opakowania :)
Zdecydowanie jeszcze do niego wrócę, baaardzo mi się spodobał!
   
  
A jakie Wy macie doświadczenia z micelami? Używałyście tej nowości od Lirene?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...