Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garnier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garnier. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 listopada 2014

Garnier Fructis - Szampon wzmacniający Gęste i Zachwycające

Hej! Pamiętacie mnie jeszcze? ;)
Nie będę już oszukiwać ani Was, ani samej siebie, ten blog powolutku dogorywa, jednak będę starać się go co jakiś czas aktywować, choćby pojedynczymi wpisami, jak dziś. Na rozgrzewkę po przerwie mam dla Was recenzję pewnego szamponu, a na dniach planuję napisać coś bardziej luźnego, osobistego.
Tymczasem zapraszam do poczytania o szamponie wzmacniającym Garnier Fructis, o wdzięcznej nazwie Gęste i Zachwycające. Czy rzeczywiście? Przekonajmy się :)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: każda drogeria czy market, 15zł / 400ml albo 9zł / 250ml

Skład:
   
Moja opinia:
Szampon dostajemy w plastikowej butelce w kolorze intensywnego różu, wygląda ładnie, choć typowo drogeryjnie (lubię, kiedy opakowania choć trochę kojarzą się z czymś bardziej naturalnym ;)). Zamknięcie to zatrzask z "kulką" ułatwiającą otwieranie, ale uniemożliwiającą postawienie kończącej się butelki do góry dnem, by resztka produktu spłynęła - dla mnie to jednak jest spory minus. Plastik jest dość miękki, więc można na szczęście "wydmuchać" szampon do ostatnich użyć, choć trudno zużyć co do kropli. 
Szampon jest gęsty, ma biały perłowy kolor i owocowy zapach. Pachnie ładnie, ale jak wyżej - typowo drogeryjnie, nie jestem w stanie zdefiniować ani jednej konkretnej nuty. 
  

Jeśli chodzi o działanie, nie mam mu nic do zarzucenia. Cóż, właściwie nie mam też się czym zachwycić, bo szampon okazał się zwykłym zwyklakiem. Pieni się dobrze, spłukuje bez problemów, nie plącze włosów. Ale żeby było jakieś "natychmiastowe działanie" czy też "pogrubiona struktura włosa" lub "gęste i zachwycające"? Oj, nie bardzo... Nie unosi włosów u nasady ani w żaden inny sposób nie sprawia, że wyglądałyby na bardziej gęste. Podstawowe zadanie spełnia - myje włosy dokładnie, moje przetłuszczające się włosy wytrzymują dobę od mycia do mycia (mogłabym pewnie myć je rzadziej, ale nawet minimalnie tłuste włosy to dla mnie największy dyskomfort). 
Reasumując, nie polecam tego szamponu, ale i nie odradzam. Znam całą masę szamponów lepszych, o przyjemniejszych zapachach i w niższych cenach, ale ten nikomu krzywdy zrobić nie powinien - chyba że ktoś uwierzy w bajki o Gęstych i Zachwycających ;)
  

Używałyście tego szamponu lub innego produktu z tej serii? Macie podobne wrażenia do moich?
No i przede wszystkim - co u Was słychać? :D

sobota, 26 kwietnia 2014

Garnier - Płyn micelarny 3w1

Płyn micelarny to produkt, który zużywa się u mnie szybko - raz, że codziennie stosuję makijaż, a dwa, że często zdarza mi się również przemywać nim twarz dla odświeżenia. Postanowiłam tym razem postawić w ciemno na większą butlę - w ciemno, bo po ten produkt sięgnęłam po raz pierwszy. Padło na płyn micelarny Garnier w wersji 3w1.
  
  
Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 17zł / 400ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Płyn mieści się w dużej pękatej butli z bezbarwnego plastiku z różową zakrętką i zamknięciem na zatrzask. Wygląda ładnie, design jest prosty, nie ma się do czego przyczepić :) Opakowanie jest też praktyczne - łatwo je otworzyć i zamknąć, bez obaw o połamane paznokcie czy cokolwiek innego. Łatwo też wydobyć z niego odpowiednią ilość płynu.
Sam płyn, jak na micela przystało, jest zupełnie bezbarwny i praktycznie bezzapachowy. Mnie zapachy nie przeszkadzają, wręcz zwykle stanowią plus produktu, ale rozumiem, że dla wielu osób substancje dodające zapachu mogą być po prostu drażniące, a ten płyn z założenia ma być dla każdego, także dla cery wrażliwej. Moja taka nie jest, ale muszę przyznać, że płyn jest delikatny.
  
  
Jeśli chodzi o działanie, mam mieszane uczucia. Stosuję zwykle makijaż w wersji "supertrwałej" i "wodoodpornej" - z takimi produktami muszę się trochę namęczyć przy zmywaniu za pomocą tego płynu. Ostatecznie schodzą całkowicie, ale zajmuje to więcej czasu i wacików niż przy mocniejszych produktach do demakijażu. Przy zwykłym makijażu, który nie ma za zadanie przetrwać całego dnia w każdych warunkach, radzi sobie lepiej. Sprawdza się także przy odświeżaniu twarzy w ciągu dnia.
Dużą zaletą jest też duża butla i wydajność. Cenowo opłaca się kupować, zwłaszcza w promocji, kiedy można ten płyn dostać nawet i za 10-12zł. Ja swojej używam od dwóch miesięcy właściwie codziennie, a zużyłam dopiero połowę ;)
Czy polecam? Tak, jeśli nie stosujecie trwałych kosmetyków, chyba że macie cierpliwość i kilka dodatkowych minut wieczorami ;)
  
  
Lubicie kupować większe opakowania sprawdzonych produktów czy wolicie mniejsze? :)

piątek, 28 marca 2014

Garnier Ultra Doux - Odżywka do włosów Siła 5 Roślin

Pewnie zauważyłyście, że coraz bardziej przekonuję się do marek takich jak Garnier. Może nadal nie garnę się do Dove czy Nivea, ale oficjalnie przyznaję, że i Garnier miewa ciekawe produkty ;) Ostatnio postanowiłam wypróbować też serię Ultra Doux, która od dłuższego czasu kusiła mnie przede wszystkim kompozycjami zapachowymi, w końcu skusiła. Zdecydowałam się na ziołową odżywkę Siła 5 Roślin. Czy jestem zadowolona? Poczytajcie :)
  

Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: wszędzie, w każdej chyba drogerii, ale i online, np. na Days.pl, ok. 9zł / 200ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Odżywka mieści się w zielonej płaskiej butelce stawianej na otwarciu. Wygląda naprawdę ładnie i potrafi skusić ze sklepowej półki ;) Kusi także te pięć roślin, ale o tym zaraz. Opakowanie jest praktyczne - dzięki stawianiu temu, że wylot jest na dole, odżywka zawsze spływa bezpośrednio, nie trzeba się męczyć z wydobyciem jej, ponadto łatwo jest też otworzyć opakowanie, nawet mokrymi rękoma. Pod tym względem nie mam zupełnie nic do zarzucenia.
Odżywka jest dość gęsta, ale nie jest to problem. Łatwo rozprowadzić ją na włosach, jest więc dość wydajna. Tu pojawia się właśnie jej największy atut - boski zapach! Czujemy w nim zdecydowanie te pięć roślin, wśród których przebija się zielona herbata i cytryna. Prawdę mówiąc, używałabym tej odżywki tylko ze względu na zapach ;) Ma kremową konsystencję i jasny, zielono-żółty kolor.

  
Co się zaś tyczy samego jej działania... Prawdę mówiąc, tu jest już gorzej. Przede wszystkim, jeśli użyjemy jej zbyt dużo, może widocznie obciążyć włosy i sprawdzić, że znacznie szybciej będą one wyglądać na nieświeże. W odpowiedniej ilości sprawia, że włosy łatwiej rozczesują się po umyciu i przepięknie pachną (zapach dość długo się na nich utrzymuje *.*), ale właściwie to niewiele więcej. Wiadomo, mając do wyboru nie użyć wcale odżywki, a użyć takiej, wybieramy drugą opcję, i na takie sytuacje ta odżywka jest odpowiednia, pod warunkiem oczywiście, że nie przesadzimy z ilością. Na pewno zużyję opakowanie do końca, ale drugi raz jej nie kupię - może wypróbuję inne z tej serii?
A czy polecam Wam? Sama nie wiem. Odżywka to przeciętniak, ale lepsza taka niż żadna ;) Jeśli będziecie miały ochotę na powąchanie pięknego świeżego zapachu - możecie spróbować. Jeśli takie zapachy do Was nie trafiają - nie ma po co ;)
 
 
Używałyście innych produktów do włosów z linii Ultra Doux? Możecie jakieś polecić albo odradzić? :)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Garnier Mineral - Antyperspirant Invisible Black White Colors + wyniki Filmowego Wyzwania

Od ponad dwóch lat wierna byłam jednemu antyperspirantowi w sztyfcie, ale zaczęło mnie ostatnio drażnić, że brudzi ubrania - kupiłam śliczną sukienkę, na której bardzo było widać ślady po nim ;) Uznałam, że czas spróbować czegoś innego i akurat w łapki wpadł mi dezodorant Garnier z nowej serii Invisible Black White Colors, która ma nie zostawiać żadnych śladów. Czy tak jest? Poczytajcie ;)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 11zł / 150ml
  
Skład:
  
Moja opinia:
Opakowanie dezodorantu nie do końca jest typowe. Wiadomo, jest to metalowa "puszka" aerozol, ale nie ma typowego zamknięcia. Przycisk "psikacza" jest odsłonięty, ale mamy tutaj przesuwaną blokadę - muszę przyznać, że praktyczny pomysł, właściwie nawet bezpieczniejszy niż tradycyjne rozwiązanie. Design opakowania jest bardzo dziewczęcy - w tym przypadku ani to plus, ani minus dla mnie, ot, przeciętny wygląd na łazienkowej półce. 
Zaskoczył mnie ładny kwiatowy zapach - odzwyczaiłam się od tak pachnących dezodorantów. Zapach ten nie utrzymuje się długo, ale jest jednak wyczuwalny. Bałam się, czy nie będzie się "kłócił" z zapachem perfum, ale chyba tak się nie stało ;)
  
  
Teraz weźmy się za działanie... Każda z nas poszukuje skutecznego antyperspirantu, ale są różne rodzaje skuteczności. Po pierwsze, czy hamuje wydzielanie potu? W moim przypadku minimalnie, nie zauważyłam niestety zbyt dużej różnicy. Po drugie, czy niweluje przykry zapach? Tak, zdecydowanie, choć pod koniec dnia zaczynam się czuć nieco mniej pewnie ;) Czy faktycznie działa 48h, jak obiecuje producent? Niby jak? Chyba tylko w przypadku braku kąpieli czy prysznica przez 48h miałby możliwość sprawdzenia się, ale i tak raczej by tego nie zrobił. Cóż, 48h w tym przypadku to czysta fikcja, wręcz science fiction. Wg mnie działanie utrzymuje się 12h maksymalnie - nie jest to zły wynik, ale daleki od obietnic producenta. Jeśli chodzi o kwestie brudzenia ubrań - tu chylę czoła, faktycznie nie zostawia żadnych śladów ani na ciuchach czarnych, ani białych, ani kolorowych. Nie ma tego typowego białego pyłku, który osiada na ubraniach, więc mogę teraz śmiało zaryzykować ubranie nowej sukienki na sylwestra (szkoda, że po 14h w pracy ;)).
Ogólnie mówiąc, bardzo przyzwoity dezodorant, w dodatku niedrogi. Myślę, że dam mojemu ulubionemu sztyftowi wolne na jakiś czas ;)
  
Zdjęcie kiepskie, ale widzicie (nie widzicie :P), że faktycznie nie ma tego białego pyłku :)
  
Używałyście tego dezodorantu? Macie jakieś inne ulubione?
  
Dodatkowo mam jeszcze szybkie ogłoszenie po wczorajszym głosowaniu w kwestii Filmowego Wyzwania - głosowałyście, która z dziewczyn otrzyma ode mnie nagrodę, oto wyniki:
  
Lecę ustalać z Sabbathą szczegóły niespodzianki ;)
A Wy czekajcie na kolejne konkursy i zabawy! Dziękuję za aktywny udział :)

poniedziałek, 28 października 2013

Garnier Hydra Adapt - Matujący i odświeżający krem-sorbet

Mam teraz dla Was zestawienie dwóch postów o podobnej tematyce... Dziś napiszę recenzję kremu do twarzy, którego używam już jakiś czas i mam na jego temat wyrobioną opinię, za to za kilka dni opublikuję kilka zdań na temat kremu innej marki, którego stosowanie dopiero zaczęłam - podzielę się z Wami pierwszymi wrażeniami. Na razie skupmy się jednak na kremie Garniera, którego dotyczy dzisiejszy wpis :)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 15zł / 50ml
  
  
Moja opinia:
 Krem dostajemy w miękkim kartoniku, który niestety szybko ulega "rozkładowi" - mój szybko się wygniótł. Wewnątrz znajduje się oczywiście tubka, ale wszystkie znaczące informacje znajdziemy na kartoniku, więc warto go jednak mieć ;) Sama tubka wygląda dość niepozornie - jest mała, nieprzeładowana motywami - ot, napisy i logo, mnie się podoba taki minimalizm w tym przypadku. Tubka otwiera się na zatrzask, na którym można również tubkę stabilnie postawić - plus za to. 
Sam krem ma bardzo zaskakującą konsystencję - kojarzy się z bardzo gęstą pianką, takim musem, jeszcze nie spotkałam się, żeby krem wyglądał w ten sposób. Nie ukrywam, że jest to dla mnie wielki atut tego kremu, bo dzięki temu jest on leciutki i wydajny. Pachnie świeżo, ale nie zidentyfikowałabym raczej żadnych konkretnych nut.
   
  
Moja mieszana cera wymaga bardzo dużo od kremów do twarzy. Niestety ten nie jest w stanie spełnić wszystkich jej wymagań, ale i tak nie jest zły! Producent obiecuje nawilżenie, odświeżenie i matowienie, i obietnice te spełnia w 67% ;) Nawilżające działanie kremu jest zauważalne już po krótkim okresie stosowania, odświeżenie czujemy doraźnie przy stosowaniu, ale niestety matowienie jest bardzo nietrwałe. Owszem, na początku po posmarowaniu twarzy kremem-sorbetem cera jest cudnie matowa i baaardzo świeża, i w dotyku, i w wyglądzie, ale efekt matu znika po około godzinie i cera błyszczy się bardziej niż bez użycia jakiegokolwiek kremu. Na usprawiedliwienie powiem, że 90% kremów tak właśnie na mnie działa ;) Dodam jeszcze, że po jakichś dwóch tygodniach stosowania tego produktu strasznie mnie wysypało mnóstwem malutkich krostek, ale nie wiem, czy wynikło to z jego działania czy po prostu przypadek, zwłaszcza, że po kilku dniach cera wróciła do normy.
Czy polecam? Właściwie tak! Jest to krem godny uwagi, w dodatku tani, więc można spróbować i zaryzykować. Nie ręczę za pozostałe warianty, ale jeśli zmagacie się z cerą mieszaną i kapryśną jak moja, warto sprawdzić tę nowinkę :)
  
  
Miałyście okazję używać któregoś z kremów Garnier Hydra Adapt?

środa, 16 października 2013

Garnier Fructis - Szampon wzmacniający Goodbye Damage

Jeśli ktoś kiedyś spodziewał się, że szampon całkowicie zmieni stan jego włosów... cóż, nasuwa mi się tylko słowo "naiwny". Nie od dziś wiadomo, że szampony cudów nie zdziałają, tym bardziej śmiać mi się chce, kiedy widzę, że jakiś szampon ma nadać blasku, skleić rozdwojone końcówki, wzmocnić cebulki włosów, a najlepiej jeszcze zrobić nam naturalną trwałą z nowym kolorem, ale bez konieczności farbowania. Obawiam się, że pielęgnacja włosów nie jest taka prosta. A mimo to i tak co jakiś czas skusi mnie jakiś szampon tego typu ;)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: praktycznie wszędzie, ok. 10zł / 250ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Tak, skusiłam się na szampon Garniera, jako że mam zniszczone włosy, a ich końcówki są w stanie opłakanym. Co mnie podkusiło - nie wiem, ale decyzja na szczęście nie była tragiczna. Cóż, nie uzyskałam obiecywanego efektu, ale nadal mam włosy na głowie ;)
Butelka szamponu jest wysoka, smukła i płaska - ma się przez to wrażenie, że szamponu jest mniej niż w rzeczywistości. Jest pomarańczowa, rzuca się w oczy, ma całkiem ładny design, powiedziałabym, że typowo drogeryjny. Zamknięcie jest średnio wygodne, bo trzeba podważyć palcami kształt kulki, co może być ciężkie, kiedy mamy mokre dłonie. 
Sam szampon ma dość gęstą konsystencję, ale nie ma problemów z wydobyciem go z opakowania. Jest biały, pachnie dla mnie niezidentyfikowanym ładnym zapachem - chemicznie-kwiatowo-owocowym? Zaskoczyła mnie jego nieco perłowy wygląd - kiedyś naczytałam się, że te perłowości to same szkodliwości, ale nie znam się na tyle, żeby to zweryfikować ;)
  
  
Jeżeli chodzi o działanie, nie mam się za bardzo co rozpisywać - szampon jest przeciętny. Nie działa zbawiennie na włosy, ale na pewno również im nie szkodzi. Jest wydajny i świetnie się pieni, wystarczy mała ilość na umycie włosów. Spłukuje się łatwo, ale mokre włosy po umyciu nie zapowiadają nic dobrego - są sztywne, szorstkie, jakbym myła koński ogon - a zdarzało mi się to robić jako nastolatce ;) Na szczęście po wyschnięciu to wrażenie znika, choć włosy są nieco poplątane. Świeżość utrzymuje się dość długo, ale i tak myję włosy codziennie, głównie dla własnego komfortu psychicznego ;) Nie zauważyłam zmian w kwestii wybiedzonych końcówek czy ogólnej kondycji włosów, ale zważywszy na pogodę za oknem - może i to jest sukcesem?
Podsumowując, nie polecam ani nie odradzam. To przyzwoity szampon, ale nie oczekujcie od niego cudów. Nie kosztuje dużo, więc w razie czego można przekonać się samemu, a nuż pomoże komuś z Was? ;)
  
  
Co myślicie o garnierowych kosmetykach do włosów? Coś godnego polecenia? :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...