niedziela, 20 lipca 2014

Kilka nowych bransoletek

Jak już ostatnio kilkukrotnie zaznaczałam, wciągnęło mnie robienie bransoletek z muliny. Plecenie ich jest dla mnie niesamowicie relaksujące, poza tym uwielbiam widzieć swoje małe "dzieła" na nadgarstkach bliskich :)
Dziś pokażę Wam kilka nowych wytworów. Numer na zdjęciu to numer konkretnego wzoru ze strony Friendship-bracelets.net - zapraszam zainteresowanych :) Te z "A" na początku to bransoletki robione nieco inną metodą, tzw. alpha, na razie udało mi się rozpracować tę metodę tylko z zastosowaniem dwóch kolorów ;) 


Wybaczcie różne rozmiary zdjęć i angielskie napisy, edytowałam je na potrzeby wyżej zalinkowanej strony i niestety nie zachowałam oryginałów... Z kociego futra w bransoletkach już nawet nie będę się tłumaczyć, nic na to nie poradzę :P
Mam jeszcze kilka bransoletek, które zrobiłam na międzynarodową wymianę, ale nie powinnam ich publikować, zanim nie dotrą do nowych właścicieli ;) 
Wiecie pewnie, że uwielbiam rękodzieło, więc chętnie się powymieniam ;) Dajcie znać na maila, jeśli byłybyście zainteresowane, niezależnie od tego, co tworzycie :)

piątek, 11 lipca 2014

Dr Irena Eris ProVoke - Szminka Bright - 503 Barcelona Red

Korzystając z dnia wolnego naskrobałam dziś recenzję, do której zabierałam się już od dłuższego czasu... Otóż otrzymałam jakiś czas temu kilka produktów z nowej linii Dr Ireny Eris - Provoke. Większość z nich trafiła do mojej mamy bądź znajomych, bo nie były dla mnie odpowiednie (niebieskie cienie albo np. kredka do brwi dla blondynek), jednak zatrzymałam sobie między innymi szminkę, z którą wiązałam spore nadzieje. Kolor, który do mnie trafił to Barcelona Red z serii Bright, czyli lśniąca szminka z drobinkami. Pierwsze wrażenie zrobiła bardzo dobre, a jak poszło dalej? Poczytajcie...
  
   

wtorek, 8 lipca 2014

O żerowaniu na blogerkach - ciąg dalszy...

Hej! Winna Wam jestem ciąg dalszy historii z naszą podszywaczką... Jeśli czytacie mojego bloga i jakimś cudem nie wiecie, o co chodzi - zapraszam do poprzedniego wpisu.
Pod wpisem z 1 lipca byłyście właściwie jednogłośne - należy sprawę zgłosić na policję. Przyznam szczerze, że wahałam się, dałam więc dziewczynie warunek - miała mi do godziny 20:00 wysłać listę wszystkich adresów mailowych, na które wysłała wiadomości jako ja. Zaznaczam, że już wtedy wiedziałam o 4 adresach, na które wysłała na pewno. Najpierw dowiedziałam się od niej, że wysłała tylko 2-3 maile i już więcej nie będzie. Jasne. Drążyłam temat, dostałam listę kilkudziesięciu firm, poprosiłam jeszcze o konkretne adresy mailowe. Dostałam, również kilkadziesiąt, w tym tylko jeden z tych znanych mi. Uznałam więc, że warunek nie został spełniony. Zgodnie z Waszymi radami, 2 lipca poszłam na komisariat. Policjant, który wstępnie przyjmował zgłoszenie, sprawiał wrażenie jakbym zawracała mu głowę taką błahostką, jednak miałam dzwonić później, żeby umówić się już na konkretną rozmowę. O 19:00 wróciłam na komisariat, tym razem rozmawiałam z innym policjantem, który sprawą się zainteresował (tu pozdrawiam Pana Wojtka, który pewnie na bloga jeszcze zajrzy :P). Okazało się, że dziewczyna nie ma 12 lat, jak deklarowała, ale wcale nie jest dorosła - otóż ma ona 14 lat! W związku z tym, że jest nieletnia i że nikt finansowo na tym nie ucierpiał (o ile nam wiadomo), miałam tylko dwie opcje - babranie się z pozwem cywilnym albo zostawienie sprawy policji. Zdecydowałam się na to drugie, ponieważ zaproponowano mi odpowiednie rozwiązanie. Pan Wojtek, policjant, skontaktował się z dzielnicowym z Ustrzyk Dolnych, opisał sytuację, a pan dzielnicowy urządzi sobie pogadankę z dziewczyną i jej rodzicami. Zapamięta, że nie jest w internecie anonimowa, a jej zachowanie nie przejdzie bez konsekwencji, nawet jeśli nie będą to (NA RAZIE i TYM RAZEM) konsekwencje prawne.
Wiem, że dziewczyna starała się naprawić sytuację, co chwila podsyłała mi kolejne maile z adresami, które jej się przypomniały, przepraszała, obiecywała, że więcej tak nie zrobi itd... I co mi po tym tak naprawdę? 
W ostatnich dniach dostałam też kilka kolejnych wiadomości od firm, które dostały od niej wiadomość i zobaczyły poprzedni wpis. Dziękuję bardzo za czujność i jeszcze bardziej przepraszam za całe zamieszanie, które powstało wokół mojego bloga...
A Wam, drogie czytelniczki, dziękuję za wsparcie w tej sytuacji :)

wtorek, 1 lipca 2014

O żerowaniu na blogerkach wpis smutny

Już wczoraj zapowiadałam Wam, że dziś będę miała do poruszenia temat poważny, ale niestety średnio przyjemny. Czuję się jednak zobowiązana, by go opublikować, ponieważ może wyniknąć sporo nieprzyjemności z sytuacji, która zaistniała...
Każda z nas, blogerek, stara się poświęcić w pewnym stopniu swojemu dziecku, blogowi. Poświęca czas, pracę, czasem pieniądze, żeby blog utrzymywał pewien poziom i żeby nadal znajdowały się osoby, które chcą czytać nasze wypociny. Nawet teraz, kiedy blog zdaje się ledwo dychać, jest on dla mnie ważnym elementem codzienności, o który staram się dbać, zarówno ze względu na Was, moje czytelniczki, jak i ze względu na mnie samą - stanowi on dla mnie odskocznię od pracy i studiów. Dzięki blogowaniu sporo zyskałam - poznałam świetne osoby, dowiedziałam się ciekawych rzeczy, poznałam też produkty warte uwagi, których sama bym nie kupiła.
Okazuje się jednak, że nie zawsze blog stanowi same pozytywy. Kilka dni temu dowiedziałam się, że pewna osoba bezczelnie żeruje na moim blogu, podszywając się pod jego autorkę i wyłudzając kosmetyki od firm. Na szczęście jeden z przedstawicieli firm okazał się osobą na tyle dociekliwą, że sprawdził, czy dane z maila zgadzają się z moim blogiem i postanowił napisać na mojego właściwego maila w celu weryfikacji... Dostałam taką oto wiadomość:

Z wiadomych względów ocenzurowałam dane osobowe. Nie będę ukrywać, że po przeczytaniu tego maila strasznie skoczyło mi ciśnienie... Jeszcze mi się nie zdarzyło do tej pory w mojej blogowej pięcioletniej karierze, żeby ktoś tak bezczelnie żerował na mojej pracy. Dziewczyna w mailu podaje oczywisty opis mojego bloga (kosmetyki, pieczenie...), wykorzystuje dane, które udostępniłam (choćby imię...) i podaje własny adres pocztowy z nadzieją na otrzymanie darmowych kosmetyków! O przepraszam, nie darmowych, przecież planuje je zrecenzować na moim blogu!
Później okazało się, że takich firm było więcej... Dostałam jeszcze jednego maila, gdzie firma chciała zweryfikować adres, ponadto na FB zgłosiła się osoba, która również taką propozycję "ode mnie" dostała. Mamy więc co najmniej trzy firmy, które dziewczyna chciała oszukać...
Oczywiście napisałam na adres podany przez Pana Michała. Oznajmiłam w mailu krótko, że wiem już, że takie maile są wysyłane i że zamierzam zgłosić to na policję. Co dostałam w odpowiedzi?
 

Ręce mi opadły... W tej chwili próbuję od tej dziewczyny (dziewczynki właściwie) wyegzekwować listę wszystkich adresów mailowych, na które takie wiadomości wysłała, żebym mogła to naprostować, ale idzie to opornie. Mam jednak nadzieję, że uda nam się to załatwić...
  
Czemu właściwie napisałam tego posta? Cóż, nie, nie żeby się pożalić.
Chcę po prostu uprzedzić inne firmy, do których nie udało i nie uda mi się dotrzeć mailowo, że osoba, która pisze takie maile jak powyższy i podaje adres z Ustrzyk Dolnych TO NIE JA. Proszę także o weryfikację, z jakiego adresu maile są wysyłane, ja piszę z tego, który podany jest w zakładce kontaktowej, albo z prywatnego, opatrzonego imieniem i nazwiskiem - Dominika Kowalska.
Być może znajdą się inne blogerki, które zostały postawione w takiej sytuacji? Wiem, że kiedyś ofiarą takiego oszustwa padła również blogerka Odette Swan, TU została opisana sytuacja, jednak oszustem była inna osoba.
Co zamierzam zrobić z tą sprawą? Przyznam szczerze, że waham się. Jeśli dziewczyna, która się za mnie podawała, udostępni mi listę maili i pomoże naprostować sytuację, nie zgłoszę sprawy na policję. Jeżeli nie - wtedy trzeba będzie z tym dalej działać... Nie da się ukryć, że to, co zrobiła, jest nielegalne...
 
Co myślicie o całej tej sprawie...?

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Konkurs Wakacje z Rossmannem - WYNIKI

Hej! Dziś na szybko ;) Mam dla Was wyniki konkursu z Rossmannem!
 
  
Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i muszę przyznać, że sporo z nich mi się spodobało - w wielu mogłam dostrzec cząstkę tego, co sama bym napisała na temat wymarzonych wakacji ;) Najbardziej na wyobraźnię podziałała mi jednak ta wypowiedź:


Boombaloon, serdecznie gratuluję! :) Proszę Cię o kontakt mailowy, ustalimy kwestię wysyłki nagrody.

Pozostałym bardzo dziękuję za udział w konkursie :)
 
Na dziś to tyle, jednak jutro możecie spodziewać się znacznie mniej przyjemnego wpisu, ponieważ padłam ofiarą internetowego przestępstwa jako blogerka... Jutro opowiem Wam dokładnie całą sytuację, na razie jednak sama muszę poczekać, aż nerwy nieco opadną...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...