Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woski do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woski do włosów. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 września 2012

Beauty Formulas Wax Henna - Odżywiający wosk do włosów

Przy okazji posta o lipcowych zakupach chwaliłam się także tym oto woskiem do włosów. Wówczas wiele osób było nim zainteresowanych, więc po powrocie z wakacji zabrałam się za testy i myślę, że już mogę co nieco o tym produkcie napisać :) Zapraszam do lektury ;)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: wszędzie, na pewno w SuperPharm, ok. 8zł / 150ml
  
Moja opinia:
Opakowanie wosku to tuba, stawiana na zamknięciu, które w tym przypadku jest zatrzaskiem. Tuba wykonana jest z dość grubego białego plastiku, jest matowa, przez co łatwo się brudzi - bardzo nie lubię tego efektu. Jak widzicie na pierwszym zdjęciu, moja tuba jest cała porysowana na kolorowo - tylko od tego, że niosłam ją w reklamówce z innymi kupionymi wówczas kosmetykami. Na opakowaniu nie ma polskich napisów, są one na naklejce - tego też nie lubię, ale niech już będzie ;)
Wosk ma konsystencję... hmm, powiedziałabym, że wazeliny. Nie jest strasznie tłusty, łatwo rozprowadza się na włosach i łatwo zmywa ze skóry dłoni. Pachnie ładnie - nie umiem zdefiniować tego zapachu, ale na pewno jest przyjemny, nie przeszkadza w użytkowaniu. Dodam jeszcze, że wosk jest na pewni wydajniejszy, niż zakłada producent - użyłam go cztery razy i nadal mam jeszcze dość sporo (wnioskuję po wadze, bo trudno to zobaczyć przez tubkę).
  
  
Jak już pisałam, wosk bez problemu można rozprowadzić na całych włosach, jest bardzo "śliski", ale nie spływa z głowy - spokojnie możemy zebrać włosy i uklepać je na czubku głowy, powinny się trzymać ;) Zwykle nie zawijałam głowy w ciepły ręcznik, ale to dlatego, że siedziałam wtedy w wannie z gorącą wodą, temperatura i bez ręcznika była dobra. Po 10-15 minutach wosk spłukiwałam. Nie było z tym najmniejszych problemów, trzeba było chwilę pomachać prysznicem, ale to i tak nic ze zmywaniem olejów czy nadmiaru świeżej farby ;) Po wyschnięciu włosów, okazuje się, że nie trzeba ich nawet rozczesywać - nie są wcale poplątane, wręcz przeciwnie - idealnie gładkie, mięciutkie, pełne blasku. Efekt ten utrzymuje się ok. 4-6 godzin, zależnie od temperatury, pogody... Po tym czasie włosy zaczynają smętnie zwisać przy twarzy, są mocno obciążone, wydają się przetłuszczone. Szkoda, niestety...
Myślę, że tek wosk to idealne rozwiązanie przed ważnym spotkaniem czy imprezą - kiedy chcemy przez parę godzin wyglądać świetnie, a potem wrócić do domu i znowu zmienić się w ogrzycę ("Za dnia pięknością, w nocy zaś szkaradą" - pamiętacie klątwę Fiony ze "Shreka"? ;) Ogólnie mówiąc - dobry patent na doraźne poprawienie wyglądu, bo nie zauważyłam żadnych długotrwałych efektów.
  
  
Odkryłyście może ostatnio jakieś ciekawe cuda do włosów? ;)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Na ratunek orlicowym włosom! - Po 11. miesiącu...

I upłynął kolejny wakacyjny miesiąc, który był stanowczo za krótki... Czas jednak na kolejną comiesięczną aktualizację włosów - myślę, że przedostatnią, bo powoli dobijamy do roku. Chyba, że później też będziecie chciały tego typu posty? Dajcie koniecznie znać!
  
Aktualnie moje włosy prezentują się ooo tak:
  
  
Długość z przodu - 43,5cm
  
A było:                                                                                                                    
Powoli zaczynam myśleć o moich włosach jako o długich, a nie średnich - bo tak długie jak teraz miewałam bardzo rzadko. Cieszę się coraz bardziej z ich długości, zwłaszcza, że w tym miesiącu urosły 2cm - to dużo jak na nie! Myślę, że wiem, czyja to zasługa, ale o tym zaraz. Ich stan ogólny raczej nie zmienił się jakoś znacznie, choć udało mi się przywrócić im nieco blasku, który straciły przez twardą wodę w czerwcu. Kąpiele w jeziorze i spora ekspozycja na słońce na szczęście im nie zaszkodziła jak na razie, więc tym bardziej jestem zadowolona :)
  
  
W moim włosowym arsenale znalazło się też parę nowości, między innymi te:
  
  
Z włosowymi kosmetykami Green Pharmacy zaprzyjaźnię się chyba na stałe, bo są genialne! Olejek łopianowy z czerwoną papryką ma stymulować wzrost włosów i najwyraźniej działa, myślę, że to dzięki niemu włosy urosły bardziej niż zwykle ostatnimi czasy. Stosuję go nieco inaczej, niż zaleca producent, ale napiszę o nim więcej za parę dni, już w pełnej recenzji, obiecuję ;) Kolejnym produktem tutaj jest eliksir ziołowy do włosów łamliwych, zniszczonych oraz farbowanych. Wieeelką jego wadą jest dla mnie czysty zapach rumianku, którego wprost nie znoszę, ale eliksir jest genialny, więc jakoś się przemęczam. Włosy po nim są niesamowicie gładkie i miękkie. Macie może pomysł, jak zmienić jego zapach, nie psując składu...? 
Pozostałych dwóch kosmetyków nie miałam okazji jeszcze używać - kupiłam je krótko przed wyjazdem, a po powrocie jakoś nie było kiedy na razie. Niemniej, wosk traktuję raczej jako element "wieczoru SPA" niż codziennej czy regularnej pielęgnacji, a co do Amli - mam spore oczekiwania, zobaczymy, czy je spełni :)
  
Poza tym, odkryłam coś jeszcze...
  
   
Tak wyglądają moje włosy po zdjęciu koka po całym dniu. Wieeele bym dała, żeby wyglądały tak na co dzień, bo jak większość prostowłosych dziewczyn, marzę o ładnych skrętach albo falach ;) Niestety, moje włosy są tak uparte, że niezależnie od ilości i mocy użytych kosmetyków do stylizacji, po chwili i tak będą idealnie proste. Nie ma żadnej możliwości zafundowania im takiego wyglądu jak powyżej na dłużej niż 5 minut... W każdym razie mi żadna taka możliwość nie przychodzi do głowy. A może Wy macie pomysły?
  
A jak Wam idzie dbanie o włosy? :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...