Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterra. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 czerwca 2014

Alterra - Woda toaletowa Secret Garden

Uch, chyba pierwszy raz biorę się za pisanie o wodzie toaletowej, czy też o zapachu ogółem. Jeśli podczytujecie mojego bloga, wiecie, że zapachy z reguły opisuję kolorami ;) Zobaczymy więc, jak wyjdzie mi recenzja (OK, bardziej minirecenzja) wody toaletowej od... Alterry, o wdzięcznej nazwie Secret Garden :) Zapraszam do lektury!
 

Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: Rossmann, ok. 14zł / 30ml
 
Skład:
  
Moja opinia:
Tradycyjnie zacznę od części wizualnej. Buteleczkę kupujemy zapakowaną w tekturowe pudełko, dodatkowo zabezpieczone również tekturowym "stabilizatorem", tak, by buteleczka nie latała po całym opakowaniu. Na kartoniku jest naklejka ze wszelkimi niezbędnymi informacjami, takimi jak opis, nuty zapachowe i skład. Do tej pory wszystko jest OK. W środku znajdujemy buteleczkę z matowego szkła, o okrągłym przekroju, ze srebrną matową nakrętką, a właściwie nasadką. Na tej buteleczce naklejona jest całkiem zgrabna etykieta z kwiatowym motem, nazwą, podstawowymi danymi. Nie byłoby to jeszcze złe, gdyby nie naklejono również dużej białej naklejki z tymi samymi informacjami, które znajdują się też na kartoniku, a tu po prostu szpecą flakon. Nie można jej zedrzeć bez widocznego śladu. Wiadomo, że za cenę kilkunastu złotych nie możemy oczekiwać pachnidła we kryształowym flakonie ;) Na pewno nie jest to flakon, który postawimy na zaszczytnym miejscu na toaletce, ale nada się do torebki, przynajmniej nie będzie szkoda, jak się zedrze ;)
 

Poza tym buteleczka jest dość funkcjonalna - nie otwiera się sama, atomizer wydobywa dość dużą ilość wody i mocno ją rozpyla. Czas jednak przejść do najważniejszej rzeczy, czyli zapachu...
  

Cóż, wg opisu nuty zapachowe to kwiat lipy, jaśmin i róża. Ja sama czuję przede wszystkim różę. Zapach jest mocno kwiatowy, mocno słodki, momentami wręcz za bardzo. Kojarzy mi się ze starszymi paniami, niestety. Mimo wszystko czasem zdarza mi się, że mam ochotę tak pachnieć, a to jedyny taki słodki zapach w mojej kolekcji, więc wtedy Alterra wędruje do torebki. Nie jest to zapach, który by się rozwijał, jest po prostu "płaski" i średnio trwały - po godzinie czuję go tylko, kiedy mi się nie podoba danego dnia :P Plusem jest niewątpliwie to, że jest to produkt naturalny i nic nie podrażnia, a ostatnio zdarzyły mi się przygody z dwoma ulubionymi zapachami, które w połączeniu z upałami stworzyły na mojej skórze konstelacje krostek - w tym przypadku tak nie jest. 
Czy polecam? Trudno mi powiedzieć... Nie jest to drogi produkt, więc można spróbować na sobie, mnie się jednak wydaje, że pasuje on raczej właśnie do starszych kobiet, może właśnie przez tę różę. Osobiście wolę bardziej świeże zapachy, zwłaszcza na lato.

Używałyście tej wody toaletowej? Podobał Wam się jej zapach? I co myślicie o nutach róży w perfumach?

środa, 26 czerwca 2013

KONKURS: Z Rossmannem na wakacje!

Wiem wiem, rozpieszczam Was, ale chciałabym wynagrodzić Wam nieco tę mniejszą uwagę, jaką mogę Wam teraz poświęcić ;) Dlatego zapraszam Was na nowy konkurs!
    
  
Jak widzicie, tym razem bawimy się z Rossmannem. Do wygrania jest spory zestaw kosmetyków, w skład którego wchodzą:
  • Isana krem do ciała owoc granatu i figa, do skóry suchej
  • Alterra mydło w kostce konwalia
  • Alterra żel pod prysznic kwiat neroli i bambus
  • Alterra balsam do ust z ekstraktem z rumianku
  • Wellness&Beauty lotion do ciała pomarańcza i owoc granatu
  • Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym
  • Wellness & Beauty olejek do kąpieli trawa cytrynowa i bambus
  • Alterra masło do ciała winogrona i kakao
  • Alterra krem na dzień brązujący do cery mieszanej i normalnej, brzoskwiniowy
  • Alterra nawilżająca odżywka do włosów, granat i aloes
  • świetna plażowa torba z juty
Myślę, że jest o co zawalczyć :)
  
A jak zawalczyć?
Otóż zadanie konkursowe polega na tym, żeby przesłać zdjęcie dowolnego kosmetyku z marek własnych Rossmanna (TU lista tych marek) w jakiejś wakacyjnej aranżacji. Jak zwykle, ogranicza Was tylko wyobraźnia :) Możecie zrobić zdjęcie kosmetykowi opalającemu się na plaży, stojącego na górskim szczycie albo zwiedzającego zagraniczne miasta. Możecie także cyknąć po prostu zdjęcie swojej wakacyjnej kosmetyczki. Dodatkowo należy jednym zdaniem napisać, dlaczego akurat ten produkt wybrałyście na wakacje :)
    
R E G U L A M I N    K O N K U R S U:
   
Informacje ogólne:
  1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka i właścicielka bloga "Orlica o wszystkim i o niczym".
  2. Fundatorem nagrody jest firma Rossmann.
  3. Konkurs trwa od dnia 26.06.2013 do dnia 09.07.2013, godz. 23:59.
  4. Wysyłając mi swoje zdjęcia automatycznie zgadzasz się na ich publikację na moim blogu.
  5. Jeśli nie masz skończonych 18 lat, musisz mieć zgodę rodzica lub opiekuna na udział w konkursie.
  6. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
  7. Biorąc udział w konkursie automatycznie akceptuje się regulamin i jego warunki.
Warunki wzięcia udziału w konkursie:
  1. Warunkiem jest publiczne obserwowanie bloga poprzez GFC albo lubienie bloga na FaceBooku. 
  2. Każdy uczestnik może wysłać tylko jedno zgłoszenie. Jako, że podobne konkursy odbywać się będą także na innych blogach, muszę zaznaczyć, że nie można zgłosić tego samego zdjęcia w kilku konkursach. Będzie to sprawdzane.
  3. Zdjęcie powinno mieć max. 800px, nie może być fotomontażem, musi być na nim widoczne logo marki (na kosmetyku), a Ty musisz być autorką (lub autorem ;)) zdjęcia.
  4. Aby wziąć udział w konkursie należy przesłać zdjęcie na maila polishpolishaholic@gmail.com, w tytule pisząc "Konkurs Rossmann - *Twój nick*". W treści maila powinny znaleźć się też takie informacje jak:
  • nick, pod jakim mnie obserwujesz na blogu lub imię i nazwisko, pod jakimi lubisz fanpage bloga na Facebooku albo link do swojego profilu,
  • jedno zdanie uzasadniające wybór kosmetyku,
  • dodatkowo, jeśli prowadzisz bloga, możesz również podać jego adres.
UWAGA, WAŻNE - jeśli po przesłaniu swojej pracy, w ciągu 24h nie dostaniecie ode mnie potwierdzenia jej otrzymania, to znaczy, że praca nie doszła. Spróbujcie z innego maila albo skontaktujcie się ze mną, a coś wymyślimy :)
   
Wyłonienie zwycięzców i wysyłka nagród: 
  1. Zwycięzca zostanie wybrany przeze mnie, ale opublikuję wszystkie zgłoszenia.
  2. Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu 72h od zakończenia konkursu oraz powiadomieni mailowo.
  3. Wysyłka nagród jest możliwa tylko na terenie Polski - jeśli mieszkasz za granicą, w przypadku wygranej paczkę mogę wysłać do Twojej rodziny w Polsce.
  
To tyle z formalności!
Pozostaje mi życzyć Wam weny twórczej, czekam na Wasze zdjęcia! :)

wtorek, 14 maja 2013

Włosowa aktualizacja - Maj

Jakoś szybko minął mi ten miesiąc od ostatniej włosowej aktualizacji :)
Przez ten czas trochę się działo w tej sferze - przede wszystkim pofarbowałam włosy, nieco zmieniłam pielęgnację, a właściwie dodałam do niej jeden element, zaczęłam myśleć o podcięciu włosów. 
Wszystko po kolei - moje obecne włosy:
  
          
Długość z przodu - 51 cm
  
                                                                                                                     A w kwietniu:
   
  
Może i urosły tylko ok. 1cm, ale mam wielką frajdę z tego, że to comiesięczne zdjęcie jest coraz bardziej kwadratowe niż prostokątne :P
Co prawda wygląda na to, że będę musiała się z 2cm pozbyć, ale takie poświęcenia czasem trzeba uskuteczniać ;) Wyjdzie to włosom tylko na dobre. Właściwie myślę o lekkim pocieniowaniu ich - co myślicie? Już kilka osób mi to radziło, a ja nie jestem przekonana, więc chętnie poczytam Wasze opinie.
 
  
 
Jeśli chodzi o moją obecną pielęgnację, nieco się zmieniła, bo przede wszystkim musiałam zacząć zabezpieczać końcówki. Nigdy tego nie robiłam, ale i nigdy nie miałam z nimi większych problemów. Ostatnio jednak zauważyłam kilka rozdwojonych końcówek i postanowiłam zacząć działać, póki sytuacja jest do opanowania ;)
Moja codzienna pielęgnacja wygląda więc tak:
  
  
Tak, dobrze widzicie - dwie odżywki i dwa szampony.
Zacznę może od nowości - szamponu i odżywki Shielo z serii Volume. To amerykańska marka, dostałam te kosmetyki do testów dawno temu i szczerze mówiąc jakoś o nich zapomniałam. Teraz wreszcie po nie sięgnęłam i mam maksymalnie mieszane uczucia ;) Za jakiś czas będziecie mogły poczytać ich recenzję, ale na razie jeszcze się z nimi pomęczę (głównym czynnikiem "męczenia" jest okropny, duszący, fryzjerski zapach, fuj!).
Poza tym co parę dni daję włosom odpocząć i używam szamponu Alterra z granatem i aloesem. Za nim też nie przepadam, ale uparłam się, że go wykończę - zostało jeszcze na parę razy :P
Dodatkowo wykańczam też odżywkę Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą - stosuję ją tym razem bez spłukiwania, na same końcówki. Sprawdza się całkiem nieźle.
  
  
Dodatkowo w miarę regularnie staram się używać jeszcze odżywki pokrzywowej Anna jako wcierki - również mam już końcówkę, a w tym przypadku ostatnio zapominam o sumiennym stosowaniu...
I kolejna końcówka - maska regenerująca BioVax - stosuję do kilka dni, nie widzę żadnych spektakularnych efektów, ale też chcę ją wreszcie wykończyć, żeby nie musieć pokazywać w kolejnej aktualizacji :P
Kompletną nowością jest serum wzmacniające A+E BioVax - używam go do zabezpieczenia końcówek przed wyjściem z domu. To chyba moje pierwsze zetknięcie z tego typu produktem i na razie sama nie wiem, co mam o tym myśleć ;)
Zobaczymy za jakiś czas, co na to moje końcówki :)
  
Na koniec dodam jeszcze, że "zabezpieczam" moje włosy na co dzień, czesząc je w najzwyklejszego koczka "ślimaczka":
  
   
Przyznam szczerze, że sama nie wiem, czy faktycznie jest to dla nich zdrowsze niż chodzenie w rozpuszczonych, ale dla mnie na pewno wygodniejsze ;) Zauważyłam, że w takiej postaci też dłużej pozostają świeże :)
Przy okazji możecie podziwiać, jak maleńki koczek może powstać z tak długich włosów, jeśli jest ich tak mało jak u mnie ;) Przynajmniej po rozpuszczeniu go fale dają efekt 200% objętości ;)
   
Na dziś to tyle, jeśli macie jakieś pytania lub o czymś zapomniałam - wiecie, gdzie pytać :)
  
Jak się mają Wasze włosy? :)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Alterra - Szampon Biotyna i Kofeina

Czas na recenzję szamponu, którą zapowiadałam już jakiś czas temu. Wreszcie doczekała się publikacji ;)
Przedstawiam Wam szampon Alterra - Kofeina i Biotyna. To dość nietypowe składniki dla kosmetyków, tym bardziej byłam ciekawa działania tego szamponu, mam jednak co do niego mieszane uczucia...
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: Rossmann, ok. 8zł / 200ml
  
  Skład:
    
Moja opinia:
 Opakowanie szamponu to biała butelka z czerwoną górą, zamykaną na zatrzask. Design marki zawsze mi się bardzo podobał, choć zmieniłabym kształt opakowań, w tym coś mi nie pasuje ;) Otwiera się stosunkowo łatwo, pod koniec opakowania można postawić butelkę do góry nogami, żeby szampon spływał, więc jest praktyczne. 
Sam szampon jest dość gęsty w jasnym miodowym kolorze, a jego zapach jest... cóż, średni. Nie pachnie niczym konkretnym, ale kojarzy mi się z lekami, syropami - pachnie podobnie do żelu pod prysznic Alterry - Kwiat Neroli i Bambus. Nie jest może najprzyjemniejszy, ale da się go znieść, bo jest delikatny i nienachalny.
  
  
Po nałożeniu na włosy szampon pieni się zaskakująco dobrze i równie łatwo spłukuje. Również nieźle radzi sobie ze zmywaniem olejów, ale wtedy musimy włosy umyć ze dwa razy. Niestety pozostawia je mocno splątane, z czym często nie radzi sobie później odżywka. Po wysuszeniu włosy są skołtunione, ale czyste i miękkie. Dużą wadą dla mnie jest jednak fakt, że szampon wydaje się zbyt delikatny - mam mocno przetłuszczające się włosy, które myję codziennie, a przy szamponach Alterry (mam też ten z granatem) co parę dni muszę umyć włosy czymś mocniejszym, bo stają się coraz bardziej smętne, obciążone i szybciej się przetłuszczają. Dla wielu pewnie ta delikatność jest zaletą, ale nie dla mnie. Poza tym w opisie producenta mamy zwrot "włosy sprawiają wrażenie wyraźnie bardziej wytrzymałych" - raz, że wolałabym, żeby były bardziej wytrzymałe, a nie sprawiały takie wrażenie, a dwa, że w sumie zadowoliłabym się samym wrażeniem, którego też niestety nie otrzymuję. Nie zauważyłam wpływu na gęstość włosów czy przyspieszony wzrost.
Więcej nie kupię, szampony Alterry nie są dla mnie, ten zwłaszcza się nie sprawdził... Być może przypasują osobie z mniej tłustymi włosami albo takiej, której zależy na delikatności, ale w moje potrzeby niestety nie trafia.
     
  
Miałyście szampony Alterry? Jak Wasze wrażenia na ich temat?

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Włosowa aktualizacja - Styczeń

I znowu przyszedł czas na włosową aktualizację, a ja nie mam o czym Wam pisać :(
Zaniedbałam włosy, przyznaję. Nie mam nawet za bardzo ochoty, żeby coś z nimi robić, co chyba po nich widać w ich obecnym stanie... Oto jak się prezentują:
   
     
Długość z przodu - 46,5 cm
  
A było:                                                                                                                     
       
Od razu zastrzegam - nie są krzywo ścięte, to ja się jakoś koślawo ustawiłam do zdjęcia ;) 
Utraciły już trochę koloru i sporo blasku - w końcu minął ponad miesiąc od farbowania, więc nie ma co się dziwić. Ich kolor jednak nadal mi się podoba, choć powolutku zaczyna wracać do naturalnego. 
Nie urosły za bardzo, ok. 0,5cm góra. Coraz wolniej rosną, pytanie tylko, czy to już kwestia osiągniętej długości czy może zimy? Jak myślicie?


 
  Nie używam aktualnie zbyt dużo wspomagaczy do włosów, a na pewno żadnych nowych, których bym tu jeszcze nie pokazywała. Męczę włosy wcierką rzepową Joanny i mgiełką Radical, liczę, że przestaną wypadać - już chyba widzę pewną poprawę. Wypróbowałam także kremowanie włosów, użyłam do tego kakaowego kremu do ciała Isany. Efekt mi się podobał, ale po pierwsze szkoda mi nieco tego kremu, a po drugie dość ciężko go zmyć, bo przez noc zmienia włosy w twarde strąki.
  
Eksperymentuję teraz trochę z szamponami, używam trzech:
  
    
Szampon Biovax do włosów farbowanych to taki zwyklak, że nie ma nawet sensu o nim pisać, więc nie proście mnie o recenzję ;) O szamponie Novoxidyl pisałam Wam już - używam go co parę dni, myje nieźle, a może coś pomoże w kwestii wypadania włosów, kiedy nie stosuję go z okropnym tonikiem, a ze sprawdzonym duetem rzepowo-radicalowym. Jeśli chodzi o szampon Alterra z biotyną i kofeiną, aktualnie używam go najczęściej i powolutku szykuję się do jego recenzji, na razie nic więcej nie napiszę :)
   
To właściwie tyle. Obym za miesiąc miałam Wam więcej do opowiedzenia...
  
A jak się mają Wasze włosy? :)

środa, 31 października 2012

Alterra - Żel pod prysznic Kwiat Neroli i Bambus

Marka Alterra zawsze pozytywnie mi się kojarzyła. Wszystkie wypróbowane dotąd kosmetyki dobrze mi służyły, zachwycały zapachem, składem, ekologicznością ;) Tym większy był mój zawód, kiedy trafiłam w końcu na bubla z logiem Alterry... Pewnie o tym żelu już czytałyście na innych blogach i pewnie moja recenzja nie będzie się tak różnić od pozostałych, ale zapraszam do czytania.
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Rossmannie, ok. 8zł / 250ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Opakowanie żelu to wysoka smukła biała butelka z czerwonym zamknięciem, ozdobiona naklejką z motywem, jak wnioskuję, kwiatu neroli. Jest ładna, choć nie powala na kolana - ot, ładnie wygląda na półce. Jest na szczęście praktyczna, bo łatwo ją otworzyć mokrymi dłońmi.
Nie ukrywam, że w przypadku żelu pod prysznic bardzo dużą rolę odgrywa dla mnie zapach. Tutaj zapach niestety zawiódł mnie na całej linii, bo kojarzy mi się niezmiennie z syropem na kaszel dla dzieci - taki chemiczno-niby owocowy? Trudno mi go opisać, ale to nic przyjemnego dla mojego nosa... Poza tym konsystencja - galaretowaty żel, dziwny i również dziwnie się kojarzy...
  
  
Lubię także, jeśli żel nadaje się również jako płyn do kąpieli - często wlewam trochę żelu pod strumień wody do wanny zamiast płynu, żeby nie mieszać zapachów. Wtedy lubię, kiedy żel umie wytworzyć pianę - w przypadku tego żelu po pianie nie było ani śladu. Podobnie sprawa wygląda przy myciu się nim. Mimo użycia myjki żel bardzo słabo się pieni i jest niewydajny. Zapach nie utrzymuje się na skórze, ale w tym przypadku uznam to za zaletę. Po wyjściu z wanny zaś nie czuję żadnej różnicy na skórze - nie jest ściągnięta ani wysuszona, ale też nie ma mowy o jakimś nawilżeniu ;)
Cóż, niestety tym razem nie polecam. Sama pewnie nigdy więcej nie sięgnę po żel Alterry, chyba, że naprawdę skusi mnie pięknym zapachem, może wówczas ulegnę ;) Na razie odradzam - i Wam i samej sobie.
  
  
Używałyście żeli Alterry? Macie z nimi podobne doświadczenia?

sobota, 14 lipca 2012

Na ratunek orlicowym włosom! - Po 10. miesiącu...

Znowu minął miesiąc? Kurde, w wakacje czas płynie znaaacznie szybciej ;)
Tradycyjnie już, pora na włosową aktualizację, czyli co się zmieniło w wyglądzie, stanie i pielęgnacji moich włosów przez ostatni miesiąc? Poczytajcie :)
  
  
Długość z przodu - 41,5cm
  
A było:                                                                                                                     
   
Przez miesiąc urosły 1,5 cm - lepiej niż zwykle, choć nadal bez szału. Poza tym muszę przyznać, że sporo wycierpiały ostatnimi czasu - dwa tygodnie twardej wody na południu kraju, dużo słońca i wiatru, kilka dni strasznego stresu (terror na obozie sportowym, włosy wypadały mi garściami przez te parę dni...), ogólne zaniedbanie, bo nie miałam do tego głowy między wyjazdami. A mimo wszystko stwierdzam, że ich stan się nie pogorszył, co mnie mile zaskoczyło, choć nieco zmatowiały.


A jak aktualnie wygląda moja pielęgnacja włosów?
  
  
Wcierkę Jantar wmasowuję w skalp codziennie na noc, na razie efektów nie widzę, ale niewiele jej zużyłam, jestem dobrej myśli. Mgiełka Radical to jeden z moich ukochanych kosmetyków do włosów - pięknie pachnie i wzmacnia włosy - stosuję zawsze po myciu, a czasem dodatkowo w ciągu dnia, tak dla odświeżenia. Mój aktualny szampon to granatowa Alterra - niewiele mogę o niej powiedzieć poza tym, że ładnie pachnie i nie plącze włosów ;) Jeśli myję włosy w wannie, co zdarza się co 2-3 dzień, nakładam również maskę Ziaja Intensywna Odbudowa, której zapomniałam umieścić na zdjęciu. Za to jeśli włosy myję rano albo w ciągu dnia, stosuję po myciu malinową płukankę YR - to to w tym małym psikadełku ;) Po zmyciu szamponu psikam obficie włosy, chwilę czekam i spłukuję zimną wodą, w celu zamknięcia łusek włosa. Ponadto co parę dni (choć ostatnio się w tym mocno opuściłam...) staram się nakładać na włosy choć na kilka godzin olejek avocado Dr Beta - moje włosy po nim odżywają. Dostałam teraz od koleżanki odlewki oleju z orzecha włoskiego i z łopianu, więc i je wypróbuję. Poza tym w drodze do mnie jest parę kosmetyków do włosów marki Green Pharmacy, od dawna chciałam je wypróbować, zwłaszcza olejki i eliksiry :)
  
A co poza pielęgnacją?
   
  
Upały zmobilizowały mnie do przeproszenia się ze związanymi czy upiętymi włosami - tak już się przyzwyczaiłam do rozpuszczonych, że naprawdę ciężko było mi się przestawić. Jednak strasznie mnie irytowały włosy lepiące się do spoconego karku, więc zaczęłam kombinować. Polubiłam różnego rodzaju warkocze, choć sama mam do tego dwie lewe ręce - na własnych włosach umiem zrobić tylko najzwyklejszego warkocza, który wygląda zresztą nędznie ;) Dlatego na pierwszych dwóch zdjęciach powyżej są kolejno dzieła mojej siostry i mamy - ja odwdzięczam im się zaplataniem kłosów ;) Trzecie zdjęcia to moja marna próba odtworzenia fryzury, którą na swoim blogu pokazała ostatnio Wdowa po Leninie (KLIK). Wygląda dość żałośnie, ale wiedzcie, że będę ćwiczyć! ;) Poza tym kliknęłam ostatnio na Allegro kilka pierdółek do włosów - gumeczki, wsuweczki, hairagami... Będę kombinować :)
  
To by było na tyle, jeśli chodzi o tą aktualizację. Mam nadzieję, że przez ten miesiąc zdołam przywrócić włosom dawny blask, nawet, jeśli brzmi to jak tani slogan reklamowy ;) Trzymajcie kciuki!

A jak się mają Wasze włosy w te upały?

wtorek, 27 marca 2012

Alterra - Maseczka nawilżająca Aloes

Myślę, że moja recenzja tej maseczki będzie dość oryginalna, bo nieco różni się od wszystkich recenzji na innych blogach, jakie miałam okazję czytać. Przede wszystkim - ja jestem z niej zadowolona i wiem, że należę do mniejszości ;) Ale po kolei ;)
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: Rossmann, ok.2zł / 2x7,5ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Maseczka dostępna jest w formie dwóch połączonych ze sobą saszetek, każda o pojemności 7,5ml. Każda taka saszetka powinna wystarczyć na 3-5 użyć - zależnie od nakładanej ilości, ja nigdy nie nałożyłam zalecanej warstwy o grubości 2mm (o.O), więc mi wystarczyła na 5 użyć - a właściwie mnie i siostrze, bo stosowałyśmy obie. Maseczka pachnie ładnie, choć delikatnie, ma kremową konsystencję i łatwo rozprowadza się po twarzy.
Wiele z użytkowniczek tej maseczki marudziło, że strasznie je podrażniła - byłam w szoku, bo ja u siebie nic takiego nie zauważyłam. Zapytałam jednak siostrę, która oznajmiła, że faktycznie, jej cera była nieco zaczerwieniona po zmyciu maseczki, ale nic nie piekło, a efekt ten zniknął po paru minutach. U mnie nic takiego nie pojawiło się ani na chwilę, ale moja cera jest wybitnie niewrażliwa :P Po zmyciu maseczki uzyskałam mięciutką, porządnie nawilżoną cerę - to zauważyła też u siebie siostra, a cery mamy zupełnie różne. Ja mam mieszaną, "niewrażliwą", a ona przesuszoną i bardzo wrażliwą ;) Poza nawilżeniem, przez chwilę obie odczuwałyśmy też inny efekt - lekkie ściągnięcie skóry, ale to też szybko minęło.
Ja ogólnie mówiąc jestem z tej maseczki zadowolona, ale nie kupię jej ponownie, bo mam swoją inną ulubioną nawilżającą, chyba już tu o niej pisałam - śródziemnomorska maseczka Planet Spa z Avonu :)
  

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...