Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bazy pod makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bazy pod makijaż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Hean - Baza pod cienie Stay On

Wiele osób polecało mi zawsze bazę Hean (często nie zważając na fakt, że mam swoją ulubioną i nie szukam innej ;)). Wcześniej nie miałam żadnej styczności z marką, dopiero jakiś czas temu wpadł mi w łapki zestaw ich kosmetyków - pisałam tutaj już o tuszu i eyelinerze, które całkiem przypadły mi do gustu. Zachwytów nad bazą jednak nie podzielam ;)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: hean.pl, 12zł
  
Moja opinia:
Baza zamknięta jest w plastikowym słoiczku, jest jej całkiem sporo, bo 6 gramów. Słoiczek ten jednak wydaje mi się dość delikatny, nawet zakręcam go delikatnie, bo boję się, że nakrętka pęknie. Baza ma kremową konsystencję, jest oczywiście bardzo gęsta, jak przystało na bazy tego typu. Zapach ma ładny, taki neutralny - nie uznałabym go jednak za zaletę tej bazy. Aplikacja jest wygodna, pod warunkiem, że ma się krótkie paznokcie - akurat dla mnie to nie problem, bo ostatnimi czasy zawsze mam króciutkie, niestety. Wystarczy przejechać po bazie opuszką palca i delikatnie wsmarować kosmetyk w powiekę. Jest dość wydajny, ale na jedną powiekę trzeba nabierać go ze dwa razy, chyba, że chcemy naprawdę delikatny dzienny makijaż, tylko o przedłużonej trwałości.
  
   
Co do samych obietnic producenta... Baza ma za zadanie sprawiać, że kolor cienia jest intensywniejszy. Cóż, sprawia, jednak nie jest to efekt spektakularny. Faktycznie kolor jest nieco głębszy i ciemniejszy, ale szału nie ma co do efektu, same zobaczcie:
  
  
Producent obiecuje też, że baza ta ma przedłużyć trwałość makijażu i jak dla mnie, jest to podstawowe zadanie jakiejkolwiek bazy - mam tłuste powieki, więc bez bazy cienie trzymają się u mnie wyjątkowo krótko. Na bazie Hean na pewno przedłużona jest ich trwałość - ale też nie tak, jak bym tego chciała, bo cienie trzymają się ok. 6-7 godzin i też zaczynają się wałkować. Poza tym baza ta nie chroni przed stopniowym blaknięciem kolorów, a na tym też mi zależało. Powyżej macie porównanie powieki z bazą i bez bazy w ciągu paru godzin noszenia makijażu. Wybaczcie paskudne krechy, miałam zły dzień ;)
  
   
Baza ta jest tańsza od mojego dotychczasowego ideału, ale także i nieco od niego gorsza. Nie jestem nią zachwycona, ale zdecydowanie wolałabym jej użyć, niż całkowicie zrezygnować z jakiejkolwiek bazy ;) Powiedziałabym, że jest przyzwoita ;)
  
Używacie baz pod cienie? Jakie są Waszymi faworytami? Może należycie do fanek bazy Hean? :)
    
Z innej beczki:



Tylko dzisiaj do północy macie czas na nadesłanie mi swoich zgłoszeń do konkursu "Dwa Oblicza"!
Zachęcam Was do udziału, bo nagrody są ciekawe, a szanse ma każdy :) Czekam na Wasze zgłoszenia :)

poniedziałek, 13 lutego 2012

Joko - Ekskluzywna baza pod cienie

Miałam pisać o bazie Virtual, ale ostatnio wpadła mi w łapki nowość od Joko - ekskluzywna baza pod cienie do powiek. I niestety, ale Virtual poleciał w kąt. Kiedyś go Wam zrecenzuję i zrobię porównanie obu baz, ale dziś skupię się na tym cudeńku z Joko :) Nie spodziewałam się, że mogę taki efekt nią osiągnąć!
   
  
Opis producenta:
Baza zyskała nową, bezparabenową formułę oraz kremową konsystencję, dzięki czemu aplikacja jest bezproblemowa. Wprowadzamy też nowy słoiczek, który jest bardziej funkcjonalny i umożliwia swobodne nabranie bazy – również przy długich paznokciach.
  
Gdzie i za ile: wszędzie na stoiskach Joko, 23zł / 5g
   
  
Moja opinia:
Zacznę jak zwykle od opakowania. To szklany słoiczek, solidny, porządnie zakręcany. Wygląda elegancko na półce. Po odkręceniu go widzimy gładką cielistą powierzchnię samej bazy. Pachnie ładnie, delikatnie, mnie ten zapach kojarzy się z różami. Konsystencja jest bardzo zbita, ale po przejechaniu po niej palcem okazuje się kremowa, już teraz wiem, że będzie baaardzo wydajna, chyba nawet wydajniejsza niż baza Virtual, bo wystarczy naprawdę odrobinka nabrana na opuszek palca (taka jak na zdjęciu), by nałożyć ją na całą powiekę. Na skórze właściwie jej nie widać, może tylko nieco rozjaśnia. Rozsmarowuje się gładziutko, nie trzeba wręcz szarpać palcem powieki, jak w przypadku bazy Virtual...
Moja dotychczasowa baza spełniała świetnie funkcję, na której mi zależało - przedłużała znacznie trwałość makijażu, bo bez bazy na moich tłustych powiekach cienie bardzo szybko rolowały się w załamaniach. Nie sądziłam, że mogę oczekiwać od bazy więcej... Byłam więc w szoku, kiedy pierwszy raz nałożyłam cienie na bazę Joko i okazało się, że są 10x intensywniejsze niż zwykle! Z wrażenia przerwałam makijaż i zrobiłam test na dłoni - pomaziałam fragment skóry bazą i nałożyłam cień - na ten fragment i obok. Byłam w szoku, jaki efekt osiągnęłam:
  
   
Niesamowite, prawda? :) Weźcie pod uwagę, że na zdjęciu mam najzwyklejszy "noł-nejmowy" cień, a nie jakieś cudo ;) Na oku również widać było spooorą różnicę :)
Pozostało mi tylko zrobić crash-test tej bazy pod względem trwałości. Nałożyłam więc ją na jedną tylko powiekę, drugą pozostawiając "gołą", a wtedy zrobiłam makijaż. Już od razu było widać, że jedno oko jest zdecydowanie bardziej nasycone, jeśli chodzi o kolory cieni, moja Mama w pierwszej chwili myślała, że pomalowałam tylko jedno.
Oto efekty crash-testu:


Jak widzicie, od początku obie powieki wyglądają inaczej, a z biegiem czasu różnice robiły się coraz większe. Po 5 godzinach widać było, że powieka bez bazy jeszcze bardziej straciła kolory, cienie wyblakły. Po 7 godzinach ich resztki zrolowały się w załamaniu. Na powiece z bazą nic takiego się nie stało. Cienie były nienaruszone, ciągle tak samo nasycone.

Powiem Wam tak - miałam już różne bazy, z ArtDeco i Lumene włącznie. Jak dotąd, w kwestii całokształtu, czyli stosunku jakości do ceny, najbardziej polubiłam się z bazą Virtual. Teraz jednak to Joko wchodzi na pierwsze miejsce - jest 2x droższa niż Virtual, ale i znacznie lepsza. Postaram się za jakiś czas zrobić dla Was ich porównanie. A z bazą Joko nie zamierzam się rozstawać. Nigdy! ;)

Jakich baz używacie najchętniej? Miałyście może styczność z tą nowością od Joko? Jak Wasze wrażenia?

sobota, 29 października 2011

Kobo - Baza pod pigmenty sypkie - CUDO!

Swego czasu naprawdę sporo nasłuchałam się o specyfikach takich jak inglotowy Duraline i jemu podobne. Intrygował mnie fakt, że można zrobić kreskę w dowolnym kolorze, jeśli tylko mamy taki cień. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że i Kobo ma coś takiego w swojej ofercie. Tutaj nazywa się to ładnie "baza pod pigmenty sypkie", jednak służy mi właśnie do kresek - i już nie wyobrażam sobie życia bez tego cuda :)
   
   
Opis producenta:
Płynna baza umożliwia aplikację pigmentów sypkich na mokro. Podkreśla głębię koloru i trwałość makijażu. Polecana do makijażu powiek oraz fantazyjnego makijażu twarzy i ciała.
   
Cena: 20zł / 14ml 
  
     
Moja opinia:
Baza zamknięta jest w eleganckim flakoniku ze szklaną pipetą z pompką - bardzo podoba mi się to rozwiązanie! Można z łatwością dozować po kropelce tego cuda. Buteleczka porządnie się zakręca, jest z dość grubego szkła i wygląda na naprawdę solidną. Płyn jest bezbarwny i właściwie bez zapachu. Konsystencją przypomina wodę, ale po wyschnięciu na jakiejś powierzchni innej niż powieka staje się bardzo klejący. 
Odgórnie produkt ten przeznaczony jest jako baza pod sypkie pigmenty. Ja takich nie używam, ale mam dla niego inne genialne zastosowanie - z jego pomocą można zrobić piękne, intensywne kreski na oczach samymi cieniami do powiek i odpowiednim pędzelkiem (ja używam takiego ściętego płaskiego z Essence, do żelowego eyelinera). Daję po prostu jedną kropelkę płynu na jakąś powierzchnię, w którą się to nie wchłonie, tzn. plastik czy szkło, maczam w tym pędzelek, którym maziam po cieniu - tuż przy brzegu paletki, bo może na nim zostać lekki ślad. Takim pędzelkiem robię wtedy po prostu kreskę, która wychodzi naprawdę nasycona i piękna. Przez jakiś czas może się odbić na górze powieki, dopóki nie wyschnie porządnie, więc przez parę minut staram się nie patrzeć w górę :P Kreska tak namalowana jest tak trwała, że przy demakijażu ona schodzi ostatnia, nawet po tuszu. Dodam też, że baza ta jest strrrasznie wydajna - jedna kropla wystarcza mi na kreski na obu powiekach. Dopiero uczę się posługiwania nią i wykorzystania w pełni jej możliwości, ale myślę, że jakieś pozytywne efekty już widać na poniższych zdjęciach - wszystkie te kreski zostały namalowane z użyciem średnio napigmentowanych cieni:
   
   
Obawiam się, że zdjęcia w moim wykonaniu nie pokazują, jak świetny efekt można w ten sposób uzyskać. Pozostaje Wam więc wierzyć mi na słowo ;) Ja już wiem, że jeśli kiedykolwiek wykończę tę bazę, na pewno polecę od razu po kolejną :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...