Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płyny do kąpieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płyny do kąpieli. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Bodhi - Olejek do kąpieli Grejpfrut i Mięta

Zdecydowana większość moich kosmetyków to produkty tanie, może niekoniecznie z tak zwanych dolnych półek, ale na pewno tanie. Czasami jednak nawet ja, jako osoba oszczędzająca na kosmetykach, lubię się popławić w odrobinie luksusu i użyć czegoś drogiego ;) Jakiś czas temu zaproponowano mi wypróbowanie tajskich kosmetyków marki Bodhi, wybrałam sól i olejek do kąpieli, ale prawdę mówiąc - opadła mi szczęka, gdy dowiedziałam się ich cen, bo nigdy nie byłabym w stanie wydać tyle na kosmetyki tego rodzaju. Nie zmienia to jednak faktu, że zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Dziś napiszę Wam o olejku do kąpieli, zapraszam do recenzji :)
  

czwartek, 28 listopada 2013

Yves Rocher Cocoa - Żel pod prysznic z drobinkami Czekolada i Pomarańcza

Czekoladowej limitki Yves Rocher ciąg dalszy :)
Dziś będzie o czekoladowo-pomarańczowym żelu pod prysznic z rozświetlającymi drobinkami lub, jak kto woli, ze złotym brokatem. Zainteresowane? Zapraszam do czytania, nie chcę więcej zdradzać na wstępie :P
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Yves Rocher, stacjonarnie albo na Yves-Rocher.pl, 19,90zł / 250ml
  
Skład:
nigdzie nie znalazłam...
  
   
Moja opinia:
Na wstępie zaznaczę, że jak dotąd używałam tego żelu jako płynu do kąpieli, bo byłam przekonana, że właśnie z nim mam do czynienia :P Zasugerowała mi to przede wszystkim butelka - jest okrągła, pękata, kojarzy się raczej z "bombką" właśnie na jakiś pachnący specyfik do wlania do wanny. Właśnie - wlania, ponieważ nie ma ona żadnego zwężenia przy wylocie - zwykły zakręcany gwint. Może jest to w tym przypadku dobre rozwiązanie, bo żel jest bardzo gęsty i trudno byłoby go wylać przez drobniejszą dziurkę.
Jego zapach jest cudny, ale jak dla mnie zbyt mało intensywny. Pachnie pięknie, naturalnie, czuć bez problemu i czekoladę i pomarańczę, ale żeby się w pełni tym zapachem rozkoszować, trzeba byłoby użyć sporo żelu...
  
  
Przerażały mnie nieco te drobinki - nie jestem fanką błyskotek i nie chciałabym po kąpieli wyglądać jak Edward w słońcu... Na szczęście jakimś cudem drobinki nie zostają ani na skórze, ani na wannie, może się w jakiś magiczny sposób rozpuszczają ;) I bardzo dobrze, bo nie są to maleńkie delikatne drobinki, a zwykły złoty brokat. Żel jest wydajny - tzn. pieni się dobrze, ale jak już mówiłam - żeby go docenić, trzeba użyć go więcej, żeby poczuć w pełni zapach i żeby miał on szansę pozostać na skórze. Jako płyn do kąpieli za to nie sprawdził się najlepiej - robił bardzo mało piany.
Żel ten myje przyzwoicie, jest delikatny dla skóry, nie wysusza, nie podrażnia. Jest zwyczajnie poprawny, jednak mam niedosyt. Nie rzucił mnie na kolana, co tu kryć. 
Czy polecam? Sama nie wiem. Serię czekoladową jako ogół - jak najbardziej, ale jeśli jesteście ciekawe tej konkretnej linii zapachowej, może jednak zwykły żel pod prysznic - tańszy, bez drobinek, w większej butelce? :)
 
  
Dorobiłyście się już czegoś z limitki Cocoa? ;)

środa, 23 października 2013

Yves Rocher - Żel pod prysznic i do kąpieli Owoce Leśne Smoothie

Wygląda na to, że nadrabiam zaległości w "letnich" recenzjach, chyba wychodzę na prostą ;)
Na dziś mam dla Was kilka zdań na temat żelu, który właśnie powoli sięga dna na mojej wannie - czyli o produkcie Yves Rocher, który służy zarówno jako żel pod prysznic, jak i płyn do kąpieli. Czy się sprawdza w obu formach? Poczytajcie :)
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: Yves-Rocher.pl, 15,90zł / 400ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Jak zwykle - zaczynam od opakowania. Jest to butelka z grubego bezbarwnego plastiku, ładna, pękata, z ładną etykietą. Niestety jest średnio praktyczna, bo jej zamknięcie to zwyczajna zakrętka, pod którą kryje się dość szeroki gwint. Jasne, może dokupić pompkę do butelek z tej serii, ale nie bardzo rozumiem, czemu musi to być osobny wydatek? Właściwie to i bez pompki nie byłoby problemu, wystarczyłoby zamiast niej jakieś zwężenie wylotu... W dodatku moja butelka w czasie transportu uległa uszkodzeniu - pękła właśnie zakrętka na samej górze, w wyniku czego owocami leśnymi upaćkane było wszystko inne w paczce, a teraz butelka musi zawsze stać pionowo (zdarzało się, że kot spacerujący po wannie ją przewrócił i trochę żelu się zmarnowało...).
Jeżeli chodzi o sam żel, ma on bladoróżowy kolor, jest dość gęsty, całkiem wydajny. Ważną cechą jest jego zapach - określiłabym go jako specyficzny. Mnie osobiście się podoba, ale np. mój Ukochany twierdzi, że to zapach syropu na gorączkę dla dzieci - i ma rację, zapach jest bardzo zbliżony i rozumiem, że niektórym może się źle kojarzyć ;)
  
  
Produkt ten ma pełnić rolę żelu pod prysznic i płynu do kąpieli. Przyznaję, że nie przepadam za takimi uniwersalnymi kosmetykami, choć zwykle i tak żel pod prysznic leję do wanny jako płyn ;) W tym przypadku używam w obu formach jednocześnie. Jako żel sprawdza się średnio - nie pieni się jakoś szczególnie na myjce, słodki syropowy zapach sprawia, że nie czuję się dokładnie umyta, a wręcz klejąca ;) Z kolei znacznie bardziej podoba mi się jako płyn do kąpieli - robi dużą i gęstą pianę, która utrzymuje się zaskakująco długo (chyba, że dodamy jeszcze jakiegoś specyfiku, np. spłuczemy szampon z włosów). Jest dość wydajny, ale ja zawsze leję go więcej niż trzeba z kilku powodów - po pierwsze większa piana, po drugie, szybciej zdenkuję dużą pojemność, zanim mi się znudzi ;)
Czy polecam? Tak, ale najpierw lepiej zapoznać się z zapachem, bo niektórych naprawdę może odrzucać ten "panadolek". Jeśli zapach Wam niestraszny, myślę, że warto spróbować - drogi nie jest, poza tym to limitka ;)
  
  
Używałyście jakichś kosmetyków z tej serii limitowanej Yves Rocher? Jakie były Wasze wrażenia? :)

środa, 27 marca 2013

Luksja - Płyn do kąpieli Blueberry Muffin

Kooocham długie, gorące i pachnące kąpiele, zwłaszcza zimą. Logicznym jest więc, że zawsze mam spory wybór kosmetyków do kąpieli. Ostatnio moje serce zostało po raz kolejny podbite, kiedy Luksja stworzyła cztery słodkie płyny do kąpieli - jagodowego muffina, cytrynową tartę, karmelowe wafle i wiśniowe ciasto. Właściwie wszystkie zapachy (poza wiśnią, której z zasady nie lubię ;)) bardzo mi się podobały, ale zdecydowanie wygrywał jagodowy muffin, więc to on wylądował w moim rossmannowskim koszyku. To była miłość od pierwszego wejrzenia ;)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: np. Rossmann, 9zł / 1000ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Płyn dostajemy w dużej litrowej butli w dość charakterystycznym dla Luksji kształcie - ogólnie mówiąc, prezentuje się ona świetnie, ma ładną grafikę z muffinem, fioletowy kolor (a jakże!) i złotą zakrętkę. Jest nieco ciężka, ale praktyczna, bo wylot butli jest odpowiedniego rozmiaru, łatwo dozować ilość płynu, który wlewamy do wanny. 
Płyn również ma fioletowy kolor w dość neonowym odcieniu, jest średnio gęsty i co najważniejsze - obłędnie pachnie! Nawet bez opisu i obrazków wiedziałabym, że mamy tu jagody i biszkopt, świetne połączenie, baaardzo smakowite, a jednocześnie w jakiś sposób świeże :)
  
  
Płyn jest dosyć wydajny, bo nawet mała ilość tworzy sporą pianę. Przy normalnej dawce piany i zapachu jest duuużo, ale niestety obie te rzeczy są średnio trwałe, bo zanikają po ok. 15 minutach. Wystarczy to jednak na szybką relaksującą kąpiel z odrobiną odmaczania się ;) Nie zauważyłam, żeby płyn robił coś poza pianą - nie wpływa na stan skóry, nie zmiękcza znacząco wody, nie barwi.
W sumie nie mam o nim nic więcej do napisania - jest to bardzo przyjemny i tani produkt, który umili nam kąpiel, ale nie zrobi nic więcej. Dla mnie zdecydowanie warty zakupu :)
  
  
Używałyście któregoś z nowych płynów Luksji? :)

środa, 5 grudnia 2012

Mariza - Rewitalizujący płyn do kąpieli Jaśmin

 Przede wszystkim, wybaczcie wczorajszy brak notki, miałam kompletnie zwariowany dzień, wizytę u dentysty i odreagowywanie całego stresu "sprzed dentysty" ;) Mam nadzieję, że ktoś choć zauważył brak posta :P
Jaśmin jest jednym z zapachów, do których coraz bardziej się przekonuję, kojarzy mi się wyjątkowo pozytywnie. Dlatego z wielką nadzieją podchodziłam do testów płynu do kąpieli z Marizy, o tym właśnie zapachu :) Czy nadzieje moje spełnił? Częściowo. Poczytajcie :)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: u konsultantki Mariza (np. TU [klik]), 13,80zł / 500ml
  
Moja opinia:
Mój płyn do kąpieli mieści się w świątecznej wersji opakowania, nawiązującej kształtem do bombki, co nawet mi się podoba :) Butelka jest wygodna, odkręcana, szkoda tylko, że nie ma na niej żadnych informacji o produkcie, poza nazwą i składem. Na butelce może nie wyglądałoby najestetyczniej, ale może jakaś dołączona ulotka przymocowana do zakrętki?
Sam płyn na błękitny kolor i jest dość rzadki. Jego zapach jest... hmmm... specyficzny. Ja w nim szczerze mówiąc jaśminu nie czuję, ale moja mama rozpoznała go od razu, nie wiedząc, co wącha. Niemniej - pachnie bardzo ładnie :) 
  
  
Po wlaniu do wanny szybko tworzy się piana i rozprzestrzenia się ładny zapach. Pierwsze wrażenie baaardzo pozytywne, niestety ani piana ani zapach nie utrzymują się zbyt długo - po ok. 10 minutach nie ma po nich śladu. Nie jest to najgorszy wynik, ale powiedziałabym, że bez szału. Ogólnie mówiąc, ten płyn nada się świetnie do uprzyjemnienia krótkich kąpieli, ale nie bardzo do długiego byczenia się w wannie ;) 
Nie zauważyłam, żeby wpływał na skórę - ani pozytywnie, ani negatywnie :)
Czy polecam? Nie wiem. Sama go pewnie nie kupię więcej, bo lubię eksperymentować w kąpieli, ale myślę, że wśród Was mogłyby się znaleźć jego przyszłe fanki, zwłaszcza, jeśli lubicie delikatne kwiatowe zapachy :)
  
   
A co Wam towarzyszy ostatnio w kąpieli? :) Odkryłyście jakieś ciekawe płyny, sole, olejki? :)

piątek, 19 października 2012

Joanna Z Apteczki Babuni - Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu ziołowym

Jakiś czas temu pisałam Wam o bzowej siostrze tej kąpieli. Ta recenzja nie będzie się znacznie różnić od tamtej. Ba, z braku czasu pozwoliłam sobie nawet niektóre fragmenty żywcem skopiować ;) Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten podły wybieg, a jeśli tak - zapraszam do czytania :)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: wszędzie - Natura, SuperPharm, Inermis.pl... - ok. 8-10zł / 700ml
  
Moja opinia:
Mam słabość do babciowatych designów typu wintydż, dlatego uwielbiam serię Z Apteczki Babuni czy też kosmetyki Green Pharmacy ;) Butla tej kąpieli jest spora, brązowa, ale przejrzysta, bez problemu widać, ile płynu zostało. Jest zakręcana - nakrętka może służyć także jako dozownik, wg producenta na jedną kąpiel powinno się wlać 2-4 nakrętki płynu. Zapach jest w moim odczuciu średnio naturalny. Owszem, pachnie ziołowo i świeżo, ale jednak nie jestem w stanie wyniuchać żadnych konkretnych zapachów, a szkoda. Ogólnie mówiąc, zapach uznaję na plus, ale nie jest to główna zaleta tego płynu.
  
   
Ja w ramach oszczędzania tego cuda wlewam zwykle odrobinę - jedną, góra dwie zakrętki, a efekt i tak jest cudny - wielka i bardzo trwała piana, piękny zapach, pełen relaks :) Naprawdę ta kąpiel stała się moim must-have - choć bardziej podoba mi się bzowa wersja :) Jak pewnie zauważyłyście, nie jest to zwykły płyn do kąpieli, a cudo o wdzięcznej nazwie "kąpiel solankowa jodowo-bromowa". Ma ona zbawienne właściwości dla skóry, także odczuwalne w moim przypadku - z wanny wychodzę z niesamowicie odżywioną, miękką skórą, ale mam wrażenie, że efekt ten jest mniej wyczuwalny niż w przypadku kąpieli bzowej. 
 Kąpiele solankowe Joanny w ogóle jak najbardziej polecam, ale sama na wersję ziołową się raczej więcej nie zdecyduję. Kusi mnie, żeby wypróbować leśną i różaną, ale wiem, że bzowej nie pobiją ;)
  
  
A Wy skusiłyście się na którąś z babcinych kąpieli Joanny? :)

wtorek, 11 września 2012

Joanna Z apteczki Babuni - Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu bzu

No to wracamy do recenzji ;) Ten produkt stoi na mojej półce już od dość dawna. Dlaczego? Bo strrrasznie go oszczędzam ;) Wiem, że to dziwne, bo nie jest to trudno dostępny czy strasznie drogi kosmetyk, ale zawsze szkoda mi go użyć do kąpieli - jest po prostu idealny :) Poczytajcie dalsze zachwyty ;)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: wszędzie - Natura, SuperPharm, Inermis.pl... - ok. 8-10zł / 700ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Kupiłam tę kąpiel swego czasu w moim ulubionym sklepie internetowym, Inermis.pl - są z Torunia, jak ja, więc oszczędzam na dostawie, a mają zawsze duży wybór tanich polskich kosmetyków z moich ulubionych marek. No, ale post ten to nie reklama sklepu ;) Kiedy wypatrzyłam u nich tę kąpiel, bez wahania wrzuciłam ją do koszyka. Przemówiło do mnie kilka argumentów: po pierwsze - bez! Po drugie - kąpiel! Po trzecie - Joanna! Po czwarte - cena! Czyli w skrócie - wielbię kosmetyki do kąpieli, o bzowym zapachu, te z Joanny i te tanie ;) Kiedy dostałam ten płyn w swoje łapki, nie żałowałam - pachnie po prostu obłędnie, strasznie bzowo, bardzo naturalnie, intensywnie, ale nie za bardzo - idealnie. Do tego opakowanie, takie, jak lubię - babciowe ;) Mam słabość do takich designów, dlatego uwielbiam serię Z Apteczki Babuni czy też kosmetyki Green Pharmacy ;) Butla jest spora, brązowa, ale przejrzysta, bez problemu widać, ile płynu zostało. Jest zakręcana - nakrętka może służyć także jako dozownik, wg producenta na jedną kąpiel powinno się wlać 2-4 nakrętki płynu.
  
  
Ja w ramach oszczędzania tego cuda wlewam zwykle odrobinę - jedną, góra dwie zakrętki, a efekt i tak jest cudny - wielka i bardzo trwała piana, piękny zapach, pełen relaks :) Naprawdę ta kąpiel stała się moim must-have :) Jak pewnie zauważyłyście, nie jest to zwykły płyn do kąpieli, a cudo o wdzięcznej nazwie "kąpiel solankowa jodowo-bromowa". Ma ona zbawienne właściwości dla skóry, także odczuwalne w moim przypadku - z wanny wychodzę z niesamowicie odżywioną, miękką skórą - choć może to być po prostu efekt zachwytu nad całokształtem ;)
Wad się nie dopatrzyłam, więc z całego serducha polecam :) Są też wersje ziołowa i sosnowa chyba, tę ziołową mam na stanie i jestem w trakcie testów - również niedługo Wam ją opiszę :)
  
  
A jakie są Wasze ulubione produkty do kąpieli? :)

środa, 30 maja 2012

Farmona Tutti Frutti - Olejek do kąpieli Melon i Arbuz

Kooocham pięknie pachnące dodatki do kąpieli - mogłabym wręcz powiedzieć, że jestem od nich uzależniona! Genialnym przykładem takiego uprzyjemniacza codziennego rytuału jest olejek do kąpieli z serii Farmona Tutti Frutti o hipnotyzującym zapachu melona i arbuza. Mogłabym w nim utonąć...!
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: np. na BioGaleria - drogeria internetowa, ok. 11zł / 500ml
  
Moja opinia:
Olejek zamknięty jest w przeźroczystej plastikowej butelece z metalową zakrętką. Świetnie prezentuje się na półce dzięki soczystemu kolorowi olejki i ładnej szacie graficznej tej serii. Sam olejek trudno tak naprawdę nazwać olejkiem, to jest to raczej płyn do kąpieli - nie jest tłusty, choć to dla mnie plus ;) Jest dosyć gęsty, a co za tym idzie - wydajny. Nie ukrywam, że największą zaletą tego kosmetyku (i całej serii Tutti Frutti) jest jego zapach - bardzo owocowy, soczysty, taki radosny - albo to już działanie tych endorfin :P
  
   
Po wlaniu do wanny jest całkiem niezły, ale poza zapachem nie ma w nim nic, co określiłabym jako hit. Owszem, tworzy pianę, jest ona drobna i gęsta, ale nie jest jej jakoś strasznie dużo. Poza tym znika w zetknięciu z innymi kosmetykami, np. jak użyjemy szamponu. Zapach jest intensywny nawet przy ilości mniejszej niż zalecane 25ml. Sprawia, że kąpiel naprawdę poprawia humor i pomaga się odprężyć. Utrzymuje się on na ciele, ale nie na długo, choć kiedy wylałam odrobinkę bezpośrednio na dłoń, żeby zrobić zdjęcie poniżej, dłoń pachniała mi przez resztę dnia mimo kilkukrotnego mycia ;)
Dodam też, że kąpiel z tym olejkiem pozostawia skórę nieco nawilżoną, czego się nie spodziewałam.
Ogólnie mówiąc, olejek jest naprawdę przyjemnym dodatkiem do kąpieli, ale chodzi tu głównie o jego zapach. Są lepsze produkty z tej kategorii, ale nie oznacza to, że zrezygnuję z tego olejku ^^ Bardzo chętnie zużyję go do końca :)
  
  
Również uprzyjemniacie sobie kąpiele różnymi cudami? Macie jakichś ulubieńców?

piątek, 30 marca 2012

Original Source - Płyn do kąpieli Czekolada i Mięta

"Mój" czas na tego typu zapachy w kąpieli się kończy, bo latem wolę bardziej orzeźwiające, niż słodkie... Teraz jest więc odpowiedni moment na recenzję zimowego hitu Original Source - płynu do kąpieli z miętowo-czekoladowej linii zapachów :)
  
   
Opis producenta:
Zapomnij o nudzie w kąpieli i odpręż się z płynem do kąpieli OS Chocolate & Mint. Intensywna słodycz czekolady wraz z orzeźwiającą miętą błyskawicznie odbudują w Tobie chęć do życia. Możesz sobie na to pozwolić bez strachu o nadmiar kalorii - ta czekolada nie tuczy.
  
Gdzie i za ile: Rossmann, 9,90zł / 500ml
  
Skład:
    
Moja opinia:
Płyn zamknięty jest w tradycyjnej dla Original Source butelce - plastikowej, bezbarwnej z estetycznymi nadrukami. Zamykana jest zwyczajną zakrętką. Nie jest to może najpraktyczniejsze z możliwych rozwiązań, ale kojarzy mi się bardzo pozytywnie :)
Sam żel z kolei przywodzi na myśl karmelowy budyń, w kolorze i w konsystencji, choć jest dość rzadki. Pachnie tak, że bez problemu można zidentyfikować zapach - zupełnie jak czekolada z miętowym nadzieniem, którą uwielbiam - a wiem, że należę do mniejszości ;) Świeżość mięty świetnie równoważy słodycz czekolady i w efekcie nie czujemy się, jakbyśmy się bardziej brudziły niż myły - ja się tak w każdym razie czuję zawsze, kiedy myję się czymś słodkim spożywczym ;) Zapach ten niestety nie utrzymuje się na skórze.
Po wlaniu do wanny, woda lekko barwi się na nieco brązowawy kolor - wygląda to troszkę obrzydliwie, ale można przywyknąć :P Od razu powstaje spora piana, która utrzymuje się długo, nawet mimo zastosowania innych kosmetyków przy okazji kąpieli (często np. zmycie szamponu sprawia, że piana z płynu do kąpieli znika całkowicie). Zapach unosi się w powietrzu mniej więcej tak długo, jak jest jeszcze piana - powiedzmy, że ok. pół godziny - więcej mi się chyba nigdy nie zdarzyło wytrzymać w wannie ;)
Nie od dziś Wam pewnie wiadomo, że jestem fanką produktów Original Source, choć to nie one plasują się na pierwszym miejscu w kategorii "Płyn do kąpieli". Mimo to, uważam, że ten płyn jest rewelacyjny, świetny na odprężające kąpiele, najlepiej ze świeczkami i tabliczką czekolady pod ręką - jak ja zrobiłam sobie przedwczoraj ;)
  

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Fitomed - Płyn do kąpieli Kwiat Lipy

Święta, święta i już prawie po świętach. Staram się powoli wrócić do codziennej rutyny, więc dziś na rozgrzewkę "zwykła" recenzja, a jutro postaram się sklecić posta podsumowującego moje tegoroczne święta - prezenty, choinkę, potrawy ;) Na dziś jednak parę słów na temat kosmetyku, który potrafiłby zepsuć nawet najwspanialszy dzień, mianowicie na temat ziołowego płynu do kąpieli Fitomed... O ile z ich produktów do twarzy byłam bardzo zadowolona, o tyle produkty do kąpieli to jedna wielka pomyłka...
   
   
Opis producenta:
Składniki bioaktywne: mydlnica, kwiat lipy, rumianek prawoślaz, nagietek, substancje nawilżające i osłaniające.
Właściwości: wytwarza łagodną, swoistą dla mydlnicy lekarskiej pianę.
Działanie: zmiękcza wodę, zapobiega wysuszaniu się skóry, odpręża, uspakaja.
Polecany przez dermatologów: dla osób źle tolerujących wodę miejską oraz wysokopieniące preparaty do kąpieli, w celu zapobiegania wysuszania się skóry.
   
Gdzie i za ile: w sklepach zielarskich, 12zł / 300ml
  
Skład:
    
Moja opinia:
Pamiętacie moją recenzję żelu pod prysznic z tej serii? Myślałam, że nie trafię gorzej, ale niestety trafiłam, bo ten płyn jest straszny... Butelka jest bezbarwna, więc ten apetyczny kolorek to niestety sam "płyn". Zapach jest na pewno ziołowo-mydlany, jednak w żaden sposób nie da się tego podciągnąć pod przyjemne ziołowe zapachy, które uwielbiam - to jest dla mnie ziołowy smrodek na bazie mydła - ble. I to jednak nadal nie jest najgorsze - to nic przy konsystencji tego płynu... Nie jest jednolicie ciekły - ma formę glutowatej zawiesiny, budzi bardzo negatywne skojarzenia, a po wlaniu do wanny... rozdziela się na obleśne pływające brązowe skrzepy, które po chwili się rozpływają. Ohyda, za pierwszym razem miałam ochotę wyskoczyć z wanny... Jakby dotąd nie było wystarczająco źle - płyn ten nie wytwarza ani odrobiny piany. 
Przyznam szczerze, że powyższe wady są dla mnie wystarczające, żeby płyn ten wyrzucić, spalić czy zakopać, byle nikt inny się na niego nie natknął. Nie zauważyłam żadnych właściwości pielęgnacyjnych, ale też nie używałam go na tyle dużo, żeby miał okazję się jakoś bardziej wykazać - nie miałam tyle samozaparcia, żeby po raz kolejny wlać to coś do wanny. Tak czy siak - jestem na wielkie NIE. :(
   
   
A nieco optymistyczniej - widziałyście moje małe świąteczne rozdanie? ;)
Jeśli jeszcze nie wzięłyście udziału - zapraszam, link jest w banerze w panelu bocznym :)

niedziela, 27 listopada 2011

Original Source - Płyn do kąpieli Mango i Macadamia

Pewnie zdążyłyście się już przekonać, że jestem wielką fanką marki Original Source. Dziś chcę Wam opisać kolejny produkt, tym razem płyn do kąpieli o zapachu mango i orzechów makadamia. Nie jest to typowy dla mnie zapach, wręcz przeciwnie, ale jednak coś mi się w nim podoba. Płyn sam w sobie jest rewelacyjny. :)
   
  
Opis producenta:
Mango i makadamia użyte do stworzenia płynu do kąpieli Original Source Mango & Macadamia to tropikalny duet specjalistów od odżywiania skóry. Kąpiel w nim to aromatyczna podróż na ciepłe plaże Karaibów. Przekonasz się o tym, gdy tylko wlejesz go do wanny i wykonasz pełne zanurzenie w pianie! Trudno nie polubić tak głęboko relaksujących wrażeń, ale wybór oczywiście pozostawiamy Tobie :) 
   
Gdzie i za ile: w Rossmannach, 10zł / 500ml
   
Skład:
      
Moja opinia:
Original Source produkuje jedne z najlepszych płynów do kąpieli, jakich używałam (choć ostatnio znalazłam jedno cudo, które pokochałam bardziej niż OS'a - ale to wyjątek ;)). Ten również plasuje się w czołówce. Zamknięty jest w zakręcanej bezbarwnej butelce, kojarzącej się z butelkami na mleko, podoba mi się to ;) Sam płyn jest gęsty, treściwy, w kolorze rozbielonego pomarańczu - dokładnie taki kolor ma sok mango :) Zapach jest trudny do opisania. Na pewno naturalny, owocowy, ale już nie taki odświeżający. Raczej słodkawy, z nutkami goryczy, które płyn zawdzięcza pewnie orzechom makadamia. 
Wlanie płynu do kąpieli skutkuje dość dużą ilością piany - nie utopimy się w niej, ale jest jej sporo ;) Tworzy się co prawda wolno, ja pomagałam jej "trzepiąc wodę" :P Utrzymuje się za to naprawdę długo - znika bardzo stopniowo, nie przyspieszają tego jakoś specjalnie nawet inne użyte w kąpieli kosmetyki - szampon czy żel pod prysznic, a przecież zwykle użycie żelu sprawia, że piana znika... Inne dziewczyny pisały, że zapach utrzymuje się na ciele - ja tego nie zauważyłam. Owszem, czuć go w czasie kąpieli, ale po wypuszczeniu wody znika. 
Podsumowując, mogę powiedzieć, że płyny OS'a zdecydowanie polecam, choć ja osobiście wolę inne wersje zapachowe - choćby moją ukochaną lawendę, której kiedyś już tu pisałam :)
   

środa, 12 października 2011

Original Source - Płyn do kąpieli Lawenda i Drzewo Herbaciane

Jakiś czas temu pisałam Wam o miętowym żelu pod prysznic tej marki. Tak go pokochałam, że postanowiłam skusić się także na coś innego - lawendowy płyn do kąpieli. I ten produkt również mnie nie rozczarował :D Tym bardziej teraz cieszę się faktem, że na półce stoi 6 wygranych żeli pod prysznic Original Source - na pewno się nie zmarnują ^^
   
  
Opis producenta:
38 garści prawdziwej lawendy użytych do stworzenia jednej niezwykłej butelki płynu do kąpieli - Original Source Lavender and Tea Tree dostarczy Ci swym intensywnym aromatem ekstremalnego relaksu. Produkt jest wegański i zawiera naturalne olejki eteryczne.
  
Cena: 10zł / 500ml
 
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Lavendula Angustifolia Oil, Melaleuca Alernifolia Leaf Oil, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Benzotriazolyl Dodecyl p-Cresol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, BHT, Geraniol, Limonene, Linalool, CI 60730, CI 17200.
  
  
Moja opinia:
Wygląd płynu do kąpieli i jego opakowania kojarzyć się może z denaturatem ;) Fioletowy przejrzysty płyn w bezbarwnej butelce jest dość sugestywny, choć kształt opakowania może kojarzyć się też z butelką na mleko ;) Czarna nakrętka i ładne nadruki sprawiają, że mimo wszystko kosmetyk prezentuje się naprawdę dobrze na półce. Już po odkręceniu butli bucha na nas piękny zapach lawendy - nie czuć w nim ani odrobiny chemii, to po prostu urzekająca naturalna lawenda... Zresztą nic dziwnego, bo olejki z lawendy i drzewa herbacianego są dość wysoko w składzie. Drzewa herbacianego co prawda prawie nie czuć, ale nadaje ono trochę świeżości do tego, bądź co bądź, nieco duszącego zapachu lawendy. Płyn ma formę rzadkiego żelu i jest dość wydajny. Używam go, kiedy naprawdę potrzebne mi odprężenie, np. po całym dniu zajęć (dziś powinnam być na Uniwersytecie od 10:00 do 22:00, ale teraz zrobiłam sobie okienko :P). Kąpiel z tym płynem jest pełna piany i baaardzo pachnąca - długo i intensywnie. Zanurzam się wtedy w wannie z lekko fioletową, aromatyczną wodą i po prostu odpływam... :) Zwykle po takiej kąpieli nie smaruję się już żadnym balsamem, bo szkoda mi tego zapachu - utrzymuje się na ciele kilka godzin, towarzyszy mi, gdy zasypiam ;) 
Warto też wspomnieć parę słów o Original Source. Ich produkty są wegańskie, nietestowane na zwierzętach. Jest to marka dostępna tylko w Rossmannach. Obawiam się, że wpadłam w jej sidła i pewnie już regularnie będę uzupełniać moje zapasy tymi kosmetykami. Na razie 6 nieotwartych żeli pod prysznic czeka w kolejce na zużywanie ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...