Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 marca 2012

Oh So Specjalny makijaż #1 - Orzechowo

Zgodnie z obietnicą, zaczynam dziś krótką serię makijaży wykonanych wyłącznie przy użyciu paletki Sleek Make-up - Oh So Special
Pierwszy z nich zrobił się właściwie sam - chciałam zmalować coś prostego, a jednocześnie zaeksperymentować i wyszło coś takiego, co mi się właściwie spodobało ;) Zresztą powiem szczerze - każdy z tych trzech makijaży, które tu pokażę, mi się podoba, bo cienie są śliczne i idealnie pasują do moich brązowych oczu. Ba, podobają mi się na tyle, że nie jestem w stanie za bardzo technicznie ocenić tych makijaży, więc tę kwestię zostawiam Wam ;)
   
   
Ten makijaż kojarzy mi się z orzechem, podkreśla ładnie brązową tęczówkę. Kreska nie wyszła mi idealnie, ale kto by się przyglądał ;) Eksperyment w tym przypadku polegał na tym, że jeszcze chyba nigdy nie zaznaczałam tak wyraźnie linii załamania powieki :P Co więcej, podoba mi się ta rozmyta krecha, więc pewnie będę stosować tego myku częściej ;)

A czego użyłam?


Zaczęłam od nałożenia bazy pod cienie Hean. Później właściwie całą powiekę potraktowałam jasnym beżem, czyli cieniem The Mail. Nie jest jakoś super napigmentowany, ale nadał powiece ładnego jednolitego odcienia. W zewnętrznym kąciku nałożyłam nieco ciemniejszego brązu, czyli Boxed. Oba te cienie są pięknymi matami. Na drobniutki pędzelek nałożyłam wówczas odrobinę czerni, Noir, która okazała się nie tak znowu matowa - ma trochę drobinek - i pomaziałam nim lekko linię załamania powieki, na koniec porządnie ją rozcierając, pędzelkiem kulką z Essence.
Na górnej powiece zrobiłam kreskę czarnym linerem Kobo - dość grubą, żeby makijaż nabrał wyrazu. Na dolną powiekę zaś użyłam białej kredki Maybelline na linię wodną i troszkę poniżej rzęs - dziwaczny i średnio udany eksperyment ;) Rzęsy wytuszowałam maskarą dodającą objętości Rival de Loop (pamiątka z Berlina :P) i - UWAGA - podkreśliłam brwi paletką Oriflame ;)

To by było chyba na tyle, jeśli chodzi o kwestie techniczne.
Jak Wam się podoba ten makijaż? A jednocześnie moja pierwsza próba tego typu z podkreślonym załamaniem? ;) Co powinnam poprawić / zmienić / dopracować?

Jak zwykle, czekam na Wasze opinie i sugestie :)

sobota, 15 października 2011

Maybelline Eyestudio Intense Chic - Paletka cieni 02 Vivid Plums

Cały czas mam wyrzuty sumienia ze względu na tę paletkę... Maybelline to marka, która testuje swoje kosmetyki na zwierzętach, a jak już pewnie wiecie, ja takich kosmetyków z zasady nie używam... Tę paletkę wygrałam ze dwa lata temu, kiedy jeszcze nie patrzyłam na testowanie, wtedy bardzo się polubiłyśmy i do teraz nie umiałam z niej zrezygnować. Postanowiłam ją używać, choć na pewno nigdy nic z Maybelline nie kupię.
   
  
Opis producenta:
 Odkryj szeroki wachlarz odcieni, które pomogą stworzyć Ci oszałamiający wygląd! Cienie EYE STUDIO QUADEye Studio od Maybelline New York to bogate w pigmenty, żywe intensywne kolory z perłowym wykończeniem. Technologia jet – mill uzyskująca z pereł drobne cząsteczki, wzbogaca wyjątkową formułę zapewniając wibrujący, nasycony kolor i intrygujący wygląd w zgodzie z najnowszymi trendami.
Każda kobieta lubi zmiany, chętnie eksperymentuje ze swoim wizerunkiem, dlatego Eye Studio proponuje 7 wyrafinowanych gam kolorystycznych, dzięki którym z łatwością uzyskasz, zupełnie nowy, oszałamiający image!
   
Cena: 27zł
  
  
Moja opinia:
Mimo, że uwielbiam żywe kolory na oczach, czasem lubię też pomalować je czymś nudziakowym, co ładnie podkreśli kolor tęczówki, ale nie będzie się za bardzo rzucać w oczy. Ta paletka jest do tego idealna. Zdecydowanie nie nadaje się do mocnego makijażu, choć kolory by na to wskazywały, bo cienie te są dość słabo napigmentowane. Ta wersja kolorystyczna, którą ja mam, została już wycofana ze sprzedaży jakiś czas temu. Teoretycznie mają to być odcienie fioletów, jednak na oczach (w paletce zresztą też) to zdecydowanie blade brązy. Cienie są miękkie, może nawet ciut za bardzo, bo paletka jest ciągle w tym "pyłku", choćbym czyściła ją dokładnie po każdym użyciu. Trzymają się ładnie przez cały dzień - oczywiście na bazie, bo bez niej ani rusz w moim przypadku. Czytałam opinie, że sama kasetka jest beznadziejna, krucha itd. Nie zgodzę się z tym. Jako, że mam dziurawe ręce, już parę razy mi ta paletka upadła na podłogę i nic jej nie jest - tylko cień się minimalnie pokruszył. Owszem, raz wieczko odczepiło się od reszty, ale wystarczyło umieścić je na właściwym miejscu na zaczepie i nie było problemu. Jeszcze kilka słów o aplikatorze - próbowałam go używać, zanim dorobiłam się pędzelków i bardzo opornie to szło... Jakby w ogóle nie nabierał cieni. 
W dużym skrócie powiem, że jeśli ktoś od tej paletki oczekuje mocnego makijażu, to się zawiedzie. Ja jednak zadowolona jestem z delikatnego efektu, jaki można nią uzyskać, oto on:
  
  
I co sądzicie o takim delikatnym makijażu? Widać go w ogóle? ;)
I jak zwykle - tusz to Kobo - Lash Modeling Mascara, a liner to Kobo - Intense Pen Liner.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...