Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sole do kąpieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sole do kąpieli. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 stycznia 2013

TianDe Spa Technology - Sól do ciała Zielona Herbata

Znacie mojego hopsa na punkcie zielonej herbaty, prawda? Kusi mnie wszystko, co ma choć lekkie nutki zapachowe herbaty w sobie :) Tym razem miałam możliwość spróbowania peelingu solnego marki TianDe. Nie kojarzycie? Zaraz napiszę więcej :)
  
  
Opis dystrybutora:
Sól bogata w  witaminy
Działanie:
Wyciąg z zielonej herbaty nasyca skórę witaminami i przeciwutleniaczami, odżywia i nawilża skórę. 
Zastosowanie:
Nałożyć niewielką ilość soli na skórę miękkimi kolistymi ruchami. Po zastosowaniu spłukać wodą. 
  
Gdzie i za ile: Sklep TianDe, ok. 44zł / 380g
  
Skład:
   
Moja opinia:
Najpierw może kilka słów o marce... TianDe jest marką chińską, produkującą kosmetyki naturalne. Cytując z ich polskiej strony: "Produkty Tiande  to kolekcja wysokiej jakości kosmetyków i produktów zdrowotnych, opracowana na podstawie starożytnych receptur medycyny Wschodu i najnowszych badań naukowców." Aktualnie zaczyna wchodzić na polski rynek i myślę, że rozgości się tu na dłużej :)
Przyznam szczerze, że zamawiałam ten produkt w ciemno, nie wiedząc nawet jak wygląda. Spodziewałam się soli do kąpieli, więc zdziwiłam się, gdy zobaczyłam tubkę ze zdecydowanie nie sypkimi kryształkami. I tak zostałam właścicielką nowego peelingu solnego ;) Pierwsze wrażenie było mieszane - od razu uderzył mnie prześliczny zapach zielonej herbaty, ale czemu, skoro nawet nie odkręciłam tubki? Otóż tubka przecieka - z soli wydobywa się wodnisty płyn i udaje mu się oszukać zakrętkę tubki. Ode mnie więc minus za opakowanie - słoik byłby znacznie praktyczniejszy, zwłaszcza, że tubka nie jest nawet zamykana na zatrzask, a zakręcana. Niewygodnie i niepraktycznie.
Ale jeśli chodzi o sam peeling... Cóż, są to średniej wielkości kryształki soli zbite w masę - dość rzadką, albo może lepiej powiedzieć sypką - kojarzy mi się z mokrym piaskiem. Jest biała i naprawdę pięknie pachnie, czystą zieloną herbatą!
   
  
Same widzicie na zdjęciu powyżej, że cały wylot tubki jest w soli - bynajmniej nie dlatego, że upaćkałam przy używaniu, sama się wydostaje. 
Ale wracając do tematu - sól użyta jako peeling sprawdza się nieźle. Nie jest typowym zdzierakiem, bo drobinki dość szybko się rozpuszczają, ale przyda się do delikatnego złuszczenia połączonego z masażem. A do tego ten śliczny zapach, mmm... :) Szkoda tylko, że nie utrzymuje się on na skórze. Jeśli chodzi o wydajność, jest całkiem niezła, co mnie zaskoczyło - spodziewałam się ją zużyć po 4-5 użyciach, a tymczasem jest jeszcze spokojnie połowa tubki. Nie zauważyłam, żeby sól nawilżała albo wysuszała skórę, pod tym względem jest neutralna, co mi pasuje, od nawilżania mam balsamy.
Podsumowując, jest to kosmetyk dobry, choć nie rewelacyjny, a jego główną zaletą jest zapach :) Za wady w czołówce uznaję cenę i opakowanie - nieładnie...
   
  
Miałyście okazję używać już kosmetyków TianDe? :)

czwartek, 27 grudnia 2012

BeBeauty - Rozgrzewająca sól do kąpieli Owoce Cytrusowe

Pamiętacie, jak jakiś czas temu poszukiwałam limitowanej soli do kąpieli z Biedronki? Zdobyły ją dla mnie dwie kochane blogerki - Nie-codzienna i un-usual (a jak ładnie nickami do siebie pasują! :D). Mam więc teraz dwa słoje - a właściwie jeden i trochę ;) Myślę, że nacieszyłam się nią już na tyle, żeby podzielić się z Wami recenzją :)
  
  
Opis producenta i skład:
  
   
Gdzie i za ile: w Biedronkach, ok. 4zł / 500g
  
Moja opinia:
Sól ta jest edycją limitowaną na zimę, ale jak widzicie - mieści się w dokładnie takich słojach jak regularne wersje - plastikowych, bezbarwnych, z metalową (albo metalopodobną) zakrętką. Są wygodne i praktyczne, a do tego ładne - świetnie wyglądają te butelko-słoje na półce łazienkowej, ta w dodatku ma na etykiecie bardzo apetyczne cytrusy, więc nie ma co się dziwić, że od razu poczułam się skuszona ;)
Sól składa się z kryształków o średniej wielkości, w kolorze pomarańczowym. Pachnie pięknie - cytrusowo, ale czuć też korzenne rozgrzewające nuty. Zapach jest niewątpliwie głównym atutem tej soli :)
  
  
Po wsypaniu do wody najpierw zabarwia wodę na żółto-pomarańczowy kolor, a potem tworzy delikatną pianę. Widać dokładnie, jak uwalnia się barwnik z kryształków, które niestety dość wolno się rozpuszczają, a nie przepadam za "kamyczkami" wbijającymi mi się w tyłek w wannie ;) Da się to ominąć, wsypując sól siedząc już w wannie ;) Zapach jest dość intensywny, ale nie drażniący, warto dobrać żel pod prysznic o podobnym zapachu, bo ten jest dość specyficzny i mogą się kłócić - a może to tylko ja mam jakieś spaczenia pod tym względem ;) Po kąpieli okazuje się, że skóra jest lekko nawilżona, ale balsam i tak się przyda. 
Jeśli jeszcze gdzieś znajdziecie te sole, kupujcie je śmiało - o ile stałe wersje mnie do siebie nie zachęcają, tak ta jest świetna :)
  
  
Używałyście którejś z soli BeBeauty?
A może innych biedronkowych kosmetyków? Macie swoje hity? :)

sobota, 15 września 2012

Wellness & Beauty - Sól do kąpieli Mak i Kwiat pomarańczy

Ostatnio wieczorami jestem tak wyczerpana, że czasem zdarza mi się zasnąć w ubraniu - wtedy budzę się w środku nocy, serwuję sobie szybkie mycie i z powrotem do wyra. Czasem jednak mam ochotę na dłuższą relaksującą kąpiel. Relaksującą kąpielą jest dla mnie każda kąpiel o pięknym zapachu, kolorze, pianie czy też innym ciekawym efekcie. Dlatego więc uwielbiam jednorazowe produkty do kąpieli, jak np. saszetki soli, jak ta z Wellness & Beauty o której dziś będę pisać.
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Rossmannie, ok. 3zł za saszetkę
  
Skład:
   
Moja opinia:
Zaznaczam już na wstępie, że saszetka jest jednorazowa, co oznacza, że produktu tego użyłam raz i na tej podstawie piszę całą dzisiejszą recenzję :)
Sól mieści się w dość sztywnej saszetce, jest jej w niej sporo, bo 80g, co spokojnie wystarczy na zapewnienie miłej kąpieli w wannie pełnej wody. Brakuje mi w tym opakowaniu jakiegoś ułatwienia otwierania - perforacji czy nacięcia na zgrzewie. Musiałam pomagać sobie nożyczkami, inaczej otworzyć nie dało rady. Po wydobyciu z saszetku okazuje się, że sól jest drobna i pomarańczowa. Nie pachnie zbyt intensywnie "na sucho". Za to po wsypaniu do wanny, pod bieżącą wodę, zaczyna czarować. Woda zmienia kolor na intensywnie grejpfrutowy, wydobywa się dość mocny, ale nienachalny zapach - ładny, ale kojarzący się nieco z... proszkiem do prania ;) Przy okazji wytwarza się nawet lekka piana, czego się nie spodziewałam, więc za to wielki plus :) Wszystkie te efekty utrzymały się bez zarzutów przez ok. półgodzinną kąpiel. Bardzo żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia wanny z kolorową, spienioną wodą, ale najpierw zaaplikowałam do wanny siebie, a później dopiero sól :P
Po wyjściu z wody, skóra wydawała się jakby nieco tłusta, w taki pozytywny sposób. Mimo to, wolałam jak zwykle użyć na noc balsamu do ciała, nawilżenia nigdy za wiele ;)
Myślę, że w przyszłości zaopatrzę się także w inne wersje zapachowe tej soli - są w ofercie takie zapachy, które powinny przypasować mi bardziej niż ten :) Jeśli szukacie jakiegoś uprzyjemniacza kąpieli, sól Wellness & Beauty jak najbardziej się do tego nadaje :)
   
  
A czego Wy dodajecie do kąpieli? Lubicie kombinować z efektami w wannie czy wolicie szybki prysznic z ulubionym żelem? :)

sobota, 5 maja 2012

Majówkowe różności...

Naszła mnie dziś ochota na posta o niczym ;) Jest kilka drobniuteńkich rzeczy, o których chętnie Wam napiszę teraz, przy okazji takiego luźnego posta. :)
Jak Wam mija majówka? Ja nigdzie nie wyjechałam, ale odpoczywam sobie w domu, nadrabiam zaległości w blogach, książkach i serialach, grilluję z rodzinką i unikam słońca - może coś ze mną nie tak, ale w pogodę, która większość z Was tak zachwyca, ja wolę nie ruszać się z domu ;) Nie lubię upałów, prażącego słońca, a już w ogóle nie pojmuję smażenia się na plaży dla pięknej opalenizny :P
Czasem jednak wyciągnie się mnie z domu, np. na grilla...
   
  
Może wyjdę na marudę, ale jest kilka tylko grillowych potraw, które chętnie wchłonę - np. boczek albo kurczak :) Moja rodzinka z kolei najchętniej robi karkówkę, kiełbasy, dziwaczne klopsiki, szaszłyki czy też kaszankę - bleee ;) Ja za to wsuwam masowo sałatki i bułki z czosnkowym masłem, które robi moja mama - jest przepyszne! *.* Właściwie już naszą tradycją jest spędzanie każdego wolnego wieczoru na grillu z sąsiadami na podwórku - każdy znosi co może i jest wyżerka iście królewska, o ile jakiś król postanowiłby grillować ;)
  
  
Te wieczory umila mi bardzo fakt, że w naszym ogródku zaczęły już kwitnąć bzy - moje ukochane kwiaty. Są nieco blade w tym roku, ale i tak pachną niesamowicie. To zawsze najbardziej wyczekiwany przeze mnie moment wiosny - kiedy mogę przynieść do domu pierwszy piękny i pachnący bukiet bzów :) Ukochany śmieje się ze mnie, że lubię je tylko dlatego, że są fioletowe, ale to nieprawda! ;) Ale to bardzo miły "zbieg okoliczności", że kilka z moich ulubionych zapachów jest kojarzonych z fioletem - bzy, fiołki, lawenda ^^
   
  
A jak już jesteśmy przy fiolecie i lawendzie... Ostatnio zachęcona postem bloggerki Smykusmyk, postanowiłam stworzyć własną sól kąpielową ;) Poszłam jednak na łatwiznę i zamiast dodawać olejów roślinnych i olejków eterycznych, dodałam po prostu odrobinę relaksującego lawendowego olejku do kąpieli, który kiedyś dostałam jako gratis od Yves Rocher. Dosypałam też ociupinkę fioletowego barwnika spożywczego, zostawiłam do wyschnięcia i oto jest - moja własna sól do kąpieli ;)
Użyłam jej już i mam kilka spostrzeżeń. Po pierwsze - zafarbowała wodę, ale ani wanny, ani mnie nie. Po drugie, zapach, choć bardzo intensywny, bardzo szybko się ulotnił. Po trzecie sól, choć dość drobna, nie cała się rozpuściła. Trzeba będzie dopracować ten sposób, może z użyciem np. oleju avocado wyjdzie lepiej :)
   
  
A pamiętacie, jak jakiś czas temu skusiłam się w sklepie na chusteczki higieniczne tylko dlatego, że miały przepiękne pudełko z białym tygrysem? Teraz ta sama firma znowu mnie w ten sposób zdobyła, chociaż wiedziałam już, że ich chusteczki są baaardzo słabiutkie... Ale to pudełeczko mnie po prostu oczarowało, na tyle, że wyłuskałam z portfela dodatkowe 3zł i wzięłam ^^ Z tej serii były jeszcze inne kwiaty w podobnych motywach, ale wiecie - fiolet to fiolet :D

A jak Wam przebiega majówka? Opowiadajcie ^^

niedziela, 15 kwietnia 2012

Oriflame Swedish Spa - Relaksujące kryształki do kąpieli

Wiecie już zapewne, jak bardzo uwielbiam różnego rodzaju kąpielowe bajery, więc bardzo chętnie stosuję wszelkie sole, płyny, kule, cokolwiek wpadnie mi w łapki ;) A ostatnio wpadła mi w łapki relaksująca sól, a właściwie kryształki do kąpieli od Oriflame :) Chętne na parę słów o nich?
  
  
Opis producenta:
Pachnące kryształki soli zamienią kąpiel w odprężające doświadczenie. Ze zmiękczającym kompleksem Hydracare+, oczyszczającą miętą i wartościowymi solami mineralnymi Morza Martwego.
  
Gdzie i za ile: u konsultanki Oriflame, 29,90zł / 250g, ale często w promocji
  
Skład: podam później ;)
  
   
Moja opinia:
Sól zamknięta jest w fioletowej przezroczystej butelce (dość dziwne, jak na sole do kąpieli), zwyczajnie odkręcanej na górze. Z miejsca przyznam, że zapach w butelce jest mocno chemiczny, mało relaksujący, jednak w wannie się to na szczęście zmienia, ale o tym zaraz. Kryształki są białe, wyglądają naturalnie, w przeciwieństwie do większości soli dostępnych na rynku. Dziwi mnie fakt, że sól ta sprzedawana jest w takiej małej pojemności - mi taka buteleczka starcza na jakieś 5 użyć, a nie szastam solą na prawo i lewo ;) W dodatku cena jest nieco nieadekwatna do takiej ilości...
Jak pisałam, zapach w butelce jest brzydki, chemiczny. Po wsypaniu kryształków do wody zmienia się on jednak, z początku pachnie jak proszek do prania, a po minucie rozwija się naprawdę relaksujący, choć niezidentyfikowany jak dla mnie, zapach :) Nie utrzymuje się on jakoś specjalnie długo, ale zdążymy się zrelaksować, zanim zniknie ;) Woda nabiera lekko mlecznego odcienia, sól nie rozpuszcza się od razu, co dla jednych jest wadą, dla innych zaletą. Mnie akurat ten fakt cieszy, bo lubię czuć pod stopami takie kryształki :) 
Podsumowując - produkt całkiem niezły, ale lepiej by było, gdyby był tańszy albo gdyby było go więcej za tę cenę. Z przyjemnością zużyję do końca (zostało mi na jedną kąpiel ;)) i raczej nie wrócę - chyba, że będę miała możliwość dorwania go za niską cenę, bo katalogowa nieco przeraża ;)
  
 
 A Wy jakich kąpielowych bajerów używacie najchętniej? :)
Może mi coś polecicie?

poniedziałek, 5 września 2011

BeBeauty Body - Relaksująca sól do kąpieli Lawenda

Dziś mała ulga dla tych, którzy wolą czytać o pielęgnacji, niż o kolorówce ;) 
Od jakiegoś czasu choruję na wszystko, co pachnie lawendą. Od zawsze choruję także na wszystko, co urozmaica kąpiel. Wspólnym mianownikiem jest oczywiście sól do kąpieli o zapachu lawendy, więc kiedy zobaczyłam taką w Biedronce, od razu wskoczyła do mojego koszyka. Niestety, drugi raz na pewno już nie wskoczy...
   
   
Opis producenta:
Relaksująca sól do kąpieli Be Beauty Spa Lawenda pochodzi z naturalnych złóż soli kamiennej, bogatej w mikro i makroelementy, które są cennymi składnikami pielęgnującymi skórę. Sól została wzbogacona ekstraktem z lawendy, który znany jest ze swoich właściwości relaksujących i antystresowych, znakomicie odpręża, koi zmysły i wycisza. Po długim wyczerpującym dniu kąpiel z dodatkiem soli lawendowej może stać się chwilą prawdziwego relaksu. 

Cena: ok. 5zł / 600g
  
Skład: Sodium Chloride, Sodium Lauryl Sulfate, Parfum, Propylene Glycol Lavendula Angustifolia Extract, Limonene, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, CI 42080, CI 17200. 
   
     
Moja opinia:
Zaczynając od opakowania i wyglądu, to chyba jedyne plusy. Podoba mi się "słoiczek" i jego zakrętka, same kryształki soli też ładnie się prezentują - są spore, w ładnym kolorze. Na tym plusy się kończą.
Niestety, zapach w żaden sposób nie przypomina lawendy, dla mnie to chemiczne nie wiadomo co. Sól nasypana do wanny rozpuszcza się dość wolno, barwi wodę, choć tylko odrobinkę. Po kąpieli skóra sprawia wrażenie śliskiej - nie jest to pozytywne uczucie... 
Szczerze mówiąc, nie wiem, czy jest sens pisać o niej coś więcej. W dużym skrócie i uproszczeniu - nie polecam! Następnym razem kupię sól od innej firmy.

Jak Wam się podoba nowy wystrój mojego bloga? :)

Teraz spodziewajcie się recenzji kolorówki marki Kobo - dostałam od nich takie ilości produktów do recenzji, że będę Was nimi zasypywać przez rok ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...