Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mgiełki do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mgiełki do włosów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 listopada 2013

Listopadowe włosy, znowu po przerwie :)

Może i po kilkumiesięcznej przerwie, ale ważne, że aktualizacja jest, prawda? ;)

Zima nigdy nie jest łaskawa dla włosów. Plączą się przez szale, gniotą pod czapkami, wystawione są na mrozy... Moje również bardzo źle znoszą zmianę pogody... W tej chwili znowu muszę walczyć, żeby coś jeszcze z nich zostało.
  
  
Długość z przodu - 56cm
    
                                                                                                                         A wcześniej:
  
 
Znowu lecą mi z głowy jak szalone, znowu tracą masakrycznie na objętości. W dodatku jak na złość strasznie się plączą, więc tracę dodatkowe ilości przy próbach rozczesywania. Moje końcówki wyglądają jak małe miotełki, ale chyba wstrzymam się z ich podcinaniem do końca zimy - myślicie, że to dobry pomysł...?
  Urosły właściwie niewiele od ostatniego pomiaru, bo jakieś 2cm, ale to chyba normalny zimowy zastój we wzroście włosów ;)



Żeby jakoś zniwelować efekt plątania się włosów przez szalik, staram się je związywać albo spinać, gdy gdzieś wychodzę. Zwykle stawiam na kok z użyciem tzw. "hairagami" - wróciło u mnie do łask ;) Może trochę "łamie" włosy (nie ma to jak kwadratowe loki po rozpuszczeniu koka ;)), ale nie jest to efekt trwały. Włosy w koku trzymają się więc dobrze, nie trzeba poprawiać w ciągu dnia, a samo zrobienie takiego koka jest proste przy odrobinie wprawy.
   
 
OK, a czego używam do pielęgnacji włosów?
Będzie tego dużo, bo wzięłam się za nie porządnie!
    
Zacznijmy od podstawowych produktów - szamponu i odżywki. Szampon Nu'Fushion Długotrwała Lekkość Dr Ireny Eris to moje nowe odkrycie, jest rewelacyjny i bardzo ubolewam, że nie jest zbyt tani. Pachnie cudnie, dobrze oczyszcza, faktycznie sprawia, że włosy długo są lekkie i świeże. Uwielbiam go :)
Jako odżywki na co dzień (w praktyce co kilka dni) używam maski Bingo Spa z proteinami mlecznymi i elastyną - jak na taką wielkość schodzi mi dość szybko. Ładnie delikatnie pachnie, zdecydowanie ułatwia rozczesywanie włosów, nie obciąża, ale żadnych długofalowych efektów na razie raczej nie widzę. 
  
  
Dodatkowo co kilka-kilkanaście dni nakładam na włosy olej - zwykle jest to amla, bo lubię jej zapach, choć wiem, że to dziwne :P Teraz stawiam na olej Dabur Amla - mam małą zgrabną buteleczkę, z której mi w ogóle nie ubywa - magia! Nie da się nie wspomnieć o kozieradce - znowu po nią sięgnęłam z nadzieją, że pomoże w kwestii wypadania włosów. Na razie zbyt krótko ją stosuję, żeby osądzać, ale liczę na nią ;)
  
  
Doraźnie używam też wcierki Jantar (w butelce z "dzióbkiem"), staram się stosować ją codziennie i podhodować z jej pomocą nowe baby hair. 
Kiedy mam pod je pod ręką, używam również spray'ów do włosów  - eliksiru wzmacniającego Green Pharmacy i mgiełki Farmona Radical, o której zapomniałam do zdjęcia.
  
  
Jakiś czas temu dorobiłam się też suszarki w biedronkowej promocji. Używam bardzo rzadko, ale zdarzają się jednak sytuację, kiedy suszarka jest potrzebna, jakby nie patrzeć... Po tę wysłałam Ukochanego do sklepu, nawet nie pytał mnie o kolor, tylko w ciemno wziął fioletową - jak on mnie zna... :P Sama suszarka okazała się bardzo dobra - dużym atutem jest zimny podmuch :) Jeśli ją gdzieś jeszcze wypatrzycie, śmiało kupujcie, kosztowała chyba 29,90zł.
  
To właściwie na tyle, jeśli chodzi o moje włosiska...
A jak się mają Wasze? Dzielnie znoszą początek zimy? :)

środa, 13 lutego 2013

Włosowa aktualizacja - Luty

Obiecałam Wam, że w tym miesiącu będę Wam miała na ten temat do powiedzenia więcej. Obiecałam też sobie, że porządnie się wezmę za moje włosy. Obu obietnic zamierzam dotrzymać, więc dziś sobie troszkę poczytacie ;)
Aktualnie moje włosy prezentują się tak:
  
     
Długość z przodu - 47,5 cm
  
A było:                                                                                                                     
   
Jeśli chodzi o przyrost, jest dość standardowy, przybyło mi ok. 1 cm. Niestety mam za to wrażenie, że mogło ubyć na objętości, bo włosy wypadają mi obecnie na kilogramy - ale o tym zaraz.
Pojawił mi się już mały odrost, bo farba nie "sprała" się do końca, nie zamierzam jednak na razie farbować znowu, bo szkoda mi włosów, i tak są w kiepskiej kondycji. Pewnie jeszcze trochę koloru zniknie, więc i odrosty nie będą za bardzo widoczne - na razie chyba tylko ja je widzę ;)
 
 
Teraz może przedstawię Wam mój obecny arsenał, którego używam do codziennej pielęgnacji włosów:
  
   
Szampon to nowość - Love2Mix Organic z pomarańczą i chilli - ma przyspieszyć wzrost włosów. Używam go od jakiegoś tygodnia, więc na razie niewiele mogę powiedzieć, ale za jakiś czas na pewno pojawi się jego recenzja :) O odżywce wzmacniającej Joanny Z Apteczki Babuni już Wam tutaj pisałam parę dni temu, zainteresowane bez problemu znajdą w archiwum :) Dodatkowo psikam włosy eliksirem ziołowym Green Pharmacy - mam nadzieję, że pomoże z wypadaniem włosów, a jeśli nie - trudno, i tak uwielbiam go używać, bo ślicznie pachnie ;)
  
Poza tym wczoraj udałam się do mojego ulubionego zielarskiego sklepu i poczyniłam małe zakupy, właśnie z myślą o walce z wypadaniem kudłów...
  
  
Wcierki Jantar już kiedyś używałam i może nie zahamowała wypadania, ale wyhodowała mi masę baby hairów, a i one mi się teraz przydadzą... Na razie dokończę jednak kurację Joanna Rzepa - zostało mi trochę na kilka użyć, pewnie później kupię kolejną butelkę, ale to zobaczymy ;) Drugą rzeczą na zdjęciu są nasiona kozieradki, o których naczytałam się na blogach włosomaniaczek. Jestem już po pierwszym zaaplikowaniu i muszę przyznać - pachnę zupełnie jak przyprawa Maggi :P Planuję używać codziennie na godzinę-dwie przed myciem, ale o tym napiszę więcej jutro :)
  
A żeby nie być gołosłowną... Oto, co wyjęłam ze szczotki i zdjęłam z bluzki po rozczesaniu włosów po myciu...:
  
  
Pewnie kolejne dwa razy tyle gubię w ciągu dnia, a że włosów mam z natury bardzo mało, to dla mnie mała tragedia. Za miesiąc porównamy i mam nadzieję, że będzie poprawa - trzymajcie kciuki!
   
Jak się mają Wasze włosy? :)

piątek, 14 grudnia 2012

Włosowa aktualizacja - Grudzień

Oj, dziś będą od Was baty... W każdym razie powinny być, bo zaniedbałam moje włosy... Za zrobiłam coś, co sprawiło, że ciągle się nimi zachwycam :P Co spowodowało u mnie taki narcyzm? Zobaczcie same :)
  
   
Długość z przodu - 46cm
  
A było:                                                                                                                      
   
Tak tak, pofarbowałam wreszcie włosy :) Ale o tym może zaraz? :)
W ciągu miesiąca urosły około centymetra, czyli przeciętnie. Mam wrażenie, że rosną coraz wolniej, ale może to kwestia długości, że po prostu coraz mniej widać różnicę? Wiem, że na tych zdjęciach z listopada trudno porównywać, bo włosy inaczej się ułożyły, ale mniejsza z tym ;) 
Stan włosów nie zmienił się jakoś specjalnie, a szkoda - nadal strasznie wypadają mi włosy...
  
  
Wracając do farbowania - już zapomniałam, jak dobrze czuję się w ciemniejszych włosach! I jak ładnie błyszczą świeżo po farbowaniu ;) Tak jak ostatnio, farbowałam je szamponem koloryzującym do 24 myć Palette w kolorze Ciemna Czekolada - stwierdzam, że to kolor stworzony dla mnie, choć czasem kusi i na czerń ;) Pewnie tej zimy jeszcze raz odświeżę kolor. A może przełamię się i użyję w końcu jakiejś trwałej farby? Polecacie jakieś dobre, ale w rozsądnej cenie? Zależy mi na łagodności, bo moich włosów jest malutko i są cienkie, więc nie chciałabym stracić tej resztki ;)
  
Teraz może małe spojrzenie na to, czego używałam przez ostatni miesiąc:
  
  
Powinna jeszcze być tu płukanka malinowa Yves Rocher, ale zużyłam ją kilka dni temu. Szampon i balsam Green Pharmacy z pokrzywą bardzo dobrze mi służą, obie butelki już się kończą (a i tak strrrasznie długo pociągnęły), zamienię je pewnie na szampon i odżywkę Joanny z Apteczki Babuni, ale o tym pewnie dowiecie się za miesiąc. Jest tu też duet szamponu i toniku Novoxidyl, o których pisałam wczoraj, więc teraz nie będę się nad nimi rozpisywać. Tonik odstawiam w cholerę, bo większą krzywdę zrobił niż cokolwiek pomógł, ale szampon nadal będę używać co 3-4 mycia. A nuż jednak coś pomoże. Niestety duet przez prawie dwa miesiące używania nie dał sobie rady ze zniwelowaniem wypadania moich biednych włosów.
Dlatego też z podkulonym ogonem wracam do moich starych przyjaciół, którzy zawsze potrafili pomóc mi w takiej trudnej sytuacji jak ta ;)
  
  
Od dziś na nowo zaczynam stosowanie mojego niezawodnego duetu: mgiełki Radical i kuracji wzmacniającej Joanna Rzepa. I myślę, że za miesiąc będę mogła pochwalić się Wam znaczną poprawą :) Trzymajcie kciuki!
Poza tym muszę wrócić do olejowania włosów, stęskniły się za tym. Naprawdę je zaniedbałam ostatnimi czasy... Trzeba je będzie teraz poprzekupiać smakowitymi maskami, olejkami, mgiełkami ;)
     
A jak się mają Wasze włosy? Fundujecie im jakąś specjalną zimową pielęgnację?

niedziela, 14 października 2012

Na ratunek orlicowym włosom! - Po 13. miesiącu

Zastanawiałam się, czy kontynuować tę serię, choć minął rok. Wiem, że Wy byłyście nią zainteresowane, więc oto jest - kolejna włosowa aktualizacja po miesiącu ;)
Jak mają się teraz moje włosy?
  
  
Długość z przodu - 44cm
  
A było:                                                                                                                    
Może jakoś źle mierzę, bo z pomiarów wynika, że włosy przez ten miesiąc nic mi nie urosły. Może te nieścisłości wynikają z tego, że wreszcie po latach... przerzuciłam przedziałek na drugą stronę głowy :P W efekcie mam teraz nierówne włosy, ale na dniach będę szła do fryzjera, żeby podciąć końcówki i przy okazji to wyrównać. Planuję także pofarbować włosy jakimś trwałym szamponem na 24 mycia - na jesień i zimę lubię mieć je czarne albo bardzo ciemnobrązowe. Prawdopodobnie kupię tę farbę co zawsze, czyli Palette, która z jakiegoś tajemniczego powodu naprawdę mi służy - tzn. zmywa się dość długo i równomiernie, nie niszczy włosów. Tylko mam nadal dylemat - czerń czy ciemny brąz? ;) Jak myślicie? Jakiś czas temu pokazywałam zdjęcia ze studniówki - sprzed lat ;) Miałam wtedy czarne włosy i teraz zebrałam od Was masę komplementów za nie, więc może jednak wrócę do czerni na jakiś czas? To nie będzie trwała farba, więc i tak po jakimś czasie wyjdzie z niej ciemny brąz ;)
  
OK, nie będę już tutaj debatować sama ze sobą, pokażę jeszcze kosmetyki do włosów, które w tym miesiącu dołączyły do mojego arsenału:
    
  
Oczywiście nie są to jedyne kosmetyki, jakich teraz używam, ale o innych już tutaj pisałam. 
Mamy tutaj ochronną nawilżającą odżywkę do włosów suchych i matowych w spray'u Pilomax Henna Wax. Trafiła ona do mnie właściwie przypadkiem, bo wymieniłam na nią punkty, które uzbierałam na pewnym serwisie - nagrody tam pojawiają się rzadko, więc już sam fakt uchwycenia którejś jest sukcesem ;) Odżywka okazała się naprawdę dobra, tak na pierwszy rzut oka. Na pewno ze mną zostanie, a za jakiś czas postaram się napisać o niej coś więcej. Mamy tutaj też komplet kosmetyków Green Pharmacy - szampon i balsam do włosów z pokrzywą zwyczajną. Używam ich od jakichś dwóch tygodni i powoli zaczynam przygotowywać się do ich zrecenzowania - przy moim codziennym używaniu zdążyłam je już poznać, więc za jakiś czas będziecie mogły o nich poczytać. Na razie powiem tylko, że je uwielbiam ;)
Czego używam poza tym?
Cóż, zapraszam do zaglądania do zakładki "Jak dbam o włosy? - DZIENNIK". Jak sam tytuł wskazuje, w zakładce tej codziennie notuję, co takiego zrobiłam z włosami. Może to nieco snobistyczne, ale po pierwsze to mnie motywuje do tego, żeby faktycznie coś robić, a po drugie - zaspokoi Waszą ciekawość, bo bardzo często dostaję maile i komentarze dotyczące tego, jak wygląda moja codzienna pielęgnacja włosów. Teraz macie w nią wgląd "na żywo" ;) Zapraszam więc do śledzenia.
  
Na razie to tyle. Dam znać, jak podetnę i pofarbuję włosy ;)
  
Jak się mają Wasze włosy? Rozpieszczacie je zabiegami i odżywkami czy ograniczacie się do ich mycia?

piątek, 14 września 2012

Na ratunek orlicowym włosom! - PO ROKU

Wczoraj miesiąc odchudzania, a dziś równy rok dbania o włosy! Zastanawiam się, czy to nie ostatnia włosowa aktualizacja, ale to już od Was zależy, czy będziecie chciały nadal czytać o włosach co miesiąc, dajcie znać w komentarzach :)
  
Tymczasem zobaczmy moje kudełki:
  
  
Długość z przodu - 44cm
  
A było:                                                                                                                     
    
 

Idzie jesień i najwyraźniej moje włosy to odczuwają. Słabo rosną (choć miały przebłyski, kiedy używałam regularnie olejku Green Pharmacy), straciły znowu nieco blasku, a przede wszystkim - zaczęły wypadać - znowu! Od razu więc wyciągnęłam moją ciężką artylerię, czyli duet, o którym pisałam tutaj już niejednokrotnie, ale o nim zaraz ;)
  
  
    
Teraz może pokrótce opiszę moją aktualną pielęgnację...
 
  
Szampon, który aktualnie używam to wielka półlitrowa butla Szamponu z odżywką z algami Joanna Naturia. Przyznaję, szampon ten jest całkiem niezły, ale przez swoją wielką pojemność już dawno mi zbrzydł. Na szczęście zostało mi już tylko około 20% opakowania, więc niedługo się z nim pożegnam i sięgnę po jakąś Alterrę albo Green Pharmacy :) Co jakiś czas staram się olejować włosy, choć czasu mam ostatnio coraz mniej. Najnowszym nabytkiem jest Lidlowy azjatycki olej arachidowy - kupiłam go w wyprzedaży po tygodniu azjatyckim za śmieszną kwotę 5zł. Podoba mi się efekt, jaki daje na włosach, a poza tym pachnie orzeszkami ;) Na zdjęciach powyżej zobaczycie także mój niezastąpiony duet do wypadających włosów: kurację wzmacniającą Joanna Rzepa oraz mgiełkę wzmacniającą Radical. Oba te kosmetyki są na mojej ścisłej liście ulubieńców, zawsze są w stanie uratować moje włosy :) Na pewno nie zawiodą mnie i tym razem.
Używam też paru innych produktów, ale o nich pisałam już wcześniej, przy okazji innych włosowych aktualizacji - wykańczam maskę Ziaja, płukankę octową Yves Rocher, szampon BabyDream do zmywania olejów, wosk Beauty Formulas... Kosmetyków do włosów mi nie brakuje, gorzej z czasem na ich używanie ;)
  
A że dzisiejsza aktualizacja jest jubileuszową, przedstawiam także małe podsumowanie ostatniego roku - zdjęcie możecie powiększyć :)
  
  
Zaczynałam od 30cm z przodu, czyli na tym pasemku, które zawsze mierzę. W międzyczasie podcinałam raz końcówki, a mimo to w ciągu roku przybyło mi ok. 14cm włosów :) Mnie ten wynik całkiem satysfakcjonuje, teraz postaram się dobić do 0,5m :D
  
Zainteresowane dalszymi comiesięcznymi postami tego typu czy mam je sobie darować? :)
Jak się mają Wasze włosy? :) Odkryłyście ostatnio jakieś kosmetyczne cudo?

niedziela, 2 września 2012

Green Pharmacy - Eliksir ziołowy do włosów łamliwych, zniszczonych oraz farbowanych

Trafiacie czasem na kosmetyki, które bardzo Wam odpowiadają, ale mają jedną drobną cechę, która wyklucza je z użycia w Waszym przypadku? Ja trafiam, trafiłam także i tym razem... Eliksir ziołowy, a właściwie mgiełka do włosów marki Green Pharmacy, jest świetna, ale... No właśnie, ale. Poczytajcie:
  
  
Opis producenta i skład:
       
Gdzie i za ile: w Naturach, Rossmannach, na Biogalerii.pl - ok. 10zł / 250ml
 
Moja opinia:
Eliksir ziołowy, choć nazwa jest naprawdę intrygująca, to po prostu ziołowa mgiełka do włosów. Kryje się w brązowej przejrzystej butelce z atomizerem, który sprawdza się naprawdę świetnie - dobrze rozpyla, nie zacina się, nie cieknie. Bardzo podoba mi się design wszystkich kosmetyków z tej marki - wyglądają jak specyfiki z półki naszych prababć, uwieeelbiam! :) Tylko biały kolor pompki średnio mi tu pasuje ;) Eliksir po "wypsikaniu" go na dłoń wygląda jak zwykła woda, a pachnie bardzo intensywnie... rumiankiem. I to jest właśnie ten szkopuł, który odrzuca mnie od tego cuda... Nie znoszę rumianku, słabo mi się robi od tego zapachu! :(
  
   
Specjalnie dla Was, zatkałam jednak nos na prawie dwa miesiące i dzielnie testowałam eliksir. I dobrze zrobiłam, bo poza zapachem - nie mam mu chyba nic do zarzucenia :) Od razu po użyciu włosy są niesamowicie wygładzone, w dotyku wręcz jedwabne - byłam w szoku, kiedy to odkryłam. Zapach na szczęście nie utrzymuje się długo, w przeciwieństwie do tej gładkości :) Od kiedy go stosuję, wyraźnie zmniejszyła się ilość połamanych włosów - owszem, nadal mi troszkę wypadają, ale nie łamią się :) Wydaje mi się także, że zmniejszyło się przetłuszczanie moich włosów - zawsze myłam je codziennie, a teraz powinnam co... półtora dnia :D Tak, to i tak sukces ;) Dodam też, że eliksir w żaden sposób nie skleja i nie obciąża włosów - dokładnie tak, jak obiecuje producent :)
Ogólnie mówiąc, jestem z tego eliksiru bardzo zadowolona. Jakby jeszcze udało się jakoś zmienić jego zapach... Może macie pomysł, jak to zrobić?
  
  
Używacie tego typu mgiełek do włosów? Jakie są Wasze ulubione? :)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Na ratunek orlicowym włosom! - Po 11. miesiącu...

I upłynął kolejny wakacyjny miesiąc, który był stanowczo za krótki... Czas jednak na kolejną comiesięczną aktualizację włosów - myślę, że przedostatnią, bo powoli dobijamy do roku. Chyba, że później też będziecie chciały tego typu posty? Dajcie koniecznie znać!
  
Aktualnie moje włosy prezentują się ooo tak:
  
  
Długość z przodu - 43,5cm
  
A było:                                                                                                                    
Powoli zaczynam myśleć o moich włosach jako o długich, a nie średnich - bo tak długie jak teraz miewałam bardzo rzadko. Cieszę się coraz bardziej z ich długości, zwłaszcza, że w tym miesiącu urosły 2cm - to dużo jak na nie! Myślę, że wiem, czyja to zasługa, ale o tym zaraz. Ich stan ogólny raczej nie zmienił się jakoś znacznie, choć udało mi się przywrócić im nieco blasku, który straciły przez twardą wodę w czerwcu. Kąpiele w jeziorze i spora ekspozycja na słońce na szczęście im nie zaszkodziła jak na razie, więc tym bardziej jestem zadowolona :)
  
  
W moim włosowym arsenale znalazło się też parę nowości, między innymi te:
  
  
Z włosowymi kosmetykami Green Pharmacy zaprzyjaźnię się chyba na stałe, bo są genialne! Olejek łopianowy z czerwoną papryką ma stymulować wzrost włosów i najwyraźniej działa, myślę, że to dzięki niemu włosy urosły bardziej niż zwykle ostatnimi czasy. Stosuję go nieco inaczej, niż zaleca producent, ale napiszę o nim więcej za parę dni, już w pełnej recenzji, obiecuję ;) Kolejnym produktem tutaj jest eliksir ziołowy do włosów łamliwych, zniszczonych oraz farbowanych. Wieeelką jego wadą jest dla mnie czysty zapach rumianku, którego wprost nie znoszę, ale eliksir jest genialny, więc jakoś się przemęczam. Włosy po nim są niesamowicie gładkie i miękkie. Macie może pomysł, jak zmienić jego zapach, nie psując składu...? 
Pozostałych dwóch kosmetyków nie miałam okazji jeszcze używać - kupiłam je krótko przed wyjazdem, a po powrocie jakoś nie było kiedy na razie. Niemniej, wosk traktuję raczej jako element "wieczoru SPA" niż codziennej czy regularnej pielęgnacji, a co do Amli - mam spore oczekiwania, zobaczymy, czy je spełni :)
  
Poza tym, odkryłam coś jeszcze...
  
   
Tak wyglądają moje włosy po zdjęciu koka po całym dniu. Wieeele bym dała, żeby wyglądały tak na co dzień, bo jak większość prostowłosych dziewczyn, marzę o ładnych skrętach albo falach ;) Niestety, moje włosy są tak uparte, że niezależnie od ilości i mocy użytych kosmetyków do stylizacji, po chwili i tak będą idealnie proste. Nie ma żadnej możliwości zafundowania im takiego wyglądu jak powyżej na dłużej niż 5 minut... W każdym razie mi żadna taka możliwość nie przychodzi do głowy. A może Wy macie pomysły?
  
A jak Wam idzie dbanie o włosy? :)

sobota, 14 lipca 2012

Na ratunek orlicowym włosom! - Po 10. miesiącu...

Znowu minął miesiąc? Kurde, w wakacje czas płynie znaaacznie szybciej ;)
Tradycyjnie już, pora na włosową aktualizację, czyli co się zmieniło w wyglądzie, stanie i pielęgnacji moich włosów przez ostatni miesiąc? Poczytajcie :)
  
  
Długość z przodu - 41,5cm
  
A było:                                                                                                                     
   
Przez miesiąc urosły 1,5 cm - lepiej niż zwykle, choć nadal bez szału. Poza tym muszę przyznać, że sporo wycierpiały ostatnimi czasu - dwa tygodnie twardej wody na południu kraju, dużo słońca i wiatru, kilka dni strasznego stresu (terror na obozie sportowym, włosy wypadały mi garściami przez te parę dni...), ogólne zaniedbanie, bo nie miałam do tego głowy między wyjazdami. A mimo wszystko stwierdzam, że ich stan się nie pogorszył, co mnie mile zaskoczyło, choć nieco zmatowiały.


A jak aktualnie wygląda moja pielęgnacja włosów?
  
  
Wcierkę Jantar wmasowuję w skalp codziennie na noc, na razie efektów nie widzę, ale niewiele jej zużyłam, jestem dobrej myśli. Mgiełka Radical to jeden z moich ukochanych kosmetyków do włosów - pięknie pachnie i wzmacnia włosy - stosuję zawsze po myciu, a czasem dodatkowo w ciągu dnia, tak dla odświeżenia. Mój aktualny szampon to granatowa Alterra - niewiele mogę o niej powiedzieć poza tym, że ładnie pachnie i nie plącze włosów ;) Jeśli myję włosy w wannie, co zdarza się co 2-3 dzień, nakładam również maskę Ziaja Intensywna Odbudowa, której zapomniałam umieścić na zdjęciu. Za to jeśli włosy myję rano albo w ciągu dnia, stosuję po myciu malinową płukankę YR - to to w tym małym psikadełku ;) Po zmyciu szamponu psikam obficie włosy, chwilę czekam i spłukuję zimną wodą, w celu zamknięcia łusek włosa. Ponadto co parę dni (choć ostatnio się w tym mocno opuściłam...) staram się nakładać na włosy choć na kilka godzin olejek avocado Dr Beta - moje włosy po nim odżywają. Dostałam teraz od koleżanki odlewki oleju z orzecha włoskiego i z łopianu, więc i je wypróbuję. Poza tym w drodze do mnie jest parę kosmetyków do włosów marki Green Pharmacy, od dawna chciałam je wypróbować, zwłaszcza olejki i eliksiry :)
  
A co poza pielęgnacją?
   
  
Upały zmobilizowały mnie do przeproszenia się ze związanymi czy upiętymi włosami - tak już się przyzwyczaiłam do rozpuszczonych, że naprawdę ciężko było mi się przestawić. Jednak strasznie mnie irytowały włosy lepiące się do spoconego karku, więc zaczęłam kombinować. Polubiłam różnego rodzaju warkocze, choć sama mam do tego dwie lewe ręce - na własnych włosach umiem zrobić tylko najzwyklejszego warkocza, który wygląda zresztą nędznie ;) Dlatego na pierwszych dwóch zdjęciach powyżej są kolejno dzieła mojej siostry i mamy - ja odwdzięczam im się zaplataniem kłosów ;) Trzecie zdjęcia to moja marna próba odtworzenia fryzury, którą na swoim blogu pokazała ostatnio Wdowa po Leninie (KLIK). Wygląda dość żałośnie, ale wiedzcie, że będę ćwiczyć! ;) Poza tym kliknęłam ostatnio na Allegro kilka pierdółek do włosów - gumeczki, wsuweczki, hairagami... Będę kombinować :)
  
To by było na tyle, jeśli chodzi o tą aktualizację. Mam nadzieję, że przez ten miesiąc zdołam przywrócić włosom dawny blask, nawet, jeśli brzmi to jak tani slogan reklamowy ;) Trzymajcie kciuki!

A jak się mają Wasze włosy w te upały?

sobota, 26 listopada 2011

Radical - Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających

Kilka już raz wspominałam Wam, że moje włosy zawsze ratują dwa kosmetyki - kuracja Rzepa Joanny oraz mgiełka Radicala. O kuracji już pisałam jakiś czas temu, dziś więc chciałabym przybliżyć Wam bardziej tą mgiełkę - to znany i lubiany produkt, więc większość z Was pewnie ją zna, ale nie zaszkodzi kolejna oda pochwalna, prawda? ;)
   
   
Opis producenta:
 Składniki bioaktywne zawarte w mgiełce wzmacniają włosy, hamują ich wypadanie oraz chronią przed łamliwością i rozdwajaniem. Mgiełka chroni włosy przed niekorzystnym wpływem środowiska i nadmiernym wysuszeniem spowodowanym również używaniem suszarki. Po zastosowaniu mgiełki włosy staja się wyraźnie grubsze, miękkie i jedwabiście gładkie.
Zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego, proteiny pszeniczne, wyciąg z zielonej herbaty oraz prowitaminę B5.
   
Gdzie i za ile: Rossmann, SuperPharm, zielarskie... ok. 9zł / 200ml
  
Skład:
    
Moja opinia:
Mgiełka zamknięta jest w bezbarwnej butelce z atomizerem, który wypsikuje faktycznie mgiełkę - a nie strumień płynu, jak to bywało w przypadku niektórych produktów, o których już tu pisałam ;) Płyn ten ma konsystencję wody, jest lekko żółtawy i prześlicznie pachnie ziołami - choć wiem, że nie wszystkim może się ten zapach podobać. Ja jestem jego fanką i uwielbiam wypsikane nim włosy ;) W składzie widzimy niestety sporo chemii, ale jest też oczywiście skrzyp polny i chińska herbata, oba te składniki mają za zadanie wzmacniać nasze włosy.
W moim przypadku ta mgiełka jest zbawienna - sprawia, że włosy wypadają o wiele mniej, co same mogłyście zaobserwować, śledząc moje posty z cyklu "Na ratunek orlicowym włosom". Sprawiają też wrażenie mocniejszych i zdrowszych, choć to ostatnie niekoniecznie jest zasługą tej mgiełki. Zastosowana nawet na suche włosy, w żaden sposób ich nie obciąża, a kiedy użyję jej na mokre, tuż po kąpieli, pomaga w ich rozczesywaniu. Do tego jest szalenie wydajna - psikam się nią od dwóch miesięcy, a naprawdę mało ubyło :)
Mogę ją z czystym sercem polecić wszystkim, którzy narzekają na wypadające włosy :)
    

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...