Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inermis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inermis. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 października 2011

Joanna Rzepa - Kuracja wzmacniająca do włosów

W ramach mojej akcji ratowania włosów sięgnęłam po coś, co już parę lat temu uratowało mi moją jakże bujną czuprynę ;) Chodzi mi oczywiście o osławioną kurację Joanny z rzepowej serii - wiele dobrego kiedyś o niej wyczytałam na KWC, znalazłam, kupiłam, sprawdziło się! Tym razem także mnie nie zawiodła :)
   
   
Opis producenta:
Kuracja wzmacniająca Rzepa przeznaczona jest dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników - takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu. Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i zwiększa komfort stosowania.
  
Cena: 9zł / 100ml
  
Skład: Aqua, Alcohol Denat., PEG-75 Lanolin, Raphanus Sativus Extract, Urtica Dioica Extract, Arcitium Lappa Extract, Humulus Lupulus Extract, Glycogen, Glycerin, Niacinamide, Panthenol, Menthol, Allantoin, Laureth-10, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Butylphentyl Methylpropinal, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone
  
    
Moja opinia:
Kurację kupujemy w kartoniku, a w nim znajdujemy przezroczystą plastikową butelkę z białą zakrętką zakończoną wąskim aplikatorem - odkręcić można zarówno całą białą część, jak i sam czubeczek, zakrywający aplikator. Płyn jest zielonkawo-żółty, zupełnie rzadki, ma intensywny ziołowy zapach. Pachnie charakterystyczną rzepą - dla jednych to smród, dla innych zapach nawet przyjemny. Ja z moim zamiłowaniem do ziół znajduję się oczywiście w tej drugiej grupie, choć musiałam do tego "smrodku" przywyknąć ;) 
Stosuję ją po myciu włosów przed spaniem (bo zawsze myję wieczorem) - nakładam trochę na skórę głowy w kilku punktach i rozmasowuję. Zapach utrzymuje się jakiś czas, ale rano na pewno już nic a nic nie będzie czuć, o to się nie martwcie :) Z początku nie zauważycie żadnych efektów, bo nie działa na włosy natychmiastowo. Za to po paru tygodniach na pewno będzie poprawa, słowo Orlicy! ;) Moje włosy wypadają o wiele mniej, a te dwa czy trzy lata temu po zużyciu całej buteleczki (ok. 2 miesiące mi to zajęło) na szczotce właściwie nic nie zostawało - byłam w szoku! Teraz zużyłam może 10% butelki, choć używam jej miesiąc, bo jest bardzo wydajna, a ja nauczyłam się precyzyjniej ją aplikować, więc ubywa mi jej dużo wolniej niż poprzednim razem.
Jeśli macie problem z wypadającymi włosami, to problem zniknął. Jedyny jaki pozostał, to "Gdzie kupić tę cudną kurację?!" - a i ten problem zaraz rozwiążę. Czasem można dostać ją w SuperPharm, choć w mojej jej już jakiś czas nie widziałam. Na pewno będzie w sklepach zielarskich, na pewno jest w sklepie Inermis.pl - stąd ja ją zamówiłam tym razem.
Krótko mówiąc - POLECAM SERDECZNIE! ;)

piątek, 7 października 2011

Golden Rose - Style Mascara - Green - ZNALAZŁAM!

WRESZCIE ZNALAZŁAM IDEALNĄ ZIELONĄ MASKARĘ!
Na wstępie bardzo dziękuję Yasinisi, dzięki której ją odkryłam ;) Po kilku przetestowanych bublach, które na oczach wyglądały na czarne albo szare, wreszcie dorwałam tusz, który naprawdę ma kolor widoczny na rzęsach! A już byłam skłonna kupić tusz Pupy za 50zł, podczas gdy ten okazał się łatwiej dostępny i o wiele tańszy! :D Być może też lepszy ;) Dorwałam go na Inermis.pl, choć można go też kupić w stacjonarnych sklepach Golden Rose, na Allegro itd. :)
   
  
Opis producenta:
Dostępna kolorach:
naturalna, świeża zieleń
morski błękit
soczysta śliwka

Kolory tyleż urocze, co modne :) Wydobywają z oczu to, co w nich najpiękniejsze, a więc i ich naturalną oprawę wizualną i zmysłowość. Oczy wydają się bardziej tajemnicze, pociągające i kobiece. Nowoczesna formuła, przebojowo zdobywająca sobie uznanie i rynek, nadaje rzęsom efekt, o którym marzą wszystkie kobiety świata: gęstość. To ona przecież dodaje kobiecego wyglądu, powabu i rozpościera wokół erotyczną aurę. Co więcej tusz utrzymuje się przez cały dzień, precyzyjnie rozczesuje rzęsy i gwarantuje wydłużenie.
Powłóczyste spojrzenie, zalotne mrugnięcia...

Cena: 12,50zł
  
  
Moja opinia:
Tusz zamknięty jest w metalicznym opakowaniu - momentami wygląda na srebrne, a momentami na złote. W opakowaniu jest "okienko", przez które widać faktyczny kolor tuszu, co było dla mnie sporym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Szczoteczka jest tradycyjna, dość gęsta. Nieco skleja rzęsy, ale obstawiam, że to dlatego, że tusz jest świeży, rzadki i jest go dużo. Trudno wytuszować rzęsy tak, żeby był porządny "teatralny" efekt bez sklejania ich. Wybaczam mu to, bo tusz na rzęsach wygląda po prostu RE-WE-LA-CYJ-NIE! Widać intensywny zielono-turkusowy kolor, momentami wygląda po prostu na czarny, ale efekt i tak rzuca się w oczy :) Pomalowałam ostatnio rzęsy zwykłym czarnym tuszem, a końcóweczki poprawiłam jeszcze tym zielonym i zebrałam komplementy od kilkunastu osób ;) Sama też byłam zachwycona i myślę, że niedługo pokażę Wam jakiś makijaż z takim wykorzystaniem tego tuszu.
Na razie jednak popodziwiajcie go solo na rzęsach *.*
Ja się nie mogę na nie napatrzeć ^^
  

sobota, 24 września 2011

Ziaja - Maska dotleniająca z glinką czerwoną

Jakiś czas temu Ziaja, jedna z moich ulubionych marek kosmetycznych, wypuściła na rynek mnóstwo nowości, między innymi serię glinkowych maseczek. Przy okazji ostatnich zakupów na Inermis.pl zaopatrzyłam się w dwie z nich - dotleniającą z glinką czerwoną i nawilżającą z glinką zieloną. Dziś chcę napisać parę słów o tej pierwszej :)
   
   
Opis producenta:
 Maseczka aktywnie rewitalizuje skórę:
- glinka czerwona energizująca - naturalny surowiec z grupy minerałów ilastych, źródło mikroelementów: głównie krzemu (około 50%), glinu (około 20%), żelaza (około 7%), potasu (4%), wapnia (3,5%) i magnezu (2,5%). Zawiera również fosfor, sód oraz mangan. Kosmetyk wzmacnia proces dotleniania komórek skóry:
brunatna alga Laminaria digitata - bogata w potas, jod i sole mineralne. Stymuluje syntezę ATP - naturalnego nośnika energii, w efekcie reguluje trzy podstawowe funkcje skóry: odżywczą, ochronną i nawilżającą.
Maseczka skutecznie łagodzi podrażnienia:
- ECO-certyfikowany olej Canola - bogaty w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek.
- ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT bogatych w kwasy omega3 i omega6, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka.
- prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Skład: olej canola , glinka czerwona, glicerydy kokosowe, alantoina, ekstrakt laminaria digitata
   
Cena: 1,70zł / 7ml
 
Skład: Aqua, Canola Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Illite, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Glycerin, Cetyl Alcohol, Hydrogenated Coco-Glycerides, Dimethicone, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Titanium Dioxide, Laminaria Digitata Extract, Butylene Glycol, Panthenol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1, 3-Diol, Diazolidinyl Urea, Parfum, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Citric Acid.
   
  
Moja opinia:
Maseczka zapakowana jest w pojedynczą saszetkę, w której mieści się 7ml kosmetyku - dla mnie to było na dwa dość obfite użycia, choć myślę, że za mało na trzy. Design jest prosty, nie wali po oczach, od razu widać, co w saszetce się znajduje. Wydaje się taki profesjonalny. Sama maseczka ma kremową konsystencję, dość gęstą, taką w sam raz. Kolor jest pomarańczowy - na twarzy wygląda jak wyjątkowo źle dobrany i nałożony podkład ;) Pachnie ładnie, niczym konkretnym, ale na pewno ładnie :)
Skład maseczki może nie powala na kolana, bo mamy tu też trochę świństw, i to dość wysoko (choć na opakowaniu są zaznaczone, jako zaaprobowane przez ECOCERT). Co do działania - hmm... Nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się maseczce dotleniającej, ale wśród jej efektów nie dopatrzyłam się żadnego, który mogłabym określić jako dotlenienie. Po jej użyciu skóra była lekko zaróżowiona, miałam wrażenie, że poprawiło się w niej krążenie, odświeżyła się, trochę nawilżyła. Plusem jest to, że inne składniki na tyle "unieszkodliwiają" glinkę, że nie zasycha ona na trudną do zmycia skorupę - nawet po tych 15 minutach na twarzy ma konsystencję gęstego budyniu, który łatwo się zmywa :)

Dla podsumowania fotka dla najwytrwalszych :D
Ewalucja prosiła mnie o takie zdjęcia ostatnio ;) Starałam się robić zdjęcia makijaży z ujęciem całej twarzy, ale byłam wielce niezadowolona z efektów (dobrze wychodzę na zdjęciach z odległości 10 metrów - bliżej jestem miss niefotogeniczności :<).
    
  
Na koniec małe ogłoszenie parafialne - jeśli ktoś chce zaproszenie do serwisu o kosmetykach, w którym zbiera się punkty rozwiązując quizy, a potem wymienia je na nagrody - proszę podać maila :) Ja osobiście mogę polecić - punkty zbiera się łatwo, a nagrody są super - ja mam już od nich zestaw biżuterii i perfumy Benefit, w drodze do mnie jest tusz Rimmela :) Czekam więc na Wasze adresy e-mail :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...