Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OCM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OCM. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 lipca 2012

OCM, czyli olejowe oczyszczanie twarzy - wstęp

Padłam ostatnio ofiarą kolejnej "blogowej" mody - otóż zainteresowało mnie tak zwane OCM. A cóż to jest OCM? To skrót od angielskiego "Oil Cleansing Method" - co oznacza metodę oczyszczania twarzy za pomocą... oleju. Może Wam się to wydać dziwne, w końcu olej jest tłusty, ble i nie kojarzy się absolutnie z czystością, a jednak :) A zwróciłyście uwagę, dlatego dwufazowe preparaty do demakijażu są tak skuteczne? Bo zawierają właśnie oleje, które bardzo dobrze oczyszczają z brudu. Ciężko mi było w to uwierzyć, ale zagłębiłam się w różne artykuły na ten temat i postanowiłam spróbować. :)
 
Czego nam potrzeba?
  
  
Jak widzicie, nie jest to droga zabawa. Cenowo wychodzi mniej więcej tak samo, jak zwykła drogeryjna pielęgnacja oczyszczająca cery. Nie musimy się wcale zaopatrywać w dziesiątki półproduktów kosmetycznych, wystarczą nam nawet dwa proste oleje.
Metoda polega na tym, żeby wmasować mieszankę olejów w twarz, po czym pokryć ją mokrym i gorącym/ciepłym ręcznikiem, a gdy się on ostudzi, zmoczyć go raz jeszcze ciepłą wodą i znowu położyć na twarz - i tak kilka razy, na koniec zetrzeć delikatnie olej i użyć raz jeszcze ręcznika, tym razem na zimno. Wydaje się to nieprzyjemne, czasochłonne i skomplikowane, ale wcale takie nie jest. Poza tym ciepły ręcznik na twarzy to naprawdę przyjemne uczucie. Ja stosuję tę metodę siedząc w wannie, więc nie martwię się o ściekającą wodę ani nic :)
  
Jakie potrzebujemy oleje?
  
  
Każda mieszanka olejów do OCM powinna zawierać olej rycynowy - dostępny w każdej aptece za 2-3zł. Proporcje dobieramy zależnie od cery - w przypadku cery tłustej, olej rycynowy powinien stanowić 30% mieszanki, w przypadku normalnej - 20%, a w przypadku suchej - 10%. Moja cera jest mieszana, więc w swojej mieszance zawarłam 25% rycyny. Pozostałą część powinien stanowić inny olej, również dopasowany do cery - spis olejów odpowiednich dla różnych cer znajdziecie TUTAJ. Ja do swojej rycyny dodałam olejku Alterra - takie mieszanki również się sprawdzają. Moje włosy go lubią, więc pomyślałam, że i twarzy nie zaszkodzi. Po prawej macie jego skład. W przyszłości zamierzam przetestować też mieszankę z oliwką BabyDream.
Do mieszanki warto też dodać kilka kropel olejku z drzewa herbacianego, który ma działanie antyseptycznie i antybakteryjne - zmniejszy on ryzyko brutalnych dowodów na oczyszczanie się cery ;)
  
  
Potrzebujemy także butelki czy innego pojemnika, w którym przechowywać będziemy naszą mieszankę. W moim przypadku jest to buteleczka 150ml z pompką, po ujędrniającym żelu Planet Spa z Avonu. Może się tu jednak przydać właściwie każdy pojemnik, który można szczelnie zamknąć i jest wygodny.
   
Jak wygląda przygotowywanie mieszanki?
   
   
Ja ułatwiłam sobie zadanie - przyłożyłam do butelki miarkę i zaznaczyłam 5cm od dna, a później ok. 1,25cm - czyli 25% całości, akurat dla oleju rycynowego. Wlałam więc rycynę do pierwszej kreski, a później uzupełniłam do drugiej olejkiem Alterra. Jak to będzie wyglądać, zobaczycie na zdjęciu obok - oleje nie zmieszają się ze sobą same. Musimy więc mocno wstrząsnąć pojemnikiem, żeby powstała mieszanka olejów, a nie płyn dwufazowy ;)
  
A co do tego?
  
  
Jak już pisałam, potrzebne są nam także ręczniki. Najwygodniej będzie posługiwać się takimi małymi, do rąk bądź specjalnymi do twarzy. Ponadto dobrze jest, gdy ręcznik taki jest z mikrofibry albo ewentualnie jest to ściereczka muślinowa - ważne, żeby było małe, delikatne dla cery, miękkie. Warto zainwestować od razu w 2-3 takie ręczniki, żeby móc używać na zmianę. Ja kupiłam komplet trzech ręczników z mikrofibry w Pepco za 8zł, mam też jeden zwykły frotte, kosztował 3zł w Jysku. Ręczniki czyścimy po każdym użyciu - możemy do tego celu zastosować to, co zostało nam z poprzedniej pielęgnacji twarzy - żele czy pianki oczyszczające, a co jakiś czas je wyprać albo odkazić w mikrofalówce. 
  
Ja tę metodę stosuję od ponad tygodnia. Na samym początku, tzn. drugiego czy trzeciego dnia, pojawiły mi się na twarzy dwie podskórne bolesne gulki, ale sądzę, że to oznaka dogłębnego oczyszczenia cery. Poza tym, zagoiły się znacznie szybciej niż zwykle. Gdyby jednak za ok. 2-3 tygodnie nadal wychodziłyby mi takie niespodzianki, uznałabym pewnie, że metoda ta nie jest dla mnie - w niektórych przypadkach cera zwyczajnie nie chce być traktowana olejem ;)

Jeśli chcecie poczytać więcej na ten temat, zapraszam do lektury TU i TU :)
  
Słyszałyście o OCM? Stosujecie tę metodę? Jak się u Was sprawdziła?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...