Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BioCosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BioCosmetics. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 grudnia 2011

BioCosmetics - Nawilżająca maska algowa

Dziś postanowiłam zabrać się za recenzję drugiej maski BioCosmetics, którą mam i z przyjemnością używam. Tym razem chodzi o algową maskę nawilżającą. Kiedyś, gdy uczyłam się w Cosinusie na kierunku Kosmetyka, te maski algowe robiły furorę, choć głównie dlatego, że ciekawie się ich używało ;) Ale muszę też przyznać, że byłyby świetne nawet, gdyby trzeba było szorować twarz godzinę, żeby je zmyć ;)
   
   
Opis producenta:
Algi to wielkie bogactwo cennych dla naszej skóry substancji. Zawierają duże ilości węglowodanów (szczególnie polisacharydów) protein, lipidów, różnego rodzaju mikroelementów i witamin.
Przeznaczenie:
- Dla kobiet i mężczyzn w każdym wieku.
- Efekt silnego nawilżenia, dotlenienia oraz oczyszczenia skóry.
Regeneruje skórę twarzy, szyi oraz dekoltu szczególnie po intensywnym opalaniu się na słońcu i w solarium, przy braku odpowiedniego nawodnienia organizmu gdy skóra staje się mało elastyczna, napięta i wiotka.
Działanie:  - wyrównuje ubytek wody w warstwach skórnych, - gruntownie nawilża skórę, - wiąże wodę i skutecznie zapobiega jej nadmiernej utracie, - spłyca zmarszczki poprzez dostatnie nawilżenie, - ujędrnia i wygładza skórę, - zmiękcza, - odżywia, - stymuluje procesy odnowy skóry i skutecznie łagodzi podrażnienia, - przywraca równowagę energetyczną oraz spowalnia procesy starzenia się skóry
Wskazania: wysuszenie skóry spowodowane intensywnym opalaniem się na słońcu i w solarium
- cera sucha, normalna z tendencja do przesuszania, - łuszczenie się skóry, - wiotka, poszarzała skóra twarzy, szyi oraz dekoltu, - zmarszczki od złego nawilżenia skóry, - brak ujędrnienia, - brak odpowiedniego nawilżenia skóry
  
Gdzie i za ile: na biocosmetics-polska.pl - 13,20zł / 40g
  
Skład: Solum Diatomeae (Diatomaceous Earth/Terre de Diatomees), Algin, Calcium Sulfate, Tetrasodium Pyrophosphate, Trisodium Phosphate
  
     
Moja opinia:
Maseczka ma postać proszku o konsystencji i kolorze mąki, choć spodziewałabym się czegoś zielonkawego czy niebieskawego :) Zamknięta jest w torebce strunowej, której dno można rozłożyć, żeby torebka stabilnie stała na podłożu. Opakowanie zawierające 40g ma wystarczyć na 5 użyć i myślę, że w tej ilości się zamknę, choć nie do końca stosuję się do proporcji podanych przez producenta - daję ciut więcej wody, a samej maski sypię na oko ;) Proszek nie ma żadnego zapachu, nie unosi się w powietrzu przy najlżejszym powiewie, więc wygodnie się go używa. Rozrabiać maskę powinno się w szklanym albo plastikowym naczyniu, nie metalowym, a mieszać drewnianą szpatułką, nie metalowymi sztućcami ;) W efekcie powstaje biała papka, która kojarzy mi się z gipsem. Chyba jeszcze nigdy nie udało mi się rozmieszać tego tak, żeby nie zostały żadne grudki, ale nie przeszkadzają one specjalnie w samym nakładaniu. Najlepiej jest rozrobić maskę hydrolatem, żeby nadać jej dodatkowe właściwości i ładny zapach :)
   
  
Gotową papkę nakładamy na twarz możliwie najrówniej - czasem się to udaje, czasem nie, ale to już głównie kwestie estetyczne - tak czy siak, nie jest to najapetyczniejsza maseczka, jakiej używałam :P Po kilku minutach zaczyna ona zasychać na twarzy, tworząc taki gumowaty kokon. Przy zdejmowaniu maseczki, odchodzi ona od twarzy całymi płatami, wygląda to dość śmiesznie i jest przy tym niezła zabawa (dziś na przykład pomagał mi w tym 5letni brat - miał minę, jakby wykopywał skarb :D). Ewentualne resztki maseczki zmywamy wacikiem z wodą lub z tonikiem. 
Po zmyciu maseczki, okazuje się, że nasza cera jest tak nawilżona, że ma się wrażenie, że zaraz zacznie przeciekać :D Jest mięciutka, wyraźnie lepiej się czuje. Efekt ten zachowuje się dość długo, można też zauważyć takie długotrwałe nawilżenie - w moim przypadku super, bo choć cerę mam tłustą, zdarzają się jej momenty, kiedy potrzebuje nawilżającego kopa - ta maseczka jest kopem idealnym ;)
Nie doszukałam się w niej wad, może poza małą pojemnością saszetki ;)
   
I zdjęcie, bez którego recenzja by nie zaistniała...:
     
   
Z innej beczki - byłybyście zainteresowane herbacianymi postami? ;)
Jestem maniaczką herbaty, mam kilkadziesiąt smaków i rodzajów, więc chętnie od czasu do czasu napisałabym o najświeższych odkryciach czy ciekawych kompozycjach ;)

sobota, 3 grudnia 2011

BioCosmetics - Glinka zielona

Z produktami BioCosmetics pierwszy raz miałam styczność, kiedy uczyłam się w Cosinusie na kierunku Kosmetyka. Wtedy własnoręczne robienie maseczek było dla nas największą frajdą, a same maseczki też robiły dobre wrażenie. Bardzo się więc cieszę, bo mam możliwość napisania Wam paru słów o dwóch ich maseczkach - dziś o glince zielonej :)
   
   
Opis producenta:
Glinka zielona - najsilniej działającą wśród glinek. Jej barwa związana jest z obecnością jonów żelaza dwuwartościowego. Pochodzi ze skał krzemionkowo-aluminiowych. Zawiera blisko 20 soli mineralnych. Ma właściwości dezynfekujące, absorpcyjne, gojące i odżywcze. Lecznicze i pielęgnacyjne właściwości tej glinki oparte są na zasadzie fizycznej absorpcji substancji szkodliwych, a także chemicznej absorpcji wody. Stosowanie na skórę glinki zielonej ma działanie wychwytujące toksyny zgromadzone na jej powierzchni i jednocześnie odżywiają ją.Glinkę zieloną można stosować w leczeniu cery łojotokowej i trądziku, bo odkaża i wzmacnia. Dobrze wchłania zanieczyszczenia i wygładza naskórek, delikatnie go złuszczając. Zmniejsza zmarszczki i zapobiega ich powstawaniu. Koi drobne skaleczenia, lekkie oparzenia i ugryzienia komarów.Zielona glinka dezynfekuje istniejące zmiany skórne, przyspiesza ich gojenie i przyczynia się do wyrównania pH do wartości przyjaznej dla skóry. Ma działanie ściągające, matujące i wysuszające. Zamyka rozszerzone pory i zapobiega tworzeniu się zaskórników. Te cechy kwalifikują zieloną glinkę do grupy preparatów kosmetycznych wspomagających leczenie trądziku pospolitego oraz problemów z cerą łojotokową.Glinka ta jest też ważnym składnikiem opóźniającym procesy starzenia skóry, do spłycania zmarszczek, wygładzania i regeneracji cery oraz jako delikatny peeling. W kosmetyce profesjonalnej stosowana jest do zabiegów kształtowania sylwetki typu Body Wrap, polegających na owijaniu folią tych części ciała, na które została nałożona maska z zielonej glinki. Zabiegi takie łagodzą zmiany dermatologiczne i bóle reumatyczne. Poza tym wchłania ona substancje toksyczne i usuwa obumarłe komórki, likwiduje rozstępy. Zielona glinka ujędrnia oraz uelastycznia ciało, niweluje cellulit.
   
Gdzie i za ile: na BioCosmetics-Polska.pl, 8,80zł / 125g
  
Skład: glinka zielona ;)
   
  
Moja opinia:
Mam cerę nadal nieco trądzikową, więc ta glinka jest dla niej w sam raz :) Zamknięta jest w solidnej saszetce ze strunowym zamknięciem, ma oczywiście postać drobniutkiego szaro-zielonego proszku. Aby przygotować maseczkę, trzeba ten proszek po prostu rozrobić z odrobiną wody - producent podaje, że należy uzyskać konsystencję gęstej śmietany ;) Ponadto, mieszać należy drewnianą szpatułką - unikać kontaktu maseczki z metalami. I tu ujawnia się mój geniusz, bo owszem, mieszałam drewnianą szpatułką, ale... w metalowej zakrętce od słoika -.- Tzn. tylko za pierwszym razem, a akurat wtedy robiłam zdjęcia do recenzji, więc proszę się tym nie sugerować ;) Ja rozrabiałam glinkę z hydrolatem, zamówionym kiedyś na Biochemii Urody - dzięki temu maseczka miała dodatkowe właściwości hydrolatu i prześlicznie pachniała - mam wersję geraniową, a jej zapach jest piękny i intensywny :) Gotową papkę nakładamy na twarz na 10-15 minut.
    
 
   
Producent twierdzi, że dobrze jest pryskać twarz wodą, żeby maseczka nie zaschła, ale ja nie mogę odmówić sobie i braciszkowi widoku popękanego "błotka" na mojej twarzy - gonię go wtedy, krzycząc, że jestem krokodylem :P Oczywiście taką zaschniętą maseczkę nieco trudniej się zmywa, ale co poradzę ;) Warto też wspomnieć, że taka glinka jest bardzo wydajna, bo nie trzeba jej dużo, a efekt jest porządny :)
Po zmyciu glinki, zwykle cera jest zaczerwieniona, nieco podrażniona (a nie sądzę, żebym za długo trzymała...), ale widocznie oczyszczona. Już po pierwszym użyciu pory na nosie wyraźnie zbladły :) Po glince dobrze jest nałożyć jakąś maseczkę nawilżającą, która pomoże dość cerze do ładu - glinka jest mocnym środkiem, który może też wyrządzić szkody, jeśli się za długo trzyma, bądź cera jest zbyt delikatna - może przesuszyć. 
Uważam, że dobrze jednak zafundować czasem cerze takiej jak moja solidne oczyszczanie czystą glinką albo chociaż maseczkami ją zawierającymi. U mnie na półce zawsze jakaś gości :)
   
To jeszcze krokodyl, o którym pisałam ;)
   

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...