Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oeparol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oeparol. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 sierpnia 2012

Oeparol Hydrosense - Nawilżająco-wygładzający jedwab do ciała

Ostatnio moja siostra pisała Wam o smarowidle do ciała, a dziś ja powiem, co aktualnie sama stosuję :) Jest to produkt o bardzo wymyślnej nazwie, mianowicie nawilżająco-wygładzający jedwab do ciała marki Oeparol, z serii Hydrosense. Powiedziałabym jednak, że to zwykły balsam, nie jedwab, choć pewien związek widzę ;) Ale o tym zaraz, zapraszam do recenzji :)
  
   
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: w aptekach, np. w SuperPharm, ok. 17zł / 200ml
  
Moja opinia:
Jedwab mieści się w tradycyjnej białej tubie, stawianej na zamknięciu - zatrzasku. Jest wygodna i estetyczna, bardzo podoba mi się ten motyw wody na niej. Plastik jest dość gruby, ale pod światło można wypatrzyć, ile produktu jeszcze zostało. Sam zaś jedwab, choć nazywajmy go jednak balsamem, jest stosunkowo gęsty i treściwy - wystarczy mała ilość do posmarowania sporego kawałka skóry. Pachnie ładnie, bardzo specyficznie, tak samo jak płyn micelarny z tej serii - czymś słodkim, kojarzącym mi się z dzieciństwem, niestety nie umiem doprecyzować, czym.
Skład jest raczej średni, moim niewprawnym okiem, są silikony, jest parafina... Są też proteiny jedwabiu, choć dość nisko w składzie - jak dla mnie za mało, żeby produkt nazwać "jedwabiem", może to średnio udany zabieg marketingowy?
  
  
Po rozprowadzeniu po skórze, balsam wchłania się, ale niecałkowicie - nie pozostawia tłustego filmu, jednak czuć go na skórze, sprawia ona wrażenie niesamowicie gładkiej - takiej właśnie jedwabnej, to też jakoś pasuje do nazwy. Muszę też przyznać, że porządnie nawilża, czego się z początku nie spodziewałam. Nie roluje się, nie brudzi ubrań, nie klei się - same plusy :) Poza tym jest super wydajny - używam go od miesiąca, a ubytku prawie nie widać ;)
Prawdę mówiąc, jedyne co bym w nim zmieniła, to zapach. Owszem, jest ładny, ale w smarowidłach do ciała wolę inne zapachy - konkretniejsze. Lubię dokładnie wiedzieć, czym dana rzecz pachnie. 
Czy polecam? Zdecydowanie! Jeśli gdzieś go zobaczycie, śmiało chwytajcie i ładujcie do sklepowego koszyka ;)
  
  
Zdarza Wam się złapać na wymyślne nazwy kosmetyków? ;)

poniedziałek, 30 lipca 2012

Oeparol Hydrosense - Płyn micelarny do demakijażu

Ostatnio staram się zastąpić zwykłe toniki i preparaty do demakijażu płynami micelarnymi. Nadal jednak szukam ideału. Zdarzają się takie, że nie mam im nic do zarzucenia, ale jednak czegoś mi w nich brakuje - dziś napiszę o przykładzie właśnie takiego płynu micelarnego od Oeparolu.
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w aptekach, na pewno w SuperPharm, ok. 12zł / 200ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Zacznę może od składu - nie znam się na tym jakoś specjalnie, ale napiszę tylko, że nie widzę tu alkoholu (jeszcze go w płynach micelarnych brakuje...) ani żadnych parabenów, za to dość wysoko w składzie plasuje się sok z liści aloesu - dobra rzecz w przypadku kosmetyków do twarzy.
Opakowanie płynu całkiem mi się podoba - jest proste, bezbarwne i przejrzyste, ma jedynie "wodną" aplikację, która świetnie się prezentuje w połączeniu z płynem za plastikową ścianką. Otwarcie jest dość typowe, na zatrzask, ze zwężanym wylotem, który pozwala dozować odpowiednią ilość płynu na wacik. Płyn ma też typową konsystencję - jak woda ;) Zapach, jak to w przypadku innych kosmetyków Oeparolu, ładny, przyjemny, niby znajomy, a jednak nie do zidentyfikowania ;) Po raz kolejny obskoczyłam rodzinkę z opakowaniem i pytałam "Czym Ci to pachnie?" - wszyscy odpowiadali tak jak ja sama - znam zapach, ale nie wiem, co to ;)
  
  
Używany do demakijażu, skutecznie radzi sobie z pudrem, podkładem, szminką, cieniami czy eyelinerem. Przy tuszu trzeba się chwilkę namachać, ale ostatecznie też bez problemu schodzi. Nie zostawia na twarzy ani filmu ani jakiegokolwiek uczucia ściągnięcia, jedynie ładny delikatny zapach. Ja polubiłam go także stosować jako tonik, dla odświeżenia twarzy w ciągu dnia - latem szczególnie lubię mieć pod ręką coś takiego ;) Bardzo przyjemnie orzeźwia twarz, mimo, że zapach nie jest jednak typowo świeży - nie każdemu może pasować. Sama spotkałam się już z opinią, że płyn ten śmierdzi, tak więc co nos to inne odczuwanie zapachu ;)
Ogólnie mówiąc, ja z tego płynu jestem zadowolona, ale nie kupię go raczej ponownie - nadal szukam naprawdę idealnego ;)
  
  
A jakie są Wasze ulubione płyny micelarne? Używałyście może tego z Oeparolu? :)
   
A tak z innej beczki...
Dzię-ku-ję! :)
  

czwartek, 26 lipca 2012

Czy ja jestem normalna...?

Dziś trochę nietypowo, bo mam do Was małe pytanie.
Tak, widzicie je w tytule posta - czy ja jestem normalna? :P
  
  
Od jakiegoś czasu dbam o stan moich ust - wcześniej wiecznie były suche, spierzchnięte, poharatane - miałam nawyk obgryzania suchych skórek... Wzięłam się jednak za siebie i zaczęłam regularnie stosować balsamy do ust. I kupować nowe... Na chwilę obecną mam ich 13 (jedno cudo tutaj to szminka, trafiło na zdjęcia przez pomyłkę) i jeden jeszcze w drodze do mnie. A wiecie co jest najlepsze? Wszystkich używam!
  
  
Mam je porozkładane w strategicznych miejscach, żeby zawsze przy okazji wysmarować czymś usta. Np. klasyczny Carmex w sztyfcie stosuję na noc, więc mieszka pod poduszką i stanowi jedyny niezastąpiony element mojej kolekcji - jest genialny. Aktualnie mi się kończy i już wiem, że mimo takiego arsenału, kupię kolejny. 
  
  
Aktualnie mój mały zestawik zawiera:
1. Nivea Pure&Natural, Milk & Honey - średnia...
2. Carmex Original w sztyfcie - niezastąpiony!
3. Lip Smacker Sprite - całkiem niezły
4. Yves Rocher, Balsam w słoiczku Truskawka - bardziej dla siebie niż dla ust
5. Avon Naturals, Balsam z woskiem pszczelim - świetny, nie tylko do ust :)
6. Blistex, Wygładzający balsam z masażerem - nieco słabsza wersja Carmexa
7. W7, Balsam do ust Perky Peach, 7g - cudo, głównie za opakowanie ;)
8. Oeparol, Pomadka ochronna z filtrami UVA i UVB - świetna na co dzień
9. FlosLek Lip Care, Wazelina Pomarańcza, 15g - bardzo przyjemna
10. Carmex, Balsam do ust w tubce, Mięta, 10g - skuteczny, ale śmierdzący
11. Carmex, Balsam do ust w tubce, Jaśmin Zielona Herbata, 10g - skuteczny i pachnący
12. Made from Earth, Balsam do ust Citrus Fresh, 4,25g - świetny!
13. Yves Rocher, Balsam do ust Winogrono, 4g - średni, nieco tępy...

A w drodze jest jeszcze truskawkowa pomadka Miraculum... 
  
Macie jakieś bziki tego typu? Nie mówię tu o zapasach stojących w kartonach, ale właśnie o sytuacji, kiedy mamy otwarte X produktów pielęgnacyjnych (bo kolorówka jest jak najbardziej zrozumiała) i wszystkich używamy, bo lubimy.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Oeparol Balance - Łagodny tonik bezalkoholowy

Nazwa sugeruje nam bezalkoholowego drinka, prawda? A tymczasem mamy do czynienia z naprawdę łagodnym i przyjemnym tonikiem! Bardzo się polubiliśmy, choć nastawiona byłam dosyć sceptycznie - i nawet nie jestem w stanie uzasadnić, dlaczego ;) Ach, być kobietą... ;)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: w aptekach, 13zł / 200ml
  
  
Moja opinia:
Tonik zamknięty jest w estetycznej białej plastikowej butelce, dość grubej, ale pod światło da się zobaczyć ilość pozostałego produktu. Opakowanie jest odkręcane, a pod zakrętką kryje się zwężenie, dzięki czemu łatwo dozować odpowiednią ilość płynu. 
Sam tonik jest bezbarwny, zupełnie wodnisty, jak to zazwyczaj tonik ;) Jego zapach przywodzi mi na myśl coś z dzieciństwa, rodzice podpowiadają, że to zapach dawnych kosmetyków Johnsons, ale ja mam wątpliwości. Jest nieco słodkawy, ale przyjemny i delikatny. 
Tonik jest bardzo wydajny - odrobina wylana na wacik wystarczy na odświeżenie całej twarzy. Nie podrażnia nawet ranek na twarzy (niestety nałogowo zdrapuję wszelkie strupki itd...), jak robią wszystkie produkty z alkoholem, więc zdecydowanie mogę potwierdzić jego łagodność. Co jeszcze robi ten tonik? Na pewno odświeża. Nie zauważyłam żadnego ściągnięcia, także nie matowi cery, ale mam wrażenie, że ją nieco rozjaśnia - tzn. wyrównuje koloryt i łagodzi podrażnienia. Oczyszczanie jest jednak zbyt delikatne jak dla mnie - używam tylko po dogłębnym oczyszczeniu cery innym preparatem.
Podsumowując, tonik ten jest przyjemny, ale dosyć przeciętny przez to, że za słabo oczyszcza. Z chęcią i przyjemnością zużyję go do końca, ale wątpię, żebym jeszcze kiedyś go kupiła.
  
   
A Wy jakie toniki wolicie? Łagodne bezalkoholowe czy porządne oczyszczacze? :)

poniedziałek, 28 maja 2012

Oeparol Balance - Ochronna pomadka do ust z filtrami UVA i UVB SPF 20

Coś ostatnio los nie sprzyja mojemu blogowaniu. Nie mam kiedy robić zdjęć, a jeśli znajduję chwilę, okazuje się, że zapomniałam naładować aparatu... Poza tym trudno mi usiąść do bloga teraz, kiedy raz, że mam nawał egzaminów i kolokwiów, to dwa, z niecierpliwością czekam na piątek, kiedy to pojadę do Warszawy na zjazd bloggerek :)
Na dziś mam jednak ostatnią notkę, do której miałam zdjęcia w zapasie, czyli pomadka, której używam ostatnio codziennie wychodząc z domu. Początki miałyśmy trudne, ale w końcu bardzo się polubiłyśmy :)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: głównie w aptekach, np. w SuperPharm, 7,50zł / 3,6g
  
Moja opinia:
Pomadkę dostajemy zapakowaną w tekturowy kartonik co mi się podoba, bo minimalizuje ryzyko, że nasz kosmetyk był wcześniej w sklepie macany przez niekulturalne klientki ;) Na kartoniku znajdujemy także informacje, których nie ma na zwykłym opakowaniu - czyli opis producenta i skład. Zwykłe opakowanie, czyli sztyft, jest plastikowe i wydaje mi się wyjątkowo kruche i niesolidne, ale jak dotąd przez prawie miesiąc użytkowania nic się z nim nie stało. 
 
    
Pomadka jest w bladożółtym kolorze, nieco transparentna. Pierwsze moje wrażenie było dość negatywne, bo pomadka jest twarda i nieco tępo się nią smaruje, zupełnie inaczej, niż moim ukochanym Carmexem. Z czasem jednak odkryłam, że dzięki temu jest idealna na dzień. Przy mojej tłustej cerze mocno nawilżające pomadki sprawiają, że po godzinie skóra wokół ust błyszczy się niesamowicie, dlatego Carmexa używam tylko na noc. A tymczasem ta pomadka okazuje się idealna na co dzień. Długo utrzymuje się na ustach, nie zjada się jej ani w żaden sposób nie czuje. Nie ma smaku ani zapachu. Nie nawilża jakoś specjalnie, ale nie o to przecież chodzi - dzięki niej usta przez cały dzień są miękkie, nie schną i nie spiekają się na słońcu - zwykle latem mam je wyschnięte na wiór, a teraz są w całkiem niezłym stanie, nawet Moje Kochanie się nabija, że wyjątkowo go nie drapię przy buziakach :P W dodatku cena tej pomadki jest niska, więc myślę, że jeśli ją kiedykolwiek zużyję (po miesiącu codziennego używania ubytek jest bardzo znikomy), to na pewno kupię ponownie. Zmieniłabym tylko opakowanie na bardziej solidne. :)
  
  
Jakich pomadek używacie? Też, tak jak ja, macie osobne na dzień i na noc? :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...