Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 maja 2013

Joko - Poczwórne cienie prasowane - J407

Miewacie tak, że coś Was zachwyca na pierwszy rzut oka, a potem z chwili na chwilę zawodzi po kolei wszystkie Wasze oczekiwania? Mnie się to czasem zdarza, choćby teraz, kiedy zakochałam się z miejsca w pięknej poczwórnej paletce cieni Joko - niestety ona tylko sprawia wrażenie pięknej...
  
  
Opis producenta i skład:
  
Gdzie i za ile: na stoiskach z Joko (w małych drogeriach), na Inermis.pl itd., ok. 25zł / 6g
  
  
Moja opinia:
Jak już pisałam, na pierwszy rzut oka cienie prezentują się rewelacyjnie - elegancka solidna kasetka, wyglądająca dość drogo i ekskluzywnie, a w niej cztery piękne cienie, które idealnie ze sobą współgrają i zapowiadają śliczny dzienny makijaż. Do tego dołączona jest też dwustronna pacynka z gąbeczkami o różnych wielkościach. Mogłaby być nawet wygodna, ale i tak wolę używać pędzelków. 
Cienie mają satynowe wykończenie, ich kolorystyka najbardziej mnie urzekła. Niestety są strasznie miękkie, przez co raz, że sypią się po całej kasetce przy próbie nałożenia, a dwa, że osypują się mocno na policzki przy malowaniu powiek. Ba, mam wręcz wrażenie, że więcej ich na policzkach niż na oczach!
Cienie nie są zbyt dobrze napigmentowane:
  
  
Dodatkowo znikają przy rozcieraniu, zostaje ich na powiece coraz mniej, mimo użycia dobrej bazy. Trudno też odróżnić kolory, nieco się zlewają. Jeśli chodzi o trwałość, określiłabym ją jako przeciętną. Na bazie trzymają się jakieś 8-9h na moich tłustych powiekach, ale po tym czasie nie tylko rolują się, ale także w pewnym stopniu mocno blakną i są coraz mniej widoczne.
Zdaję sobie sprawę z tego, że mistrzem makijażu nie jestem i może ktoś bardziej doświadczony lepiej by sobie z nimi poradził, ale myślę, że przeciętna kobieta kupująca taką poczwórną paletkę cieni też nie ma jakichś super-umiejętności... I pewnie nie dla każdej kobiety taki efekt jak poniżej byłby wart 24zł.
Nie jest może tragicznie, ale i nie jest dobrze. Paletka mnie nie zachwyciła, mam masę innych cieni, które znacznie lepiej nadają się do dziennych makijaży i z którymi lepiej mi się pracuje. Tym razem Joko mówię "nie".
  
   
Co myślicie o takich paletkach?
Wolicie same skomponować kolory czy zdarza Wam się korzystać z gotowych zestawień?

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Konkurs "Zabierz Joko na spacer" - WYNIKI

Hej!
Przede wszystkim muszę Was przeprosić za kilku dniową nieobecność na blogu - skumulowało mi się nadrabianie uczelnianych zaległości, praca i trochę spraw osobistych, w efekcie nie miałam czasu na absolutnie nic... Mam nadzieję, że się stęskniłyście :P
Przychodzę więc z przeprosinami dla Was i z dobrą wiadomością dla trzech dziewczyn :)
  
   
Do wygrania w naszym konkursie były trzy zestawy, więc wybrałam trzy zwyciężczynie. Nie było łatwo, ale i nie miałam zadania niemożliwego, bo zgłoszeń było właściwie dość mało - tylko 13. Bez przeciągania, przedstawiam trzy szczęściary :)
  
Ivon O.
 Iwona wygrywa zestaw nr 1:
  
Iwona W.
 Druga Iwona wygrywa zestaw nr 2:
   
Makeup-Friends
 Ola wygrywa zestaw nr 3:
   
Gratuluję, dziewczyny! Zaraz odezwę się do Was w sprawie adresów :)

A teraz jeszcze pozostałe zgłoszenia:
  
dziwnainaczej

Magi18

yesiwantyouback

Michunka

Ania Malutka

Krysia

malenka07

Pati8821

Czarna Orchidea

Jessica Kleks
 
Raz jeszcze gratuluję wygranym, a pozostałych zapewniam, że będą jeszcze okazje do zgarnięcia czegoś ciekawego na tym blogu, tylko bądźcie czujne ;)

niedziela, 31 marca 2013

Joko - Szminka Wet Lips - J51

Może któraś z Was pamięta moje zachwyty nad szminką Joko Wet Lips jakiś czas temu. Główną jej zaletą był dla mnie kolor, mam odcień J49, TU recenzja. Teraz dorobiłam się drugiego koloru, podobnego, ale zupełnie innego ;) Jesteście gotowe na ciąg dalszy zachwytów? ;)
  
  
Opis producenta i szczegóły:
   
Gdzie i za ile: na stoiskach Joko i np. na Inermisie, ok. 24zł
 
Moja opinia:
 Opakowanie to klasyczny sztyft, czarny ze złotymi elementami. Bardzo elegancki i po prostu ładny, o prostokątnym przekroju. Jest dość solidny, choć jest prawdopodobieństwo, że wrzucony luzem do kosmetyczki może się otworzyć, mimo zabezpieczającego kliknięcia. Minusem opakowania jest dla mnie naklejka na złączeniu obu części - z jednej strony wiemy, że szminka nie była otwierana w sklepie, ale z drugiej wygląda to dość nieestetycznie. Nie da się też tej naklejki bezinwazyjnie odkleić, a wolałabym już nie mieć jej w ogóle - wystarczy mi mała naklejeczka na spodzie sztyftu.
   
  
Jeśli chodzi o kolor, dziś piszę o odcieniu J51, czyli typowym nudziaku. Ba, chyba nawet idealnym nudziaku! Jest to dość ciepły odcień beżu, całkiem nieźle kryjący, ale nie nadający ustom trupiego wyglądu, jak niektóre "nudziaki" potrafią ;) Wydaje mi się, że pasuje idealnie do mojej karnacji, to taka szminka w sam raz na co dzień :)
Trzyma się na ustach przeciętnie, ok. 3h, znika przy jedzeniu, ale jej kolor jest tak naturalny, że nie widać za bardzo różnic w kolorze, kiedy zetrze się częściowo. Nie zbiera się w "fałdkach" ust, nie podkreśla suchych skórek, ale do efektu Wet Lips jest raczej daleko. Ani wizualnego, ani praktycznego, bo nawilżenia nie zauważyłam, choć muszę przyznać, że szminka także nie wysusza ust, więc można użyć jej zamiast balsamu - nie pomoże, ale i nie zaszkodzi ustom :)
Korci mnie teraz, żeby wypróbować jakiś ciemniejszy odcień z tej serii ;) Wam ją tymczasem polecam, bo szminki Wet Lips są naprawdę niezłe :)
   
  
Pamiętacie o konkursie Joko? ;) Brać swoje kosmetyki Joko i cykać im zdjęcia! :D
Trzy zestawy nagród czekają! ;) Linka znajdziecie w pasku bocznym na górze.

niedziela, 24 marca 2013

KONKURS - Zabierz Joko na spacer!

  Hej ho! Mamy kolejny etap blogowania za sobą - stuknęło właśnie 800 tysięcy wyświetleń, a dziś prawdopodobnie dobiję do 1500 obserwatorów, co jest dla mnie ogromnym sukcesem - baaardzo Wam dziękuję, że śledzicie bloga, czytacie moje wypociny. Szczególne ukłony oczywiście w stronę tych, którzy czasem coś również skrobną w komentarzu i dadzą znać, że faktycznie mam dla kogo pisać - dziękuję!
To również okazja, żeby ruszyć z konkursem - co Wy na to? :D
   
 
Konkurs będzie nieco inny niż dotychczasowe, ale o tym zaraz. Zacznę od tego, co Was pewnie najbardziej interesuje, czyli oczywiście nagrody ;) Otóż będą 3 zestawy nagród ufundowanych przez firmę Joko. Każda z Was ma szansę na jeden z nich. Najpierw może przyjrzyjmy się poszczególnym zestawom :)
 
    
ZESTAW NR 1:
  • Bronzer-puder spiekany Mineral Powder J06
  • Puder prasowany Natural Effect J10
  • Potrójne cienie prasowane J350
  • Satynowe cienie do powiek Night in Venice J217
  • Tusz do rzęs Pump Your Lashes Deep Blue
  • Lakier do paznokci Find Your Color J133 Fruit Desert
  • Pędzel do pudru nr 3
      
ZESTAW NR 2:
  • Mineralny podkład Supernatural J122 Beige
  • Mineralny puder prasowany J02
  • Podwójne cienie prasowane J209
  • Satynowe cienie do powiek Night in Venice J214
  • Błyszczyk Double Therapy J91
  • Lakier do paznokci Find Your Color J125 Rose Bloom
  • Pędzel do różu nr 4
      
ZESTAW NR 3:
  •  Lekki podkład Cashmere Finish J153 Golden Beige
  • Puder prasowany Natural Effect J13
  • Satynowe cienie do powiek Night in Venice J214
  • Satynowe cienie do powiek Night in Venice J215
  • Satynowe cienie do powiek Night in Venice J216
  • Szminka Wet Lips J49
  • Lakier do paznokci Find Your Color J123 Pearl Moon
  • Pędzel do cieni nr 2
   
A co trzeba zrobić, żeby je wygrać?
Cyknąć zdjęcie. Tak tak, bierzecie dowolny kosmetyk Joko, jaki macie w swojej kolekcji i robicie mu zdjęcie w ciekawym otoczeniu, może na spacerze albo ze znanym miejscem w tle, ogranicza Was tylko wyobraźnia :) Moim warunkiem jest to, żeby widać było, że kosmetyk jest Joko, fotomontaży nie uznaję.
Dwa pozostałe warunki to polubienie fanpage'a Joko na FB (klik) oraz bycie publicznym obserwatorem mojego bloga :)
Zdjęcie wysyłacie mi na maila - szczegóły zaraz, w oficjalnym regulaminie :) 

Regulamin konkursu:
 Informacje ogólne:
  1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka i właścicielka bloga "Orlica o wszystkim i o niczym".
  2. Nagroda sponsorowana jest przez firmę Joko.
  3. Konkurs trwa od dnia 24.03.2013 do dnia 06.04.2013, godz. 23:59.
  4. Wysyłając mi swoje zdjęcia automatycznie zgadzasz się na ich publikację na moim blogu.
  5. Jeśli nie masz skończonych 18 lat, musisz mieć zgodę rodzica lub opiekuna na udział w konkursie.
  6. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
  7. Biorąc udział w konkursie automatycznie akceptuje się regulamin i jego warunki.
Warunki wzięcia udziału w konkursie:
  1. Warunkiem jest publiczne obserwowanie bloga poprzez GFC...
  2. ... oraz polubienie fanpage'a Joko na Facebooku.
  3. Każdy uczestnik może wysłać tylko jedno zgłoszenie
  4. Zdjęcie powinno mieć max. 800px, nie może być fotomontażem, musi być na nim widoczne logo marki Joko (na kosmetyku), a Ty musisz być autorką (lub autorem ;)) zdjęcia.
  5. Aby wziąć udział w konkursie należy przesłać zdjęcie na maila polishpolishaholic@gmail.com, w tytule pisząc "Konkurs Joko - *Twój nick*". W treści maila powinny znaleźć się też takie informacje jak:
  • nick, pod jakim mnie obserwujesz na blogu, 
  • imię i nazwisko, pod jakimi lubisz fanpage Joko na Facebooku albo link do swojego profilu,
  • numer nagrody, którą chcesz wygrać, najlepiej podaj dwa, na wypadek, gdyby osoba przed Tobą na podium wybrała ten sam - napisz np. "Wybieram zestaw 1, a jak nie będzie to 2" ;)
  • Jeśli prowadzisz bloga, możesz również podać mi jego adres, to tak z ciekawości ;)
UWAGA, WAŻNE - jeśli po przesłaniu swojej pracy, w ciągu 24h nie dostaniecie ode mnie potwierdzenia jej otrzymania, to znaczy, że praca nie doszła. Spróbujcie z innego maila albo skontaktujcie się ze mną, a coś wymyślimy :)
 
Wyłonienie zwycięzców i wysyłka nagród:
  1. Zwycięzcy zostaną wybrani przeze mnie, ale opublikuję wszystkie zgłoszenia.
  2. Zwycięzcy zostaną wyłonieni w ciągu 72h od zakończenia konkursu oraz powiadomieni mailowo.
  3. Wysyłka nagród jest możliwa tylko na terenie Polski - jeśli mieszkasz za granicą, w przypadku wygranej paczkę mogę wysłać do Twojej rodziny w Polsce.
   
Ode mnie to tyle - teraz czekam z niecierpliwością na Wasze prace! :)
Życzę więc kreatywności i powodzenia ;)

środa, 20 marca 2013

Lakiery Joko - Gunpowder with Mint, Royal Blue, Stylish Grey, Perfect Blue

Poszalałam z kolorami na paznokciach ostatnimi czasy, odstawiłam na trochę moje bezpieczne porcelanki, nudziaki, delikatne fiolety i róże. Pobawiłam się za to z ostatnią czwóreczką z lakierów Joko, jakie aktualnie posiadam - tak padło, że wszystkie są w podobnych klimatach:
   

Mamy tu miętę, iskrzący granat, szarość i błękit - niby z jednej bajki, ale zupełnie różne od siebie...


Teraz napiszę to, co piszę zawsze przy lakierach Joko - stanowią one jedną z moich top3 marek, jako jedyna polska marka na tym piedestale. Uwielbiam je za świetne krycie, genialne pędzelki (płaskie i szerokie), duży wybór kolorów, cenę i dostępność. Można to uznać za cechy wspólne tych lakierów, ale wiadomo, że te cztery osobistości trzeba przedstawić również osobno.
Proszę tylko jak zwykle wziąć pod uwagę, że te podłużne bruzdy to cecha moich paznokci, nie lakieru ;)
Przed Państwem...


Gunpowder with Mint, nr 147. Mój zdecydowany ulubieniec z tej czwórki. Nigdy nie byłam fanką mięt, ale w tym odcieniu coś mnie urzekło. Jest w sumie bardziej zielony niż niebieski, poza tym bardzo pozytywnie wygląda na paznokciach teraz, kiedy za oknem śnieg i mróz - kojarzy się z wakacjami i latem. Jest to lakier zupełnie kremowy, bez żadnych drobinek, po prostu śliczny pastel. Kryje przy dwóch warstwach idealnie, nie robi smug ani prześwitów, zmywa się bezproblemowo. Wg mnie jest to miętka idealna :)


Royal Blue, nr 163... Z nim wiązałam duże nadzieje, bo kolor jest przepiękny, idealnie pasujący do nazwy lakieru. To głęboki granat przepełniony mnóstwem niebieskich drobinek, jeszcze pogłębiających jego odcień. Dodatkowo Was pewnie zaskoczę, jak powiem, że na zdjęciach powyżej mam tylko jedną warstwę tego cuda. Ale co w takim razie jest z nim nie tak? Ano to, że strasznie bąbelkuje, co same możecie zobaczyć powyżej. Malowałam nim na różne sposoby, ale bąbelki są zawsze, nawet przy tej jednej warstwie. Może mój egzemplarz jest jakiś felerny? Zmywa się bez problemu.


Stylish Grey o nr 168 - jest dla mnie najmniej ciekawy i nie wiem, co w nim jest stajlisz - ja tego nie widzę. To najprościej mówiąc zwykła szarość, nieco gazetowa, jeśli wiecie, co mam na myśli. Kryje przy dwóch warstwach, ale jakoś rozlewa się na skórki, mimo, że ma taką samą konsystencję jak pozostałe - magia po prostu ;) Zmywa się bez problemu i w sumie nie mam nic więcej do napisania na jego temat ;)


Perfect Blue o nr 169 - nie jest może taki perfect, ale na pewno godny uwagi :) To jaśniutki błękit, może lekko przybrudzony i minimalnie wpadający w szarość. Jest zupełnie kremowy, kryje przy dwóch warstwach, choć mogą mu się zdarzyć lekkie prześwity, jak tu u mnie na palcu wskazującym. Jest w stanie w miarę zatuszować moje bruzdy na paznokciach, dzięki czemu ich powierzchnia wygląda lepiej, jest bardziej gładka. Lakier także zmywa się zupełnie bezproblemowo, nie odbarwia płytki.

Domyślam się, że i tak będziecie mi pisać o tym, który z tych czterech lakierów podoba Wam się najbardziej, ale ja zapytałabym o coś innego - macie ulubieńca w lakierach Joko ogółem?

środa, 23 stycznia 2013

Joko - Lakiery do paznokci Colors of Luxury - trzy odcienie luksusu

Coś dziwnego stało się z moim lakierowym gustem... Kiedyś na paznokciach nosiłam wyłącznie krzykliwe kolory, wszelkie fiolety, zielenie, błękity, brokaty, holosie itd. Teraz zdecydowanie bardziej wolę stonowane jasne kolory - czyżbym dojrzała? A może zdziadziałam?
Dziś chciałabym pokazać trzy lakiery, na które jeszcze dwa lata temu nawet bym nie spojrzała, a teraz ciągle używam ;) Chodzi o kolory z kolekcji Joko - Colors of Luxury.
  
  
O tym, że lakiery Joko należą do mojej ścisłej czołówki lakierowych marek to już kilka razy pisałam. Uwielbiam je za świetne krycie i idealne szerokie pędzelki, a przy tym ciekawy wybór kolorów. Trzy dzisiejsze są akurat do siebie podobne, ale myślę, że ich recenzja może zainteresować osoby, które do pracy muszą mieć paznokcie w neutralnym kolorze. Może nie kojarzy się to od razu z luksusem, ale te lakiery na pewno się do tego nadadzą :)
  
  
Zaraz przedstawię je po kolei na paznokciach, ale znowu muszę Was z góry przeprosić za jakość niektórych zdjęć - trudno jest mi załapać się na takie światło, w którym fotki wychodziłyby idealnie... Poprawię się, obiecuję ;)
  
  
Pierwszy lakier nazywa się Nude Elegance (nr 165) i jest naprawdę idealnym nudziakiem, myślę, że nadawałby się w sam raz do manicure'u zwanego "manequin hands". Nawet nie wiem, jak inaczej określić ten kolor niż "cielisty". Nie ma on jednak różowych nutek, sam piękny bledziutki beż. Kryje przy dwóch warstwach (i tyle mam na paznokciach na zdjęciach), ale możliwe, że jedna grubsza też by Was zadowoliła. Raczej nie robi smug czy prześwitów, nie mam mu nic do zarzucenia :) To chyba mój ulubieniec z tej trójki!
  
  
Kolejny lakier to Secret Pink (nr 166), czyli bardzo subtelny róż. Jest on naprawdę delikatny i dyskretny, dodaje dłoniom kobiecości, ale nie zwraca na siebie uwagi. Wygląda to tak, jakby właściwy odcień skóry został podzielony na beż i róż - beż wylądował we wcześniejszym lakierze, a róż tutaj :) Jeśli chodzi o krycie, nie jest aż tak kolorowo - lakier ten potrzebuje przynajmniej dwóch warstw. Tutaj mam właśnie dwie, ale jak się przyjrzycie zobaczycie prześwity i smugi. Na szczęście schnie w miarę szybko.
  
  
Ostatni to Cult Beige (nr 167), który podoba mi się chyba najmniej. To nieco ciemniejszy beż, kojarzący mi się bardziej z wielbłądem czy karmelem niż właściwym beżem - wiem, że na zdjęciach to nie do końca widać. Wydaje się mieć lekkie różowe tony, więc naprawdę trudno jest mi go określić beżem. Krycie ma zbliżone do pierwszego - jedna warstwa może wystarczyć, ale ja mam dwie i wydaje mi się, że ta opcja jest "bezpieczniejsza" :)
  
Czy neutalne lakiery są elementem Waszego "dress code'u"?
Malujecie paznokcie na takie czy wolicie zostawić "nagie"? :)

środa, 19 grudnia 2012

Joko Night in Venice - Puder brązująco-rozświetlający - J264 Moretta for Brunette

Pamiętacie moje zachwyty nad matowym bronzerem Joko z marokańskiej kolekcji? Jakiś czas temu Joko wydało mu na świat młodszego brata - puder brązująco-rozświetlający. Jesteście go ciekawe? Zapraszam do lektury ;)
 
 
Opis producenta i skład:
  
Gdzie i za ile: w małych drogeriach, ok. 30zł

Moja opinia:
Na uwagę zdecydowanie zasługuje opakowanie i forma pudru. Znowu mamy tu do czynienia z pudrzyskiem, bo kosmetyk jest ogromny - ma aż 22g! Opakowanie jest solidne, z ładnym czarnym nadrukiem. Kobieta w masce wygląda ładnie, choć nieco demonicznie, ciągle mam wrażenie, że brak jej białek w oczach ;) Poza tym na samym pudrze mamy do czynienia ze ślicznym tłoczeniem, kojarzącym się z koronką. Mamy do wyboru dwie wersje pudru - dla brunetek i blondynek. Recenzuję tę pierwszą, ale obie miałam w ręce i stwierdzam, że różnica między nimi nie jest znacząca. Oba pudry są dość jasne. Nie zauważyłam, żeby pachniały, ale niewątpliwie są przyjemne w użytkowaniu.
Mój puder ma gliniasty odcień, zawiera lekkie drobinki, ale nie są one tandetne. Dodam też, że w porównaniu do super-twardego marokańskiego brata, ten jest dość miękki i już widzę, że tłoczenie zniknie znacznie szybciej niż w tamtym.
 
  
Jest na tyle miękki, że mimo jego jasnego odcienia trzeba uważać przy nakładaniu go na twarz, bo można przesadzić. W razie czego łatwo usunąć nadmiar, choćby przecierając suchą dłonią (wiem, zapewne to bardzo profesjonalne ;)). Na twarzy daje naprawdę ładny i naturalny efekt. Rozświetlenia tu za bardzo nie widzę, powiedziałabym raczej, że to po prostu bronzer z drobinkami. Właśnie, drobinki... Widać je na twarzy, co mnie średnio odpowiada, wolę jednak maty. W ciągu dnia bronzer dość szybko znika - po 4-5 godzinach nie ma po nim śladu, za to czasem potrafią zostać drobinki migrujące pojedynczo po twarzy. Na szczęście są na tyle drobne, że nie rzuca się to w oczy.
Podsumowując, bronzer jest dość przeciętny. Poprawny, ale jeśli wahacie się nad wyborem "Wenecja czy Marrakesz", wybór jest oczywisty wg mnie - śmiało lećcie po Marrakesz! ;)
Na koniec jeszcze swatche na twarzy:
  
   światło dzienne                      ///                       światło sztuczne                    ///                 światło sztuczne, zbliżenie
   
Macie któryś ze słynnych bronzerów Joko? Jak się u Was sprawuje? :)

środa, 21 listopada 2012

Joko - Szminka Double Therapy - 118

Jakiś czas temu Joko wypuściło na rynek nowe szminki, serię Double Therapy. Bardzo mnie zaintrygowały, zwłaszcza, że moje ustomaniactwo rośnie w siłę z każdym dniem... Oczywiście musiałam dorwać jedną z nich :D Wybrałam kolor, który wydawał mi się najciemniejszy, czyli 118. Zobaczcie same, co z tego wyszło :)
  
  
Opis producenta:
Pomadka DoubleTherapy łączy w sobie działanie dobroczynnych składników: masła shea oraz kompleksu witamin A, E i F. Zawiera formułę powergrow®, która delikatnie powiększa usta oraz filtry przeciwsłoneczne. 
  
Gdzie i za ile: na stoiskach Joko, w małych drogeriach, sklep.miraculum.pl itd, ok. 20zł
  
  
 Moja opinia:
Opakowanie szminki jest ciekawe - ma przekrój trójkąta o zaokrąglonych kantach, jest solidne i eleganckie, bardzo na plus, jak zresztą w przypadku większości produktów Joko. Nie lubię tylko naklejek na opakowaniach - dałoby się tego uniknąć, pakując je np. w kartoniki czy foliując, ale to już takie czepianie się z mojej strony ;)
Jak widzicie, na żywo szminka nie okazała się taka znów ciemna - i jak tu wierzyć zdjęciom na stronach firm? ;) Niemniej, strasznie mi się spodobał jej kolor, wyszedł dość nietypowo. To czerwień wchodząca nieco w brąz, taka nieco ceglasta, z drobinkami. Nie są to mocne, nachalne drobinki, raczej taki delikatny pyłek, który dodaje jakby wymiaru kolorowi i ustom w nim. Drobinki są złote, więc świetnie pasują do ciepłych typów urody - ja, będąc typową jesienią, bardzo dobrze się z tym czuję :) 
Rozprowadza się na ustach gładko, nie jest tępa ani zbyt twarda, taka w sam raz ;) Nadaje ustom lekkiego połysku - nie jest to efekt błyszczyku, ale zobaczcie same na zdjęciach poniżej. Wypełnienia ust ani mrowienia nie zaobserwowałam, podobnie z wpływem na nawilżenie - ani nie wysusza, ani nie pielęgnuje. Jeśli chodzi o trwałość, określiłabym ją jako przeciętną - trzyma się na ustach 3-4 godziny, nieco znika przy jedzeniu czy piciu, czyli normalnie :) Na szczęście nie ma też mowy o migrujących drobinkach ;)
Podsumowując, powiedziałabym, że to całkiem niezła pomadka - są lepsze, ale naprawdę podoba mi się jej kolor :) Uplasowała się w moim szminkowym top3 :)
  
  
Testowałyście już szminki z tej serii? A może jakieś inne od Joko? Lubicie je tak jak ja? :)

wtorek, 13 listopada 2012

Isana - Krem do ciała z masłem Shea i Kakao + Wyniki konkursu z Joko!

Wieczory są już chłodne, więc nic nie poprawia nastroju tak jak ciepła kąpiel z ładnie pachnącym żelem, a później wklepanie w ciałko czegoś równie przyjemnego ;) I dzisiaj napiszę co nieco o tym drugim etapie wieczornych przyjemności (trzeci na tym blogu w ogóle pominę, mam nadzieję, że nie macie mi za złe :P). Zapraszam więc do przeczytania moich wypocin na temat popularnego ostatnio kremu do ciała Isany :)
  
  
Opis producenta i skład:
  
   
Gdzie i za ile: Rossmann, 8-10zł / 500ml
  
Moja opinia:
Opakowanie kremu to wielki plastikowy słoik. Nie wygląda zbyt drogo czy elegancko, ale nie jest też brzydki - ot, taki przeciętniaczek w brązowo-białej kolorystyce. Jest jednak przy tym praktyczny, jak to słoik - wystarczy odkręcić, bez męczenia się z wytrząsaniem balsamu, bez wyślizgującej się z dłoni tuby, bez problemów z otwarciem. Poza tym pozwala to na wykończenie kremu do samego końca, bardzo ekonomiczne rozwiązanie ;)
Głównym punktem programu jest oczywiście zawartość ;) Po odkręceniu słoika ukazuje nam się grube "pazłotko", a pod nim... Mmmniam! Budyń czekoladowy! Choć nie radziłabym go jeść ;) Krem ma jaśniuteńko brązową barwę, konsystencję lekko budyniowatą i niesamowicie apetyczny zapach - mnie kojarzy się on właśnie z czekoladowym budyniem! :D Jako ciekawostkę powiem, że spasiony chomik mojej siostry jest gotowy mnie pożreć, gdy czuje na mnie ten zapach :P
   
  
Konsystencja kremu wydaje się lekka, łatwo się rozprowadza, na skórze zostają jednak białe smugi, które nie wchłaniają się tak od razu. Trwa to ze dwie-trzy minutki, a my w tym czasie możemy na przykład umyć zęby ;) Jeśli nam się spieszy - nie szkodzi, możemy się ubrać zanim krem wchłonie się całkowicie, bo nie zostawia białych śladów na ubraniach. Po chwili od posmarowania skóra jest bardzo nawilżona i BARDZO pachnąca. Zapach ulatnia się powoli, ale nawilżenie pozostaje - jestem pod wrażeniem tego efektu, bo to jeden z lepszych nawilżaczy, jakie miałam przyjemność stosować (nie mam przesuszonej skóry).
Uważam, że ten krem jest idealny na zimę - możemy się takim budyniem wymaziać, wskoczyć pod kołdrę i cieszyć się słodkim wieczorem ;) Zdecydowanie polecam, bo to świetny kosmetyk za naprawdę niską cenę :) Cudeńko!
  
  
Macie to albo inne smarowidła, które poprawiają Wam humor, gdy za oknem mróz? :)
  
-------------------------------------------------------------

Czas jeszcze na wyniki konkursu z Joko! 
Ostatecznie z przyczyn losowych zwycięzców wybierałam sama. Zwycięzców? Ano, zwycięzców, ponieważ okazało się, że mamy dodatkową nagrodę do wydania! Przyznam, że ułatwiło mi to sprawę, bo początkowo wybrałam 6 odpowiedzi, nie mogłam spośród nich wybrać jednej. Dwie za to udało się wyłonić :)
Oto one:
  
KrOOpko, Ewalucjo, jeszcze dziś się do Was odezwę :) Gratuluję wygranych, Wasze odpowiedzi rozwaliły mnie na łopatki :D Mam nadzieję, że mogę liczyć na jakieś zdjęcia w Waszych przebraniach? :P
  
Przy okazji ostrzegam - bądźcie czujne, bo lada dzień wystartuje nowy konkurs ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...