Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do kąpieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do kąpieli. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Bodhi - Olejek do kąpieli Grejpfrut i Mięta

Zdecydowana większość moich kosmetyków to produkty tanie, może niekoniecznie z tak zwanych dolnych półek, ale na pewno tanie. Czasami jednak nawet ja, jako osoba oszczędzająca na kosmetykach, lubię się popławić w odrobinie luksusu i użyć czegoś drogiego ;) Jakiś czas temu zaproponowano mi wypróbowanie tajskich kosmetyków marki Bodhi, wybrałam sól i olejek do kąpieli, ale prawdę mówiąc - opadła mi szczęka, gdy dowiedziałam się ich cen, bo nigdy nie byłabym w stanie wydać tyle na kosmetyki tego rodzaju. Nie zmienia to jednak faktu, że zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Dziś napiszę Wam o olejku do kąpieli, zapraszam do recenzji :)
  

piątek, 18 kwietnia 2014

Bielenda - Olejki do kąpieli Harmony i Vitality

To, że uwielbiam wszelkie umilacze kąpieli, wiecie na pewno od dawna. Na półce przy mojej wannie zwykle stoi wybór kilku albo i kilkunastu produktów tego typu - ze dwa żele pod prysznic, kilka płynów do kąpieli, kilka soli, jakieś olejki... I jak na prawdziwą maniaczkę przystało - nigdy nie mam dość, jeśli chodzi o dalsze mnożenie tej kategorii. Ostatnio zaczaiłam się na olejki kąpielowe Bielendy, jest ich kilka wariantów, więc oczywiście nie mogłam zdecydować się na jeden... Ostatecznie wybrałam dwa - Harmony i Vitality. 
 
     
Opis producenta (Harmony):
  
Opis producenta (Vitality):
   
Gdzie i za ile: w większości drogerii i hipermarketów, online np. na days.pl, ok. 9zł / 300ml
    
Skład (Harmony):
  
Skład (Vitality):
   
Moja opinia:
Pierwszym, co oczywiście rzuca się w oczy, są ładne opakowania. Butelki z brązowego, choć przejrzystego plastiku z zielonymi zakrętkami i ładnym designem - warianty zapachowe różnią się kolorami, Harmony ma pomarańczowe motywy, a Vitality zielone. Na etykietach są również zdjęcia roślin, które budują zapach danego olejku - w przypadku Harmony jest to mandarynka i werbena, a przy Vitality - zielona herbata i trawa cytrynowa. Butelki mają zakrętki, ale otwierają się wygodnym zatrzaskiem.
Zapach olejków to ich główna karta przetargowa i właściwie najważniejsza cecha. Tutaj oba się spisały. Harmony pachnie pięknie, cytrusowo - kiedyś miałam olejek do kąpieli z jakiejś starej linii Bielendy, miał pachnieć czerwoną pomarańczą, a zapach był bardzo zbliżony. Werbenę jednak też czuć :) Vitality to właściwie zupełnie inny rodzaj zapachu, bardzo orzeźwiający, idealny na gorące dni - na razie używam go nieco mniej. Dokładnie czuć w nim zieloną herbatę i trawę cytrynową, świetne połączenie :)
Konsystencja olejków jest dość rzadka, są one bezbarwne. 
 

W tego typu produktach podoba mi się to, że możemy stopniować wrażenia węchowe, zależnie od ilości dodanej do kąpieli. Ja stosuję zwykle taką ilość, że z butelki ubywa ok. 1cm płynu - nie wiem, jak to inaczej opisać ;) Daje to taki efekt, że woda staje się jakby nieco bardziej miękka, tworzy się leciutka piana (choć nie o to tu chodzi), a kąpiel staje się jedną wielką aromaterapią. Zapach jest intensywny, ale nie drażniący, utrzymuje się dość długo, w zupełności wystarcza, by 15-minutowa kąpiel stała się znacznie przyjemniejsza. Myślę, że nazwy zapachów też są dobrze dobrane - Harmony pomaga się zrelaksować, a Vitality wręcz przeciwnie :)
Podsumowując, jestem z tych produktów bardzo zadowolona. Nie wiem, czy kiedyś kupię je ponownie, bo lubię testować nowinki w tej kategorii, ale myślę, że prędzej czy później trafią do mnie jeszcze inne wersje od Bielendy. Ze swojej strony jak najbardziej polecam :)
  
  
Jakiego rodzaju umilacze kąpieli stosujecie najchętniej? A może coś poza kosmetykami - muzykę albo świece? ;)

środa, 23 października 2013

Yves Rocher - Żel pod prysznic i do kąpieli Owoce Leśne Smoothie

Wygląda na to, że nadrabiam zaległości w "letnich" recenzjach, chyba wychodzę na prostą ;)
Na dziś mam dla Was kilka zdań na temat żelu, który właśnie powoli sięga dna na mojej wannie - czyli o produkcie Yves Rocher, który służy zarówno jako żel pod prysznic, jak i płyn do kąpieli. Czy się sprawdza w obu formach? Poczytajcie :)
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: Yves-Rocher.pl, 15,90zł / 400ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Jak zwykle - zaczynam od opakowania. Jest to butelka z grubego bezbarwnego plastiku, ładna, pękata, z ładną etykietą. Niestety jest średnio praktyczna, bo jej zamknięcie to zwyczajna zakrętka, pod którą kryje się dość szeroki gwint. Jasne, może dokupić pompkę do butelek z tej serii, ale nie bardzo rozumiem, czemu musi to być osobny wydatek? Właściwie to i bez pompki nie byłoby problemu, wystarczyłoby zamiast niej jakieś zwężenie wylotu... W dodatku moja butelka w czasie transportu uległa uszkodzeniu - pękła właśnie zakrętka na samej górze, w wyniku czego owocami leśnymi upaćkane było wszystko inne w paczce, a teraz butelka musi zawsze stać pionowo (zdarzało się, że kot spacerujący po wannie ją przewrócił i trochę żelu się zmarnowało...).
Jeżeli chodzi o sam żel, ma on bladoróżowy kolor, jest dość gęsty, całkiem wydajny. Ważną cechą jest jego zapach - określiłabym go jako specyficzny. Mnie osobiście się podoba, ale np. mój Ukochany twierdzi, że to zapach syropu na gorączkę dla dzieci - i ma rację, zapach jest bardzo zbliżony i rozumiem, że niektórym może się źle kojarzyć ;)
  
  
Produkt ten ma pełnić rolę żelu pod prysznic i płynu do kąpieli. Przyznaję, że nie przepadam za takimi uniwersalnymi kosmetykami, choć zwykle i tak żel pod prysznic leję do wanny jako płyn ;) W tym przypadku używam w obu formach jednocześnie. Jako żel sprawdza się średnio - nie pieni się jakoś szczególnie na myjce, słodki syropowy zapach sprawia, że nie czuję się dokładnie umyta, a wręcz klejąca ;) Z kolei znacznie bardziej podoba mi się jako płyn do kąpieli - robi dużą i gęstą pianę, która utrzymuje się zaskakująco długo (chyba, że dodamy jeszcze jakiegoś specyfiku, np. spłuczemy szampon z włosów). Jest dość wydajny, ale ja zawsze leję go więcej niż trzeba z kilku powodów - po pierwsze większa piana, po drugie, szybciej zdenkuję dużą pojemność, zanim mi się znudzi ;)
Czy polecam? Tak, ale najpierw lepiej zapoznać się z zapachem, bo niektórych naprawdę może odrzucać ten "panadolek". Jeśli zapach Wam niestraszny, myślę, że warto spróbować - drogi nie jest, poza tym to limitka ;)
  
  
Używałyście jakichś kosmetyków z tej serii limitowanej Yves Rocher? Jakie były Wasze wrażenia? :)

środa, 27 marca 2013

Luksja - Płyn do kąpieli Blueberry Muffin

Kooocham długie, gorące i pachnące kąpiele, zwłaszcza zimą. Logicznym jest więc, że zawsze mam spory wybór kosmetyków do kąpieli. Ostatnio moje serce zostało po raz kolejny podbite, kiedy Luksja stworzyła cztery słodkie płyny do kąpieli - jagodowego muffina, cytrynową tartę, karmelowe wafle i wiśniowe ciasto. Właściwie wszystkie zapachy (poza wiśnią, której z zasady nie lubię ;)) bardzo mi się podobały, ale zdecydowanie wygrywał jagodowy muffin, więc to on wylądował w moim rossmannowskim koszyku. To była miłość od pierwszego wejrzenia ;)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: np. Rossmann, 9zł / 1000ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Płyn dostajemy w dużej litrowej butli w dość charakterystycznym dla Luksji kształcie - ogólnie mówiąc, prezentuje się ona świetnie, ma ładną grafikę z muffinem, fioletowy kolor (a jakże!) i złotą zakrętkę. Jest nieco ciężka, ale praktyczna, bo wylot butli jest odpowiedniego rozmiaru, łatwo dozować ilość płynu, który wlewamy do wanny. 
Płyn również ma fioletowy kolor w dość neonowym odcieniu, jest średnio gęsty i co najważniejsze - obłędnie pachnie! Nawet bez opisu i obrazków wiedziałabym, że mamy tu jagody i biszkopt, świetne połączenie, baaardzo smakowite, a jednocześnie w jakiś sposób świeże :)
  
  
Płyn jest dosyć wydajny, bo nawet mała ilość tworzy sporą pianę. Przy normalnej dawce piany i zapachu jest duuużo, ale niestety obie te rzeczy są średnio trwałe, bo zanikają po ok. 15 minutach. Wystarczy to jednak na szybką relaksującą kąpiel z odrobiną odmaczania się ;) Nie zauważyłam, żeby płyn robił coś poza pianą - nie wpływa na stan skóry, nie zmiękcza znacząco wody, nie barwi.
W sumie nie mam o nim nic więcej do napisania - jest to bardzo przyjemny i tani produkt, który umili nam kąpiel, ale nie zrobi nic więcej. Dla mnie zdecydowanie warty zakupu :)
  
  
Używałyście któregoś z nowych płynów Luksji? :)

czwartek, 27 grudnia 2012

BeBeauty - Rozgrzewająca sól do kąpieli Owoce Cytrusowe

Pamiętacie, jak jakiś czas temu poszukiwałam limitowanej soli do kąpieli z Biedronki? Zdobyły ją dla mnie dwie kochane blogerki - Nie-codzienna i un-usual (a jak ładnie nickami do siebie pasują! :D). Mam więc teraz dwa słoje - a właściwie jeden i trochę ;) Myślę, że nacieszyłam się nią już na tyle, żeby podzielić się z Wami recenzją :)
  
  
Opis producenta i skład:
  
   
Gdzie i za ile: w Biedronkach, ok. 4zł / 500g
  
Moja opinia:
Sól ta jest edycją limitowaną na zimę, ale jak widzicie - mieści się w dokładnie takich słojach jak regularne wersje - plastikowych, bezbarwnych, z metalową (albo metalopodobną) zakrętką. Są wygodne i praktyczne, a do tego ładne - świetnie wyglądają te butelko-słoje na półce łazienkowej, ta w dodatku ma na etykiecie bardzo apetyczne cytrusy, więc nie ma co się dziwić, że od razu poczułam się skuszona ;)
Sól składa się z kryształków o średniej wielkości, w kolorze pomarańczowym. Pachnie pięknie - cytrusowo, ale czuć też korzenne rozgrzewające nuty. Zapach jest niewątpliwie głównym atutem tej soli :)
  
  
Po wsypaniu do wody najpierw zabarwia wodę na żółto-pomarańczowy kolor, a potem tworzy delikatną pianę. Widać dokładnie, jak uwalnia się barwnik z kryształków, które niestety dość wolno się rozpuszczają, a nie przepadam za "kamyczkami" wbijającymi mi się w tyłek w wannie ;) Da się to ominąć, wsypując sól siedząc już w wannie ;) Zapach jest dość intensywny, ale nie drażniący, warto dobrać żel pod prysznic o podobnym zapachu, bo ten jest dość specyficzny i mogą się kłócić - a może to tylko ja mam jakieś spaczenia pod tym względem ;) Po kąpieli okazuje się, że skóra jest lekko nawilżona, ale balsam i tak się przyda. 
Jeśli jeszcze gdzieś znajdziecie te sole, kupujcie je śmiało - o ile stałe wersje mnie do siebie nie zachęcają, tak ta jest świetna :)
  
  
Używałyście którejś z soli BeBeauty?
A może innych biedronkowych kosmetyków? Macie swoje hity? :)

niedziela, 23 grudnia 2012

Bielenda - Dwufazowy olejek do kąpieli Ameryka

Zimowe wieczory lubię uprzyjemniać sobie gorącymi, pachnącymi i odprężającymi kąpielami. Do tego trzeba oczywiście odpowiednich kosmetyków, więc ciągle z radością testuję coraz to nowe płyny, olejki, sole do kąpieli. Dziś chciałabym Wam napisać o dwufazowym olejku od Bielendy. Zainteresowane? :)
  
  
Opis producenta:
Dwufazowy olejek do kąpieli i pod prysznic wykorzystuje niezwykłe właściwości roślin rytualnych Amazonii – zapewnia wyjątkową kąpiel w delikatnej śmietankowej pianie. Zawiera BIO OLEJEK PISTACJOWY – NATURALNE ŹRÓDŁO MŁODEJ SKÓRY.
O piękno Twojej skóry zadbają JAGODA ACAI oraz AWOKADO – intensywnie wzmacniające i regenerujące skórę, wspierające ją w walce z procesami starzenia, oczyszczające organizm. Dzięki bogactwu witamin i minerałów te amazońskie owoce poprawią jędrność i sprężystość ciała, a Tobie przywrócą witalność. Twoja skóra odzyska niezwykłą miękkość i właściwe nawilżenie; a ciało odpręży się po stresie i napięciu całego dnia. Świeży, egzotyczny i energetyzujący aromat olejku poprawia samopoczucie, pobudza i dodaje energii.
   
Gdzie i za ile: wszędzie, np. na DolinaKremowa.pl, 12zł / 400g
  
Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Paraffinum Liquidum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cocamidopropyl Betaine, Pistacia Vera Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Maltodextrin, Citric Acid, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, CI 42090, CI 19140.
  
   
Moja opinia:
Olejek dostajemy w twardej plastikowej butelce, ozdobionej ładną naklejką z opisami i motywem mapy Ameryki Południowej. Już samo opakowanie bardzo mi się podoba, zwłaszcza, że lubię dwufazowe kosmetyki - tutaj mamy dwie warstwy olejku, jedną jadowicie zieloną na dole i drugą pistacjową na górze. Pistacjowa warstwa jest znacznie mniejsza, ale po wymieszaniu ich obu to ona nadaje kolor olejkowi :)
Właściwie, czy olejek jest olejkiem? Nie bardzo. Tzn. po części oczywiście musi być, żeby być dwufazowym, ale płyn nie jest ani trochę tłusty, co dla mnie jest plusem ;) Jeśli chodzi o zapach - jest prześliczny. Prawdę mówiąc, nie jestem w stanie go nawet opisać, ale autentycznie kojarzy się z południowoamerykańską dżunglą, jest świeży i baaardzo intrygujący!
  
  
Po wlaniu olejku do kąpieli woda robi się nieco mleczna, zapach roznosi się po całej łazience, jest intensywny, ale nie za bardzo. Tworzy się również piana - lekka, ale trwała. Woda staje się bardzo miękka w dotyku, jeśli wiecie, co mam na myśli, nie można się powstrzymać od polewania nią tych nieszczęsnych części ciała, które nie mieszczą się pod wodą ;) Jedyny minus to to, że po wyjściu z wanny skóra nie jest w ogóle nawilżona (przesuszona też nie ;)), więc balsam tak czy siak jest konieczny. Wydajność też jest cechą neutralną - butla wystarczy mi pewnie na ok. 10 kąpieli, to średni wynik.
Taka kąpiel to prawdziwa przyjemność, teraz strasznie korci mnie, żeby wypróbować inne wersje olejków z tej serii... Może kiedyś :) Na razie jednak polecam Wam ten olejek, myślę, że przypadnie do gustu wszystkim :)
  
   
Używałyście jakichś produktów z tej nowej serii Bielendy? Możecie coś polecić albo odradzić?

środa, 5 grudnia 2012

Mariza - Rewitalizujący płyn do kąpieli Jaśmin

 Przede wszystkim, wybaczcie wczorajszy brak notki, miałam kompletnie zwariowany dzień, wizytę u dentysty i odreagowywanie całego stresu "sprzed dentysty" ;) Mam nadzieję, że ktoś choć zauważył brak posta :P
Jaśmin jest jednym z zapachów, do których coraz bardziej się przekonuję, kojarzy mi się wyjątkowo pozytywnie. Dlatego z wielką nadzieją podchodziłam do testów płynu do kąpieli z Marizy, o tym właśnie zapachu :) Czy nadzieje moje spełnił? Częściowo. Poczytajcie :)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: u konsultantki Mariza (np. TU [klik]), 13,80zł / 500ml
  
Moja opinia:
Mój płyn do kąpieli mieści się w świątecznej wersji opakowania, nawiązującej kształtem do bombki, co nawet mi się podoba :) Butelka jest wygodna, odkręcana, szkoda tylko, że nie ma na niej żadnych informacji o produkcie, poza nazwą i składem. Na butelce może nie wyglądałoby najestetyczniej, ale może jakaś dołączona ulotka przymocowana do zakrętki?
Sam płyn na błękitny kolor i jest dość rzadki. Jego zapach jest... hmmm... specyficzny. Ja w nim szczerze mówiąc jaśminu nie czuję, ale moja mama rozpoznała go od razu, nie wiedząc, co wącha. Niemniej - pachnie bardzo ładnie :) 
  
  
Po wlaniu do wanny szybko tworzy się piana i rozprzestrzenia się ładny zapach. Pierwsze wrażenie baaardzo pozytywne, niestety ani piana ani zapach nie utrzymują się zbyt długo - po ok. 10 minutach nie ma po nich śladu. Nie jest to najgorszy wynik, ale powiedziałabym, że bez szału. Ogólnie mówiąc, ten płyn nada się świetnie do uprzyjemnienia krótkich kąpieli, ale nie bardzo do długiego byczenia się w wannie ;) 
Nie zauważyłam, żeby wpływał na skórę - ani pozytywnie, ani negatywnie :)
Czy polecam? Nie wiem. Sama go pewnie nie kupię więcej, bo lubię eksperymentować w kąpieli, ale myślę, że wśród Was mogłyby się znaleźć jego przyszłe fanki, zwłaszcza, jeśli lubicie delikatne kwiatowe zapachy :)
  
   
A co Wam towarzyszy ostatnio w kąpieli? :) Odkryłyście jakieś ciekawe płyny, sole, olejki? :)

piątek, 19 października 2012

Joanna Z Apteczki Babuni - Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu ziołowym

Jakiś czas temu pisałam Wam o bzowej siostrze tej kąpieli. Ta recenzja nie będzie się znacznie różnić od tamtej. Ba, z braku czasu pozwoliłam sobie nawet niektóre fragmenty żywcem skopiować ;) Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten podły wybieg, a jeśli tak - zapraszam do czytania :)
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: wszędzie - Natura, SuperPharm, Inermis.pl... - ok. 8-10zł / 700ml
  
Moja opinia:
Mam słabość do babciowatych designów typu wintydż, dlatego uwielbiam serię Z Apteczki Babuni czy też kosmetyki Green Pharmacy ;) Butla tej kąpieli jest spora, brązowa, ale przejrzysta, bez problemu widać, ile płynu zostało. Jest zakręcana - nakrętka może służyć także jako dozownik, wg producenta na jedną kąpiel powinno się wlać 2-4 nakrętki płynu. Zapach jest w moim odczuciu średnio naturalny. Owszem, pachnie ziołowo i świeżo, ale jednak nie jestem w stanie wyniuchać żadnych konkretnych zapachów, a szkoda. Ogólnie mówiąc, zapach uznaję na plus, ale nie jest to główna zaleta tego płynu.
  
   
Ja w ramach oszczędzania tego cuda wlewam zwykle odrobinę - jedną, góra dwie zakrętki, a efekt i tak jest cudny - wielka i bardzo trwała piana, piękny zapach, pełen relaks :) Naprawdę ta kąpiel stała się moim must-have - choć bardziej podoba mi się bzowa wersja :) Jak pewnie zauważyłyście, nie jest to zwykły płyn do kąpieli, a cudo o wdzięcznej nazwie "kąpiel solankowa jodowo-bromowa". Ma ona zbawienne właściwości dla skóry, także odczuwalne w moim przypadku - z wanny wychodzę z niesamowicie odżywioną, miękką skórą, ale mam wrażenie, że efekt ten jest mniej wyczuwalny niż w przypadku kąpieli bzowej. 
 Kąpiele solankowe Joanny w ogóle jak najbardziej polecam, ale sama na wersję ziołową się raczej więcej nie zdecyduję. Kusi mnie, żeby wypróbować leśną i różaną, ale wiem, że bzowej nie pobiją ;)
  
  
A Wy skusiłyście się na którąś z babcinych kąpieli Joanny? :)

poniedziałek, 15 października 2012

Wellness & Beauty - Olejek do kąpieli Trawa Cytrynowa i Bambus

W ramach uprzyjemniania sobie kąpieli używałam ostatnio olejku, który zapachem pasuje bardziej na lato, ale jednak się przyjął. Mowa tu o olejku Wellness & Beauty o zapachu trawy cytrynowej i bambusa. To jeden z licznych kosmetyków rossmannowskich w moich zbiorach, ale jeden z nielicznych... "nieulubieńców".
  
  
Opis producenta i skład:
   
Gdzie i za ile: w Rossmannie, ok. 9zł / 150ml
  
Moja opinia:
Olejek kupujemy w kartoniku - lubię, kiedy kosmetyki są tak pakowane :) W kartoniku tym znajdujemy plastikową bezbarwną butelkę z olejkiem. Jest ona zakręcana, a jej wylot jest zwężony, dzięki czemu trudno o to, żeby olejek wylał się w zbyt dużej ilości. Wolałabym zamknięcie na zatrzask, ale to rozwiązanie też nie jest wcale złe. Design opakowania jest całkiem ładny, ale dla mnie będzie ładne wszystko, co wiąże się z cytrusami ;)
Olejek ma żółto-pomarańczową barwę, jest dość gęsty i w sumie dość mało oleisty. Pachnie obłędnie, to trzeba przyznać - bardzo świeżo, cytrusowo, choć nie powiedziałabym, że jest to naturalny zapach. Na pewno jednak należy do przyjemnych. I chyba niestety na tym zalety się kończą...
   
  
Wg producenta do wanny należy wlać jedną albo dwie zakrętki olejku. To dość mało, ale starałam się nie wlewać więcej. Woda "zaprawiona" tym olejkiem nieco się spieniła, powstała taka drobna, delikatna piana, a zapach unosił się w całej łazience - piękny i intensywny. Sęk w tym, że żadnych innych efektów nie zauważyłam. Nie zmiękczyło wody, nie sprawiło, że skóra po kąpieli była bardziej nawilżona, piana też mnie nie usatysfakcjonowała. Szkoda, bo kosmetyk ten mógłby być naprawdę świetny...
Czy polecam? Jeśli chcecie tylko aromatycznej kąpieli - tak. Jeśli oczekujecie czegokolwiek więcej - nie. 
   
  
Przestawiłyście się już na "zimowe zapachy" kosmetyków czy może nie robi Wam różnicy jaki zapach dla jakiej pory roku? ;)

poniedziałek, 24 września 2012

Bielenda EcoCare - Algi do mycia ciała

Dawno dawno temu wygrałam na Papilocie zestaw kosmetyków Bielendy. Wśród nich było opakowanie o tajemniczej i jakże intrygującej nazwie... algi do mycia ciała. Strasznie byłam tych alg ciekawa, ale chciałam je zostawić na "specjalną okazję". Specjalna okazja się znalazła - wygrzebałam je z półki i zobaczyłam, że zbliża się termin ważności - oto okazja ;) Cóż, przyznaję, że po takiej nazwie spodziewałam się cudów i dziwów. Trochę się zawiodłam...
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: ok. 22zł / 80g (200ml), ale gdzie - nie mam pojęcia
  
Skład:
   
Moja opinia:
Sama nie wiedziałam, czego się spodziewać po tych algach - dlatego zżerała mnie ciekawość co do nich... Moja Mama się śmiała, że po zetknięciu z wodą zmienią się w plątaninę wodorostów i czegoś takiego się spodziewałam, choć oczywiście nie w takiej skali - tzn. myślałam, że napęcznieją i zmiękną, a nic takiego się nie stało. No, ale może po kolei...?
Opakowanie alg to plastikowy dwuwarstwowy słoiczek, częściowo przezroczysty, z zieloną nakrętką. Bez tekturowej nakładki, na której znajdują się wszystkie informacje, nie wygląda wcale imponująco. Po odkręceniu mamy zabezpieczające sreberko - tak sztywne i grube, że można się nim pociąć - dlatego ja zdarłam je całe od razu. Pod spodem kryją się algi pod postacią drobnych granulek, raczej suchych, ale zbrylonych. Pomiędzy nimi znalazłam miarkę. Granulki są zielone z czarnymi ziarenkami czegoś ;) Pachną specyficznie, takim morskim błotkiem. O dziwo, choć lubię takie zapachy, ten średnio przypadł mi do gustu. 
  
  
Po zwilżeniu na skórze nie stało się nic - grudki alg stały się mokrymi grudkami alg, wcale nie zmieniły swojej konsystencji ani twardości, nic. Puściły tylko nieco zielonego barwnika - nie łudzę się nawet, że naturalnego, zwłaszcza, że barwniki mamy jak byk w składzie. Nałożyłam tę breję na skórę i próbowałam rozsmarować - szło jak krew z nosa. Tępo, drapiąco, nieprzyjemnie. Wtedy uznałam, że potraktuję to nie jako coś do mycia ciała, jak wskazuje producent, a jako peeling - i tu sprawdził się znacznie lepiej. Wzięłam nieco mniejszą ilość i rozmasowywałam po skórze - dawno nie używałam tak dobrego zdzieraka. Sprawił, że skóra była gładka i idealnie wręcz złuszczona. Muszę jednak przyznać, że wcale się umyta nie czułam, więc żel pod prysznic i tak był koniecznością. 
Podsumowując, jeśli potraktujemy to cudo jako peeling - będzie super. Ale nie próbujcie się tym myć ;) Nie wiem właściwie, czy zachęcać Was do zakupu, bo nigdy nie widziałam tych alg w sklepach. Wiem, że można je kupić w necie, ale nawet na stronie Bielendy nie ma już informacji o tej serii. Czyżby ją wycofali?
  
  
Używałyście tego typu dziwactw? Może macie na nie jakieś patenty?

sobota, 15 września 2012

Wellness & Beauty - Sól do kąpieli Mak i Kwiat pomarańczy

Ostatnio wieczorami jestem tak wyczerpana, że czasem zdarza mi się zasnąć w ubraniu - wtedy budzę się w środku nocy, serwuję sobie szybkie mycie i z powrotem do wyra. Czasem jednak mam ochotę na dłuższą relaksującą kąpiel. Relaksującą kąpielą jest dla mnie każda kąpiel o pięknym zapachu, kolorze, pianie czy też innym ciekawym efekcie. Dlatego więc uwielbiam jednorazowe produkty do kąpieli, jak np. saszetki soli, jak ta z Wellness & Beauty o której dziś będę pisać.
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Rossmannie, ok. 3zł za saszetkę
  
Skład:
   
Moja opinia:
Zaznaczam już na wstępie, że saszetka jest jednorazowa, co oznacza, że produktu tego użyłam raz i na tej podstawie piszę całą dzisiejszą recenzję :)
Sól mieści się w dość sztywnej saszetce, jest jej w niej sporo, bo 80g, co spokojnie wystarczy na zapewnienie miłej kąpieli w wannie pełnej wody. Brakuje mi w tym opakowaniu jakiegoś ułatwienia otwierania - perforacji czy nacięcia na zgrzewie. Musiałam pomagać sobie nożyczkami, inaczej otworzyć nie dało rady. Po wydobyciu z saszetku okazuje się, że sól jest drobna i pomarańczowa. Nie pachnie zbyt intensywnie "na sucho". Za to po wsypaniu do wanny, pod bieżącą wodę, zaczyna czarować. Woda zmienia kolor na intensywnie grejpfrutowy, wydobywa się dość mocny, ale nienachalny zapach - ładny, ale kojarzący się nieco z... proszkiem do prania ;) Przy okazji wytwarza się nawet lekka piana, czego się nie spodziewałam, więc za to wielki plus :) Wszystkie te efekty utrzymały się bez zarzutów przez ok. półgodzinną kąpiel. Bardzo żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia wanny z kolorową, spienioną wodą, ale najpierw zaaplikowałam do wanny siebie, a później dopiero sól :P
Po wyjściu z wody, skóra wydawała się jakby nieco tłusta, w taki pozytywny sposób. Mimo to, wolałam jak zwykle użyć na noc balsamu do ciała, nawilżenia nigdy za wiele ;)
Myślę, że w przyszłości zaopatrzę się także w inne wersje zapachowe tej soli - są w ofercie takie zapachy, które powinny przypasować mi bardziej niż ten :) Jeśli szukacie jakiegoś uprzyjemniacza kąpieli, sól Wellness & Beauty jak najbardziej się do tego nadaje :)
   
  
A czego Wy dodajecie do kąpieli? Lubicie kombinować z efektami w wannie czy wolicie szybki prysznic z ulubionym żelem? :)

wtorek, 11 września 2012

Joanna Z apteczki Babuni - Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu bzu

No to wracamy do recenzji ;) Ten produkt stoi na mojej półce już od dość dawna. Dlaczego? Bo strrrasznie go oszczędzam ;) Wiem, że to dziwne, bo nie jest to trudno dostępny czy strasznie drogi kosmetyk, ale zawsze szkoda mi go użyć do kąpieli - jest po prostu idealny :) Poczytajcie dalsze zachwyty ;)
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: wszędzie - Natura, SuperPharm, Inermis.pl... - ok. 8-10zł / 700ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Kupiłam tę kąpiel swego czasu w moim ulubionym sklepie internetowym, Inermis.pl - są z Torunia, jak ja, więc oszczędzam na dostawie, a mają zawsze duży wybór tanich polskich kosmetyków z moich ulubionych marek. No, ale post ten to nie reklama sklepu ;) Kiedy wypatrzyłam u nich tę kąpiel, bez wahania wrzuciłam ją do koszyka. Przemówiło do mnie kilka argumentów: po pierwsze - bez! Po drugie - kąpiel! Po trzecie - Joanna! Po czwarte - cena! Czyli w skrócie - wielbię kosmetyki do kąpieli, o bzowym zapachu, te z Joanny i te tanie ;) Kiedy dostałam ten płyn w swoje łapki, nie żałowałam - pachnie po prostu obłędnie, strasznie bzowo, bardzo naturalnie, intensywnie, ale nie za bardzo - idealnie. Do tego opakowanie, takie, jak lubię - babciowe ;) Mam słabość do takich designów, dlatego uwielbiam serię Z Apteczki Babuni czy też kosmetyki Green Pharmacy ;) Butla jest spora, brązowa, ale przejrzysta, bez problemu widać, ile płynu zostało. Jest zakręcana - nakrętka może służyć także jako dozownik, wg producenta na jedną kąpiel powinno się wlać 2-4 nakrętki płynu.
  
  
Ja w ramach oszczędzania tego cuda wlewam zwykle odrobinę - jedną, góra dwie zakrętki, a efekt i tak jest cudny - wielka i bardzo trwała piana, piękny zapach, pełen relaks :) Naprawdę ta kąpiel stała się moim must-have :) Jak pewnie zauważyłyście, nie jest to zwykły płyn do kąpieli, a cudo o wdzięcznej nazwie "kąpiel solankowa jodowo-bromowa". Ma ona zbawienne właściwości dla skóry, także odczuwalne w moim przypadku - z wanny wychodzę z niesamowicie odżywioną, miękką skórą - choć może to być po prostu efekt zachwytu nad całokształtem ;)
Wad się nie dopatrzyłam, więc z całego serducha polecam :) Są też wersje ziołowa i sosnowa chyba, tę ziołową mam na stanie i jestem w trakcie testów - również niedługo Wam ją opiszę :)
  
  
A jakie są Wasze ulubione produkty do kąpieli? :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...