Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żele do mycia twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żele do mycia twarzy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Himalaya - Łagodny żel peelingujący do twarzy

Zapuściłam ostatnimi czasy swoją twarz pod względem odpowiedniego złuszczania, więc żeby trochę nadrobić zaległości, na wannie (czyt.: w arsenale do codziennego użytku) stanął żel peelingujący marki Himalaya z morelą i aloesem. Miałam nadzieję, że regularne używanie go pozwoli mi nieco poprawić stan mojej twarzy. Czy się sprawdził? Poczytajcie :)
  
  
Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: głównie w aptekach, ok. 17zł / 150ml
  
Skład:
  
Moja opinia:
Opakowanie żelu to klasyczna, dość gruba tubka, stawiana na okrągłym zamknięciu na zatrzask. Część tubki jest przezroczysta, dzięki czemu możemy podejrzeć łatwo wygląd i konsystencję żelu, a pod koniec opakowania będziemy widzieć, ile dokładnie produktu nam zostało. Wygląd tubki oceniam na przeciętny - ani razi, ani zachwyca ;) 
Sam żel jest dość rzadki, ale da się spokojnie go używać. Zawiera drobinki, które teoretycznie zawierają pestki moreli, a mnie kojarzą się z peelingiem cukrowym, ale na opakowaniu nie znalazłam informacji, czym te drobinki właściwie są, a nie miałam jakoś ochoty sprawdzać na smak :P Zapach żelu niestety niespecjalnie mi się podoba. Podobno żel jest "soap free", a mnie pachnie właśnie samym mydłem... 
 
  
OK, przejdźmy do rzeczy - czy działa? W skrócie - niby tak, ale niczym nie zachwyca. Czuć, że cera jest nieco wygładzona, nie ma suchych skórek czy zrogowaceń, ale peeling nie wpływa w żaden sposób na obecność w porach wągrów czy na powstawanie krostek. To bym mu jeszcze wybaczyła. Jest to jednak żel, który ma przy okazji czyścić twarz, a tego oczyszczenia w ogóle z kolei nie czuję. Po użyciu i tak czuję potrzebę użycia jakiegoś innego myjadła do twarzy. Jako plus, żeby choć trochę wyrównać bilans, mogę powiedzieć, że jest bardzo wydajny. Mimo to na pewno nie skuszę się na niego ponownie. 
Choć uwielbiam maseczkę z miodlą i żel do mycia twarzy z tej marki, peeling niestety mnie nie przekonał.
 

A jakie są Wasze skojarzenia z marką Himalaya? Znacie? Lubicie? :)

czwartek, 13 czerwca 2013

Citrus Clear - Tangerine Tingle - 3 w 1

Wierzycie w kosmetyki typu "3 w 1"? Ja do pewnego tylko stopnia, tym stopniem jest chyba właśnie "3 w 1" - w większą uniwersalność już nie uwierzę. Na dziś mam więc dla Was takiego dziwaka, którego nawet nie umiem określić, czym właściwie jest - to żel, który może służyć do mycia twarzy, jako peeling i jako maseczka, to produkt amerykańskiej marki Citrus Clear. Jesteście go ciekawe? Poczytajcie :)
  
 
Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: na CitrusClear.com, 17$ / 59ml
  
Skład:
  
Moja opinia:
Na początku muszę się przyznać, że tym, co mnie skusiło najbardziej była obietnica mandarynki w tym produkcie. Ostatecznie jest w nim olejek z mandarynki, ale prawdę mówiąc cały kosmetyk kojarzy się znacznie bardziej z pomarańczą.
Opakowanie tego produktu to szklany słoiczek z białą nakrętką, na wierzchu której ślicznie prezentuje się naklejka z przekrojem mandarynki, świetnie wygląda, zwłaszcza w komplecie z kremem cytrynowym, który także mam w kolekcji.
TT ma konsystencję gęstego żelu z drobinkami. Jest lekki i baaardzo przyjemnie pachnie - właśnie pomarańczą bardziej niż mandarynką. Zapach jest zdecydowanie naturalny, jak zresztą i skład ogólnie - wiecie, że nie jestem znawczynią w tej kwestii, ale jako tako znam się na naturalnych składnikach i ekstraktach, a tu mamy ich bardzo dużo :) 
  
  
 Przejdźmy do działania.
Jako żel do mycia twarzy produkt sprawdził się średnio. Nie czułam zbyt dużego oczyszczenia, po prostu. Używany w ten sposób (nakładany na twarz i "szorowany") za to świetnie sprawdził się jako peeling - może i nie oczyścił cery, ale rewelacyjnie złuszczył wszystko, co złuszczenia wymagało. Jest to dość ostry zdzierak, więc niekoniecznie nada się dla wrażliwców, ale ja, tłusto-i-gruboskórna, jestem zachwycona :)
Jako maseczka niestety się nie nada dla mnie. Producent zaleca trzymać ją na twarzy 3-4 minuty, a ja już po 1-2 mam dość, bo piecze niesamowicie. Na szczęście nie chodzi tu o uczulanie, a zwykłe podrażnienie - po zmyciu efekt pieczenia znika, nie jestem też czerwona na twarzy, ale i tak nie wytrzymałabym dłużej z tym żelem na twarzy. 
Podsumowując, produkt spełnia właściwie jedną ze swoich trzech ról - jest świetnym peelingiem. Na tyle świetnym, że mogę zapomnieć, że zawiódł na innych frontach ;) Może i są lepsze czy tańsze, ale na razie z chęcią poużywam tego :)
  
   
Używacie takich uniwersalnych produktów? :)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Under Twenty Anti Acne - Peeling myjący przeciw zaskórnikom

Po kilkudniowej przerwie wracam z recenzją :)
Dziś parę słów o jednym z moich nowych twarzowych ulubieńców. Leżał w kartonie z zapasami już jakiś czas, wreszcie nadeszła jego pora, wylądował na łazienkowej półce i... prędko jej nie opuści ;)
Mowa tu o peelingu myjącym od Under Twenty - jak ktoś mi powie, że to nie dla mnie, bo nie jestem under twenty - strzelę permanentnego focha, ostrzegam!
  
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 11zł / 150ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Zacznijmy tradycyjnie od opakowania. Normalnie nie przepadam za tubkami, ale w tym przypadku jest ona w miarę wygodna. Łatwo się otwiera i zamyka, można z niej wydobyć odpowiednią ilość żelu, bo nie wylewa się on sam, a trzeba wycisnąć. Jeśli chodzi o wygląd, jest on typowo młodzieżowy, jeśli nie powiedzieć nastoletni - kolorowy, wesoły, rzucający się w oczy. Do mnie średnio przemawia, ale nie jestem na 'nie' ;) Po prostu ujdzie.
Sam żel jest za to świetny, chyba nie mam się do czego przyczepić. Jest gęsty, zawiera sporą ilość niebieskich drobniuteńkich drobinek (wiem, masło maślane ;)) peelingujących. Pachnie typowo dla marki Under Twenty - świeżo, ale niczym konkretnym. Dla mnie ten zapach jest neutralny, tzn. w żaden sposób nie wpływa na komfort używania.
  
  
Najważniejsze jest jednak działanie! Przyznam szczerze, że nie wiem, czy wpływa na zaskórniki, bo jednocześnie stosuję serum redukujące pory, ale wiem za to, że jako peeling sprawdza się świetnie. Jest wydajny, bo nawet mała ilość wystarczy do złuszczenia całej twarzy - a i złuszczenie jest porządne, bo te maleńkie drobinki naprawdę potrafią być ostre! Suche skórki znikają, cera jest gładka i odświeżona. Oczywiście nie jest to efekt na stałe, ale jeśli używamy peelingu regularnie co 3-4 dni to naprawdę można zobaczyć różnicę :) Jest ciekawą alternatywą dla moich dotychczasowych peelingów - zwykle lubię gruboziarniste zdzieraki, a ostatnio zużyłam peeling zupełnie inny, bo z delikatnymi drobinkami z wosku, nie zdzierał, ale w jakiś magiczny sposób - działał ;) Peeling Under Twenty jednak zaskoczył mnie na tyle pozytywnie, że pewnie kiedyś do niego wrócę :)
   
  
Jakich rodzajów peelingów używacie do twarzy? :)

poniedziałek, 29 października 2012

BeBeauty - Micelarny żel do mycia i demakijażu

O żelu micelarnym BeBeauty swego czasu było naprawdę głośno. Kupiłam go i parę miesięcy przewegetował na półce, teraz wreszcie go z niej zdjęłam i zaczęłam używać. I jestem zachwycona! Nie spodziewałam się, że mnie tak pozytywnie zaskoczy :) Zapraszam do recenzji ;)
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Biedronce, ok. 4zł / 150ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Żel zamknięty jest w estetycznej biało-niebieskiej tubce stawianej na zamknięciu. Jest ona wykonana z białego plastiku, dość cienkiego, ale nawet pod światło trudno jest zobaczyć pozostałą ilość żelu. Otwiera się ją wygodnie, na zatrzask, nie ma obaw, że połamiemy o niego paznokcie ;)
Sam żel jest dość gęsty i zupełnie bezbarwny. Wielkim zaskoczeniem jest dla mnie jego zapach, bo pachnie naprawdę ślicznie, ale za każdym razem czuję w nim coś innego. Czasem jest to jakiś zapach z dzieciństwa, czasem coś kwiatowego, czasem jeszcze coś innego ;) 
  
  
Dzięki swojej gęstości żel jest bardzo wydajny - odrobina wystarczy do dokładnego umycia twarzy. Zwykle przed tym żelem zmywam makijaż płynem micelarnym, ale żel doskonale pozbywa się resztek makijażu i zanieczyszczeń uzbieranych na cerze w ciągu dnia. Świetnie się pieni, a przy tym, co ostatnio jest dla mnie ważne, nie ściąga cery. Jakiś czas temu robiłam podejście do pewnego żelu z Avonu i tak strasznie mi ściągał skórę, że nie mogłam go znieść, po tygodniu odstawiłam go do koszyka "na zbyciu" ;) Ten na szczęście naprawdę jest bardzo delikatny i skuteczny, nie mam się do czego przyczepić. Nawet jeśli dostanie się do oczu to nie piecze za bardzo, jestem pod wielkim wrażeniem!
Myślę, że będę do niego wracać, a rzadko się to u mnie zdarza, nie bywam wierna tym samym kosmetykom ;) Ten żel jednak jest tani i naprawdę dobry, czego chcieć więcej? :) Zdecydowanie polecam!
  
   
Miałyście ten żel? Również jest on dla Was hitem czy może u Was się nie sprawdził? :)

czwartek, 10 listopada 2011

Under20 Anti! Acne - Kremowy żel do mycia twarzy

Powoli wracam na dobre ;)
Żelu tego używam już od dobrego miesiąca, i, choć nie mam cery wrażliwej, bardzo mi przypadł do gustu. Ogólnie rzecz biorąc, lubię kosmetyki Under20, choć niestety nie jestem już "ander tłenti" :P No trudno, nie przeszkadza to mojej cerze mieć typowo nastoletnie problemy, przejdę więc do rzeczy ;)
   
  
Opis producenta:
Idealny do codziennej pielęgnacji skóry z niedoskonałościami. Innowacyjna formuła kremowego żelu skutecznie oczyszcza i jednocześnie delikatnie pielęgnuje skórę.
Wskazania: Cera wrażliwa, alergiczna ze skłonnością do powstawania niedoskonałości
Składniki aktywne: [wyciąg z aloesu i ogórka + aktywny cynk]
Jak działa?: skutecznie likwiduje zaskórniki, oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, działa antybakteryjnie, matuje cerę, optymalnie nawilża
Efekt: Naturalnie piękna, gładka i nawilżona skóra, delikatnie pachnąca mango.
Jak stosować? Stosuj codziennie na zwilżoną wodą twarz omijając okolice oczu. Spłucz wodą. Dla optymalnej skuteczności stosuj z innymi kosmetykami linii ANTI! ACNE.
Skuteczność potwierdzona dermatologicznie
    
Cena: 14zł / 150ml
   
Skład: [dodam potem ;)]
   
   
Moja opinia:
Jak już pisałam wyżej, żel nie do końca jest przeznaczony dla mojej cery - owszem, jest problematyczna, ale w żadnym wypadku nie mogę określić jej mianem wrażliwej. Mimo to jednak, żel ten sprawdził się na niej całkiem nieźle.
Zamknięty jest w tubie, nieprzezroczystej, ale pod światło da się zobaczyć, ile zostało produktu. Tubę stawiamy na zakrętce, więc spływa od razu i nie trzeba się męczyć z wydobyciem. Ja preferuję aplikatory z pompką, tu jednak niestety mamy zwykle wyciskanie żelu, zamknięcie na "zatrzask". Żel ma dość rzadką, choć nie lejącą się konsystencję, jest biały, pachnie bardzo delikatnie, a sam zapach jest taki... no nijaki - nie pachnie niczym konkretnym ;)
Wystarczy naprawdę niewielka ilość żelu, żeby umyć dokładnie całą twarz - to, co pokazałam na zdjęciu powyżej wystarczyłoby na dwie twarze :P Żel pieni się ładnie, tworząc taką delikatną piankę, a nie wielkie bąble jak płyn do kąpieli - nie lubię takich mocno pieniących się żeli do twarzy ;) Czyści nieźle - radzi sobie z tuszem do rzęs, choć trzeba ciut bardziej "pomaziać" nim pod oczami, żeby nie wyjść z tego starcia jako panda ;) Jedna z ważniejszych cech żelu to jego delikatność, którą potwierdziłam akurat wczoraj - przetrzymałam nieco za długo mocną maseczkę glinkową i po jej zmyciu okazało się, że te miejsca, gdzie ją miałam, są purpurowe i piekły nawet przy przemywaniu tonikiem. Na ten żel za to w ogóle nie zareagowały. Po kilku godzinkach oczywiście twarz wróciła do normalnych kolorów ;)
Tak więc, krótko mówiąc - polecam wrażliwcom! :)
   
A tak jeszcze z innej beczki, przedstawiam mój zestaw leków na odmę płucną ;)
   
  
Dawno nie miałam tyle czasu na czytanie, co teraz, więc korzystam ;) Z tego stosika przeczytałam już wszystkie tomy "Kłamcy" (świetny!), to cienkie romansidło, czyli "Testament", a teraz biorę się za "Szkieletową załogę" (tak, wiem, strasznie kiczowaty tytuł ;)). Jeśli jesteście ciekawe, co czytam i jak to oceniam, zapraszam na mój profil na Lubimy Czytać :) Jeśli macie tam konto i chcecie, zaproście mnie też do znajomych, żebyśmy mogły polecać sobie jakieś pozycje ;)
   
A jutro zapraszam tutaj na zaległe rozdanie! Wiem, że zapowiedziałam je już dawno, ale jutro na pewno już się pojawi - właśnie dostałam paczuszkę z nagrodami :D

czwartek, 11 sierpnia 2011

Eveline Pure Control SOS - Żel myjący + peeling + maseczka

W paczce z kosmetykami Eveline znalazłam również 4 kosmetyki z serii Pure Control. Jest to seria kosmetyków do nastoletniej cery z problemem trądzikowym. Cóż, nastolatką już niestety nie jestem (choć zawsze będę twierdzić, że mam 18 lat ;)), ale problemy tego typu mam nadal. Mam cerę mieszaną, której zdarza się błyszczeć i zaskakiwać nowymi konstelacjami krostek. Jeśli chodzi o kosmetyki do jej pielęgnacji, mam dość wysokie wymagania. Przyznam szczerze, że ten produkt używałam już wcześniej, więc łatwo mi go będzie zrecenzować.
 
   
Opis producenta: Pure Control SOS 3 w 1 dzięki innowacyjnej formule opartej na cynku i kompleksie fast-mat reguluje proces wydzielania sebum, pozostawiając skórę świeżą, matową i wygładzoną. Poprzez właściwości myjące (delikatne drobinki peelingujące i kwas salicylowy) doskonale usuwa zaskórniki i pryszcze, zapobiega powstawaniu nowych, pomagając jednocześnie eliminować ślady po trądziku. Zawarte w nim alantoina i d-panthenol głęboko nawilżają i łagodzą podrażnienia, pozostawiając skórę świeżą, czystą i gładką na długi czas. Pure Control SOS 3 w 1, który może być stosowany jako żel myjący, peeling lub maseczka eliminuje skomplikowane czynności pielęgnacji cery i konieczność stosowania kilku produktów jednocześnie.
  
 Skład: Aqua / Water, Sodium Laureth Sulfate, Kaolin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, PEG-75 Lanolin, Silica, Cocamide DEA, Propylene Glycol, Xanthan Gum, PE, Poliquaternium-7, Isopropyl Alcohol, Zinc PCA, Panthenol, Allantoin, Salicylic Acid, Triclosan, Methylchloroisothiasolinone / Methylisothiasolinon, Fragrance.
  
Cena: ok. 12zł / 150ml
   
  
Moja opinia: Nie mam jakoś przekonania do kosmetyków typu 3w1. Ten jednak całkiem mile mnie zaskoczył, choć używałam go głównie jako żelu. Zapach co prawda średni, bo taki mydlany, ale nie jest duszący ani nieprzyjemny - ot, nijaki. Produkt ma konsystencję kremu z drobinkami, ale funkcję żelu spełnia właściwie - całkiem dobrze pieni się na twarzy. Nie podrażnia skóry, po umyciu nim twarz jest taka miękka i jakby sprężysta, przyjemne uczucie ;)
Jako peeling sprawdza się równie dobrze - skutecznie ściera martwy naskórek bez podrażniania suchych partii twarzy. Jest dość gruboziarnisty, ale delikatny, więc nadaje się idealnie do cery tłustej bądź mieszanej. Zdecydowanie jednak odradzam stosowanie takich kosmetyków posiadaczkom cery suchej czy wrażliwej.
Co do maseczki - w tej formie używałam produktu najrzadziej. Nie zauważyłam jakiegoś specjalnego działania, a preferuję innego rodzaju maseczki. Ta jest dość toporna w zmywaniu, choć ogólnie używa się jej przyjemnie. Sądzę jednak, że spokojnie można osiągnąć spodziewane efekty stosując tylko dwie pierwsze formy, plus dodatkowo inne kosmetyki tego typu - tonik antybakteryjny, krem nawilżający.

Używałyście już jakichś kosmetyków z tej serii? Jakie są Wasze wrażenia?
I co myślicie o kosmetykach typu '3w1', '2w1' itd?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...