Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 listopada 2011

Marba Body Club - Musująca kula do kąpieli Limonka i Kawa

Już wiecie, że uwielbiam wszelkie kąpielowe dodatki i gadżety, od płynów poprzez sole i pudry aż do wszelkich kul. Kiedy zobaczyłam jakiś czas temu nową gazetkę Biedronki, Tajemnice Urody, wiedziałam od razu, że skuszę się tylko na ową musującą kulę do kąpieli. Miałam co prawda ochotę na wersję Pomarańcz i Lawenda, ale już się na nią nie załapałam - wzięłam więc tę - Limonkę i Kawę.
    
   
Opis producenta:
żadnego nie znalazłam ;)
  
Cena: 3,99zł / 165g
   
Skład:
   
Moja opinia:
Widziałam na innych blogach, że większość dziewczyn jest z tych kul zadowolona. Ja niestety nie bardzo... Zacznę od tego, że przez chaos jaki zawsze panuje w Biedronkach (w każdym razie w toruńskich ;)), kule były poobijane, poobtłukiwane i popękane. Ja wybrałam taką, która wydawała się w porządku, a po rozpakowaniu i tak odłupał się spory kawałek, który od razu zamienił się w kupkę proszku - zdjęcie poniżej. Sama kula ma średnicę ok. 5cm, jest więc dość spora. Zapach przebija się lekko przez opakowanie, więc nie kupujemy w ciemno, tak jak było w przypadku pudrów do kąpieli tej firmy przy okazji poprzednich Tajemnic Urody. I trzeba przyznać, że zapach ten (po rozpakowaniu i wrzuceniu do wody również) jest całkiem ładny! Nie zidentyfikowałabym go jako limonki i kawy, ale jest orzeźwiający i przyjemny (choć kiedy używałam tej kuli mama zza drzwi do łazienki krzyknęła "Fuj, czym Ty się myjesz, że tak śmierdzi?!" - tak więc wychodzi na to, że nie wszystkim się spodoba ;)).
      
  
Po wrzuceniu do wody kula od razu zaczyna musować - nie jakoś super intensywnie, ale na pewno musuje ;) Od razy też zaczyna barwić wodę na brudno pomarańczowy kolor - muszę jednak przyznać, że nie wygląda to obleśnie ;) Zapach, który utrzymał się przez całą półgodzinną kąpiel, dość powolne musowanie (w sensie, że kula nie rozpuszcza się w ciągu minuty ;)) i barwienie wody to niestety jedyne działanie tej kuli jak dla mnie... Owszem, czuć, że woda jest "śliska", jednak na skórze nie zauważyłam najmniejszego, nawet chwilowego nawilżenia. W dodatku nie wytworzyła się żadna piana, ani odrobinki - a szkoda...
Kąpiel była aromatyczna, kolorowa i tyle. Uważam, że takie działanie, albo wręcz brak działania, nie jest warty 4zł. Są dużo lepsze, przyjemniejsze w użytkowaniu produkty do kąpieli, które kosztują mniej.
   

sobota, 13 sierpnia 2011

Marba - Puder do kąpieli Limonka i Bazylia

Obstawiam, że większość z Was skusiła się w ciągu ostatnich dni na kosmetyczne zakupy w Biedronce... Ja oczywiście też, i to całkiem spore. Dziś chcę jednak napisać Wam parę słów o drobiazgu, który kupiłam przy okazji tych zakupów - jako miłośniczka długich gorących aromatycznych kąpieli, nie mogłam przejść obojętnie obok saszetek z pudrem do kąpieli - bo kosmetyku tego rodzaju jeszcze nigdy nie używałam. Do koszyka wpadły więc dwie - dzisiejsza, czyli Limonka i Bazylia, i druga, Pomarańcz i Czekolada. A więc do dzieła!
   
   
Opis producenta:
Dzięki zawartości łagodnych środków myjących delikatnie oczyszcza skórę. Specjalnie opracowana receptura zawiera również naturalne sproszkowane krowie mleko, które wraz z innymi starannie dobranymi składnikami doskonale nawilża i odżywia skórę.
     
Cena: 1,99zł / saszetka (75g)
  
Skład:
   
Moja opinia:
 Po pierwsze, słów parę o konsystencji. Inaczej wyobrażałam sobie produkt, który w nazwie ma słowo "puder". Spodziewałam się suchego proszku, tymczasem po otwarciu saszetki, moim oczom ukazały się wilgotne grudki.
Co do zapachu, był dla mnie miłym zaskoczeniem. Nie spotykam się często z bazylią jako elementem zapachu, a w tym przypadku okazuje się ona strzałem w dziesiątkę. Nadaje kąpieli jakiejś egzotycznej świeżości, poczucia czegoś nowego - zapach więc na pewno na duży plus! 
Puder w wannie sprawił, że woda stała się "śliska" - nie tłusta, absolutnie, ale mam wrażenie, że dzięki temu po kąpieli moja skóra była nieźle nawilżona, co również było dla mnie sporym zaskoczeniem. Co oczywiście nie powstrzymało mnie przed wymazianiem się jeszcze balsamem ;)
Na opakowaniu widnieje bardzo obiecujący napis o "wannie pełnej piany" - to chyba kusiło najbardziej, bo czy jest wśród nas osoba, której nie marzy się taka kąpiel? Kiedy przepełniona nadzieją wsypałam proszek do wanny pod strumień wody, najpierw się zawiodłam. Przez dłuższy czas (z 5 minut?) piana była bardzo marna. Już całą nadzieję straciłam, kiedy nagle piany zrobiło się multum (tego na zdjęciach nie mam, bo już siedziałam w wodzie, ale to w sumie niewielka strata...). I niestety całe to multum szybko się rozmyło i już po kolejnych 5 minutach siedziałam w wannie tak 'zapianowanej' jak na drugim zdjęciu (poniżej). No cóż, najwyraźniej jeśli chcemy mieć pełną wannę bąbelków to musimy kąpać się w płynie do naczyń, chyba nic innego tak się nie pieni -.-'

Przez cały czas byłam podglądana przez mojego kocurka, żywo zainteresowanego kotłującą się w wannie wodą:
Woda była tylko lekko zielonkawa, ale tu musiałam podkręcić kolory, żeby było widać pianę ;)

Na podsumowanie - za 2zł w sumie warto kupić sobie saszetkę na wypróbowanie (śpieszcie się, bo promocja w Biedronce trwa tylko do 16 sierpnia), choćby dla oryginalnego zapachu. Ja w każdym razie chętnie wykąpię się wkrótce także w drugiej mojej saszetce, Pomarańcz i czekolada. Ciekawostką jest fakt, że firma Marba produkuje także popularne produkty do kąpieli z linii Dairy Fun - "te z krówką" ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...