Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żele pod prysznic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żele pod prysznic. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 września 2014

Yves Rocher - Truskawkowy żel peelingujący

Nie było mnie tu właściwie miesiąc. Był to miesiąc pełen wrażeń i stresów, ale dobrze mi zrobił przy okazji też odpoczynek od bloga, Wy też miałyście okazję ode mnie odpocząć ;) Dziś wracam z długo planowaną recenzją żelu peelingującego z Yves Rocher, który umila mi kąpiel co kilka dni.
 

Opis dystrybutora:
   
Gdzie i za ile: YvesRocher.pl, 16,90zł / 200ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Peeling otrzymujemy w sporej bezbarwnej tubie, która pozwala na obejrzenie konsystencji kosmetyku przed zakupem - i dobrze, bo jest dość specyficzna. Opakowanie jest wygodne, dzięki stawianiu na zakrętce całość ładnie spływa do wylotu i można zużyć co do kropli bez najmniejszego problemu. 
Dużym plusem tego peelingu jest jego zapach - ewidentnie poziomkowy! Powąchałam i zdziwiłam się, ale jak to poziomkowy, skoro jak byk napisane, że truskawka? Dopiero po chwili doczytałam, że to truskawkowy peeling o zapachu poziomek - że co? ;) No mniejsza z tym, pachnie cudnie, jest przyjemny, nie będę się czepiać.
Konsystencję ma typową dla żelu pod prysznic, a drobinek niestety jest dość mało, ale nie rozpuszczają się (to zmielone pestki truskawek), więc można się nimi chwilę poszorować przed spłukaniem,

  
Co się zaś tyczy skuteczności... Cóż, tu jest nieco gorzej. Przede wszystkim już z samej nazwy nie możemy się spodziewać super zdzieraka, w końcu to "tylko żel". Niestety faktycznie, o dobry ścieraniu możemy w tym przypadku pomarzyć. Żelem się przyjemnie myje i masuje skórę drobinkami, ale nie czuję zbyt dużego działania samego peelingu. Plusem jest za to to, że zapach całkiem długo utrzymuje się na skórze i w łazience, a jest naprawdę ładny.
Podsumowując, to bardzo przyjemny umilacz kąpieli, ale ma kiepskie zastosowanie praktyczne. Mimo to lubię go i myślę, że kiedyś chętnie do niego powrócę, bo uwielbiam poziomki, zwłaszcza jako zapach na późne lato.
  
  
Lubicie tę owocową serię Yves Rocher? A może miałyście inne ciekawostki z tej serii? :)

PS: Tak, mam nadzieję, że wróciłam już na stałe. Moja kotka Lorien jest po dwóch operacjach, najbliższe dwa tygodnie spędzi jeszcze w klatce, żeby nie uszkodzić chorej łapki, ale (odpukać) wszystko jest na dobrej drodze, by nie trzeba było amputować łaputki... Ja skończyłam praktyki i będę miała nieco więcej czasu (co prawda robię ok. 200h miesięcznie w pracy, ale powinnam ogarnąć ;)). Na dniach postaram się napisać coś więcej co u mnie - dziękuję za wszystkie komentarze i miłe słowa pod ostatnim wpisem!

środa, 23 lipca 2014

Isana - Żel pod prysznic Lime + Mint = Mojito

Po raz kolejny cierpię przez to, że tak chomikuję, zwłaszcza żele pod prysznic... Zakochałam się bowiem w pewnej limitce Isany o boskim zapachu limonki i mięty, po prostu cudownym zapachu mojito, a okazuje się, że była to wiosenna limitka, której NIGDZIE już nie mogę znaleźć, a bardzo chętnie zrobiłabym spory zapas! Jeśli jakaś torunianka wypatrzy ją w którymś Rossmannie, bardzo proszę o cynk ;)
Tymczasem zapraszam na recenzję :)
  
  

niedziela, 6 kwietnia 2014

Original Source - Żel pod prysznic Seasonal Edition - Mandarin & Basil

Mamy już wiosnę w pełni, a ja publikuję recenzję żelu pod prysznic z zimowej limitki Original Source... Może coś ze mną nie tak? Wcale nie - po prostu ten żel ma cudny zapach, który nie jest ani trochę zimowy - jest po prostu uniwersalny :) Właśnie go "wyzerowałam", więc piszę o nim, póki mam świeże wrażenia ;) 

  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 8zł / 250ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Zacznę może od tego, że gdy trafiły do mnie oba żele z limitki (przypominam, że drugi do malina i kakao, recenzja TUTAJ),  ten drugi zachwycił mnie duuużo bardziej zapachem - tak, że przyćmił mandarynkowego brata. Dopiero kiedy wystawiłam go na łazienkową półkę, ujął mnie i on, bo w kąpieli, na ciele, pachnie znacznie lepiej niż w butelce. 
Sama butelka jest taka sama jak w przypadku wszystkich OSów - stawiana na otwarciu typu zatrzask, chropowata po bokach, dzięki czemu nie wyślizguje się z mokrych dłoni, ładna. Niestety brakuje w niej silikonowego niekapka, który był genialnym pomysłem w pierwszych latach funkcjonowania marki w Polsce, teraz z niekapków zrezygnowano i zamiast tego są krateczki przy wylocie butelki. Niestety niewiele one zmieniają i jeżeli zostawimy otwarty żel - ucieknie. Można po prostu przekładać zamknięcia ze starych butelek OSa, co sama praktykuję.
Żel jest dość gęsty, typowo żelowy (nie ma konsystencji galaretki) i ma wściekle pomarańczowy kolor. O jego zapachu już wspominałam, ale wypada napisać więcej. Otóż pachnie na pewno mandarynką (choć dla mnie to równie dobrze mogłaby być pomarańcza) i czymś świeżym - nie rozpoznałabym bazylii, ale dodaje ona takiej pikantno - świeżej nutki do zapachu, co sprawia, że jest nietypowy i naprawdę bardzo mi się podoba :)
  
  
Jakościowo żel odpowiada mi znacznie bardziej niż malinowy brat. Pieni się o wiele lepiej i jest dużo bardziej wydajny - we dwoje używaliśmy go przez miesiąc, podczas gdy zużycie malinowego zajęło nam 2-3 tygodnie. Znam osoby, które narzekają, że żele OS je wysuszają. Mnie jeszcze żaden z nich tak nie potraktował, dlatego niezmiennie od kilku lat utrzymuję, że to moja ulubiona marka żeli pod prysznic :)
Dodam jeszcze, że trafia teraz na półki już nowa wersja limitowana na lato - tym razem będzie to żel o zapachu karamboli - wierzcie mi - warto powąchać na półce, jest co najmniej intrygujący :)
  

Co sądzicie o Original Source? Jesteście na tak czy na nie? :) Macie ulubione zapachy?

piątek, 13 grudnia 2013

Original Source - Żel pod prysznic Seasonal Edition - Malina i Kakao

Pisałam ostatnio o mleczku do ciała o zapachu malin z czekoladą, wspomniałam, że to nie jedyna rozkosz o tym zapachu, której obecnie używam :) Miałam na myśli żel pod prysznic z limitowanki Original Source - Raspberry & Cocoa, albo Malina i Kakao, jak kto woli.
  
  
Opis producenta:
  
Gdzie i za ile: w Rossmannach, 9zł / 250ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
O opakowaniu nie ma się co rozpisywać - butla typowa dla Original Source, z "szorstkimi" brzegami, stawiana na zamknięciu na zatrzask, wylot niestety bez niekapka, jak i w poprzednich nowych limitkach. Sam żel ma kolor bardziej czerwony niż malinowy, jego konsystencja jest nieco galaretkowata, przez co jeszcze bardziej kojarzy się z malinowymi delicjami (są one teraz stałym wyposażeniem mojej lodówki ;)). W zapachu czuć dokładnie maliny z czekoladą, to jest właściwie nie do pomylenia - kolejny plus dla OSa za wyczarowanie tak realnego zapachu, że maliny z czekoladą wręcz stają nam przed oczami :)

   
Konsystencja żelu powoduje, że wydaje się on wydajny, jednak pod tym względem wcale szału nie ma - żel nie pieni się zbyt dobrze. Zwykle jedną porcją jakiegokolwiek żelu na myjce jestem w stanie umyć całe ciało, tutaj albo trzeba dolać żelu, albo myć się prawie bez piany. To właściwie cecha niemal wszystkich żeli z limitek OS, ale tu wydaje mi się jak dotąd najbardziej wyraźna. Cóż, żel myje dobrze, tego mu nie można odmówić, ale mógłby się po prostu bardziej pienić. Niestety nie sprawdza się jako płyn do kąpieli, z tego samego powodu. Warto zaznaczyć, że żel nie wysusza skóry.
Podstawową zaletą tego żelu jest jego zapach, niesamowicie uprzyjemniający kąpiel. I myślę, że właściwie to tyle, jeśli chodzi o zalety... Zapach nie pozostaje na skórze, nie unosi się w łazience po kąpieli. Bez zapachu żel był zwyczajnym przeciętniaczkiem. Teraz jest pięknie pachnącym przeciętniaczkiem ;)
Czy polecam? To zależy, czego oczekujecie od żelu pod prysznic. Myślę, że ja dla samego zapachu wzięłabym go jeszcze kiedyś. 
  
  
Macie już któryś z nowych żeli OS? :)

czwartek, 28 listopada 2013

Yves Rocher Cocoa - Żel pod prysznic z drobinkami Czekolada i Pomarańcza

Czekoladowej limitki Yves Rocher ciąg dalszy :)
Dziś będzie o czekoladowo-pomarańczowym żelu pod prysznic z rozświetlającymi drobinkami lub, jak kto woli, ze złotym brokatem. Zainteresowane? Zapraszam do czytania, nie chcę więcej zdradzać na wstępie :P
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: w Yves Rocher, stacjonarnie albo na Yves-Rocher.pl, 19,90zł / 250ml
  
Skład:
nigdzie nie znalazłam...
  
   
Moja opinia:
Na wstępie zaznaczę, że jak dotąd używałam tego żelu jako płynu do kąpieli, bo byłam przekonana, że właśnie z nim mam do czynienia :P Zasugerowała mi to przede wszystkim butelka - jest okrągła, pękata, kojarzy się raczej z "bombką" właśnie na jakiś pachnący specyfik do wlania do wanny. Właśnie - wlania, ponieważ nie ma ona żadnego zwężenia przy wylocie - zwykły zakręcany gwint. Może jest to w tym przypadku dobre rozwiązanie, bo żel jest bardzo gęsty i trudno byłoby go wylać przez drobniejszą dziurkę.
Jego zapach jest cudny, ale jak dla mnie zbyt mało intensywny. Pachnie pięknie, naturalnie, czuć bez problemu i czekoladę i pomarańczę, ale żeby się w pełni tym zapachem rozkoszować, trzeba byłoby użyć sporo żelu...
  
  
Przerażały mnie nieco te drobinki - nie jestem fanką błyskotek i nie chciałabym po kąpieli wyglądać jak Edward w słońcu... Na szczęście jakimś cudem drobinki nie zostają ani na skórze, ani na wannie, może się w jakiś magiczny sposób rozpuszczają ;) I bardzo dobrze, bo nie są to maleńkie delikatne drobinki, a zwykły złoty brokat. Żel jest wydajny - tzn. pieni się dobrze, ale jak już mówiłam - żeby go docenić, trzeba użyć go więcej, żeby poczuć w pełni zapach i żeby miał on szansę pozostać na skórze. Jako płyn do kąpieli za to nie sprawdził się najlepiej - robił bardzo mało piany.
Żel ten myje przyzwoicie, jest delikatny dla skóry, nie wysusza, nie podrażnia. Jest zwyczajnie poprawny, jednak mam niedosyt. Nie rzucił mnie na kolana, co tu kryć. 
Czy polecam? Sama nie wiem. Serię czekoladową jako ogół - jak najbardziej, ale jeśli jesteście ciekawe tej konkretnej linii zapachowej, może jednak zwykły żel pod prysznic - tańszy, bez drobinek, w większej butelce? :)
 
  
Dorobiłyście się już czegoś z limitki Cocoa? ;)

piątek, 25 października 2013

KONKURS - Jesienna limitka Original Source może być Twoja!

  
Zapowiadałam niedawno nowy konkurs, może skojarzyłyście to z "premierą" nowej limitki Original Source :) Jak łatwo się domyślić, mam dla Was przygotowany zestaw nowości! 
  
W skład nowej limitki wchodzą dwa żele o cudnych zapachach - wiem, bo wypróbowałam! Żele te to Mandarynka + Bazylia oraz mój faworyt - Malina + Kakao - naprawdę boski zapach :)
  
A co zrobić, żeby je wygrać?
Wystarczy wymyślić hasło reklamowe któregoś z tych wariantów i wypełnić formularz poniżej:
  

REGULAMIN KONKURSU
 
Informacje ogólne:
1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka i właścicielka bloga "Orlica o wszystkim i o niczym". 
2. Fundatorem nagrody jest firma Original Source. 
3. Konkurs trwa od dnia 25.10.2013 do dnia 07.11.2013, godz. 23:59.
4. Jeśli nie masz skończonych 18 lat, musisz mieć zgodę rodzica lub opiekuna na udział w konkursie.
5. Konkurs nie podlega przepisom Ust. z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
6. Biorąc udział w konkursie automatycznie akceptuje się regulamin i jego warunki.
  
Warunki wzięcia udziału w konkursie:

7. Warunkiem jest publiczne obserwowanie bloga poprzez GFC albo lubienie bloga na FaceBooku
8. Każdy uczestnik może wysłać tylko jedno zgłoszenie.
9. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić formularz i wymyślić hasło reklamowe dla wybranego wariantu zapachowego żelu OS.
   
Wyłonienie zwycięzców i wysyłka nagród: 

10. Zwycięzca z pytania kreatywnego zostanie wybrany przeze mnie.
11. Zwycięzcy zostaną wyłonieni w ciągu 72h od zakończenia konkursu oraz powiadomieni mailowo.
12. Wysyłka nagród jest możliwa tylko na terenie Polski - jeśli mieszkasz za granicą, w przypadku wygranej paczkę mogę wysłać do Twojej rodziny w Polsce.

Czas - start, do dzieła! :)

środa, 23 października 2013

Yves Rocher - Żel pod prysznic i do kąpieli Owoce Leśne Smoothie

Wygląda na to, że nadrabiam zaległości w "letnich" recenzjach, chyba wychodzę na prostą ;)
Na dziś mam dla Was kilka zdań na temat żelu, który właśnie powoli sięga dna na mojej wannie - czyli o produkcie Yves Rocher, który służy zarówno jako żel pod prysznic, jak i płyn do kąpieli. Czy się sprawdza w obu formach? Poczytajcie :)
   
  
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: Yves-Rocher.pl, 15,90zł / 400ml
  
Skład:
   
Moja opinia:
Jak zwykle - zaczynam od opakowania. Jest to butelka z grubego bezbarwnego plastiku, ładna, pękata, z ładną etykietą. Niestety jest średnio praktyczna, bo jej zamknięcie to zwyczajna zakrętka, pod którą kryje się dość szeroki gwint. Jasne, może dokupić pompkę do butelek z tej serii, ale nie bardzo rozumiem, czemu musi to być osobny wydatek? Właściwie to i bez pompki nie byłoby problemu, wystarczyłoby zamiast niej jakieś zwężenie wylotu... W dodatku moja butelka w czasie transportu uległa uszkodzeniu - pękła właśnie zakrętka na samej górze, w wyniku czego owocami leśnymi upaćkane było wszystko inne w paczce, a teraz butelka musi zawsze stać pionowo (zdarzało się, że kot spacerujący po wannie ją przewrócił i trochę żelu się zmarnowało...).
Jeżeli chodzi o sam żel, ma on bladoróżowy kolor, jest dość gęsty, całkiem wydajny. Ważną cechą jest jego zapach - określiłabym go jako specyficzny. Mnie osobiście się podoba, ale np. mój Ukochany twierdzi, że to zapach syropu na gorączkę dla dzieci - i ma rację, zapach jest bardzo zbliżony i rozumiem, że niektórym może się źle kojarzyć ;)
  
  
Produkt ten ma pełnić rolę żelu pod prysznic i płynu do kąpieli. Przyznaję, że nie przepadam za takimi uniwersalnymi kosmetykami, choć zwykle i tak żel pod prysznic leję do wanny jako płyn ;) W tym przypadku używam w obu formach jednocześnie. Jako żel sprawdza się średnio - nie pieni się jakoś szczególnie na myjce, słodki syropowy zapach sprawia, że nie czuję się dokładnie umyta, a wręcz klejąca ;) Z kolei znacznie bardziej podoba mi się jako płyn do kąpieli - robi dużą i gęstą pianę, która utrzymuje się zaskakująco długo (chyba, że dodamy jeszcze jakiegoś specyfiku, np. spłuczemy szampon z włosów). Jest dość wydajny, ale ja zawsze leję go więcej niż trzeba z kilku powodów - po pierwsze większa piana, po drugie, szybciej zdenkuję dużą pojemność, zanim mi się znudzi ;)
Czy polecam? Tak, ale najpierw lepiej zapoznać się z zapachem, bo niektórych naprawdę może odrzucać ten "panadolek". Jeśli zapach Wam niestraszny, myślę, że warto spróbować - drogi nie jest, poza tym to limitka ;)
  
  
Używałyście jakichś kosmetyków z tej serii limitowanej Yves Rocher? Jakie były Wasze wrażenia? :)

sobota, 7 września 2013

Original Source - Letnie żele pod prysznic Seasonal Edition

Hej, dziewczyny (i chłopaki! ;))!
Nie, nie zapomniałam o Was, w tej chwili jestem już w końcowej fazie rozpakowywania się w nowym mieszkanku, zadomowiłam się już na tyle, że dziś pierwszą noc udało mi się w pełni przespać ;)
Przychodzę więc do Was z recenzją, która powstała wspólnym wysiłkiem mojej blogowej siostry - Sandry, czyli Seraphine, oraz moim. Jest to recenzja, na którą część z Was czeka od dawna, bo dotyczy ona dwóch nowych limitowanych żeli pod prysznic od Original Source - kaktusowego i ananasowego :) Może to i letnia edycja, a mamy wrzesień, ale mnie nie przeszkadza to jeszcze w delektowaniu się letnimi zapachami. Zapraszam do czytania!
  
  
Żele dostępne są w Rossmannach i kosztują ok. 9zł (często w promocji) za 250ml.
  
Najpierw zajmijmy się może żelem Golden Pineapple, który opisała dla Was Seraphine.
  
   
Opinia Seraphine:
Ananas to mój ulubiony owoc. Naprawdę, nie ma nic lepszego niż ten świeżo obrany ze skórki, pokrojony na małe kawałki owoc. Potrafię go w takiej postaci zjeść całego, nie mając potem wyrzutów sumienia. Kocham go i już! Orlica dobrze zna moje upodobania, skoro zaproponowała mi, bym zajęła się recenzją żelu o właśnie takim zapachu.
OS o zapachu ananasa to seria limitowana - letnia. Mam jednak niemałą nadzieję, że zagości na stałe na rossmannowskich półkach, inaczej będę zmuszona wykupić cały zapas :) Szkoda natomiast, że OS nie sprzedaje już tych żeli w korkach-niekapkach. Nietrudno przez to wylać żel w torebce, albo zostawić niedomknięty na wannie.Konsystencja produktu jest standardowa, nie za rzadka nie za gęsta. Ładnie się pieni - no i ten zapach. Dla takiego zapachu skłonna jestem pobić ;) Wiecie pewnie jak pachnie taki świeżo pokrojony, lepki od soku ananas? Nie ten z puszki, pełen cukru i sztucznego syropu. Taki dojrzały, soczysty owoc. Jeśli nie kojarzycie zapachu - warto przejść się do Rossmanna i po prostu powąchać ten żel. Zapach dla mnie jest idealnie uchwycony - aż chce się zjeść. Niestety zapach nie utrzymuje się na skórze tak długo, jakbym sobie tego życzyła. Ale może to i dobrze, nie chciałabym żeby mi zbrzydł.
Dla kogo jest ten żel? Dla każdej z nas, która lubi letnie, intensywne kolory i zapachy, ponieważ ten do delikatnych zdecydowanie nie należy. Jeśli jeszcze w październiku znajdziesz go na półce - warto wypróbować, bo gwarantuję. że przypomni Ci się lato! 
  
A co o wersji kaktusowej mam do powiedzenia ja? :)
  
 
Moja opinia:
Pamiętacie smak i zapach tymbarkowego soku kaktusowego? Dodajcie do niego odrobinę czegoś czerwonego (mam nadzieję, że nie tylko ja klasyfikuję zapachy kolorami i będziecie wiedzieć, co mam na myśli ;)) i macie już ten właśnie zapach. Jest niesamowicie oryginalny, jak na Original Source przystało, i raczej nie do pomylenia, chociaż akurat samej guarany raczej bym nie rozpoznała. Żel ma charakterystyczne opakowanie, niestety bez silikonowego niekapka - mój sposób na to to po prostu przekładanie niekapków ze starych opakowań żeli OS.
Nieco zaskoczyła mnie konsystencja tego żelu - jest dość rzadki, ale galaretkowaty. Właściwie nie jest to ani wadą, ani zaletą, wydajność żelu pozostaje bez zmian, czyli na dobrym poziomie. Pieni się dobrze, nadaje się też jako płyn do kąpieli - potrafi spienić wodę w wannie. Wadą za to jest to, że zapach raczej nie pozostaje na ciele - szkoda, bo chętnie bym tak pachniała na co dzień, proponuję order uśmiechu dla osoby, która stworzy taki balsam do ciała albo perfumy, ewentualnie mgiełkę do ciała ;) Jakieś pomysły?
Podsumowując, powiem tak: nie jest to mój ulubiony OS, bo nic nie przebije mięty i limonki i wersji czekoladowych, ale spośród ostatnich limitek ta wersja spodobała mi się najbardziej, nie obrażę się, jeżeli Original Source pozostawią ją w stałej ofercie :)
  

I na koniec zdjęcie baaardzo pasujące mi tutaj - czyli nasze "drinki" (radler z syropem miętowym) o kolorach takich jak omawiane przez nas żele, w towarzystwie jednego z dwóch najkochańszych kotów na świecie - Missy :)
  
  
Używałyście limitowanych letnich żeli OS? Jakie są Wasze wrażenia? :)

(To post nr 666!)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Dzikie Wyzwanie - Tydzień 1 - TYGRYS + Wyniki konkursu z Original Source

Wyzwanie, które ogłosiłam na blogu parę dni temu, zmotywowało także i mnie do odkopania swoich nieużywanych od ponad roku albo i dwóch lat pędzelków do zdobień. 
Wyzwanie dotyczy dzikich zwierząt, pierwszy tydzień poświęcamy tygrysowi, a więcej szczegółów znajdziecie pod TYM LINKIEM
    
Przedstawiam Wam zatem z niejaką dumą mojego tygrysa:
  
zdjęcie można nieco powiększyć
  
Wiem, że nie jest to arcydzieło, ale i tak jestem z siebie dumna, że po takim czasie dałam radę namalować na paznokciu cokolwiek, co faktycznie przypomina tygrysa ;) Ba, nawet nie wydłubałam sobie przy tym oka pędzelkiem! Jesteście ze mnie dumneee? :D
Właściwie nie wzorowałam się na żadnym konkretnym zdjęciu, więc nie mogę podać inspiracji... Wpisałam w Google Grafika "tygrys" i patrzyłam na wszystkie zdjęcia naraz :P
W sumie poza palcem serdecznym, gdzie poszalałam z tygrysowym pysiem, na reszcie paznokci poszłam nieco na łatwiznę, bo tygrysie pręgi zrobiłam z użyciem stempli Konad.
Oto cały mój arsenał, którego użyłam przy tym manicurze:
  
  
Są tu dwa pędzelki do zdobień, płytka Konad M57, lakier Sparitual - Death by Chocolate, Wibo Express Growth - 126, biały avonowy staroć do frencha, czarny staroć My Secret i odrobina różu Rimmel Salon Pro by Kate - 227 New Romantic. Powinny w sumie znaleźć się tu cyrkonie i top Seche Vite, ale to akurat mogło być cokolwiek ;)
  Teraz zaczynam myśleć o kolejnym tygodniu Dzikiego Wyzwania, czyli o kameleonie:
  
  
Na Wasze tygrysy czekam do końca dnia 6 czerwca, potem opublikuję wszystkie w jednym zbiorczym poście - i tak co tydzień ;) Gorąco zachęcam do wzięcia udziału w wyzwaniu, bo to świetna zabawa, możliwość poćwiczenia swoich makijażowych i manicure'owych zdolności, a dla tych, co wezmą udział w każdym etapie wyzwania... także szansa na nagrodę :)
  
A teraz na szybko ogłoszę jeszcze wyniki ostatniego konkursu z Original Source:
  
  
Pytanie konkursowe brzmiało "Czym pachnie Twoje życie?". Spośród Waszych odpowiedzi szczególnie jedna mi się spodobała i to właśnie ją chciałabym nagrodzić. Chodzi o odpowiedź...

RODZYNKI1989:
  
    
Rodzynko, gratuluję, już piszę do Ciebie maila :)
Pozostałym dziękuję za wzięcie udziału i jak zwykle zapewniam, że jeszcze będą tu szansy na zgarnięcie ciekawych nagród w konkursach :)

piątek, 31 maja 2013

Oriflame - Żel pod prysznic i mydło Discover Hawaii Aloha Beach

Choć pogoda za oknem nie jest może zbyt letnia, większość z nas już dawno przestawiła się na typowo letnie orzeźwiające zapachy kosmetyków - żeli pod prysznic, balsamów do ciała, perfum itd. Ja również, a nowością na mojej przywaniennej półce są kosmetyki Oriflame z serii Discover, których nowa seria inspirowana Hawajami kompletnie mnie zauroczyła zapachem :)
      
  
Recenzję może zacznijmy od żelu, bo on jest tu głównym bohaterem :)
  
  
Opis producenta:
Ten odświeżający żel pod prysznic zabierze Cię w podróż po tropikalnych plażach Aloha dzięki egzotycznej mieszance owoców i zmysłowych nut kwiatowych. Zrównoważone pH, produkt odpowiedni dla całej rodziny.
     
Skład:
  
Gdzie i za ile: u konsultanki Oriflame, normalnie 12zł / 250ml, często taniej
Po rejestracji na stronie OdkryjRoznice.pl płacimy za zakupy o 30% mniej niż w katalogu :)
  
Moja opinia:
Żel dostajemy w wysokiej butelce o opływowym kształcie, charakterystycznym dla tej serii Oriflame. Jest przezroczysta, więc widzimy ładny kolor żelu, naklejka na niej jest ładna i nienachalna. Otwiera się łatwo, nawet mokrymi dłońmi.
Żel jest średnio gęsty, w turkusowym kolorze, jednak najważniejszą jego cechą jest dla mnie zapach - po prostu śliczny :) Pachnie ananasem i kwiatami, bardzo świeżo i orzeźwiająco, powiedziałabym, że to zapach idealny na lato, naprawdę im wyszedł :)
  
  
Podczas kąpieli żel pieni się zaskakująco dobrze, jest wydajny. Niestety nie nadaje się za to jako płyn do kąpieli, wlewany bezpośrednio do wanny - piana powstała w ten sposób szybko znika w połączeniu z innymi kosmetykami, np. z szamponem. Jako żel jednak sprawdza się nieźle, odświeża skórę, nie powoduje uczucia jakiegokolwiek ściągnięcia, nie wysusza. Poza tym cena jest całkiem przystępna w promocji :) Muszę z bólem przyznać, że jest znacznie lepszy niż jego konkurencja z Avonu z serii Senses - i pod względem opakowania, jakości, zapachu. 
Myślę, że jeszcze nieraz skuszę się na żele z tej serii. Właściwie mam jeszcze jeden w zapasie, jak dotąd nieużywany, tym chętniej sięgnę go z szafki :)
  
  
A teraz słów parę o mydełku:
  
  
Opis producenta:
Pozwól sobie na podróż po tropikalnych Hawajach z tym delikatnym mydełkiem. Odświeżające nuty kwiatów tropikalnych obudzą Twoje zmysły i pozostawi Cię z uczuciem czystości i świeżości. 
  
Gdzie i za ile: u konsultanki Oriflame, normalnie 5zł / 100g, często taniej
Po rejestracji na stronie OdkryjRoznice.pl płacimy za zakupy o 30% mniej niż w katalogu :)
  
Moja opinia:
Aż ciśnie mi się na klawiaturę określenie "mydło jak mydło". Trudno mi napisać coś o mydle ;) Pachnie ślicznie, dokładnie tak jak żel pod prysznic, bez mydlanych nutek, ma ładny miętowy kolor (jeśli można tak określić rozbielony pastelowy turkus :P) i jest wydajne - pieni się dobrze, ale nie znika zbyt szybko. Cała rodzinka używa od dwóch tygodni i mydło jest niewiele mniejsze. Używamy do mycia rąk, w kąpieli i pod prysznicem stawiam jednak na żel :)
      
    
Miałyście kiedyś produkty z serii Discover? Jak Wam się podobały? :)

sobota, 25 maja 2013

KONKURS: Zgarnij nowe żele Original Source!

Chyba trochę Was ostatnio rozpieszczam konkursami, bo dopiero co rozstrzygnęłam poprzedni, ale skoro mam okazję to czemu by jej nie wykorzystać i nie dać Wam szansy na poszerzenie swojego zbioru kosmetyków? :)
   
    
Jak zwykle kiedy Original Source wprowadza nowe sezonowe wersje, mam możliwość przekazania ich Wam :) Tegoroczna letnia edycja obejmuje dwa soczyste zapachy - Caktus & Guarana oraz Golden Pineapple. To właśnie one stanowią nagrody w naszym konkursie :) Dodatkowo zwycięzca dostanie płócienną torbę Original Source oraz próbki zapachów Lime i Mango :)
  
Co trzeba zrobić, by wygrać?
Jak zwykle odpowiedzieć na pytanie, tym razem polecimy abstrakcją, bo w końcu konkurs "nie zawiera rutyny" ;) Pytanie brzmi:
 
Czym pachnie Twoje życie?

Regulamin konkursu:
  
     Informacje ogólne:
  1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka i właścicielka bloga "Orlica o wszystkim i o niczym".
  2. Nagroda sponsorowana jest przez firmę Original Source.
  3. Konkurs trwa od dnia 25.05.2013 do dnia 31.05.2013, godz. 23:59.
  4. Jeśli nie masz skończonych 18 lat, musisz mieć zgodę rodzica lub opiekuna na udział w konkursie.
  5. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
  6. Biorąc udział w konkursie automatycznie akceptuje się regulamin i jego warunki.
     Warunki wzięcia udziału w konkursie:
  1. Warunkiem jest obserwowanie bloga poprzez GFC albo "lubienie" bloga na Facebooku (KLIK).
  2. Każdy uczestnik może wysłać tylko jedno zgłoszenie
  3. Aby wziąć udział w konkursie, umieść pod tym wpisem komentarz wg wzoru:
Obserwuję jako...  / Lubię na Facebooku jako... (wystarczy imię i trzy pierwsze litery nazwiska)
Mój mail to...
Odpowiedź na pytanie "Czym pachnie Twoje życie?"
    
     Wyłonienie zwycięzców i wysyłka nagród:
  1. Zwycięzca zostanie wybrany przeze mnie.
  2. Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu 72h od zakończenia konkursu oraz powiadomieni mailowo.
  3. Wysyłka nagród jest możliwa tylko na terenie Polski - jeśli mieszkasz za granicą, w przypadku wygranej paczkę mogę wysłać do Twojej rodziny w Polsce. 
       
To teraz czekam z niecierpliwością na Wasze zgłoszenia! :)
Liczę, że zaskoczycie mnie ich mnogością i Waszą kreatywnością! :) 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...