Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do modelacji sylwetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do modelacji sylwetki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2013

Pharmaceris C - Seria antycellulitowa

Na dziś mam dla Was recenzje dwóch kosmetyków z antycellulitowej serii Pharmaceris. 
Cellulit nigdy nie należał do moich największych "urodowych problemów" - przyznaję otwarcie. Mogłabym określić go słowami "łatwo przyszło, łatwo poszło", bo potrafi mi się utworzyć w krótkim czasie, ale nie opiera się za bardzo, gdy próbuję się go pozbyć. Zazwyczaj wspomagam się wtedy ćwiczeniami i dobrymi specyfikami, tym razem z braku czasu i sił ograniczyłam się tylko do wspomnianych dwóch produktów Pharmaceris. Jesteście ciekawe efektów?
  
    
Myślę, że najczytelniej będzie, gdy podzielę to na dwie osobne recenzje od strony technicznej, a potem opiszę skutki "kuracji" obu kosmetyków jednocześnie, bo przecież nie wiem, który co zrobił, kiedy stosowałam je razem ;)
Zacznijmy od kremu:
   
SKONCENTROWANY KREM-ŻEL ANTYCELLULITOWY O PODWÓJNYM DZIAŁANIU
  




  
Gdzie i za ile: w aptekach, ok. 52zł / 150ml

Moja opinia:
Krem-żel (który dla mnie z jakiegoś powodu jest serum) zamknięty jest w dość małej tubce (zwłaszcza jak za tę cenę!) stawianej na zakrętce. Zamykana jest na zwykły zatrzask, ma dość ładny profesjonalny design.
Samo kremo-żelo-serum ma faktycznie nieco żelową konsystencję i turkusowy kolor, jest dość gęste. Nie wydostanie się samo z tubki, trzeba je wycisnąć. Zapach jest raczej nieokreślony - ładny, świeży, jakby nieco morski i męski, ale nie jest to nic konkretnego. Po posmarowaniu skóry produkt szybko się wchłania, przez chwilkę bardzo delikatnie chłodzi i mrowi, ale jest to tak subtelny efekt, że nie zawsze go czuję. Jest bardzo wydajny.
   
     
DRENUJĄCY PEELING ANTYCELLULITOWY DO MYCIA CIAŁA
   



 
Gdzie i za ile: w aptekach, ok. 32zł / 200ml
 
Moja opinia:
Opakowanie to tuba podobna do tej od kremu-żelu, ale wyższa, mieszcząca 200ml. Cena również jest wysoka, ale trzeba pamiętać, że to kosmetyk apteczny, który ma (podobno ;)) prawo więcej kosztować.
Sam peeling jednoznacznie przypomina mi moje ukochane peelingi do ciała od Lirene - cukrowe ostre drobinki w żelowej bazie, wydajne i dobrze zdzierające, a przy okazji zapewniające świetny masaż przy stosowaniu :) Peeling ten pachnie tak samo jak krem-żel, ma dość rzadką konsystencję, ale nie spływa z dłoni, jest wydajny. Po jego użyciu (stosuję na uda i pupę podczas wieczornej kąpieli) aż czuć, jak pobudza się krążenie, już sam masaż tymi ostrymi kryształkami jest bardzo przyjemny i relaksujący dla mnie. Właściwie to samo mogłabym powiedzieć o peelingach Lirene :)
Chyba nie mam mu nic do zarzucenia w kwestiach technicznych - no, może wolałabym go w słoiczku? ;) Znacie moje spaczenie pt. "Nie lubię tubek" ;)
   
 
OBA KOSMETYKI W DUECIE:
Pisałam Wam, że mojego cellulitu dość łatwo się pozbyć przy ćwiczeniu i dobrym kosmetyku. Pisałam  też, że tym razem etap ćwiczeń ominęłam i byłam ciekawa, jak sprosta temu zadaniu duet Pharmaceris C. Jeszcze miesiąc temu mój cellulit nie był jakiś straszny, ale był widoczny - przynajmniej dla mnie ;) Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że został zredukowany, ale nadal mogę coś tam wypatrzyć. Prawdę powiedziawszy, mając do wyboru ten duet Pharmaceris C w cenie łącznej  84zł, a trio Lirene Stop Cellulit, które łącznie kosztowałoby ok. 43zł, zdecydowanie bardziej stawiam na drugą opcję. Efekty wydawały mi się lepsze, a cena znacznie niższa.
Zainteresowanych zapraszam do recenzji serii Lirene Stop Cellulit (klik).
   
 
Używałyście któregoś z tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdziły? 

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Dax Perfecta Extra Slim - Wyszczuplające serum antycellulitowe

Na dziś mam dla Was recenzję gościnną - moja koleżanka Agnieszka testowała antycellulitowe serum wyszczuplające Dax Perfecta i podzieliła się z nami opinią. Jesteście zainteresowane? :)
  
  
Opis producenta:
  
   
Gdzie i za ile: wszędzie, np. Rossmann czy BioGaleria.pl, ok. 10zł / 200ml
  
Skład:
   
Opinia Agnieszki:
Zgodnie z opinią producenta po 6 tygodniach stosowania produktu cellulit powinien zmniejszyć się o 84%, takiej zmiany niestety nie zanotowałam natomiast napięcie skóry w obrębie ud i pośladków, gdzie stosowałam serum jest widoczne i wyczuwalne. Konsystencja serum jest odpowiednia, nie jest ono ani za rzadkie ani za gęste, szybko, ładnie się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Zapach produktu jest świeży, choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że podobny zapach mają niektóre maści na stłuczenia lub maści rozgrzewające. Jedynym minusem w te zimowe dni to efekt chłodzenia serum. W chwilach kiedy na zewnątrz temperatura spadała poniżej zero to ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę było smarowanie się CHŁODZĄCYM serum antycellulitowym, jednak czego nie robi się dla poprawy wyglądu :)
   
  
Widoczne i zadowalające efekty działania kosmetyku Dax Cosmetics da się zaobserwować podczas stosowania go, jako kuracji wspomagającej walkę z cellulitem. Tak trudnego przeciwnika nie pokonamy stosując tylko krem czy serum. Zdecydowanie polecam, jako kosmetyk pielęgnacyjny, nawilżający, napinający, ale nie wyszczuplający. 
  
    
A pytanie z nieco innej beczki - jaki jest Wasz stosunek do recenzji gościnnych?

niedziela, 16 września 2012

Bielenda Sexy Look - Serum modelujące Jędrny Biust

Jakiś czas temu moja siostra, Sara, recenzowała dla Was kilka różnych kosmetyków do modelacji ciała. Znalazła odpowiednie produkty do pośladków i brzucha, ale nadal szukała czegoś, co skutecznie poprawi wygląd biustu. Perfecta zawiodła, więc tym razem padło na Bielendę. Przeczytajmy, jakie są wrażenia Sary po tym serum...
   
   
Opis producenta:
   
Gdzie i za ile: np. na BioGalerii, ok. 25zł / 125ml
  
Skład:
   
Opinia Sary:
Po raz kolejny mam przyjemność recenzować kosmetyk firmy Bielenda. Tym razem jest to SERUM MODELUJĄCE Z EFEKTEM POWIĘKSZENIA I PODNOSZENIA BIUSTU SEXY LOOK. Zamknięte w profesjonalnie wyglądającej tubie koloru bakłażanowego. Na sklepowych półkach znajdziemy je również schowane do kartonika. Serum ma bardzo przyjemną, niezbyt gęstą, ale też nie rzadką konsystencję. Jest aksamitne i posiada miły, słodkawy zapach. Na opakowaniu marka przekonuje nas do produktu jego efektami takimi jak jędrny, kształtny, pełny, pięknie wymodelowany biust. Napisane jest również, że powiększa biust o dwa centymetry. I jak tu nie skusić się na taki kosmetyk?
  
  
 Używałam go przez prawie dwa miesiące i jestem bardzo zadowolona. Samo jego stosowanie było dla mnie przyjemnością. Wsmarowując je ma się bardzo miłe wrażenie, jakby to tysiące aksamitnych piórek dotykały ciała. Wchłania się szybko, pozostawiając po sobie delikatny zapach i aksamitną, nawilżoną skórę. Dzięki praktycznej tubie łatwo jest dozować odpowiednią ilość kosmetyku. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy biust mi się powiększył, wiem natomiast, że się uniósł, skóra ujędrniła się i stała aksamitnie miękka. Bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza, że przez częste i szybkie zmiany wagi mój biust (mimo młodego wieku) był oklapły, jak u osoby znacznie starszej. Teraz już tak nie jest. Dwa miesiące temu nie wyobrażałam sobie pójść na plażę z nieusztywnianym stanikiem kostiumu. Teraz, gdy idę na basen nie muszę się przejmować tym, że moje ulubione bikini jest bez usztywnień! 
Jako podsumowanie powiem tylko, że gorąco polecam ten kosmetyk wszystkim kobietom, które uważają, że potrzebują tego typu "wsparcia", ponieważ sama jestem nim oczarowana.
  
  
Używałyście tego serum? Zgadzacie się z opinią Sary?
A może macie jakieś swoje sposoby na jędrny biust? Chętnie z siostrą poczytamy ;)

piątek, 27 lipca 2012

Lirene - Seria Stop Cellulit

Jak sam tytuł posta wskazuje, dziś napiszę Wam co nieco o antycellulitowej serii kosmetyków od Lirene. Używałam jej całej jednocześnie, więc i recenzja będzie wspólna :) Cóż, o ile unikam kosmetyków modelujących, to jednak czasem wspomagam się takimi antycellulitowymi. Trzeba jednak zaznaczyć, że mój cellulit jest dość specyficzny - potrafi pojawić się z dnia na dzień i równie szybko zniknąć - wystarczy, że przez dwa tygodnie sobie poćwiczę coś mało wymagającego i pomogę sobie jakimś dobrym balsamem. Weźcie to pod uwagę, czytając recenzję ;)
    
  
Opisy producenta i składy:
   
 Kliknijcie na zdjęcie, aby je powiększyć.
   
Gdzie i za ile:
Znajdziecie je raczej wszędzie, na pewno widziałam tę serię w Rossmannie i w SuperPharm. Ceny wyglądają tak:
Serum ujędrniające na noc - 17zł / 200ml
Balsam antycellulitowy - 15zł / 250ml
Antycellulitowy peeling myjący - 12zł / 200ml
  
Moja opinia:
Tym razem, żeby najlepiej ocenić działanie serii, nie ćwiczyłam - byłam ciekawa, czy dam radę pozbyć się cellulitu z pomocą samych specyfików. Udało się, choć nie trwało to dwóch tygodni, jak zwykle z ćwiczeniami, a około miesiąca. Moje uda znowu są gładkie, bez brzydkiej skórki pomarańczowej.
Cóż, zaczęłam z grubej rury, od razu podałam najważniejszą informację - skuteczność serii. Wiecie więc już, że to wesołe trio może poprawić nasz wygląd. To teraz może parę słów o każdym członku tego trio?
Serum ujędrniające na noc używałam, uwaga... na noc. Po kąpieli wmasowywałam je okrężnymi ruchami. Serum ma postać żółtawego kremu, jest lekkie, łatwo się rozsmarowuje i jest bardzo wydajne. Z żalem stwierdzam, że nie zaobserwowałam żadnego uczucia rozgrzania ani schłodzenia - lubię te efekty, wmawiam sobie, że to oznacza, że kosmetyk działa ;) Pachnie cytrusowo, świeżo, choć nieco chemicznie. Mnie się ten zapach bardzo podoba. Opakowanie serum to stojąca tuba zamykana na zatrzask, całkiem wygodna, choć nie przepadam za takimi opakowaniami.
Balsam antycellulitowy wsmarowywałam w uda rano, choć akurat o nim zapominałam najczęściej, mimo, że specjalnie stał na honorowym miejscu przy moim łóżku... Ma postać kremu, białego albo bardzo jasnego, zależnie od światła ;) Jest nieco cięższy od serum, ale i tak łatwo się rozprowadza i wchłania. W tym przypadku również nie zauważyłam, żadnego chłodzenia ani rozgrzewania - buuu... Zapach jest taki sam, jak w serum - cytrusowy, przyjemny. W przeciwieństwie do dwóch braci, ten balsam mieszka w plastikowej butelce, która już bardziej mi odpowiada niż tubki - pod koniec opakowania można je postawić do góry nogami i też produkt spływa ;)
Antycellulitowy peeling myjący to mój ulubiony produkt z tej serii. Stosowałam go siedząc w wannie, solidnie szorując nim uda. Ma piękny soczysty pomarańczowy kolor (zapach również, taki jak pozostała część serii) i żelową konsystencję. Zawiera spore ilości drobinek, które mnie kojarzą się z peelingiem cukrowym - mocne zdzieraki, powodujące bardzo przyjemny masaż, a przy tym i lekką pianę - naprawdę jest to peeling myjący. Dodam też, że jest bardzo wydajny. Mieści się w częściowo przezroczystej tubie, stawianej na zamknięciu - dokładnie takiej, jak w przypadku serum.
 
  Gdybym miała wybrać z tej serii jeden produkt, wybrałabym peeling. Nie mogę Wam powiedzieć, czy poszczególnie elementy tego trio dadzą odpowiedni efekt w wersji solo, ale w zespole powinny się sprawdzić. Myślę, że są to kosmetyki warte uwagi :)
   
   
Używacie kosmetyków modelujących czy antycellulitowych?
Macie jakieś sprawdzone sposoby na skórkę pomarańczową na udach czy pupie?

niedziela, 22 lipca 2012

Dax Perfecta Extra Slim - Serum do biustu

Dziś mam dla Was kolejną recenzję przygotowaną przez moją siostrę, Sarę, która na lato chciała poprawić swój wygląd - w końcu jakoś na plaży trzeba się pokazać, więc na pewno ostatnie miesiące były pomyślne dla wszystkich producentów kosmetyków modelujących, ujędrniających, antycellilutowych, wyszczuplających... Sarę skusiło także serum do biustu - poczytajmy, co o nim sądzi :)
    
  
Opis producenta:
Działanie: ■ wypełnia biust ■ mocno ujędrnia i zapobiega wiotczeniu skóry piersi ■ zapewnia młodzieńczą sprężystość i ładny, zaokrąglony kształt ■ modeluje linię biustu, tworząc na skórze niewidzialny biustonosz, który unosi oraz podtrzymuje piersi w pozycji push-up
Efekt: po 6 tygodniach stosowania: 86% wypełnienia i ujędrnienia biustu*
Stosowanie: 2 razy dziennie delikatnie wmasować preparat w skórę biustu i dekoltu. Dla uzyskania najlepszych efektów, zaleca się systematyczne stosowanie preparatu.
* test na grupie 21 kobiet pod kontrolą dermatologa.
  
Gdzie i za ile: wszędzie, ok. 12-13zł / 150ml
  
Skład:
    
Opinia Sary:
Przez ostatnie pięć tygodni (z tygodniową przerwą) używałam Serum koncentrat do szybkiego wypełnienia i podniesienia biustu z Perfecta extra slim. Ciężko mi jest powiedzieć, czy jestem z niego zadowolona... Niezbyt. Owszem, ma wiele zalet, takich jak przyjemny zapach, aksamitna, średnio gęsta konsystencja, łatwa aplikacja... Podczas jego używania moja skóra była przyjemnie gładka. Mimo to, nie jestem zadowolona. Po tak długim czasie używania efekty były minimalne i zanikały, gdy raz zapomniałam użyć kosmetyku. Wiem, że nie powinnam oczekiwać cudów, ale używałam już kosmetyków innych marek, które sprawdzały się znacznie bardziej. Dodam jeszcze, że całość zamknięta jest w efektownie wyglądającej tubie, z której serum łatwo wydostać w odpowiedniej ilości. Przykro mi, ale jest to pierwszy kosmetyk, którego tutaj nie polecam.
  
 
  Wierzycie w tego typu produkty? Używacie ich?

wtorek, 19 czerwca 2012

Bielenda Sexy Look - Aksamitne serum Płaski Brzuch (recenzja gościnna)

Zbliża się lato, więc wszystkie chcemy ładnie wyglądać w szortach czy w bikini, dlatego teraz wiele z nas stosuje różnego rodzaju kosmetyki modelujące - wyszczuplające, ujędrniające, antycellulitowe... 
Dziś mam dla Was recenzję serum do modelowania brzucha od Bielendy - testowała je moja siostra, Sara.
  
  
Opis producenta: 
Preparat doskonale uzupełnia codzienną gimnastykę i odpowiednią dietę, wspomaga wyszczuplanie talii i redukcję nadmiernej tkanki tłuszczowej. Polecany również dla mężczyzn, ponieważ znakomicie podkreśla wygląd mięśni brzucha.
Doskonale ujędrniony i wymodelowany ( spłaszczony) brzuch, a skóra napięta i delikatna w dotyku.
Serum nałożyć na całą powierzchnię brzucha, masować kolistymi ruchami w górę. Następnie kilka minut ugniatać (szczypać) skórę palcami obu dłoni. Nie spłukiwać.
  
Gdzie i za ile: np. na Biogaleria.pl - Drogeria Internetowa, ok. 24zł / 150ml
  
Skład:
   
Opinia Sary:
Już od ponad miesiąca do moich codziennych kosmetyków zalicza się serum modelujące PŁASKI BRZUCH firmy Bielenda z linii SEXY LOOK. Czy jestem z niego zadowolona? Tak. Wprawdzie chyba nie schudłam, ale też nie starałam się o to zbytnio. Zależało mi przede wszystkim, żeby skóra napięła się… Miałam z tym problem, ponieważ przedtem dość szybko straciłam na wadze, a moja skóra nie zdążyła się ściągnąć. Zdawało się zwyczajnie być jej za dużo. Koszmarnie wyglądałam biegając, czy nawet idąc. Nadmiar skóry falował, wyłaził ze spodni. W tym też celu zaczęłam stosować preparat. Już po drugim użyciu brzuszek był nieco bardziej sprężysty, a do tego niesamowicie gładki. Teraz, po miesiącu stosowania, skóra na moim brzuchu jest znacznie mocniej naciągnięta, dzięki czemu wreszcie pozbyłam się falującego efektu. Poza tym Serum ma bardzo przyjemny zapach! O czym jeszcze warto wspomnieć? Serum Bielendy ma jeszcze jeden, znaczny plus. Łatwo się je rozprowadza i nie trzeba długo wmasowywać, ponieważ ładnie i szybko się wchłania. Nie pozostawia przy tym żadnych nieprzyjemnych efektów, jak na przykład uczucie przetłuszczenia. Ma dość gęstą, aksamitną konsystencje. Całość zamknięta jest w ekskluzywnie wyglądającej tubie, dodatkowo umieszczonej w kartoniku. Co jest dla mnie dużą zaletą, zdjęcie brzucha jest tylko na kartoniku. Docelowe opakowanie jest dość dyskretne, nie rzuca się w oczy to, jakie ma działania. Myślę, że dla wielu z Was, jak i dla mnie, jest to zaletą… Niekoniecznie chcemy, by ktoś widzący naszą półkę z kosmetykami, widział, że mamy problemy z figurą i udoskonalamy ją właśnie za pomocą takich środków. Wszystkie przecież chciałybyśmy być idealnie piękne, z natury, nie tubki… Tak czy inaczej, na szczęście żyjemy w czasach, gdzie kosmetyki dość skutecznie maskują lub likwidują nasze niedoskonałości, jak ten. Polecam!
     
    
A jak Wy poprawiacie swój wygląd na lato? ;)

środa, 22 lutego 2012

Fenjal Vitality - Ujędrniający balsam do ciała

Zaraz uciekam do Ukochanego na tydzień, ale postanowiłam na szybko napisać jakiegoś posta, który opublikuje się za parę dni, jak ja będę już u niego - żebyście tak nie do końca zapomniały o moim blogu ;)
Parę dni temu skończyły się testy konsumenckie marki Fenjal, organizowane przez Wizaz.pl. Z tej okazji mam przyjemność przedstawić Wam jeden z ichniejszych produktów:
  
  
Opis producenta:
Główne składniki: kompleks happybelle, olejek z pestek winogron, kompleks witamin
Działanie:
• innowacyjny efekt potrójnego działania
• ujędrnia i uelastycznia skórę
• odżywia i nawilża
• nadaje blask
Zawiera kompleks fito-endorfin oparty na wyciągu z niepokalanka pieprzowego znanego z działania poprawiającego nastrój. Zawiera kompleks antyoksydantów (witaminy E & C) i czynników nawilżających (witamina B5 i olejek z pestek winogron), który przeciwdziała wszystkim oznakom starzenia się skóry
Testowany dermatologicznie. pH neutralne dla skóry.

Gdzie i za ile: 22,99zł / 200 ml, choć nie mam pojęcia, gdzie ;)
  
Skład:
  
Moja opinia:
Krótko mówiąc, polubiliśmy się z tym balsamem, choć ujędrniającym bym go nie nazwała ;)
Opakowanie to niebieska butelka z twardego, dość grubego plastiku - trudno przez nią zobaczyć, ile balsamu zostało. Otwiera się wygodnie, na zatrzask u góry, choć jest on raczej zbyt wąski, żeby w razie potrzeby postawić butelkę do góry nogami. Balsam jest gęsty, więc wydobycie go z butelki jest niestety ciężkie. To jedna z wad - twarde opakowanie, gęsta konsystencja i zbyt wąska góra sprawiają, że trzeba się namęczyć z dostaniem się do balsamu, gdy choć trochę go ubędzie - bo na początku, gdy jest go dużo, nie ma tego problemu. 
Sam balsam jest super - pachnie pięknie, tak kwiatowo, naprawdę baaardzo mi się podoba ten zapach :) Jest świeży i idealnie pasuje do nazwy Vitality ;) Formuła balsamu jest leciutka - przyjemnie się rozsmarowuje, wchłania szybko, pozostawiając zapach na skórze. Nie zauważyłam żadnego ujędrnienia, ale nie spodziewałam się go nawet ;) Za to balsam ładnie nawilża skórę. Nie wiem, co producent miał na myśli, opisując go jako "dodający blasku", bo żadnych drobinek ani nic takiego tu nie ma, co mnie cieszy - nie lubię błyskotkowych smarowideł do ciała. 
Podsumowując, ten balsam nie wyróżnia się niczym specjalnym, ale przyjemnie się go używa. Gdyby był tańszy, na pewno chętnie bym go poszukała w sklepach, kiedy ta butelka mi się skończy.
   

sobota, 4 lutego 2012

IKOS - Ziemia Egipska (+ błotko w kremie Guam)

Dzień doberek! Powinnam się właśnie uczyć na ostatni, choć najważniejszy i najtrudniejszy egzamin w całej sesji, który mam w poniedziałek, dlatego ochoczo zabieram się za pisanie notki :P
Postanowiłam, że dziś napiszę Wam o dwóch kosmetykach, które dostałam do testów od sklepu Ciao.pl, dzięki pośrednictwu serwisu UrodaiZdrowie.pl :) Mowa o ziemi egipskiej oraz próbce błotka do ciała. O tym pierwszym napiszę więcej, bo i więcej jestem w stanie zaobserwować - próbka starczyła na jedno posmarowanie nóg ;)
Zacznijmy więc od ziemi egipskiej IKOS:
   

Gdzie i za ile: na Ciao.pl, 130zł / 13 g - aktualnie w promocji, za 109zł 

Opis producenta i skład:

   
Moja opinia:
Jak widzicie, ja dostałam do testów wersję ziemi egipskiej w formie testeru - różni się właściwie tylko opakowaniem, bo wagowo ma tylko 1g mniej niż produkt pełnowymiarowy. Niestety ze względu właśnie na to, że to tester, nie mogę nic powiedzieć o opakowaniu (poza tym, że to testerowe mi się wybitnie nie podoba :P). O samym produkcie napisać mogę sporo, w dodatku całkiem pozytywnie ;)
Otóż jak dla mnie, nie jest to typowy bronzer, bo osoby bardziej śniade niż ja mogą go spokojnie stosować na całą twarz jako ładnie rozświetlający puder. Dla mnie służy pod kości policzkowe i czasem na górę czoła, daje delikatny efekt przyciemnienia skóry, taki dość naturalny odcień, mimo, że w opakowaniu wygląda na marchewkę ;) Z początku wydawało mi się, że to mat, ale po pierwszym użyciu okazało się, że i na twarzy i w opakowaniu widać już drobniuteńkie rozświetlające drobinki - mam nadzieję, że je tutaj zobaczycie:
   
  
Ziemia egipska utrzymuje się na twarzy cały dzień, jednak z biegiem czasu nieco zanika ten efekt rozświetlenia. Dodam też, że jest tak wydajna, że po miesiącu używania powierzchnia kosmetyku nadal jest gładziutka, a w opakowaniu nie ma ani odrobiny "luźnego" pyłu - wcale się nie kruszy i nie sypie. Przyznam tylko, że choć o ziemi egipskiej marzyłam od dawna, to w życiu bym jej nie kupiła - ponad 100zł za bronzer, nawet jak dobry, to zdecydowanie zbyt dużo na kieszeń biednej studentki ;) Dlatego tym bardziej dziękuję sklepowi Ciao.pl i serwisowi UrodaiZdrowie.pl za możliwość dorwania go w swoje łapki - nawet w formie testera :)
  
  
To teraz jeszcze parę słów o błocie do ciała w kremie Guam Fangocrema :)
   
  
Opis producenta: Nowość w walce z cellulitem! Wzbogacona formuła popularnego kremu zawierająca algi Guam, kofeinę i kompleks roślinny. Krem niezwykle intensywnie stymuluje spalanie tkanki tłuszczowej i ułatwia usuwanie z organizmu szkodliwych produktów przemiany materii. Dodatkowo redukuje cellulit i poprawia stan skóry. Nie wymaga zawijania folią.
   
Jak już pisałam, ta próbka wystarczyła mi na jednorazowe pomazianie całych nóg, nie więcej. Mogę więc opisać właściwie tylko pierwsze wrażenia. Otóż krem jest nieco żelowaty, kojarzy mi się z karmelem, i z wyglądu i z konsystencji. Po posmarowaniu przyjemnie mrozi nogi - ja bardzo lubię ten efekt, ale wiem, że nie wszyscy są jego fanami. Czuć przynajmniej, że cokolwiek robi ;) Przez dłuższy czas czuć taki specyficzny, lekko kamforowy zapach, co też mi odpowiada. Jedyne, co mnie negatywnie zaskoczyło to fakt, że nawet po kilku godzinach, przetarcie skóry ręką skutkowało tym, że błotko się zaczynało mocno wałkować, choć sprawiało wrażenie wchłoniętego. 
Błotko to jest dostępne w cenie 109zł / 350g na stronie Ciao.pl.
   
To by było na tyle, jeśli chodzi o dziś, trzeba wracać do nauki...
Chyba, że strzelę jeszcze notki na najbliższy tydzień? ^^

Przy okazji - jak codziennie, uaktualniłam zakładkę "Co wkrótce?" - bardzo Was proszę o typy, o czym chcecie poczytać - napiszcie po prostu w komentarzu w tamtej zakładce. Zrealizowane prośby na bieżąco usuwam i na chwilę obecną zostało ich mało, liczę więc na Wasze podpowiedzi, żeby wiedzieć, o czym pisać ;)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Avon Anew Clinical - Krem modelujący sylwetkę + coś do poczytania

Jako, że już prawie 3 tygodnie (taaak, to bardzo duży sukces jak dla mnie ^^) regularnie ćwiczę, uznałam, że dobrze będzie wesprzeć działanie ćwiczeń jakimś kosmetykiem. Sięgnęłam więc po krem Avon Anew, który od paru miesięcy leżał na półce smutny i osamotniony ;) Dziś napiszę Wam o nim parę zdań :)
   
   
Opis producenta:
 Zaawansowany kosmetyk, który działa jak zabieg liftingujący, nadając skórze jędrność i wyszczuplający sylwetkę. Nowy krem tworzy napinającą siateczkę w oparciu o ShapeWear Technology*, dzięki czemu pomaga ujędrnić powierzchnię skóry oraz pobudza produkcję kolagenu i elastyny, widocznie uelastyczniając skórę oraz stymuluje produkcję włókien skóry przez co wzmacnia łączność między jej warstwami, poprawiając jej jędrność w 4 strategicznych miejscach:
1. na brzuchu 2. na pośladkach 3. na biodrach 4. na udach
Zaraz po zastosowaniu pozostawia uczucie napięcia i ujędrnienia skóry.
  
Gdzie i za ile: u konsultanki Avon, cena regularna to 85zł / 150ml, ale zwykle można kupić za o wiele mniejszą kwotę :) 
  
Skład: niestety musiał być na kartoniku, który wyrzuciłam, w necie też nie mogę znaleźć...
   
     
Moja opinia:
Przyznam szczerze, że w życiu bym tego kremu nie kupiła sama z siebie - cena jest dla mnie powalająca. Dostałam go jednak jako jakiś prezent dla konsultanki od Avonu i zaczęłam używać. Z początku mi się nie spodobał, ale potem zaczęłam zauważać efekty :) Ale po kolei.
Opakowanie to srebrno-biała tuba, zamykana na zatrzask i na tym zatrzasku stawiana. Jej pojemność to 150ml, czyli właściwie dość mało, zwłaszcza, za taką cenę, ale to uroki "luksusowych" kosmetyków. Sam krem ma dziwną, nieco ciągnącą się konsystencję, jest średnio gęsty i ma miodowy kolor. Zawiera też złote drobinki, co dla mnie jest raczej wadą - smaruję się nim zwykle po ćwiczeniach i specjalnie muszę lecieć do łazienki, żeby zmyć z dłoni te drobinki, bo doprowadzają mnie do szału :P Krem może też nieco pobrudzić bieliznę. Zapach jest przyjemny, nie pachnie niczym konkretnym, ale na pewno nie śmierdzi. 
   
   
Co do działania - po posmarowaniu nie ma niestety efektu schłodzenia czy rozgrzania skóry - niestety, bo lubię ten efekt, mam wtedy wrażenie, że kosmetyk działa od razu ;) Owszem, czuję, że skóra jest bardziej napięta, ale i tak brakuje mi tego chłodzenia/rozgrzewania. Krem rozprowadza się łatwo, wchłania dość szybko. Przy regularnym stosowaniu, przy regularnych ćwiczeniach, naprawdę można z jego pomocą osiągnąć porządne efekty. Już po tych 3 tygodniach czuję, że boczki są mniejsze, cellulit zniknął prawie całkowicie (ale mój ma taki urok, że znika równie łatwo, jak się pojawia ;)). Zaznaczam tylko, że nie uwierzę, że jakikolwiek kosmetyk dostępny dla "zwykłych śmiertelniczek" jest w stanie poprawić nasz wygląd bez jakichkolwiek ćwiczeń. 
Podsumowując, krem polecam, choć może nie w takiej cenie, jaką oferuje producent bez promocji - jest stanowczo za wysoka. Tak czy siak, krem sprawdzi się super, stosowany jako wsparcie do ćwiczeń. :)
     
Pokazuję jeszcze moje "plany czytelnicze" na najbliższe dni. "Zapiski (pod)różne" Martyny Wojciechowskiej już przeczytałam i muszę Wam powiedzieć, że zakochałam się w jej sposobie pisania. Na pewno w najbliższym czasie sięgnę po kolejne jej powieści. Teraz zaczęłam czytać "Wampira z M-3" Pilipiuka i tutaj już nie jest tak kolorowo - Pilipiuk już dawno spoczął na laurach i zaczął pisać dla pieniędzy (nawet sam tego nie krył, miałam przyjemność (?) przeprowadzać z nim wywiad), ale nie spodziewałam się, że upadnie tak nisko jak przy tej książce... Szkoda.
 Co Wy teraz czytacie?

I jeszcze jedno pytanie. Wiem, że blog robi się coraz mniej kosmetyczny, że pojawiają się kolejne serie - "I jak tu go nie kochać...?" i "Może herbaty?", ale co powiedziałybyście, gdybym na dodatek od czasu do czasu publikowała jakieś banalne przepisy na wypieki? :) Uwielbiam piec, wykombinowałam nawet parę własnych przepisów, chętnie czasem bym się czymś podzieliła :)

sobota, 20 sierpnia 2011

Eveline Slim Extreme 3D SPA - Superskoncentrowane serum modelujące pośladki Push-up

Wygląda na to, że to już ostatni produkt z paczuchy od Lamode.info, który muszę Wam zrecenzować. Seria Slim Extreme 3D SPA jest przeznaczona do modelowania sylwetki - te kosmetyki mają za zadanie ujędrniać, likwidować cellulit, unosić... Na ostatni rzut zostawiłam sobie kosmetyk, po którym najmniej się spodziewałam i właściwie słusznie ;)
   
  
Opis producenta:
 Działa na trzy podstawowe problemy dotyczące skóry pośladków. Ma działanie modelujące, poprawia metabolizm tkankowy oraz działa na poprawę struktury skóry. To unikalne połączenie Volufiline (ekstrakt z azjatyckiej rośliny Gardenia Asiatica), która ze względu na stymulację rozwoju lipidów ma działanie modelujące oraz kompleks `Full up / Full shape` (ekstrakt z rośliny Kigelia africana) mający wpływ na wzrost elastyczności tkanki łącznej. Dodatek kofeiny pobudza metabolizm tkankowy i usprawnia mikrokrążenie, co wpływa na ujędrnieni skóry i zwiększenie jej elastyczności.

Cena: 15zł / 150ml
  
Aktywne składniki:
  • VolufilineTM – naturalny ekstrakt z azjatyckiej rośliny Gardenia asiatica, stosowanej od wieków w medycynie naturalnej. Stymuluje rozwój lipidów w komórkach tłuszczowych (adipocytach), reguluje proces ich magazynowania. Sprawia, że pośladki stają się pełniejsze i bardziej krągłe.
  • Full-shapeTM – kompleks na bazie Kigelia africana zwiększający elastyczność włókien tkanki łącznej. Modeluje linię pośladków i daje natychmiastowy efekt push-up.
  • Kwas hialuronowy – działa jak „molekularna gąbka”, maksymalnie nawilżając skórę. Jego łańcuchowa struktura, przeplatając przestrzenie między włóknami kolagenu, wzmacnia i nadaje pośladkom młodzieńczą sprężystość.
  • Kofeina – pobudza mikrokrążenie, przyspiesza metabolizm komórkowy w skórze, jednocześnie zwiększając jej jędrność i elastyczność.
  • Algi laminaria – zawierają liczne witaminy, sole mineralne, antyoksydanty i aminokwasy, wzmacniają strukturę szkieletu skóry, poprawiają przemianę materii w skórze, detoksykują i oczyszczają.
Skład:
  
Moja opinia:
Cóż, gdyby istniał kosmetyk, który faktycznie sprawiałby cuda, które obiecuje producent, na pewno byłby droższy ;) Niemniej jednak uważam, że to serum znajdzie swoje zastosowanie. Ale po kolei.
Opakowanie to dość miękka nieprzezroczysta tuba - niestety trudno skontrolować, ile kosmetyku jeszcze w niej zostało. Samo serum ma konsystencję takiego jakby mętnego żelu, łatwo się rozprowadza na skórze i szybko wchłania, zostawiając przyjemne uczucie chłodku (choć nie wszystkim może się ono podobać). Na pewno czujemy, że coś na pupie mamy i że "coś" to robi ;)
Jak się można było spodziewać, po miesiącu stosowania efekt jest, choć na pewno nie spektakularny. Nie spodziewałam się, że nagle zadek uniesie mi się ładnie (choć w sumie akurat jemu niewiele mam do zarzucenia :P), tak też nie zrobił. Muszę jednak przyznać, że skóra jest ładnie ujędrniona i bardziej napięta, myślę, że dla kogoś, kto gwałtownie schudł ostatnimi czasy to serum może być zbawieniem. U mnie cudów nie zdziałało, ale na pewno zrobiło tyle, ile mogło na tym polu - pupa ujędrniona jak ta lala :D
  

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...