piątek, 27 lipca 2012

Lirene - Seria Stop Cellulit

Jak sam tytuł posta wskazuje, dziś napiszę Wam co nieco o antycellulitowej serii kosmetyków od Lirene. Używałam jej całej jednocześnie, więc i recenzja będzie wspólna :) Cóż, o ile unikam kosmetyków modelujących, to jednak czasem wspomagam się takimi antycellulitowymi. Trzeba jednak zaznaczyć, że mój cellulit jest dość specyficzny - potrafi pojawić się z dnia na dzień i równie szybko zniknąć - wystarczy, że przez dwa tygodnie sobie poćwiczę coś mało wymagającego i pomogę sobie jakimś dobrym balsamem. Weźcie to pod uwagę, czytając recenzję ;)
    
  
Opisy producenta i składy:
   
 Kliknijcie na zdjęcie, aby je powiększyć.
   
Gdzie i za ile:
Znajdziecie je raczej wszędzie, na pewno widziałam tę serię w Rossmannie i w SuperPharm. Ceny wyglądają tak:
Serum ujędrniające na noc - 17zł / 200ml
Balsam antycellulitowy - 15zł / 250ml
Antycellulitowy peeling myjący - 12zł / 200ml
  
Moja opinia:
Tym razem, żeby najlepiej ocenić działanie serii, nie ćwiczyłam - byłam ciekawa, czy dam radę pozbyć się cellulitu z pomocą samych specyfików. Udało się, choć nie trwało to dwóch tygodni, jak zwykle z ćwiczeniami, a około miesiąca. Moje uda znowu są gładkie, bez brzydkiej skórki pomarańczowej.
Cóż, zaczęłam z grubej rury, od razu podałam najważniejszą informację - skuteczność serii. Wiecie więc już, że to wesołe trio może poprawić nasz wygląd. To teraz może parę słów o każdym członku tego trio?
Serum ujędrniające na noc używałam, uwaga... na noc. Po kąpieli wmasowywałam je okrężnymi ruchami. Serum ma postać żółtawego kremu, jest lekkie, łatwo się rozsmarowuje i jest bardzo wydajne. Z żalem stwierdzam, że nie zaobserwowałam żadnego uczucia rozgrzania ani schłodzenia - lubię te efekty, wmawiam sobie, że to oznacza, że kosmetyk działa ;) Pachnie cytrusowo, świeżo, choć nieco chemicznie. Mnie się ten zapach bardzo podoba. Opakowanie serum to stojąca tuba zamykana na zatrzask, całkiem wygodna, choć nie przepadam za takimi opakowaniami.
Balsam antycellulitowy wsmarowywałam w uda rano, choć akurat o nim zapominałam najczęściej, mimo, że specjalnie stał na honorowym miejscu przy moim łóżku... Ma postać kremu, białego albo bardzo jasnego, zależnie od światła ;) Jest nieco cięższy od serum, ale i tak łatwo się rozprowadza i wchłania. W tym przypadku również nie zauważyłam, żadnego chłodzenia ani rozgrzewania - buuu... Zapach jest taki sam, jak w serum - cytrusowy, przyjemny. W przeciwieństwie do dwóch braci, ten balsam mieszka w plastikowej butelce, która już bardziej mi odpowiada niż tubki - pod koniec opakowania można je postawić do góry nogami i też produkt spływa ;)
Antycellulitowy peeling myjący to mój ulubiony produkt z tej serii. Stosowałam go siedząc w wannie, solidnie szorując nim uda. Ma piękny soczysty pomarańczowy kolor (zapach również, taki jak pozostała część serii) i żelową konsystencję. Zawiera spore ilości drobinek, które mnie kojarzą się z peelingiem cukrowym - mocne zdzieraki, powodujące bardzo przyjemny masaż, a przy tym i lekką pianę - naprawdę jest to peeling myjący. Dodam też, że jest bardzo wydajny. Mieści się w częściowo przezroczystej tubie, stawianej na zamknięciu - dokładnie takiej, jak w przypadku serum.
 
  Gdybym miała wybrać z tej serii jeden produkt, wybrałabym peeling. Nie mogę Wam powiedzieć, czy poszczególnie elementy tego trio dadzą odpowiedni efekt w wersji solo, ale w zespole powinny się sprawdzić. Myślę, że są to kosmetyki warte uwagi :)
   
   
Używacie kosmetyków modelujących czy antycellulitowych?
Macie jakieś sprawdzone sposoby na skórkę pomarańczową na udach czy pupie?

61 komentarzy:

  1. bardzo lubię ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też, zresztą w ogóle lubię peelingi Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie miałam ani jednego produktu, ale chyba warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten peeling i balsam ciekawią mnie najbardziej ;D

      Usuń
    2. Jakbym miała ograniczyć się do dwóch z tych produktów, wybrałabym jednak peeling i serum, jakoś wolę używać takich rzeczy na noc.

      Usuń
    3. ja tak średnio lubię balsamy, bo kiedy nakładam je na noc to zawsze później się kleję, więc może masz racje i lepsze byłoby serum :)

      Usuń
    4. nie wiem dlaczego, ale ten peeling przypomina mi bursztyn :D

      Usuń
    5. Faktycznie trochę tak wygląda :D

      Usuń
  4. Na szczęście nie mam problemu z cellulitem .

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam peeling i balsam jest super

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja używam kosmetyków Eveline najlepiej się u mnie sprawdzają chociaż próbowałam innych np Perfecty to zawsze wracam do Eveline:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Eveline są dobre, ale nieco przereklamowane ;)

      Usuń
  7. Wczoraj skończyłam swój peeling z Joanny i otworzyłam Lirene. Jeju, jak on pachnie!!! A jak ździera :D Cdowny jest. Używam też balsamu chłodzącego z Perfecty, w sam raz na lato :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ci w tajemnicy powiem, że wszystkie peelingi Lirene mają taką genialną konsystencję i działanie zdzierające ;)

      Usuń
    2. jak skończę ten to zainteresuję się zielonym na pewno :D

      Usuń
    3. MaxSlim? Czekam u mnie w kolejce :D

      Usuń
  8. Używam balsamów antycellulit, ale nie wierzę w ich działanie (cellulitu niestety tak łatwo pozbyć się nie da), co najwyżej w działanie ujędrniające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w każdym przypadku pozbycie się cellulitu jest takie trudne ;)

      Usuń
    2. cellulit łatwo się jest pozbyć, tylko trzeba pilnować bo się nawraca, gorzej jest z rozstępami, tego cholerstwa się nie usunie

      Usuń
    3. Właśnie właśnie...
      Na szczęście rozstępów nigdy chyba nie miałam!

      Usuń
  9. Ja od czasu do czasu przetestuję coś nowego, ale zawsze wracam do Eveline ;) Teraz wygrałam w rozdaniu też serum z Avonu, więc jak wykończę obecne Eveline to będę testować Avon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie dokładnie z Avonu? :> Jedno z Anew mają genialne :)

      Usuń
  10. ten scrub wygląda ciekawie :) ale ja mam inny sprawdzony kosmetyk na cellulit i myślę, że pozostane mu wierna. Tak w ogóle to właśnie dziś u mnie notka o nim, zgrałyśmy się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, ostatnio ciągle "kradnę" komuś posty :P

      Usuń
  11. wydaje mi się że w przyszłości na pewno kupię scrub :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam całą serię i bardzo ją polubiłam. zapach jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jedna z zalet serii :)

      Usuń
  13. tej serii nie miałam, ale MaXSlim, która jest bardzo dobra, pomaga pozbyć się parę cm i kg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem jej ciekawa - peeling czeka w kolejce ;)

      Usuń
  14. Farciara! Żeby na mnie działały same kremy :P

    OdpowiedzUsuń
  15. moim sposobem jest peeling kawowo cynamoowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś robiłam :) A teraz już nie mam ekspresu :D

      Usuń
  16. Ja mam peeling antycellulitowy myjący z Lirene Max Slim i jestem nim zachwycona. Miła odmiana po bublu Bielendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Która Bielenda to taki bubel? :D

      Usuń
  17. peeling jest moim zdecydowanym ulubie ńcem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja muszę zacząć stosować coś ujędrniającego i antycelulitowego:)wezmę tą serię pod uwagę przy wyborze:)szczególnie przemawia do mnie peeling:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze przemawia ;) Myślę, że warto skusić się akurat na tę serię :)

      Usuń
  19. Jako 20 latka używałam namiętnie żel antycellulitowy z Avonu przez jakieś 2-3 lata, codziennie masowałam wieczorem po kąpieli każdego dnia bez wyjątku - zużyłam kilkanaście tubek i dlatego teraz po 30-tce nie mam śladu cellulitu a moje koleżanki się dziwią jak to możliwe? dlatego wierzę w żele i balsamy antycellulitowe ale tylko w oparciu o własną konsekwencję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) Zazdroszczę braku problemów teraz ;)
      A wtedy miałaś cellulit czy używałaś profilaktycznie?

      Usuń
    2. jestem dosyć zapobiegliwa :) może coś tam zauważyłam co mnie skłoniło do tego żelu :)

      Usuń
    3. To ja może już zacznę się traktować przeciwzmarszczkowymi? :D

      Usuń
  20. Lubię zapach tej serii :D Używałam serum, ale u mnie samo nie pomaga. Fajnie masz, że u Ciebie działa bez ćwiczeń, zazdraszczam :)
    A peeling muszę wypróbować, miałam kiedyś ze starej pomarańczowej serii, jeśli go nie pogorszyli to jest świetny ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę starej serii, ale jeśli masz, możesz porównać skład ;)

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że to tylko spam w czystej postaci...

      Usuń
  22. Ja nie mam cierpliwości do takich smarowideł - wystarcza mi entuzjazmu na 2-3 dni, a potem o regularności w stosowaniu mogę zapomnieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś miałam, a teraz staram się jak mogę o regularność ;)

      Usuń
  23. uwielbiam ten peeling, lubię się tak czasem porządnie wyszorować

    Używam i antycellulitowych i modelujących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten peeling w ogóle jest klasą samą dla siebie ;)

      Usuń
  24. uwielbiam peeling z tej serii (chociaż nie miałam okazji wypróbować reszty kosmetyków). Zapach jest cudowny! Taki pomarańczowo grejpfrutowy. Orzeźwiający, soczysty... Moja łazienka długo potem pachnie :D

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...