poniedziałek, 16 lipca 2012

Made From Earth - Peeling do twarzy z herbatą rooibos

Jakiś czas temu pisałam Wam o amerykańskim sklepie, który zachwycił mnie swoimi naturalnymi produktami - Made From Earth. Prezentowałam już ich balsam do ust, dziś pora na genialny peeling do twarzy z herbatą rooibos, którą uwielbiam - pierwszy raz widzę ją w kosmetykach :) Ten peeling był chyba największym "chciejstwem" z tej strony, więc z wielką radością zabrałam się do testów i nie zawiodłam się.
  
  
Opis producenta (znowu nie tłumaczę, żeby nic nie przekręcić):
This moisturizing face scrub is designed to release toxins and improve skin cell circulation. When combining Rooibos tea with aloe vera, our scrub creates a powerful mix of antioxidants designed to penetrate your skin and detoxify. It contains bioflavonoid, vitamins, plant oils, fruit flavonoids, and Rooibos Tea. Jojoba beads gently clear away dead skin cells while the potent antioxidant Rooibos tea releases toxins improving skin texture. These antioxidants help slow the aging process and boost the immune system.
This is a moisturizing face scrub that will not strip the delicate vitamin and nutrients from your face. For some skin types, a moisturizer may not be needed after using the face scrub since it contains moisturizing properties. This is why the scrub is perfect for both oily AND dry skin types. For oily skin its great because after using the scrub you may not need an additional moisturizer. And its great for dry skin because it will not overly dry out your face like other cleansers.
  
Gdzie i za ile: na madefromearth.com, 25$ / 59g
    
Skład:
   
Moja opinia:
Pamiętacie, co Wam pisałam o składzie balsamu do ust? Jeśli byłam w stanie go w całości zinterpretować, naprawdę musiał być naturalny. Tak samo jest i tu - nie widzę tu żadnej chemii, aż miło się czyta :) Peeling jest na bazie organicznego soku z aloesu i kokosa, dalej występuje ekstrakt z herbaty rooibos, która ma silne działanie antyoksydacyjne. Dalej mamy wosk, odpowiadający za konsystencję (poprawcie mnie, jeśli się mylę, nie umiem tego lepiej określić po polsku ;)), rośliną glicerynę, która jest, uwaga, koszerna, oliwę z oliwek, kwas stearynowy, "kuleczki" z wosku jojoby, olej jojoba, avocado, oczar wirgiński, witaminę E, gumę ksantanową oraz korę z czarnej wierzby. Patrząc na sam skład, można się domyślać porządnego działania detoksykującego, antyoksydacyjnego, nawilżającego, no i, jak na peeling przystało, złuszczającego. I wiecie, co Wam powiem? Dostajemy to wszystko.
  
   
Z kwestii technicznych - peeling kryje się w plastikowym słoiczku z prostym subtelnym designem. Wadą jest jednak to, że uszczelniająca warstwa od wieczka mi się od razu oderwała, więc kiedy odkręcam peeling, w ręce mam sam plastik, a peeling przykryty jest tą folio-gąbką uszczelniającą. Sam kosmetyk jest bardzo rzadki, ma konsystencję...hmm, no właśnie czego? Rzadkiej kaszki mannej? Jest biały i kremowy, choć nieco przejrzysty - widać w nim małe drobinki, które są kuleczkami z wosku jojoba - tak w każdym razie wynika ze składu. Drobinek jest sporo, co naprawdę lubię. Dodam jeszcze, że produkt pachnie bardzo specyficznie - zdecydowanie czuć w nim herbatę rooibos, co jeszcze bardziej mnie zachwyca :)
Dotychczas moim ulubionym peelingiem był peeling z Avonu, już niestety wycofany. Od niego wymagałam jedynie porządnego złuszczania i to robił naprawdę dobrze. I to by było na tyle. Ten peeling natomiast sprawia, że cera "czuje" się znacznie lepiej! Po użyciu go, twarz jest gładka, niesamowicie odświeżona i nawilżona. Drobinki pięknie ścierają martwy naskórek, robiąc to jednak tak delikatnie, że nie ma mowy o jakimkolwiek podrażnieniu. Po spłukaniu resztek peelingu (choć mam wrażenie, że wchłonąłby się sam w cerę), ukazuje nam się naprawdę "nowa" skóra. Byłam pod wielkim wrażeniem przy pierwszym użyciu - i nadal przy każdym kolejnym nie mogę się nadziwić ;) 
Przeraża tylko cena - 25 dolarów, czyli ok. 90zł... Nieco boli, prawda? Zwłaszcza, że musimy dodać do tego koszty wysyłki do Polski, które też do tanich nie należą. Pozostaje nam mieć nadzieję, że pewnego pięknego dnia ten amerykański sklep internetowy (bo nie wiem, czy ich produkty są dostępne też stacjonarnie) dostrzeże wieeelki potencjał na polskim rynku ;) Jeśli tak, kupujcie ten peeling bez wahania! ;)
  
  
Miałyście kiedyś coś z tej firmy? Albo może chociaż obiło Wam się o uszy? ;)

36 komentarzy:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej firmie, ale lubię kosmetyki naturalne i organiczne - staram się na nie przestawiać :P Co do peelingów - lubię naprawdę 'ostrą jazdę' :D, a w tym niedowidzę drobinek : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ostatnim zdjęciu bardzo dobrze je widać :>

      Usuń
  2. Skład niezły, tylko dlaczego mają takie drogie te kosmetyki i taką drogą przesyłkę

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nic dziwnego, to marka dostępna tylko w Stanach.

      Usuń
  4. nie znam, ale dzięki Tobie poznałam, musimy się pogodzić, że eco/bio-pielęgnacja kosztuje, ale w końcu to inwestycja :) jestem na tak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co, to na Wizażu są chyba zamówienia organizowane ;)

      Usuń
  5. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie , i ta recenzja bardzo mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzedni balsam do ust też jest genialny :)

      Usuń
  6. jka ciekawa konsystencja. w opakowaniu wygląda na jakiś krem, a tu tyle drobinek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, a jakby go zostawić na twarzy to by się wchłonął, zostawiając same drobinki :D

      Usuń
  7. Nie słyszałam jeszcze o takiej firmie ani o herbacie rooibos w kosmetykach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zdziwiłam - zielona herbata, biała herbata, drzewo herbaciane - to wszystko występuje, ale rooibos chyba nigdzie :D

      Usuń
  8. szkoda że taka cena bo pewnie bym się skusiła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... Pozostaje nam mieć nadzieję, że kiedyś w Polsce znajdzie się coś zbliżonego i tańszego ;)

      Usuń
  9. Kurcze, wygląda tak obiecująco ze aż chce się kupić...ale cena nieco przeraża;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, mi aż szkoda go używać ;)

      Usuń
  10. Kurczę, może jak wyjadę do Finlandii, to uproszę małżonka, by mi zakupił :D Na euro to wyjdzie taniej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i jest szansa, że przesyłka będzie iść taniej :)

      Usuń
  11. Wydaje się fajny i dość innowacyjny :) Ale raczej nieosiągalny...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda bardzo zachęcająco. No i ten kokos... :]
    Ale na razie zostaje wierna peelingowi z kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, na twarz go używasz? Ja robiłam tylko kawowy do ciała, chyba bałabym się użyć go do twarzy... Czy robisz jakoś inaczej?

      Usuń
    2. Kupiłam z Tony Moly - peeling, a raczej scrub. Sama jeszcze nic nie robiłam, bo boję się, że wezmę złe proporcje i wtedy będzie wesoło ;]

      Usuń
    3. Ach, w ten sposób :) Przy peelingu do ciała trudno coś spieprzyć, ale z twarzą faktycznie też bym nie eksperymentowała :P

      Usuń
  13. cena straszna!
    ale sklad jest niesamowity, uwieeelbiam takie kosmetyki! koszerka gliceryna powalila mnie na kolana :)

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wytrzeszczyłam oczy jak zobaczyłam, że nie dość, że roślinna, naturalna, organiczna, holistyczna, super-ekstra-ekologiczna, to jeszcze koszerna! :D

      Usuń
  14. nie słyszałam jeszcze o tych kosmetykach, ale skoro mówisz że są świetne z pewnością poszukam więcej informacji na ich temat ;-)

    U mnie teraz recanzja rybek dermogal (są rewelacyjne!)+ROZDANIE
    zapraszam ;-)

    pozdrawiam monument-of-beauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaleciało mi tu spamem... Połowicznie, więc nie usunę, ale prosiłabym o nie reklamowanie się w komentarzach, nie od tego jest ta funkcja.

      Usuń
  15. No cena powala... Wątpię jednak, żeby pojawili się w Polsce :(
    Szkoda, bo produkt wydaje się być genialny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni może nie, ale liczę, że pojawi się wreszcie jakiś polski odpowiednik...
      A jak tam Twoja produkcja? ;)

      Usuń
    2. Na razie stoi, ale rozpisałam sobie listę, co zrobić w najbliższym czasie, więc niebawem będą nowe tutoriale :)

      Usuń
    3. A planujesz w końcu z tego biznesik rozkręcić?
      Domyślam się, że teraz przy maleństwie nie bardzo masz możliwość, ale może kiedyś? ;)

      Usuń
  16. wygląda kusząco, zaraz spojrzę na sklep, pewnie dużo rzeczy mnie zainteresuje, ale na razie nie planuje większych zakupów, mam pełno rzeczy nieprzetestowanych

    Jeśli chodzi o złuszczanie to moim nr jeden na liście rzeczy, których chcę spróbować jest to: http://www.e-naturalne.pl/pl/p/Peeling-enzymatyczny-z-owocow-tropikalnych/111

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle ostatnio zainteresowałam się peelingami enzymatycznymi, bo nigdy dotąd nie używałam. Teraz w domu czeka na mnie peeling z FlosLeku, nie mogę się doczekać, gdy wrócę i go przetestuję ;)
      Ale ten z owoców tropikalnych brzmi meeega apetycznie!

      Usuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...