niedziela, 15 lipca 2012

LaRosa - Mineralny bronzer 71 Sun of Paris

Przyszła wreszcie pora na ostatni kosmetyk mineralny marki LaRosa w moim stadku - tak tak, to bronzer został na sam koniec. Jest to kolejny produkt, co do którego mam mocno mieszane uczucia... Dlaczego? Cóż, poczytajcie, może pomożecie mi zdecydować, czy go lubię :P
  
  
Opis producenta i skład:
  
   
Gdzie i za ile: futurosa.net, 30zł / 4,5g
    
 
Moja opinia:
Jak wcześniej opisywane produkty LaRosa, tak i ten zamknięty jest w plastikowym słoiczku ze srebrnym wieczkiem. Wewnątrz kryje się przeuroczy puszek, który wywołuje uśmiech na twarzy, choć jest zupełnie bezużyteczny - nie wyobrażam sobie nakładania nim bronzera na twarz. Plusem jest tylko to, że zapobiega wydostawaniu się zbyt dużej ilości produktu - bo pod tym puszkiem kryje się zaklejona folią plastikowa warstwa z dziureczkami, przez które dozuje się złocisty pyłek.
  Wybrałam bronzer o wdzięcznej nazwie Sun of Paris - przeznaczony jest on dla osób o jasnej i średniej karnacji. Normalnie jestem bladziochem, więc uznałam, że będzie w sam raz. Bronzer ma odcień złotawo-rdzawy, piękny sam w sobie.
  
  
Okazuje się jednak, że bronzer ten składa się przede wszystkim z lśniących drobinek - złotych i miedzianych. Kiedy byłam blada, jak zwykle, dawał dziwny efekt, bo choć przyciemniał nieco kości policzkowe, to te drobinki wyglądały dziwacznie. Teraz opaliłam się na twarzy, a więc nałożony bronzer na moją już nie tak bladą cerę wygląda, jakby był samymi drobinkami - niemal w ogóle nie przyciemnia, a drobinki mienią się mocno. Najlepiej byłoby pewnie użyć go inny, ciemniejszy i matowy bronzer, ale po co tyle zachodu? Zwłaszcza, że nie jestem fanką takich drobinek, nawet latem. Na zdjęciu obok macie próbkę tego, jak mocno błyszczy się skóra z tym bronzerem - powiększcie sobie zdjęcie, jeśli trzeba - a poniżej, jak wygląda ten bronzer w kontekście całej (prawie ;)) twarzy. Dodam jeszcze, że drobinki właściwie dosyć szybko znikają z twarzy (w każdym razie znaczna ich część), a pozostaje jedynie ten ledwo widoczny złotawy kolor na skórze. 
  
   
I co myślicie o tym bronzerze? Takie drobinki pasowałyby Wam na lato?

24 komentarze:

  1. Wygląda jak typowy rozświetlacz i jakoś szału nie robi ;P nie kusi mnie niczym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się kojarzy z brokacikiem z bazarku :P

      Usuń
  2. Szkoda że tak nabrokatowany jakoś do mnie nie przemawia..

    OdpowiedzUsuń
  3. nooooo szalu ni ma :) jakbym chciala takiego rozswietlenia to uzylabym rozswietlacza..proste :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Zbyt brokatowy, to nie jest to co Tygryski lubią najbardziej ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładny efekt na Twojej buzi, ale u mnie już by się nie sprawdził...

    OdpowiedzUsuń
  6. Za dużo brokatu jak dla mnie:)
    Puszek uroczy,opakowanie ładne,kolorek też no ale tak właśnie mam skojarzenia z takimi bazarowymi tanimi bronzerami co dają efekt wpadnięcia w brokatową zamieć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie powiedziane :P

      Usuń
    2. Dzisiaj mam chyba wenę na takie pisanie;))

      Usuń
    3. Śmiało śmiało :P

      Usuń
  7. Po pierwsze za błyszczący, a po drugie bardziej rozświetlacz niż bronzer :D Nie podoba mi się :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, zastawiałam się nad nim ale jak dla mnie to za dużo drobinek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, pomogłam Ci zaoszczędzić kasę ;)

      Usuń
  9. a ja chyba jednak jak będę przy kasie, to kupię sobie ten z Joko! :D

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...