Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 marca 2012

Pharmaceris F - Delikatny fluid intensywnie kryjący - Ivory 01

Hej! Dziś czas na recenzję drugiego już z moich fluidów marki Pharmaceris. 
Momentami, gdy ich używałam, miałam wrażenie, że je pomyliłam - poprzedni był niby matujący, a w praktyce okazało się, że ten matuje o wiele lepiej ;) Ale o tym zaraz ;)
   
  
Opis producenta:
Polecany do stosowania dla każdego rodzaju skóry (również skóry problemowej i wrażliwej) w celu ukrycia jej niedoskonałości (przebarwienia, rozszerzone naczynka, blizny potrądzikowe, cienie wokół oczu, trądzik różowaty) oraz zapewnienia jej naturalnego, jednolitego kolorytu. Przebadany i bardzo dobrze tolerowany przez skórę wrażliwą. Fluid dobrze maskuje niedoskonałości skóry (94%* badanych). Dzięki lekkiej, kremowej konsystencji i zastosowaniu innowacyjnego SYSTEMU KRYJĄCEGO NOWEJ GENERACJI TM nie obciąża skóry i nie powoduje efektu maski, a rezultat kryjący utrzymuje sie ok. 10h*. Fluid nie zatyka porów i nie pozostawia plam na ubraniu (83%* badanych). Zawarte w recepturze mikrokapsułki filtrów mineralnych chronią przed negatywnym wpływem promieni UVA i UVB. Po 2 tyg. stosowania u 94%* osób zanotowano wzrost elastyczności skory i poprawę jej nawilżenia o 15%**. Gładka, świeża i miękka skóra o równej, naturalnej barwie bez efektu maski. Sposób użycia: Preparat równomiernie rozprowadzić cienką warstwą na oczyszczonej skórze twarzy. Pozostawić do wchłonięcia.
   
Gdzie i za ile: apteki, np. SuperPharm, ok. 30zł / 30 ml
  
Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, C12-15 Alkyl Benzoate, Cyclohexasiloxane, Pentylene Glycol, Vinyl Dimethicone/ Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butylene Glycol, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Titanium Dioxide, Glycerin, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Propylene Glycol, Polysilicone-11, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Polyglyceryl- 3 Polydimethylsiloxyethyl Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isostearate, Magnesium Sulfate, Dimethicone, Aluminum Hydroxide, Stearic Acid, Niacinamide, Candelilla Cera, Triethoxycaprylylsilane, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Sodium Hyaluronate, Silybum Marianum (Lady`s Thistle) Extract, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77492, CI 77491, CI 77499
  
   
Moja opinia:
Fluid zamknięty jest w plastikowym solidnym opakowaniu z bardzo wygodną pompką. Wygląda naprawdę profesjonalnie, jak połączenie kremu z podkładem. Sam fluid zaś jest bardzo jasny - może nawet nieco zbyt jasny dla mnie, co rzadko się zdarza, a zawsze wybieram najjaśniejsze odcienie z gamy. Po jakimś czasie na twarzy kolor się jednak dopasowuje, choć jest naprawdę kryjący. Jest też przy tym bardzo gęsty, ale odrobina wystarczy do pomaziania całej twarzy, trzeba przy tym uważać, bo gdy nałożymy odrobinę za dużo, możemy wyglądać bardzo płasko i nienaturalnie. Fluid nie ma zapachu, co jednym może pasować, innym nie - dla mnie jest to fakt neutralny ;)
Po nałożeniu na twarz okazuje się, że podkład naprawdę porządnie kryje i sprawia wrażenie dość "suchego". Sprawia, że cera jest matowa, ale może przy okazji podkreślić wszelkie suche skórki - nie polecam stosowania przy katarze, kiedy mamy poharatane okolice nosa ;) Kolor na twarzy nie ciemnieje ani nie znika z biegiem czasu, choć mam wrażenie, że pod koniec dnia jakoś bardziej widać, że na twarzy mamy podkład - nie wiem, z czym to ma związek, skoro nie ciemnieje ani nic, ale po prostu jakoś bardziej nienaturalnie wygląda. Nie ma jednak tragedii i w sumie tylko osoba, która celowo na nas spojrzy, szukając podkładu, coś zauważy ;) 
Mimo paru wad, uważam, że to całkiem niezły podkład. Mało znam takich, które naprawdę matują cerę (a żeby było śmieszniej, żaden z nich nie ma w nazwie słowa "matujący" ;)). Może będzie nieco za ciężki i za jasny na lato, ale na chwilę obecną stanowi alternatywę dla mojego ukochanego podkładu Rimmel, kiedy potrzebuję mocniejszego krycia :)
  












czwartek, 16 lutego 2012

Pharmaceris F - Fluid matujący z laktoflawiną - 01 Ivory

Ostatnio parę osób upominało się o recenzję fluidów Pharmaceris. Jako, że jako pierwszy używałam i testowałam ten matujący, dziś napiszę o nim, bo myślę, że poznałam go już wystarczająco. Szkoda, że nastąpiło to krótko po odnalezieniu podkładu idealnego, który robi mu nieco kontrast, ale nie jest źle ;)
   
  
Skład:                                                                                        Opis producenta:              
Polecany do skóry normalnej, tłustej i mieszanej skłonnej do błyszczenia się i łojotoku w celu ukrycia jej niedoskonałości oraz zapewnienia efektu zmatowienia. Działanie: Fluid zapewnia efekt zmatowienia skóry i trwały 10-godzinny makijaż. Zawiera kompleks współdziałających ze sobą składników długotrwale matujących i przywracających naturalną równowagę skóry nawet w warunkach stresowych. Unikalna kompozycja pigmentów doskonale wyrównuje koloryt skóry, maskuje niedoskonałości cery nie powodując efektu maski. Zawarta laktoflawina wpływa na zwiększenie energii komórkowej, stymuluje proces dogłębnej regeneracji i wygładzania skóry. Wzmacnia mechanizmy obronne skóry i sprawia, że jest mniej podatna na czynniki zewnętrze i podrażnienia. Lekka konsytencja fluidu opartego na technologii SoFTBase nie obciąża skóry oraz nie zatyka porów pozwalając jej oddychać. Zawartość fotostabilnych filtrów UVA i UVB zapewnia ochronę przed szkodliwymi skutkami promieniowania słonecznego.
 
Gdzie i za ile: głównie w aptekach, np. SuperPharm, ok. 39zł / 30ml
 
 
Moja opinia:
W tej linii dostępne są trzy kolory - Ivory to oczywiście najjaśniejszy.
Opakowanie to wygodna "buteleczka" z pompką, baaardzo praktyczna i do tego ładna. Wygląd zewnętrzny zdecydowanie na plus. Z pompki można jednorazowo wydobyć maleńką ilość podkładu, ale i taką, która wystarczy na całą twarz. Konsystencja jest dość gęsta, mocno kremowa, umożliwia dość gładkie nakładanie na twarz.
W pierwszej chwili po zetknięciu fluidu ze skórą, uderzył mnie mocno żółtawy kolor. Zaaplikowałam równomiernie, a po paru minutach kolor był już znacznie bardziej naturalny. Nie podkreślił suchych skórek ani minizmarszczek w okolicach oczu, ale było widać, że jednak COŚ na twarzy mam, a także czułam fluid na skórze. Nie jest to jakieś wybitnie upierdliwe wrażenie, bo efektu maski zdecydowanie nie ma, ale też nie dzieje się tak, że podkład staje się częścią skóry. Niestety nie zauważyłam też, żeby fluid matowił - a może wręcz przeciwnie. Przyznaję, że nigdy nie czekałam zbyt długo, a wiem, że niektóre podkładu uzyskują mat np. po parudziesięciu minutach - w przypadku tego podkładu zawsze po min. pół godziny aplikowałam puder. I w tej sytuacji można podkład uznać za "matujący", bo z jednorazowym dodatkiem pudru utrzymuje twarz matową do wieczora. Krycie jest całkiem niezłe, na pewno ładnie wyrównuje się koloryt cery i chyba nie ma mowy o jakichkolwiek smugach. Niestety zauważyłam też, że pod wieczór podkład ten zaczyna nieco ciemnieć - nie jest to duża zmiana, ale dla mnie widoczna, choć nie sądzę, żeby ktokolwiek inny zwrócił na to uwagę.
Podsumowując, fluid ten jest... hmm... średni. Ma parę wad, parę zalet, trudno mi ocenić, czy go polecam - to zależy, jakiego podkładu tak naprawdę Wy szukacie :)

czwartek, 9 lutego 2012

Wygraj nowe fluidy Pharmaceris! - WYNIKI

   
Zgodnie z obietnicą, już dziś chcę przedstawić wyniki konkursu - zaraz dowiecie się, kto wygrywa nowy fluid Pharmaceris! Od razu przyznam się bez bicia, że znowu miałam spory problem - wiele z Waszych argumentacji naprawdę do mnie przemawiało i gdybym mogła, rozesłałabym Wam po kilka fluidów!
Pech chciał, że te kilka odpowiedzi, które najbardziej przypadły mi do gustu, były od osób, które chciały ten sam fluid. Musiałam więc wybrać tylko jedną osobę... 
A jest nią...

BELLA!
  
I jej odpowiedź:
"Dlaczego uważam, że to właśnie ja powinnam wygrać jeden z tych fluidów? Bo patrzę na Ciebie oczami kota ze Shrecka i mówię ''Proszę...'' :))"

Odpowiedź prosta, treściwa i rozkładająca na łopatki ;)
Bella wybrała podkład nr 1, a więc wersję matującą :) Mam nadzieję, że przypadnie jej do gustu!
Bello, napisz mi proszę na maila (w zakładce Kontakt ;)) ze swoim adresem.

Jako, że Bella jest także najaktywniejszą osobą na tym blogu, tzn. najchętniej komentuje, z radością do paczuszki dorzucę także jakiś drobiazg w podziękowaniu za to :)

Nie udało Wam się tym razem? Nie martwcie się, niedługo znowu będzie szansa, tym razem na pyszną czekoladową kąpiel ;) Szczegóły wkrótce, zaglądajcie często!

poniedziałek, 30 stycznia 2012

KONKURS - Wygraj nowe fluidy Pharmaceris!

Stuknęło parę dni temu 500 obserwatorów bloga, a to zawsze dobra okazja do tego, żeby kogoś z Was czymś obdarować, prawda? :) Na dziś więc, wraz z marką Pharmaceris mamy dla Was konkurs, w którym wygrać możecie jeden z dwóch nowych fluidów w ofercie Pharmaceris! 
    
   
Do wygrania jest jeden wybrany spośród tych dwóch fluidów:
  1. Pharmaceris F - Fluid matujący z laktoflawiną, SPF 20, odcień 02 natural
  2. Pharmaceris F - Nawilżający fluid antyoksydacyjny z sylimaryną, SPF 20, odcień 02 natural
    Nagrody są ufundowane przez markę Pharmaceris.
     

    Pytanie konkursowe:
      
    Dlaczego uważasz, że to właśnie Ty powinnaś wygrać jeden z tych fluidów?

    Zasady:
    • Konkurs otwarty jest dla czytelników mojego bloga, obserwujących mnie poprzez GFC.
    • Zgłoszenia przyjmowane są od momentu zamieszczenia tego posta do dnia 8 lutego, do 24:00.
    • Zgłaszać się należy poprzez umieszczenie komentarza, zawierającego nick, pod jakim mnie obserwuje, adres e-mail, odpowiedź na pytanie konkursowe oraz wybrany fluid.
    • Wyniki konkursu podane zostaną w ciągu 48h od zakończenia przyjmowania zgłoszeń.
    • Nagrodę otrzyma osoba, która w najbardziej oryginalny lub przekonujący sposób odpowie na pytanie konkursowe, prosiłabym jednak o darowanie sobie długich esejów, wierszyki też mnie nie przekonują ;) - choć są jak najbardziej dozwolone, ale nie będą oceniane wyżej niż "zwykłe" odpowiedzi.
    • Zwycięzca zostanie wybrany przeze mnie, a w razie wątpliwości również przez moją mamę ;)
    • Nagroda zostanie wysłana jak tylko otrzymam od zwycięzcy adres do wysyłki.

      Dla ułatwienia, podam Wam schemat zgłoszenia w komentarzu:
      Obserwuję jako...
      Mój e-mail to...
      Dlaczego uważam, że to właśnie ja powinnam wygrać jeden z tych fluidów?...
      Wybieram fluid nr... 


      Czas, start! ;)
      Życzę Wam wszystkim powodzenia i kreatywności!

      wtorek, 4 października 2011

      Pharmaceris T - Sebomatt-Moistatic - Krem intensywnie nawilżający

      Na dziś mam recenzję ostatniego już kremu Pharmaceris i spokojnie mogę powiedzieć, że najlepsze zostawiłam na koniec. Nie jest to może krem idealny, ale zdecydowanie najbardziej mi przypasował, spośród czterech różnych, które testowałam ostatnimi czasy. Teoretycznie każdy z nich przeznaczony był do cery tłustej i mieszanej, takiej jak moja, ale tylko ten jeden zaspokoił potrzeby mojej skóry :)
         
         
      Opis producenta:
      Wskazania: Codzienna pielęgnacja intensywne nawilżająca skóry trądzikowej ze skłonnością do łojotoku, powstawania zmian zapalnych i zaskórników. Krem polecany w szczególności dla skóry wysuszonej i podrażnionej w wyniku stosowanej farmakoterapii i po zabiegach kosmetycznych.
      Działanie: Krem nawilżający, będący niezbędnym uzupełnieniem kosmetycznej kuracji przeciwtrądzikowej, przyspiesza regenerację skóry ze skłonnością do łojotoku oraz powstawania zmian zapalnych i zaskórników. Zawiera wysoko aktywne składniki o właściwościach nawilżających, odżywczych i łagodzących. Ekstrakt z błękitnej algi intensywnie łagodzi istniejące podrażnienia i stany zapalne. Receptura kremu wzbogacona specjalnym biomimetycznym kompleksem wspomaga naturalną funkcję obronną skóry, przywracając jej witalność oraz zdrowy wygląd. Zapewnia długotrwałe nawilżenie, które jest niezbędne do prawidłowego rogowacenia naskórka oraz chroni przed zamykaniem ujść gruczołów i powstawaniem nowych zmian zapalnych. Zawartość mikrogąbeczek pozwala wchłaniać nadmiar sebum znajdującego się na skórze. Zawiera hipoalergiczną kompozycje zapachową. 
        
      Cena: 36,90zł / 50ml 
        
      Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Hydrogenated Olive Oil Decyl Esters, Glycine Soja (Soybean) Seed Extract, Sorbitol, Cera Alba (Beeswax), Methyl Methacrylate Crosspolymer, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Triethanolamine, Sodium Hyaluronate, Laureth-7, Algae Extract, Ethylhexylglycerin, Ceramide 2, Phenoxyethanol, Methylparaben, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguanide, Potassium Sorbate, Parfum 
         
         
      Moja opinia:
      Jak pisałam już wyżej, ten krem okazał się być najodpowiedniejszy dla mojej cery. Teoretycznie można go stosować i rano, i wieczorem, ale ja wolę stosować kremy nawilżające na noc - mogę wtedy użyć ich ciut więcej, bez obaw, że będę się świeciła, zanim wchłoną się do końca. Ten krem, jako jedyny z tych, które testowałam, zawiera się w tradycyjnej białej tubce o pojemności 50ml. Pod światło da się zobaczyć, ile kremu zostało w tubce. Ma konsystencję kremowo-żelową, wydaje się być leciutki, i faktycznie - szybko się wchłania, choć długo czuć go na skórze, która się nieco błyszczy - ale wieczorem mi to nie przeszkadza. Zapach kremu jest taki, jak w całej serii - delikatny, chemiczny, ani przyjemny, ani drażniący, taki nijaki po prostu. 
      O wchłanianiu się już napisałam, więc przejdę do najważniejszego - działanie. Krem ma nawilżać i zdecydowanie to robi - rano cera wygląda świeżo, zdrowo, w dotyku jest mięciutka, aż czuć to nawilżenie. Dodam jeszcze, że akurat ten krem jest chyba najmniej wydajny ze wszystkich, ze względu na inną konsystencję i formę opakowania, ale nadal można go uznać za kosmetyk wydajny. I przyznam szczerze - mimo, że zwykle kupuję produkty naprawdę tanie, takich marek jak Joanna czy Ziaja, za ten krem byłabym w stanie zapłacić 37zł, tak jak wycenia go producent. Tę tubkę na pewno zużyję, a jeśli moja cera nadal będzie potrzebować takiej kuracji, zastanowię się nad kupnem kolejnej. :)

      niedziela, 2 października 2011

      Pharmaceris T - Sebostatic Matt - Intensywnie matujący krem do twarzy

      Przez ostatnie dwa czy trzy tygodnie testowałam kolejny zestaw kremów Pharmaceris T - krem matujący na dzień i krem matujący na noc i muszę przyznać, że to duo lepiej sprawdziło się na mojej cerze niż poprzednie. Dziś chcę napisać parę słów o tym pierwszym kremie, którego używałam co rano, chodzi oczywiście o Sebostatic Matt. 
         
        
      Opis producenta:
      Wskazania:Codzienna pielęgnacja skóry trądzikowej z już istniejącymi zmianami, ze skłonnością do powstawania nowych zmian i zaskórników, przetłuszczającej się. Krem rekomendowany do stosowania na dzień.
      Działanie: Dzięki zawartości wyciągu z łopianu o właściwościach przeciwtrądzikowych, krem skutecznie normalizuje wydzielanie sebum i łagodzi zaburzenia czynności skóry trądzikowej, pozostawiając skórę matową w ciągu dnia. Biotyna utrzymuje prawidłowy stan skóry, zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia skóry. Specjalistyczne połączenie Glucamu® i kolagenu roślinnego pozostawia skórę nawilżoną i gładką.
      Efekt: Matowa i nawilżona skóra twarzy.
       
         
      Cena: 39zł / 50ml
          
      Skład:  Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Cyclomethicone, Paraffinum Liquidum, Zea Mays (Corn) Starch, Ethylhexyl, Methoxycinnamate, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Polymethyl Methacrylate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Methyl Gluceth-20, Methyl Glucose Sesquistearate, Octocrylene, Propylene Glycol, Ceteareth-20, Panthenol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Protein, Arctium Majus (Burdock) Extract, Disodium EDTA, Zinc PCA, BHA, Biotin, Methylparaben, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Propylparaben, Parfum. 
         
        
      Moja opinia:
      Opakowanie jest typowe dla Pharmaceris - białe, z twardego, nieprzezroczystego plastiku, z pompeczką, która mnie kojarzy się z kranikiem ;) Jeden porcja kremu wydobywana przez tą pompkę wystarcza na pół twarzy spokojnie, więc dwie porcje wystarczają w sam raz na całość, choć są naprawdę maleńkie. Krem jest w związku z tym bardzo wydajny. Jego konsystencja jest gęsta, łatwo się go rozsmarowuje na skórze, dość szybko się wchłania - do matu, jak powinien. Zapach nie do określenia, chemiczny, nie podoba mi się jakoś specjalnie - na szczęście jest dość delikatny. Po posmarowaniu twarzy tym kremem, cera robi się taka "tępa" w dotyku, jeśli wiecie, co mam na myśli. Jest wówczas matowa przez jakieś 3h, po tym czasie sebum zaczyna powoli przebijać się na światło dzienne ;) Plusem jest, że nawet po tych 3h krem tworzy świetną bazę pod puder - jeśli poprawimy lekko z jego pomocą to świecenie, efekt będzie dłuższy, niż w przypadku samego pudru.
      W przeciwieństwie do kremu na dzień, którego ostatnio używałam, normalizującego Sebostatic, nie zrobił mi Armageddonu na twarzy - nie pozapychał, nie wysuszył. Jego działanie oceniam więc na plus, choć może nie jest to ogromny plus :P Trzygodzinne zmatowienie to i tak więcej, niż oczekiwałam. Ale czy warte takiej ceny?
      Jak sądzicie, ile kobieta jest w stanie wydać, by jej cera wyglądała zdrowo i ładnie? ;)

      środa, 14 września 2011

      Pharmaceris T - Sebostatic Dzień - Krem przeciwtrądzikowy matująco-normalizujący

      Kiedy używałam kremu-peelingu Pharmaceris T na noc, na dzień częstowałam moją cerę kremem Sebostatic Dzień, z tej samej serii. Ma on matować i normalizować, czy się sprawdził? O tym zaraz :)
         
         
      Opis producenta:
      Wskazania: Codzienna pielęgnacja skóry z nasilonym trądzikiem i z już istniejącymi zmianami, ze skłonnością do łojotoku, powstawania zmian zapalnych i zaskórników, przetłuszczającej się. Krem rekomendowany na dzień. 
      Działanie: Zawarte w kremie Octopirox® i Tamarynda działają przeciwtrądzikowo i zapobiegają powstawaniu nowych zmian trądzikowych. Dzięki specjalistycznemu połączeniu kompleksu wyciągu z łopianu, biotyny i jonów cynku z mikrogąbeczkami o silnych właściwościach absorbujących, krem skutecznie redukuje wydzielanie serum i skutecznie matuje skórę w ciągu dnia. Glucam R o silnych właściwościach nawilżających, wygładza i przywraca skórze utraconą elastyczność i miękkość naskórka. Dzięki zastosowaniu filtrów UVA i UVB krem rekomendowany jest do stosowania na dzień jako skuteczna ochrona skóry trądzikowej. Zawiera hipoalergiczną kompozycje zapachową. 
        
      Cena: 38,90zł
        
      Skład: Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, C12-15 Alkyl Benzoate, Cetyl Alcohol, Ethylhexyl Triazone, Glycerin, Potassium Cetyl Phosphate, Titanium Dioxide, Di-C12-13 Alkyl Tartrate, Octocrylene, Dimethicone, Sodium Polyacrylate, Piroctone Olamine, Vinyl Dimethicone/ Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Propylene Glycol, Butylene Glycol, Allantoin, Alumina, Tamarindus Indica (Tamarind) Extract, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Arctium Majus (Burdock) Extract, Simethicone, Zinc PCA, Biotin, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Parfum     
         
         
      Moja opinia:
      Tak jak w przypadku kremu-peelingu Sebo-Almond Peel, tak i tutaj mamy do czynienia ze świetnym opakowaniem kremu: to wysoki, twardy, plastikowy pojemnik z pompką, która umożliwia nam łatwe i przede wszystkim higieniczne wydobycie kremu. Sam krem jest bardzo gęsty, nawet to widać na powyższym zdjęciu. Co do zapachu - jest bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny, ale nie pachnie niczym konkretnym - ot, jakaś chemiczna mieszanina. 
      Krem jest dość wydajny - jedno porcja wyciśnięta przez pompkę wystarcza na połowę twarzy. Dość szybko się wchłania, ale jest wyczuwalny w dotyku przez dłuższy czas. Faktycznie matowi cerę, jednak na pewno nie do idealnego matu. Mogę mu to wybaczyć, bo puder trzyma się na nim dużo dłużej, więc efekt matu tak czy siak jest osiągnięty. Niestety, poprawy stanu cery nie zauważyłam. Nie zmniejszyła się ilość ani intensywność niespodzianek, cera się nie "odtłuściła" ani trochę. Może jednak do tego efektu należy używać tego kremu dłużej - ja stosowałam go trochę ponad dwa tygodnie. 
      Podsumowując, matuje, ale lepiej zachowuje się z odrobiną pudru, ale nie normalizuje w żaden sposób. Przyznam szczerze, że nie kupiłabym go teraz sama - jest dość drogi, a nie zachwycił mnie na tyle, żeby wydać na niego tyle pieniędzy.

      I na koniec małe pytanie - wolicie recenzje pisane jak dotąd, tekstem ciągłym, czy może wypunktowane plusy i minusy danego produktu? Mnie wygodniej jest tak pisać, bo są sytuacje, kiedy nie można czegoś jednoznacznie dopasować do zalet albo do wad, ale chciałabym poznać jednak Waszą opinię :) 

      poniedziałek, 12 września 2011

      Pharmaceris T - Sebo-Almond Peel 5% - krem peelingujący

      Czas na pierwszą recenzję cudeniek z paczki, którą dostałam od firmy Dr Irena Eris. Przez dwa tygodnie testowałam dwa kremy, jeden na dzień, drugi na noc, oraz kremy do stóp i rąk. Wszystkie recenzje oczywiście się tu pojawią, ale na pierwszy ogień chciałabym wziąć pod lupę krem peelingujący Sebo-Almond Peel, którego używałam jako kremu na noc - jak zaleca producent.
          
         
      Opis producenta:
      Wskazania:Codzienna pielęgnacja skóry trądzikowej ze skłonnością do powstawania zmian zapalnych i zaskórników oraz łojotoku. Przeznaczony do stosowania na noc dla skóry trądzikowej delikatnej i wrażliwej. Działanie:Krem złuszczający z 5% zawartością kwasu migdałowego rekomendowany jest do specjalistycznej kuracji przeciwtrądzikowej. Dzięki właściwościom antybakteryjnym i złuszczającym kwas migdałowy reguluje produkcję sebum oraz zapewnia skuteczną regenerację cery trądzikowej z obecnością zaskórników i krost. Delikatnie złuszcza martwy naskórek, likwidując istniejące zmiany trądzikowe i ograniczając powstawanie nowych. Zawartość soku z cytryny wygładza, zmiękcza, wybiela i delikatnie dezynfekuje skórę. Receptura kremu wzbogacona o specjalne mikrogąbeczki, nadaje jej odczucie jedwabistości i zmatowienia. Produkt może być stosowany samodzielnie lub w dwu-stopniowej kuracji złuszczającej z kremem SEBO - PEEL 10%. Przy kuracjach kwasem migdałowym w ciągu dnia zaleca się stosowanie kremów z filtrami zabezpieczającymi przed promieniowaniem UVA i UVB o SPF min. 20. 
        
      Cena: 37zł / 50ml
        
      Skład: Aqua, Mandelic Acid, PPG-15 Stearyl Ether, Propylene Glycol, Steareth-21, Cetearyl Alcohol, Tromethamine, Steareth-2, Dimethicone, Nylon-12, Magnesium Aluminum Silicate, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Chondrus Crispus (Carrageenan), Ceteareth-20, Xanthan Gum, Ethoxydiglycol, Citrus Medica Limonum (Lemon) Juice, Glucose, Butylene Glycol, BHT, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Parfum
          
          
      Moja opinia:
      Krem zamknięty jest w ładnym, estetycznym opakowaniu. Aby, go z niego wydobyć, wystarczy zdjąć 'pokrywkę' i nacisnąć pompkę - na palec wydostaje się mała ilość kremu, dzięki czemu nie mamy problemu z nadmiarem. Ja na całą twarz i część szyi używałam 2-3 takich porcji. Pompka jest nie tylko wygodna, ale także bardzo higieniczna - dla mnie to wielki plus. Krem jest dość gęsty, ale łatwo się rozsmarowuje. Przez jakiś czas po nałożeniu twarz błyszczy się niemiłosiernie, ale jest to krem na noc, więc jestem w stanie to wybaczyć. Rano ten efekt błyszczenia znika, a twarz po przemyciu tonikiem wydaje się bardzo świeża. Po ok. tygodniu codziennego stosowania tego kremu zauważyłam, że skóra faktycznie zaczyna się łuszczyć i jest nieco podrażniona - ostrzegał przed tym producent. Przeraziłam się w pierwszej chwili i zaczęłam intensywną akcję nawilżającą, ale skoro to tak powinno być... Po paru dniach to co miało się złuszczyć to się złuszczyło, cera wróciła do normalności, aczkolwiek stała się nieco przesuszona. 
      Miałam zrecenzować ten krem po dwóch tygodniach stosowania, to też zrobiłam. Teraz jednak z czystym sumieniem go odkładam i biorę się za testowanie kolejnego kremu Pharmaceris T na noc, tym razem stawiam na nawilżanie. Do tego raczej nie powrócę, choć przyznaję, że takie kuracje peelingujące czasem mogą okazać się zbawienne dla cery. 

      Produkt ten otrzymałam do recenzji, jednak w żaden sposób nie wpływa to na moją opinię

      poniedziałek, 29 sierpnia 2011

      Pierwsze dowody zaufania - Virtual i Pharmaceris!

      Mam problemy z internetem, więc nie wiem, jak będą wyglądały najbliższe dni pod względem blogowania, ale póki mogę - piszę :) 
      Muszę przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczona faktem, że mój blog, choć nie ma nawet miesiąca, już jest zauważany przez firmy, które pragną podjąć ze mną współpracę. Dostałam pierwsze propozycje, a nawet pierwsze paczuszki!
      Kilka dni temu doszła paczka z kosmetykami Virtual: 
        
      Są tu cienie, eyelinery, tusz do rzęs, puder sypki, spiekany bronzer i lakier (który trafi na właściwego bloga ;)). Zaczęłam już testy, od wczoraj ciągle maziam się tymi kosmetykami i próbuję pocykać ładne zdjęcia makijażu... Na razie widzę, że czeka mnie bardzo dużo ćwiczeń, i w samym malowaniu, i w robieniu kosmetycznych swatchy. Mam tylko nadzieję, że będziecie mogły obserwować tu progres z każdą kolejną notką ;) Myślę, że na pierwszy rzut pójdą cienie do powiek, ale czekam na Wasze sugestie - czym jesteście zainteresowane? :)
        
      Dziś z rana obudził mnie kurier z drugą paczuchą - z kosmetykami Pharmaceris T i Dr Irena Eris:
        
      Mamy tu cztery różne kremy do twarzy z serii Pharmaceris T - do cery trądzikowej, a także trzy inne cuda - kremy do rąk i stóp. Co do serii Pharmaceris, myślę, że będę testować po dwa kremy na raz - dlatego spodziewajcie się dwóch pierwszych recenzji za ok. 2 tygodnie, a kolejnych dwóch za ok. miesiąc. Chcę mieć pewność, czy działanie odpowiednio dopasowuję do jego sprawcy ;) Kremy do rąk i stóp były dla mnie sporym zaskoczeniem - są spore (po 100ml) i mają śliczne buteleczki z pompkami. Jeden z nich testować będzie moja mama, bo stworzony został idealnie do jej zniszczonych dłoni - mówię oczywiście o kremie z serii Body Art. Ja biorę na siebie serię Spa Resort i już mogę powiedzieć, że zakochałam się w nektarowym kremie do rąk - ma śliczny zapach! Cynamonowy krem do stóp z kolei nieco dusi. 
      Tyle, jeśli chodzi o pierwsze wrażenia ;)
      Na dniach spodziewam się także paczki od firmy Calmaderm, produkującej naturalne kosmoceutyki - strasznie jestem ciekawa ich produktów. Tymczasem spodziewajcie się na dniach recenzji śliczności od Virtuala! :)

      LinkWithin

      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...