czwartek, 20 grudnia 2012

Fundacja KOT - pomożemy? :)

Chciałabym dzisiaj poruszyć temat, który nie ma nic wspólnego z kosmetykami czy większością dotychczasowych tematów, ale jest mi bliski. Mam nadzieję, że i Wam, bo liczę (nie ja jedna ;)) na Waszą pomoc! Poznajcie Sasankę:
   
  
Sasanka jest jedną z licznych aktualnych podopiecznych Fundacji KOT, która już od dawna działa w Toruniu. Fundacją zajmują się cudowni ludzie o wielkich sercach, którzy poświęcają bardzo wiele dla kotów, szukają im nowych rodzin, leczą z chorób, sterylizują, pozwalają im zaznać miłości od człowieka. Jest to organizacja non-profit, założona w 2005 roku, choć te kilka osób działa w sprawie kotów znacznie dłużej.
Niestety kotów potrzebujących pomocy jest bardzo dużo. Fundacja robi co może, żeby uratować jak najwięcej zwierząt, zarówno tych "udomowionych", jak i wolno żyjących, a jak łatwo się domyślić - to wymaga nakładów finansowych. Aktualnie kilkanaście albo i kilkadziesiąt kotów jest pod stałą opieką Fundacji, czekając na nowych właścicieli. Taka ilość żywego kochanego futra również oznacza koszty.
  
Celem tego posta jest prośba do Was. Przedstawię Wam apel Fundacji:
     

Ze strony Fundacji skopiuję Wam dokładną listę potrzebnych artykułów:
  • pomoc finansowa: darowizny, wpłaty 1%  (patrz karta 1% podatku), adopcje wirtualne (patrz karta Adopcje)
  • pomoc rzeczowa: domki i legowiska z materiału, kuwety, DRAPAKI, miski i inne akcesoria, koce i ręczniki, żwirek dla kotów typu Benek
  • środki czystości: płyn do naczyń, plyn do podłóg, proszek do prania,gąbki do naczyń większe, ścierki, rękawiczki jednorazowe rozmiar M, papier toaletowy, ręczniki papierowe
  • sprzęt: transportery dla kotów, klatki wystawowe, klatki-pułapki, lampa bakteriobójcza (świetlówka Philips Ultra Violet TUV 30W/G30 T8
  • artykuły medyczne: podkłady higieniczne np. typu Seni, strzykawki 2 ml, igły o grubości 0,7mm i 0,8 mm, woda utleniona;spirytus salicylowy;
  • artykuły weterynaryjne: środki przeciwpchelne, środki odrobaczające dla kotów takie jak: tabletki Pratel i Aniprazol, spot-on'y Advocate i Profender, maść do uszu Oridermyl, preparaty odkażające typu Virkon
  • karma: sucha Purina Cat Chow, puszki dla kotów, ryż w torebce 1kg
  
Jeśli jesteście w stanie pomóc, będziemy bardzo wdzięczni - koty, właściciele Fundacji, ja...
Wiem, że przed samymi Świętami może być krucho z finansami, ale wierzę, że nawet kilka złotych przelanych na konto Fundacji oznacza polepszenie życia jakiegoś kociaka. A jeśli te kilka złotych przekaże kilka osób, uzbiera się sumka potrzebna na przykład na operację któregoś z chorych podopiecznych. Liczymy na Was!

Tu znajdziecie więcej informacji o tym, jak pomóc, na jaki nr konta wpłacić pieniążki, jak adoptować kota, zarówno "naprawdę", jak i wirtualnie. Przeczytacie tu również newsy z życia fundacji.
  
Tutaj znajdziecie wszystkie informacje na bieżąco, dużo zdjęć kotów do adopcji, możliwość udostępniania ich, by dotarły do większej rzeszy odbiorców - a nuż znajdzie się ktoś, kto też pomoże albo stworzy dom dla któregoś z kotów?
  
Na koniec chciałabym jeszcze pokazać Wam kilku podopiecznych Fundacji:
  
  
Na pewno jeszcze za jakiś czas napiszę znowu o Fundacji i pewnie ponowię swój apel.
Planuję odwiedzić po świętach koty i ich opiekunów, a jak mnie polubią (te pierwsze ;)) prawdopodobnie pomagać tam częściej, na miejscu. Mam nadzieję, że pomożecie i Wy - odnośnik do strony Fundacji znajduje się w bocznym panelu bloga.

Z góry bardzo dziękuję w imieniu kotów za wszelką Waszą pomoc! :)

środa, 19 grudnia 2012

Joko Night in Venice - Puder brązująco-rozświetlający - J264 Moretta for Brunette

Pamiętacie moje zachwyty nad matowym bronzerem Joko z marokańskiej kolekcji? Jakiś czas temu Joko wydało mu na świat młodszego brata - puder brązująco-rozświetlający. Jesteście go ciekawe? Zapraszam do lektury ;)
 
 
Opis producenta i skład:
  
Gdzie i za ile: w małych drogeriach, ok. 30zł

Moja opinia:
Na uwagę zdecydowanie zasługuje opakowanie i forma pudru. Znowu mamy tu do czynienia z pudrzyskiem, bo kosmetyk jest ogromny - ma aż 22g! Opakowanie jest solidne, z ładnym czarnym nadrukiem. Kobieta w masce wygląda ładnie, choć nieco demonicznie, ciągle mam wrażenie, że brak jej białek w oczach ;) Poza tym na samym pudrze mamy do czynienia ze ślicznym tłoczeniem, kojarzącym się z koronką. Mamy do wyboru dwie wersje pudru - dla brunetek i blondynek. Recenzuję tę pierwszą, ale obie miałam w ręce i stwierdzam, że różnica między nimi nie jest znacząca. Oba pudry są dość jasne. Nie zauważyłam, żeby pachniały, ale niewątpliwie są przyjemne w użytkowaniu.
Mój puder ma gliniasty odcień, zawiera lekkie drobinki, ale nie są one tandetne. Dodam też, że w porównaniu do super-twardego marokańskiego brata, ten jest dość miękki i już widzę, że tłoczenie zniknie znacznie szybciej niż w tamtym.
 
  
Jest na tyle miękki, że mimo jego jasnego odcienia trzeba uważać przy nakładaniu go na twarz, bo można przesadzić. W razie czego łatwo usunąć nadmiar, choćby przecierając suchą dłonią (wiem, zapewne to bardzo profesjonalne ;)). Na twarzy daje naprawdę ładny i naturalny efekt. Rozświetlenia tu za bardzo nie widzę, powiedziałabym raczej, że to po prostu bronzer z drobinkami. Właśnie, drobinki... Widać je na twarzy, co mnie średnio odpowiada, wolę jednak maty. W ciągu dnia bronzer dość szybko znika - po 4-5 godzinach nie ma po nim śladu, za to czasem potrafią zostać drobinki migrujące pojedynczo po twarzy. Na szczęście są na tyle drobne, że nie rzuca się to w oczy.
Podsumowując, bronzer jest dość przeciętny. Poprawny, ale jeśli wahacie się nad wyborem "Wenecja czy Marrakesz", wybór jest oczywisty wg mnie - śmiało lećcie po Marrakesz! ;)
Na koniec jeszcze swatche na twarzy:
  
   światło dzienne                      ///                       światło sztuczne                    ///                 światło sztuczne, zbliżenie
   
Macie któryś ze słynnych bronzerów Joko? Jak się u Was sprawuje? :)

wtorek, 18 grudnia 2012

Spotkanie toruńskich blogerek kosmetycznych 16.12.12

Jak może część z Was pamięta, organizowałam ostatnio spotkanie toruńskich blogerek. Jest nas tutaj kilkanaście, więc miałam nadzieję, że jeśli spotkanie będzie odpowiednio wcześniej ogłoszone, zbierze się większe grono.
Spotkanie odbyło się w niedzielę, 16 grudnia. Umówiłyśmy się jak zwykle po południu w najbardziej charakterystycznym punkcie toruńskiej starówki, czyli pod pomnikiem Kopernika. Stoi on teraz w towarzystwie wielkiej choinki, ładnie oświetlony świątecznymi ozdobami, w niedzielnej mgle wyglądał naprawdę pięknie:
  
  
Początkowo zapowiadało się kilkanaście blogerek. Później po ustaleniu konkretnej daty było nas 10. Ile stawiło się na miejscu? Sześć. Mało? Mało, ale to i tak rekord, jeśli chodzi o nasze toruńskie spotkania - odbyły się już trzy i do tej pory najwięcej osób, ile udało nam się zebrać to pięć ;)
Ale przecież nie ilość jest ważna, a jakość, prawda? ;) Z pięciu blogerek, z którymi spotkałam się w niedzielę, trzy znałam już wcześniej, a dwie dopiero poznałam.
Na spotkaniu były:

Razem poszłyśmy do bardzo przyjemnej knajpki Central Coffee Perks, która okazała się knajpką żywcem wyjętą z serialu "Przyjaciele" - nawet na ścianie wisiał telewizor, na którym ciągle leciały po cichu odcinki tego serialu. Zamówiłyśmy sobie po kubku czegoś ciepłego - tutaj polecam z całego serducha pyszną gorącą czekoladę ;) - i oczywiście przystąpiłyśmy do plot :D Naprawdę świetnie się gada z dziewczynami, nie tylko o kosmetykach, ale o właściwie wszystkim :) Takie małe grono ma też swój plus - można pogadać ze wszystkimi ;) 
Oczywiście nie byłybyśmy blogerkami kosmetycznymi, gdybyśmy nie przytargały ton kosmetyków na wymianę, prawda? ;)
  
  
Chyba żadna z nas nie wróciła z pustymi rękami :)
W Central Coffee Perks siedziałyśmy tylko do około 20:30, bo lokal był już zamykany - uroki spotkania w niedzielę ;) Na szczęście otwarty był jeszcze... McDonald :P Udałyśmy się tam, kupiłyśmy sobie po drobiazgu i uznałyśmy, że warto zajrzeć też do Biedronki naprzeciwko, bo rozmawiałyśmy wcześniej o ichniejszych świeczkach ;) Poszłyśmy i prawie każda z nas wyszła z nową świeczką - upolowałam w końcu śliwkową! *.*

Ogólnie mówiąc, bawiłyśmy się świetnie! Mam nadzieję, że następnym razem znajdzie się więcej chętnych na spotkanie, bo wiem, że samych blogerek mamy sporo. Ogłoszenia na blogu najwidoczniej nie pomogły zebrać ich wszystkich ;)

Na koniec jeszcze dwie zbioróweczki, które cyknął nam Pan w Central Coffee Perks, średnio wyszły, ale przynajmniej są - na innych zdjęciach nie uwieczniłyśmy się wszystkie na raz ;)
  
Isilie, Asia, .meSS, un-usual, Joanna, Orlica

Joanna, Isilie, Orlica, Asia, .meSS, un-usual
  
Dziewczyny, dziękuję za miłe popołudnie i do zobaczenia następnym razem!
Mam nadzieję, że jednak w nieco większym gronie ;)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Dookoła świata z Kobo Colour Trends - Wien, Amsterdam, Athens

Jakiś czas temu pisałam o trzech lakierach z nowej serii Kobo, Colour Trends. Seria ta wyjątkowo przypadła mi do gustu już na samym początku, kiedy zobaczyłam nazwy lakierów, odnoszące się do miast świata - uwielbiam geograficzne elementy w każdej dziedzinie ;)
Dziś mam dla Was trzy kolejne odcienie, zobaczcie :)
  
  
Po raz kolejny nie mogłam zdecydować się na kolory, wybierałam je więc drogą losowania. Wyszło więc na to, że tym razem pokażę Wam trzy odcienie: 5 Wien, 25 Amsterdam i 29 Athens.
  
   
Lakiery te kosztują 9,99zł i można je kupić w Drogeriach Natura :)
   
Przyjrzyjmy się więc tym kolorom po kolei:
    
  
Wien to piękny śliwkowy fiolet, średnio ciemny. Nie kojarzy mi się co prawda z Wiedniem, ale i tak niesamowicie mi się podoba, wydaje mi się, że będzie dobrze wyglądał na każdych paznokciach :) Ma kremowe wykończenie, nie zawiera żadnych drobinek. Kryje dobrze, choć do pełnego efektu trzeba dwóch warstw, wtedy powierzchnia paznokcia pięknie lśni, jest gładka. Lakier łatwo się rozprowadza, nie mam mu właściwie nic do zarzucenia :)
  
  
Amsterdam to kremowy turkus, na żywo nieco bardziej zielony niż tu na zdjęciach. Również ciekawy kolor bez grama drobinek, choć znowu nie widzę w odcieniu nic, co kojarzyłoby mi się z Amsterdamem. Chyba, że to nawiązanie do kanałów? ;) Lakier świetnie kryje - tutaj na zdjęciach mam na paznokciach tylko jedną warstwę i nie dopatrzyłam się żadnych smug czy prześwitów, jestem zachwycona! Pokrył też dość dobrze moje podłużne bruzdy w paznokciach :)
   
  
Athens to śliczny czyściutki błękit, kojarzy się z czystym bezchmurnym niebem i chyba potrafię zestawić go sobie w wyobraźni z Atenami (choć jakiś jasny beż bardziej mi do nich pasuje ;)). Tak jak pozostałe, nie ma żadnych drobinek, za to jest dobrze napigmentowany. Jakbym się uparła, wystarczyłaby pewnie jedna warstwa, ale wolałam dać dwie, ale cieńsze. Schnie szybko, więc to nie problem. Również i w tym przypadku bardzo podoba mi się ta gładka powierzchnia lakieru po wyschnięciu ;)

Ogólnie mówiąc, uważam, że ta kolekcja jest wyjątkowo udana. Kolory są piękne, dobrze kryją, mają odpowiednią formułę - nie mam na co narzekać :) Za jakiś czas pokażę Wam jeszcze trzy ostatnie z moich lakierów z tej serii, a później top i bazę, które równie wprowadziło niedawno Kobo :)
  
Macie jakieś lakiery Colour Trends? Które? Podobają Wam się? :)

niedziela, 16 grudnia 2012

KONKURS z Original Source!

  
Już po raz trzeci macie możliwość wygrania kosmetyków Original Source na moim blogu :)
Jak już na pewno wiecie, marka Original Source wprowadziła jakiś czas temu do swojej oferty dwa nowe limitowane żele pod prysznic o zapachach typowo zimowych - Plum & Maple Syrup oraz Orange & Liquorice. Jeśli jeszcze nie zdążyłyście ich wypróbować, teraz macie okazję :)
Tym razem zestaw nagród wygląda tak:
   
   
Zestaw zawiera:
- żel pod prysznic Orange & Liquorice
- żel pod prysznic Plum & Maple Syrup
- miniaturową butlę OS, czyli pendrive'a
- płócienną torbę Original Source

Co trzeba zrobić, żeby je wygrać? 
Otóż wystarczy być obserwatorem mojego bloga i wykonać zadanie konkursowe:
  
  Napisz króciutkie opowiadanie o nierutynowej sytuacji, która Ci się zdarzyła, przyśniła lub właśnie ją sobie wyobraziłaś. Ogranicza Cię tylko wyobraźnia :)

    
Krótki regulamin konkursu:
  1. Nagrodę sponsoruje firma Original Source.
  2. Konkurs organizowany jest dla jawnych obserwatorów mojego bloga.
  3. Nagrodę otrzyma osoba, która najciekawiej odpowie na pytanie konkursowe. Zwycięska odpowiedź zostanie wybrana przeze mnie - autorkę bloga.
  4. Konkurs trwa dwa tygodnie - od momentu opublikowania do dnia 29 grudnia 2012, do godziny 23:59.
  5. Nagroda zostanie wysłana tylko na terenie Polski.
  6. Uczestnicy konkursu, którzy nie ukończyli 18 lat, muszą mieć zgodę opiekuna na udział.
  7. Wyniki ogłoszone zostaną w ciągu 72h od zakończenia konkursu, a zwycięzca otrzyma e-maila z informacją o wygranej. 
  8. Zgłoszenia należy składać w komentarzach pod tym postem, wg wzoru:
  • Obserwuję jako...
  • E-mail:...
  • Odpowiedź... 
 Nie jest to oczywiście warunek konieczny, ale będzie mi bardzo miło, jeśli polubicie także profil bloga na FB (klik) oraz podacie mi swoje typy w zakładce "Co wkrótce?" (klik). Dziękuję :)
    
Serdecznie zapraszam do poruszenia trybików w głowie i wymyślenia czegoś prawdę ciekawego :) Już teraz z niecierpliwością czekam na Wasze mini-opowiadania! :)
I oczywiście - życzę powodzenia! :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...