sobota, 7 września 2013

Original Source - Letnie żele pod prysznic Seasonal Edition

Hej, dziewczyny (i chłopaki! ;))!
Nie, nie zapomniałam o Was, w tej chwili jestem już w końcowej fazie rozpakowywania się w nowym mieszkanku, zadomowiłam się już na tyle, że dziś pierwszą noc udało mi się w pełni przespać ;)
Przychodzę więc do Was z recenzją, która powstała wspólnym wysiłkiem mojej blogowej siostry - Sandry, czyli Seraphine, oraz moim. Jest to recenzja, na którą część z Was czeka od dawna, bo dotyczy ona dwóch nowych limitowanych żeli pod prysznic od Original Source - kaktusowego i ananasowego :) Może to i letnia edycja, a mamy wrzesień, ale mnie nie przeszkadza to jeszcze w delektowaniu się letnimi zapachami. Zapraszam do czytania!
  
  
Żele dostępne są w Rossmannach i kosztują ok. 9zł (często w promocji) za 250ml.
  
Najpierw zajmijmy się może żelem Golden Pineapple, który opisała dla Was Seraphine.
  
   
Opinia Seraphine:
Ananas to mój ulubiony owoc. Naprawdę, nie ma nic lepszego niż ten świeżo obrany ze skórki, pokrojony na małe kawałki owoc. Potrafię go w takiej postaci zjeść całego, nie mając potem wyrzutów sumienia. Kocham go i już! Orlica dobrze zna moje upodobania, skoro zaproponowała mi, bym zajęła się recenzją żelu o właśnie takim zapachu.
OS o zapachu ananasa to seria limitowana - letnia. Mam jednak niemałą nadzieję, że zagości na stałe na rossmannowskich półkach, inaczej będę zmuszona wykupić cały zapas :) Szkoda natomiast, że OS nie sprzedaje już tych żeli w korkach-niekapkach. Nietrudno przez to wylać żel w torebce, albo zostawić niedomknięty na wannie.Konsystencja produktu jest standardowa, nie za rzadka nie za gęsta. Ładnie się pieni - no i ten zapach. Dla takiego zapachu skłonna jestem pobić ;) Wiecie pewnie jak pachnie taki świeżo pokrojony, lepki od soku ananas? Nie ten z puszki, pełen cukru i sztucznego syropu. Taki dojrzały, soczysty owoc. Jeśli nie kojarzycie zapachu - warto przejść się do Rossmanna i po prostu powąchać ten żel. Zapach dla mnie jest idealnie uchwycony - aż chce się zjeść. Niestety zapach nie utrzymuje się na skórze tak długo, jakbym sobie tego życzyła. Ale może to i dobrze, nie chciałabym żeby mi zbrzydł.
Dla kogo jest ten żel? Dla każdej z nas, która lubi letnie, intensywne kolory i zapachy, ponieważ ten do delikatnych zdecydowanie nie należy. Jeśli jeszcze w październiku znajdziesz go na półce - warto wypróbować, bo gwarantuję. że przypomni Ci się lato! 
  
A co o wersji kaktusowej mam do powiedzenia ja? :)
  
 
Moja opinia:
Pamiętacie smak i zapach tymbarkowego soku kaktusowego? Dodajcie do niego odrobinę czegoś czerwonego (mam nadzieję, że nie tylko ja klasyfikuję zapachy kolorami i będziecie wiedzieć, co mam na myśli ;)) i macie już ten właśnie zapach. Jest niesamowicie oryginalny, jak na Original Source przystało, i raczej nie do pomylenia, chociaż akurat samej guarany raczej bym nie rozpoznała. Żel ma charakterystyczne opakowanie, niestety bez silikonowego niekapka - mój sposób na to to po prostu przekładanie niekapków ze starych opakowań żeli OS.
Nieco zaskoczyła mnie konsystencja tego żelu - jest dość rzadki, ale galaretkowaty. Właściwie nie jest to ani wadą, ani zaletą, wydajność żelu pozostaje bez zmian, czyli na dobrym poziomie. Pieni się dobrze, nadaje się też jako płyn do kąpieli - potrafi spienić wodę w wannie. Wadą za to jest to, że zapach raczej nie pozostaje na ciele - szkoda, bo chętnie bym tak pachniała na co dzień, proponuję order uśmiechu dla osoby, która stworzy taki balsam do ciała albo perfumy, ewentualnie mgiełkę do ciała ;) Jakieś pomysły?
Podsumowując, powiem tak: nie jest to mój ulubiony OS, bo nic nie przebije mięty i limonki i wersji czekoladowych, ale spośród ostatnich limitek ta wersja spodobała mi się najbardziej, nie obrażę się, jeżeli Original Source pozostawią ją w stałej ofercie :)
  

I na koniec zdjęcie baaardzo pasujące mi tutaj - czyli nasze "drinki" (radler z syropem miętowym) o kolorach takich jak omawiane przez nas żele, w towarzystwie jednego z dwóch najkochańszych kotów na świecie - Missy :)
  
  
Używałyście limitowanych letnich żeli OS? Jakie są Wasze wrażenia? :)

(To post nr 666!)

22 komentarze:

  1. ananas musi pięknie pachnieć:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzielna jesteś, Orlico! :)
    A limitowanych żeli nie miałam i pewnie zanim wykończę zapasy, to znikną ze sklepowych półek :D Oba zapachy muszą być boskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię te żele :) na ananasa chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie owocowe zapachy, najbardziej ciekawi mnie czy kaktus pachnie tak jak kaktusowy napój z bidronki który swoją drogą jest pycha:D
    Piękna kicia aż by się chciało pogłaskać*_*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ananasowa wersja pachnie bosko, ale z kaktusem się nie polubiłam jakoś szczególnie;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że oprócz obłędnych zapachów te żele to nic nadzwyczajnego..wysuszają okrutnie..:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie u mnie, jestem niewrażliwa na wysuszanie :P

      Usuń
  7. A ja mam problem z OS, bo chociaż pachną bosko (mój ulubiony zapach to mięta dla facetów - pachnie jak herbatka z mojej ogródkowej mięty) to strasznie wysuszają mi skórę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Miała! Ananasa - doprawdy kuszący ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Używałam dwóch żeli z tej serii i w zapachu się zakochałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie, że akurat tych dwóch? :)

      Usuń
  10. Mam jakaś wersj limitowana z cynamonem i jet genialna ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie bardzo zaciekawił zapach i chyba jestem skłonna się na niego pokusić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wersję z kaktusem i bardzo fajnie pachnie :) A ta ananasowa musi być cudna, ale nie udało mi się jej dorwać. ;p
    radler z syropem miętowym? Hmm ciekawe połączenie, trzeba będzie wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oba zapachy muszą być obłędne:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja najbardziej lubię Limonkę z drzewem herbacianym, szczególnie kiedy idę pod prysznic po treningu na siłowni...cudownie orzeźwia, czuję się wtedy super świeżo :)

    Pozdrawiam i zapraszam http://nazywam-sie-kasia.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie podeszły mi te letnie limitki w tym roku, w tamtym było lepiej.
    Wolę żele ze stałej oferty- limonkowy, cytrynowy, czekoladowy.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...