czwartek, 14 lutego 2013

Magiczna kozieradka?

Pisałam Wam już wczoraj, że zaczynam traktować moje włosy bardziej naturalnymi metodami pielęgnacji, poczynając od ziela o uroczej nazwie kozieradka. Jego zadaniem dla włosów jest pohamować ich wypadanie i ukoić podrażnioną skórę głowy. Pomyślałam, że może dołączycie do mnie w moich kozieradkowych bojach, kiedy nieco przybliżę Wam temat - wiem, że był już poruszany na kilku włosowych blogach, ale nie wszystkie z Was je czytają, więc w tym wypadku nie zaszkodzi wtrącić swoich pięciu groszy ;) Dodam tylko, że cała wiedza, jaką tu zawrę, pochodzi z innych blogów czy stron internetowych.
  
  
Zacznę może od tego, czym jest ta cała kozieradka?

wikipedia.pl
Jest to roślina z rodziny bobowatych, aktualnie hodowana głównie dla nasion, które stanowią surowiec o wielu właściwościach leczniczych. Nasiona kozieradki są pozyskiwane ze względu na dużą zawartość śluzu polisacharydowego (jego zawartość przekracza nawet 40%). Poza tym nasiona zawierają tłuszcze, saponiny steroidowe, w tym pochodne diosgeniny i estry saponin z białkami (np. fenugrekina). Ponadto w surowcu obecne są białka roślinne, śladowe ilości olejków eterycznych, flawonoidy, cholina, lecytyna, witaminy PP, F, D i alkaloid trygonelina.
Zastosowanie lecznicze:  
Wewnętrznie: Kozieradka działa wzmacniająco na organizm. Stanowi źródło łatwo przyswajalnego białka i tłuszczu roślinnego. Polecana jako środek wzmacniający dla rekonwalescentów i sportowców. Stosowana także w celu łagodzenia stanów zapalnych błony śluzowej przewodu pokarmowego. Ponadto jako środek poprawiający trawienie, regulujący wypróżnianie oraz łagodzący nieżyty górnych dróg oddechowych (łagodzi kaszel).
Zewnętrzne: Wspomagająco przy leczeniu wrzodów,obrzęków, ropnego zapalenia skóry, zapalenia naczyń chłonnych, tkanki łącznej, czyraków. Kozieradka łagodzi stany zapalne skóry, działa zmiękczająco i powlekająco.
    
Kozieradka ma także zastosowanie w kosmetyce, ja skupię się dziś na tym, co może ona zrobić z naszymi włosami. Jak już pisałam, głównym celem jej używania jest zahamowanie wypadania włosów. Często wynika ono z tego, że skóra naszego skalpu nie jest w najlepszej kondycji - podrażniona, łuszcząca się, przesuszona. Kozieradka powinna pomóc to naprawić - ogólnie mówiąc: poprawić stan skóry głowy i tak na chłopski rozum - usadowić cebulki włosów bezpiecznie i solidnie w ich mieszkach ;)
  
W tym celu musimy udać się do sklepu zielarskiego albo apteki i zakupić nasiona kozieradki:
  

Nie jest to duży wydatek - zależności od sklepu i marki, saszetka taka kosztować będzie 2-3 zł - taniutko :) Najlepiej kupić nasiona niezmielone, ale są one trudno dostępne, więc poradzimy sobie też z tymi rozdrobnionymi - jak moje. Różnica polega chyba tylko na łatwości odcedzania ;) Ze swojej strony polecam dwie firmy, którym od zawsze ufam pod względem ziół (a swego czasu mocno siedziałam w temacie ziołolecznictwa) - Kawon i Flos.
  
Rozdrobnione nasiona po przesypaniu do szczelnego pojemnika prezentują się tak:
  
  
Lepiej nie trzymać ich w otwartych papierowych saszetkach, bo zapach mają bardzo intensywny, poza tym mogą w ten sposób utracić swoje właściwości ;) Ja w tym celu zaadaptowałam stary plastikowy słoik po peelingu do ciała.
Właśnie, co do zapachu... Może on być kluczową wadą dla wielu z Was, ponieważ kozieradka pachnie zupełnie jak przyprawa Maggi - intensywnie, kulinarnie, wręcz... rosołowo. Mnie osobiście ten zapach nie przeszkadza, ale wiem, że nie wszyscy chcą kojarzyć się znajomym z domowymi obiadkami... we włosach ;) Oczywiście nie dotyczy to osób, które zdecydują się używać kozieradki tylko przed myciem włosów.
   
A jak właściwie używać tej kozieradki?
Ja pozwoliłam sobie skorzystać z przepisu, który podała Kascysko [klik], czyli używać jej w formie wcierki do skalpu. Sypiemy łyżeczkę nasion do szklanki, zalewamy 3/4 szklanki wrzątku, przykrywamy spodkiem i czekamy, aż się zaparzy. Później odcedzamy napar przez sitko albo gazę, jeśli nasiona mamy mocno zmielone. Nic jednak nie szkodzi, jeśli w gotowej miksturze znajdą się jakieś drobniuteńkie farfocle. 
Oczywiście miksturę możemy ulepszyć, dodając olejki eteryczne czy cokolwiek używamy do wcierania - ja jednak ograniczam się do "czystego" naparu. Przelewam go do buteleczki i voila, mam magiczną miksturę!
Mikstura jest mętna, intensywnie żółta i pachnie nadal Maggi, choć nieco słabiej. Wygląda jak sok pomarańczowy :)
Jeśli nie mamy buteleczki z aplikatorem, warto zaopatrzyć się w plastikową pipetę - można je dostać w aptekach czy sklepach z półproduktami kosmetycznymi. Ja właśnie w ten sposób aplikuję wcierkę na skalp:
  
   
Alternatywą są np. buteleczki po rzepowej kuracji Joanny czy po toniku Novoxidyl - tzn. takie z wąskimi aplikatorami.
Napar aplikujemy na skalp w dość sporych ilościach - tyle, ile nasza głowa jest w stanie przyjąć ;) Jeśli zamierzamy za kilka godzin umyć włosy, można zaszaleć bardziej, w przeciwnym wypadku raczej bym uważała. Kozieradka nie obciąża włosów, wręcz ponoć unosi je u nasady, choć u siebie jak na razie tego nie zaobserwowałam. Wynika z tego, że można ją zastosować po umyciu włosów, bez obaw o widoczne ślady na głowie, ale jest jeden mankament - zapach. Między innymi dlatego dla mnie znacznie wygodniejszą opcją jest nakładanie większych ilości kozieradki na kilka godzin (przynajmniej jedną) przed myciem włosów - napar zdąży wchłonąć się i zadziałać, a my ze spokojnym sumieniem będziemy mogły zmyć z głowy ten zapach rosołu ;)
Napar możemy trzymać w lodówce około trzech dni, a po tym czasie lepiej zrobić nowy, bo prawdopodobnie nie zdążymy go zużyć.
Warto też zaznaczyć, żeby przed pierwszym użyciem zrobić na wszelki wypadek próbę uczuleniową.
  
Mam nadzieję, że zdołałam zamieścić tu wszystkie potrzebne informacje, jeśli czegoś Wam tu brakuje, piszcie śmiało w komentarzach.
Za jakiś czas, pewnie przy okazji marcowej włosowej aktualizacji, dam Wam znać, jak idzie kuracja, a tymczasem możecie śledzić, czy faktycznie jestem systematyczna - na górze bloga znajdziecie zakładkę "Jak dbam o włosy? - DZIENNIK" - jak łatwo się domyślić, wpisuję tam na bieżąco, czym traktuję moje włosy. Postaram się, by kozieradka znajdowała się tam każdego dnia :)
 
Dołączycie do mnie w "kozieradkowym klubie wielkich nadziei"? ;)

56 komentarzy:

  1. Początkiem lutego zaczęłam stosować wcierkę z kozieradki - ciekawa jestem efektów tej kuracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam więc kciuki za efekty :)
      Na razie bez zmian?

      Usuń
    2. Też zaczęłam od lutego, ale najpierw się pomyliłam i kupiłam kocankę- też zahamowała wypadanie:)

      Usuń
    3. Ważne, że podziałało :P

      Usuń
  2. ja czytałam że od kozieradki cyce rosną gdy się ją piję:D jak skońćzę eksperyment z serum z Eeline to biorę się za picie kozieradki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wiele różności można o niej poczytać, ale to o biuście odnosi się tylko do osób z odpowiednim typem hormonalnym, trzeba by było się bardziej w to zagłębić. Kozieradkę piją sportowcy na masę, więc nie zdziwiłabym się, gdyby "nie poszło w cycki" ;)

      Usuń
  3. Ja obecnie co rano zjadam siemię lniane i czekam na efekty. Może z kozieradką spróbuję za jakiś czas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smacznego ^^ Obyś miała się czym pochwalić :)

      Usuń
  4. A ja ciągle nie wypróbowałam tej słynnej kozieradki :-)). W końcu muszę ją kupić i dowiedzieć się jak na mnie działa.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo przydatny post, chyba też spróbuję. Czy w międzyczasie można stosować też inne wcierki ? czy raczej jeśli kozieradka, to tylko ona ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że można, byle nie przedobrzyć i byle wiedzieć, co w razie czego pomogło czy zaszkodziło.

      Usuń
  6. jak na razie wróciłam do Jantaru, ale kozieradkę wypróbuję wcześniej czy później. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak u Ciebie działa Jantar, ale u mnie na wypadanie nie wpływa, jedynie na porost nowych włosów, dlatego zamierzam stosować je jednocześnie, jak tylko na dniach skończę joannową Rzepę ;)

      Usuń
  7. Słyszałam o kozieradce i zastanawiałam się, jak ją przygotować i aplikować. Bardzo dziękuję za ten post, bardzo się cieszę, że już wiem co i jak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc ;)

      Usuń
  8. muszę w końcu i ja jej spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli walczysz z wypadaniem włosów to koniecznie! :)

      Usuń
  9. Mistrzu mój! Pipeta! Że też o tym nie pomyślałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta daaam! :D
      Taki mój tyci wkład w Twoją recepturę ;)

      Usuń
  10. Wczoraj właśnie kupiłam sobie nasiona kozieradki - zmielone niestety, ale damy rade i z takimi :D I poszukuję propozycji co można z nimi zrobić, chętnie wypróbuje opcji jako wcierka, aczkolwiek bardziej interesuje mnie płukanka :)
    Chętnie dołączę ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znajdziesz jakiś konkretny dobry "przepis" jak ma wyglądać kozieradkowa płukanka to daj znać, chętnie wypróbuję :)

      Usuń
  11. Kurde, kozieradka atakuje z wszystkich stron :) Jak wykończę moje wcierki to postawię na naturę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie nie pożałujesz :)

      Usuń
  12. uwielbiam takie notki! uwielbiam czytac i pisać te mini- naukowe elaboraty....nie próbowałam kozieradki, ale za pan brat jestem z siemieniem lnianym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za siemię lniane się jeszcze nie brałam, ale kiedyś pewnie się skuszę :D

      Usuń
  13. Ja swojego jeszcze nie wyrobiłam muszę skończyć poprzednią wcierkę ale fajna opcja z tym maggi hehee tylko w sumie na włosach to trochę dziwny zapach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwny, to fakt - jakoś Maggi nie pasuje do włosów :P
      Ale da się przemęczyć, zwłaszcza, że nie czuć jej aż tak na włosach, jak w butelce czy w nasionkach :)

      Usuń
  14. Czekam na wyniki kozieradkowego eksperymentu. Może i ja się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w kolejnej aktualizacji będę się mogła pochwalić efektami :)

      Usuń
  15. Już któryś raz czytam o tym specyfiku :) Coś musi w nim być, napisz jak się spisał :)

    OdpowiedzUsuń
  16. w marcu zaprzyjaźnię się z kozieradką :) kozieradka to hit na miarę laminowania ;) ciekawe co nowego za pół roku opanuje blogosferę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie laminowanie kompletnie się nie sprawdziło ;)
      Ale kolejny hit zapewne też wypróbuję! :P

      Usuń
  17. aż wstyd przyznać, że prawie nic o niej nie słyszałam ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz już wiesz co nieco :)

      Usuń
  18. Dołączam! Po sesji wypadło mi bardzo dużo włosów, wręcz mogłam je garściami wyciągać, więc potrzebne mi coś takiego! Myślałam o wcierce Jantar, ale póki co nie mogłam się jej dopatrzyć w aptekach. Zatem na pewno dołączę!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj w sklepach zielarskich, przy okazji kupowania kozieradki ;)

      Usuń
  19. Napar przelałam do buteleczki z atomizerem, dużo lepsze i wygodniejsze. Stosuję ponad miesiąc, zobaczymy co z tego będzie. Jednak ten zapach.... bleee.... Cały czas go czują, już nie wspomnę o osobach z mojego otoczenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym, ale jednak wygodniej mi aplikować pipetą bezpośrednio na skalp albo ewentualnie dłońmi, jak oleje :)

      Usuń
  20. chyba spróbuję ;)
    tylko jeszcze muszę kupić tą kozieradkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym nie powinnaś mieć problemów :)

      Usuń
  21. oo kozieradka co to za cudo...uwielbiam eko produkty :) i już masz u mnie plusa:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawa notka :)
    Szukam informacji o kozieradce bo mam straszny problem z wypadaniem włosów. Powiedz czy zauważyłaś szybsze odrasatnie włosów/baby hair itp.?
    Możesz coś polecić?
    Ostatnio kuzynka zaproponowała mi olejek arganowy jako wcierka przed myciem z kolei dermatolog absolutnie zakazała:/ i bądź tu człowieku mądry :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, włosy teraz rosną mi szybciej i mam całą masę babyhair, ale myślę, że to głównie zasługa odżywki pokrzywowej Anna :) Kosztuje ok. 10zł, wcieramy w skalp i działa naprawdę cuda :)

      Usuń
  23. A jakby na całą noc naładować jej olbrzymią ilość na głowę? Jak sądzisz? Czy lepiej nakładać po myciu i nosić cały dzień? :D
    Myję włosy rano,więc na noszenie jej na łbie godzinę ''przed'' nie mam czasu, trochę boję się zapachu zupy, ale jednocześnie boję się, czy jak zaaplikuję na noc, to się nie zetrze o poduszkę albo czy nie zaszkodzi taka ilość na kilka godzin? Co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie możesz używać na noc, zwłaszcza, jak rano myjesz włosy i pozbędziesz się zapachu. To się dość szybko wchłania i wcale nie potrzeba dużej ilości, więc na pewno nie zaszkodzi :) Co najwyżej zapach trochę na poduszkę przejdzie ;)

      Usuń
    2. I olejowanie pewnie też nic jej nie zaszkodzi? No to bardzo mi pomogłaś! Jak wrócę z majówki to kurczak na łeb ! :) Poduszka i tak już pachnie kokosem, Babydream'em, rzepą już po dwóch - trzech nocach,więc jest przyzwyczajona do takich specyfików. Dziękuję za pomoc! ;*

      Usuń
    3. Olejowanie chyba się nie kłóci z kozieradką, ale raczej nie stosowałabym na raz - lepiej nie przedobrzyć ;)

      Usuń
  24. Każdy powinien wypróbować kozieradkę!

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam, mam zamiar kupić kozieradkę i stosować na noc, rano myję łepek :-)
    mam źle ścięte włosy i chcę aby szybko odrosły

    o efektach będę na bieżąco
    http://testujemyzklaudi.blog.onet.pl/ informować tu
    zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. każda pinda pisze ze se dopiero kupi -to jak se kupi i wypróbuje to niech napisze jak to działa...

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...