sobota, 3 listopada 2012

Co u mnie, co u Was? :) #2

Czas na kolejnego pogaduchowego posta o niczym :)
Ostatni Wam się spodobał, więc z chęcią napiszę dziś o kilku pierdółkach z ostatnich dni :) Mam nadzieję, że i tym razem ten post i komentarze pod nim pozwolą nam się lepiej poznać, pogadać, poużalać na niesprawiedliwy świat itd itp ;)

Najpierw może krótka instrukcja "Jak zadowolić Orlicę?"...
   
  
Otóż mój Ukochany doskonale wie, jak mnie zadowolić! I nie mam tu nic zdrożnego na myśli, Wy zboczuchy Wy! ;) Ukochany przez sześć lat ze mną nauczył się, że na wszelkie drobne okazje czy bez okazji nie ma sensu kupować mi róż - postoją, uschną, powiszą. Znacznie lepszym pomysłem są pralinki. W każdych ilościach! Ostatnio pogratulował mi w ten sposób udanego dietowania - dostałam pudełeczko najlepszych pralinek na świecie - Lindor, zabiłabym za nie! Okazuje się jednak, że na diecie tak się odzwyczaiłam od słodkości, że jedna taka pralinka zasładza mnie na cały dzień, serwując jednocześnie orgazm podniebienia! :D Od kilku dni stosuję takie umilacze, mniam!
Też macie takie uzależnienia czy słabe punkty, wykorzystywane przez Waszych bliskich? ;)
   
  
Jest teraz sezon na jabłka, które spływają do mojego domu w tonach - okazuje się nagle, że wszyscy znajomi mają gdzieś sady :P Jabłka są pyszne, ale co można z nimi robić? Opychamy się szarlotkami, robimy musy, ale dla mnie bezkonkurencyjne są suszone jabłka. Mamy specjalną suszarkę (do grzybów, ale co tam ;)), po kilku godzinach w niej jabłka zmieniają się w cudne chipsy jabłkowe - pyszne, lekkie, zdrowe ;) Chrupię je niemal non stop :)
Lubicie suszone owoce? A może macie jakieś nietypowe pomysły na wykorzystanie jabłek? :)
  
    
Z jedzenia płynnie przechodzimy do kategorii "Krajobrazy". Tak wygląda ścieżka, którą codziennie idę na autobus na uczelnię. 100 metrów od tego miejsca jest blokowisko - ładne, prawda? ;) Co więcej, przy tej ścieżce jest rząd topoli. Na tych topolach zawsze jesienią i zimą siedzą stada wron, które radośnie bombardują ścieżkę i przechodniów. Teraz, kiedy jest taka mgła, nie widać nawet, na których gałęziach siedzą i trzeba liczyć na szczęście, żeby nic w nas nie trafiło ;) Do tej pory mi się udawało, zobaczymy jak dalej :P
U Was też ciągle takie mgły? Nie powiem, jest klimatycznie, ale bez przesadyzmu :P
  
   
I jeszcze jedna sceneria rodem z horroru! Pisałam Wam już, że nienawidzę dnia Wszystkich Świętych. Mieszkam koło cmentarza, więc wszystkie obowiązki związane ze świętem spadają na nas, szorujemy groby, załatwiamy kwiaty itd. W samo święto za to musimy mieć przygotowane całe gary ciepłych zup i ciast, bo moja liczna rodzinka, wracając z cmentarza, musi wpaść do nas się rozgrzać. Nie lubię takiego chaosu i zamieszania, ciągłego trąbienia w korkach pod oknami, obcych ludzi parkujących bez pytania na naszym podwórzu. Po prostu nie znoszę całej tej atmosfery. Jedynym malutkim plusem, malejącym z roku na rok, jest widok z okna nocą - taki jak powyżej. Jeszcze parę lat temu tych światełek było o wiele więcej, nad cmentarzem była łuna tak jasna, że trzeba było zasuwać rolety w oknach, żeby móc zasnąć. Teraz już nie jest tak jasno, zniczy ubywa z roku na rok, ale widok nadal jest ładny.
Jakie jest Wasze podejście do tego dnia?
  
    
Teraz trochę pozytywów... Jakiś czas temu udało mi się wygrać na Wizażu kartę podarunkową do Rossmanna na 50zł :) W zeszłym tygodniu ją odebrałam i oto mam :D Kupiłam od razu śliczne kolczyki, które za jakiś czas pokażę, i farbę do włosów, na karcie zostało 20zł ;) Nie mam teraz żadnych kosmetycznych potrzeb (w każdym razie takich do spełnienia w Rossmannie), więc zostawiam kartę na "czarną godzinę" ;) 
Udało Wam się ostatnio coś wygrać? :>
  
    
I jeszcze może parę słów o tym, jak spędzam ostatnio noce. Od dwóch czy trzech dni, każdej nocy poświęcam jakiś czas na dziobanie projektu na studia. Oczywiście jest tak, że albo nikt nic nie zadaje i są totalne luzy, albo wszyscy zadają na raz jakieś wielkie projekty - to na pewno jakaś zmowa! Aktualnie pracuję nad charakterystyką podregionów Europy, potem czeka mnie jeszcze omawianie sacrum w Toruniu, projekt o agroturystyce w województwie dolnośląskim, referat o Kornwalii, prezentacja o geoparku Hongkong i kilka innych. Ufff... Trzymajcie kciuki ;) W sumie lubię takie dziobanie tabelek, robienie mapek itd, ale nie kiedy mam tego tyle na raz i trzeba się spieszyć...
A Wy, lubicie tego typu prace? Często robicie coś tego typu, do szkoły, na studia, do pracy?
  
Ode mnie to tyle, czekam na Wasze wypowiedzi :) Piszcie, co chcecie, opowiedzcie mi, co Wam się ciekawego wydarzyło, pożalcie się na co macie ochotę ;)

80 komentarzy:

  1. Ja wręcz uwielbiam robienie różnych prac, referatów na studia :) Denerwuje mnie tylko jedna rzecz - praca w grupach. Wolę pracować na "własne konto" i samodzielnie dysponować czasem przeznaczonym na wykonywanie tego. Ale niestety na moim kierunku "ukochali" sobie pracę w grupach :/
    Pozdrawiam :) Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, możemy sobie podać ręce :D Nawet wielkie projekty wolę robić sama, mieć nad wszystkim kontrolę i zrobić po swojemu ;) Często jak miałam coś w parze zrobić to było mówione coś w stylu "Ja robię, ty drukujesz i przedstawiasz" :D

      Usuń
  2. Kocham te pralinki, mam teraz na nie ogromną ochotę!
    Pracy w grupach też nie znoszę, lubię skrobać swoją własną rzepkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się delektuję dzisiejszym przydziałem :P

      Usuń
  3. Za dużo tych pytań ;P
    1. Uzależnień nie odnotowałam. I całe szczęście ;P Choć w sumie coś słodkiego muszę mieć w domu, ale nikt tego nie wykorzystuje "przeciwko mnie" ;)
    2. Wykorzystanie jabłek? Nie znam, a chętnie poznam, bo wczoraj też mnie ciotka zaopatrzyła w reklamówkę :D
    3. Mgły? Czasami bywały, ostatnio jest już zdecydowanie lepiej. I cieplej :D
    4. Też wygrałam tą kartę do Rossa, ale na razie nic nie kupiłam. Chcę ją wykorzystać robiąc zakupy prezentowo-gwiazdkowe, jakieś drobiazgi itp :)
    5. Do pracy nic nie muszę robić, więc luuuz :D Wolę za to poczytać książkę. Ale ostatnio brak sił - wchodzę jedną noga do łóżka i już śpię :/ Tak się objawia zmęczenie i usiłująca mnie rozłożyć choroba. Ale ja się nie dam! ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Masz szczęście, mnie Ukochany uparcie tuczy :P
      2. Pieczone jabłka nadziewane jakimś dżemem, musy, jabłeczniki, szarlotki, suszone jabłka... ;)
      3. Brrr, u mnie przymrozki!
      4. O, dobry pomysł. Nie myślałam jeszcze o nich za bardzo, ale faktycznie, to 20zł może mnie poratować przy kompletowaniu prezentów :)
      5. Nie daj się! Czosnek wpieprzaj, choroba się przestraszy Twojego oddechu i ucieknie :D

      Usuń
    2. Tja, tym czosnkiem to i w pracy gości wystraszę :D haha :)
      Dzięki za pomysł z jabłkami, już mam pomysł na jutrzejszy deser :D

      Usuń
    3. Trudno, dla zdrowia trzeba się poświęcić :D
      Pieczone jabłka faszerowane czosnkiem? :D

      Usuń
    4. Pieczone i owszem, ale czosnek chętnie zastąpię dżemem i cynamonem ;P hehe :D

      Usuń
    5. Dobre i to :D
      Też parę dni temu jedliśmy, mniam!

      Usuń
  4. powiem Ci, ze nas to samo zauważyłam, w tamtym roku jak i w poprzednim było masa ludzi na cmentarzu jak i zniczy, a ten rok, jakiś ubogi;/ nie wiem, nie przepadam chodzić gdy pełno ludzi, nie potrzebuję się pokazać, ale wieczorem w ciszy i spokoju można bardziej się skoncentrować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pytanie, z czego to wynika? Za zimno, żeby wyjść na cmentarz? Ludzi nie stać na znicze/wieńce? Nie chce się?

      Usuń
    2. Jako, że w tym roku sprzedawałam znicze przed cmentarzem mogę stwierdzić, że ludzi chyba nie stać. Brali najtańsze, takie do 3zł. Powyżej 6zł zeszło baaardzo mało. Miałam też dwa większe, za 16zł i ledwo udało się je sprzedać pod koniec dnia.

      Usuń
  5. Oj od razu Zboczuchy ;D Ja słodkości jadła bym na potęgę :( A potem cierp cero :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na szczęście po słodkim cera się nie mści, gorzej po chipsach itd... :(

      Usuń
  6. Ooo karta podarunkowa, przydałaby się bo mam zamiar kupić tego flat topa z Ecoo Tools. :> Nie chce mi się zamawiać online, więc stwierdziłam, że kupię go.
    Ta mgła mnie przeraża, co prawda już jej u mnie nie ma, ale strasznie jest rano iść. Po 7 minutach na przystanek mam całe włosy w małych kropelkach wody a fe.
    A widok na cmentarz niesamowity. Jakbym kiedyś zobaczyła w nocy jakieś małe dziecko przechodzące obok to bym przez następny tydzień z domu nie wychodziła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wizażu często są konkursy z tymi kartami do wygrania :)
      Ja mam taki widok z okna - od dziecka spaczony umysł :P

      Usuń
  7. Jabłuszka - uwielbiam! To najlepsze owoce na świecie.
    Mam je z własnego ogrodu, więc zajadam się nimi namiętnie :)
    Suszonych raczej nie jem. Po prostu kroję je sobie na kawałki.
    I szamkam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam jabłka, ale to nie są moje ulubione owoce, wolę cytrusy <3 Już niedługo będę mogła je jeść na kilogramy *.*

      Usuń
    2. Też najbardziej lubię cytrusy :D

      Usuń
    3. Mniam, ja ostatnio szaleję za pomelo - jadłaś? :D

      Usuń
    4. No ba, ale jednak pozostaje wierna soczystym pomarańczom :D

      Usuń
    5. wybaczcie, że się wtrącę :)
      więc pomelo smakuje jak pomarańcza?
      ostatnio kupiłam sweetie - toć to gorsze niż grejfrut ;/

      Usuń
    6. Powiedziałabym, że coś między pomarańczą a grejpfrutem :)

      Usuń
  8. Też lubię te pralinki :) Taka karta podarunkowa to super nagroda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - możemy same wybrać, co "wygrałyśmy" :D

      Usuń
  9. ja również zabiłabym za pralinki Lindora, ah mistrzostwo. :D stety niestety wzięłam się za siebie i do Nowego Roku muszę zapomnieć o słodkościach. za każdym razem jak widzę coś z czekolady, myślę o tym ile będę musiała potem ćwiczyć. co się ze mną dzieje? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam więc kciuki za efekty i silną wolę ;)

      Usuń
  10. Lindorki, mniam :D Mgły uwieelbiam, chociaż czasem wyglądają dosyć przerażająco. A taka karta podarunkowa to bardzo fajna nagroda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię mgły, dopóki nie ukrywają przede mną wron-snajperów nad moją głową :P

      Usuń
  11. Chrupiące jabłuszka i Lindt'owe praliny o smaku mlecznej czekolady... czego chcieć więcej? :-) Miłego dnia, pozdrawiam, Blogging Novi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię tę serię wpisów a dziś akurat jak znalazł! Zamęczam mojego TŻ swoim marudzeniem więc skoro mogę się wyżalić Tobie tutaj to z chęcią to wykorzystam;)
    Masz przepiękny widok z okna!
    Jabłek zazdroszczę. Ja ostatnio systematycznie zapiekam je w cieście francuskim z biedronki z duuużą ilością cynamonu. Pycha. Serce mi się tylko kraje, gdy muszę kupować te jabłka w marketach podczas gdy w rodzinnych stronach drzewa się uginają pod ich nadmiarem... No ale tak to jest. Jak się chciało opuścić dom z dużym sadem i wyemigrować na drugi koniec Polski do dużego miasta to teraz mam. W sumie jako wegetariance to chyba właśnie tych warzyw i owoców prosto z ogrodu najbardziej mi brak:(
    No i mnie rozłożyło:( Siedzę z gorączką wydając z siebie nieartykułowane dźwięki. I w sumie nie wiem czy się cieszyć, że mogę się jeszcze tydzień poobijać z projektami na uczelnię czy płakać.... A i za magisterkę wypada się w końcu zabrać....
    Uf, się wyżaliłam. Dzięki za możliwość napisania tego mało składnego monologu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też widzę różnicę między jabłkami z sadu, a tymi ślicznymi sztucznościami w sklepach... Ewentualnie na jakimś rynku jeszcze można znaleźć prawdziwe jabłka.
      Mam nadzieję, że czujesz się lepiej :) Do jutra jeszcze możesz się podkurować ;) Trzymaj się!

      Usuń
  13. Ogólnie nie przepadam za słodyczami, ale Lindorki uwielbiam :D Ale mam smaka na te czipsy jabłkowe. Szkoda, że nie mam takiej suszarki. U nas za oknem też ponuro. Ale za to koniec remontu! I zaczęłam już kupować ciuszki dziecięce. Są przesłodkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można też suszyć jakoś w piekarniku, ale nie próbowałam.
      A co do ciuszków, moja mama już od jakiegoś czasu kompletuje ciuszki dla moich dzieci, choć nie ma ich jeszcze nawet w planach ^^ Najsłodsze są te tycie skarpetki i czapeczki <3

      Usuń
  14. Też lubię jabłka suszone, ale jakoś nigdy nie mogę się zabrać do tego, aby je ususzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słodycze mnie kiedyś pozabijają :P niestety uwielbiam i mogę jeść w każdej ilości, przede wszystkim czekoladę. A ostatnio szaleję za Mc Flurry z chałwą i toffi <3
    Jabłek ogólnie nie lubię, ale za szarlotkę dałabym się pokroić :D
    Mgły mi jakoś szczególnie nie przeszkadzają, bo się rano wożę samochodem na uczelnię, ale za to irytują mnie ludzie, którzy włączają przeciwmgielne, albo długie. argh!
    Co do cmentarzy to też nie lubię tego całego zamieszania, jak trzeba gotować gary jedzenia, bo zawsze ktoś wpadnie. Natomiast samo chodzenie po cmentarzu wprawia mnie w niesamowity nastrój. Zawsze na jeden cmentarz jadę wieczorem, mogłabym po nim chooodzić, uwielbiam ten widok. Niestety w czwartek wieczorem u mnie padało, więc ta wyprawa była króciutka.
    Rossmann, Rossmann... Ostatnio został u mnie wyparty przez Hebe. Ale i tak za taką kartę bym się nie obraziła, bo muszę farbę kupić :D
    AAAAaaa zasrane projekty :D chociaż w sumie projekty mnie tak nie irytują jak sprawozdania, a muszę je robić na każde ćwiczenia plus wejściówki na każde laborki = zapieprz w każdym tygodniu... Co studiujesz? Geologię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, McFlurry też uwielbiam, z Lionem na przykład, mmm :D Ale dawno nie jadłam :<
      U mnie też pojawiła się ostatnio Hebe i baaardzo mi się spodobała, fajna oferta, ceny, promocje, obsługa i w ogóle wszystko na plus :D
      Studiuję turystykę i rekreację ;)

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz widok z okna ciekawy;) Ja cmentarze lubię w dni powszechne, 1-go też zawsze jestem, ale późnym wieczorem. Też robimy takie chipsy z jabłek w suszarce do grzybów. Gruszka też jest smaczna. A ze słodkości to rafaello. Mniam.

      Read more: http://kosmetyki-orlicy.blogspot.com/2012/11/co-u-mnie-co-u-was-2.html#ixzz2BAljjuBN

      Usuń
    2. Gruszkę próbowałam suszyć, ale jakoś do mnie nie przemówiła :P

      Usuń
  17. Kocham te pralinki także :) Zazdroszczę nagrody, zapewne szybko bym ją przepuściła.. chociaż.. trafić na perełkę w Rossmannie to trzeba mieć zdolności :D a nie lubię wydawać pieniędzy na buble lub średniaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty? Ja bardzo lubię marki własne z Rossmanna. Wiadomo, nie wszystkie są rewelacyjne, ale mam kilkanaście ulubieńców wśród nich :)

      Usuń
  18. Na studia póki co muszę robić jedynie prezentacje na konkretne tematy. Ale raczej nie przepadam za takimi pracami, jakoś mnie stresują terminy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja na drugim roku ciągle jakieś prezentacje miałam, bleee :D

      Usuń
  19. Lindor! Najlepsze pralinki, jakie w życiu jadłam. Niestety nie mam suszarki, ale wydaje mi się, że takie jabłka to świetna przekąska. Ja uwielbiam dżem jabłkowy roboty mojej babci. :) Też nie lubię Wszystkich Świętych - wolałabym, żeby był zwyczaj odwiedzania zmarłych np. w ich urodziny, albo ogólnie w listopadzie, a nie tak, że wszyscywszyscywszyscy muszą akurat tego dnia się zlecieć i spowodować korki - żadne osiągnięcie przypominać sobie o grobach raz na rok. A karty zazdroszczę - jak to miło byłoby przepuścić w Rossie 50 zł bez myślenia ,,a może zostawić na cośtam innego''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wcale nie jest tak, że się nie myśli o tym, co można by było za to kupić - myśli się dalej, ale już w granicach Rossmanna :D "Kupiłabym ten krem, ale wtedy zostanie mi już tylko Xzł na kolejne zakupy" itd :D

      Usuń
  20. Ja uwielbiam Rafaello najchętniej pochłaniałabym je hurtowo, ale później musiałabym wymienic całą zawartosc szafy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja zamiast Rafaello poproszę o tonę Ferrero Rocher <3 :D

      Usuń
  21. Ooo zadziwił mnie fakt, że jesteśmy podobny czas z facetami - mi brakuje 2 miesięcy do 6 lat ;)
    Tak jak i Ciebie mnie też najłatwiej zadowolić słodyczami - czekoladą, pralinami itd jednak czasem miło mi jest dostać kwiatka :)
    Gratuluję wygranej ;) Pisz więcej takich postów - może i ja napiszę coś w tym stylu wkrótce? :) W sumie i tak pisze o wszystkim - kosmetyki, coś na kształt outfitów, co nieco o kucharzeniu.. :)
    Tak.. aura za oknem jest ostatnio specyficzna :>
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jesteśmy oficjalnie razem 5 lat i 8 miesięcy, więc jednak ciut krócej ;)

      Usuń
    2. Czy dłużej czy krócej - ważne, że miłość odnaleziona ;)
      Szczęścia :*

      Usuń
    3. Dokładnie, byle już na zawsze :)
      Wam również :)

      Usuń
  22. Miałam właśnie dziś wieczorem zrobić moje pierwsze jabłkowe chrupki domowe.
    Ale weszłam na blogi i tyle. Chrupek niet.

    Pralinki Lindta <3

    OdpowiedzUsuń
  23. mniaam ! uwielbiam te pralinki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jest nas-łasuchów tu sporo :D

      Usuń
  24. Czekoladki Lindt to też coś, co mnie zawsze i wszędzie uszczęśliwia :D U mnie niestety październik był pierwszym od 10ciu miesięcy miesiącem bez diety, ale od jutra mam plan wrócić na dobre tory, bo mi źle z takim folgowaniem :P
    Mgły mają swój urok, ale tak jak napisałaś - bez przesadyzmu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odchudzasz się nadal czy chcesz po prostu utrzymać osiągnięte efekty? :)

      Usuń
    2. Nadal, jeszcze jakieś 7-8kg chciałabym zrzucić ;) Ale już się dobrze czuję w swoim ciele, więc nie mam takiego parcia na chudnięcie... No ale chciałabym to do końca pociągnąć już ;)

      Usuń
    3. Doskonale rozumiem :) Trzymam więc kciuki, jak do tej pory :)

      Usuń
  25. Osobiście jestem uzależniona od czekolady i to właściwie mój jedyny nałóg... no może jeszcze zielona herbata... ;) tęskni mi się za Toruniem... spędziłam tam piękne czasy studenckie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadaj kiedyś ;)
      Tymczasem ja w czwartek będę w Wawie na spotkaniu OS :)

      Usuń
  26. Suszone jabłka - pycha :) Widzę, że wszędzie suszarka do grzybów służy za suszarkę do wszystkiego innego ;) U mnie babcia suszy nawet pietruszkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Legendy głoszą, że kiedyś suszyliśmy w niej... grzyby! :P

      Usuń
  27. Te pralinki są najlepsze na świecie! Tutaj w pełni zgadzam się z Tobą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zaraz za nimi leci Milka :D

      Usuń
    2. TAK! :D Widzę, że podobny gust mamy co do słodkości :P

      Usuń
  28. Heh, ja pewnie pochłonęłabym takie pralinki w dwa dni...Czasem próbuję odzwyczajać się od słodyczy, ale zazwyczaj słabo mi to idzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed dietą mogłabym wszamać je na raz! :P

      Usuń
  29. Ja uwielbiam wszystkie słodycze! Dnia Wszystkich Świętych dla odmiany bardzo nie lubię :(

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...