niedziela, 16 grudnia 2012

KONKURS z Original Source!

  
Już po raz trzeci macie możliwość wygrania kosmetyków Original Source na moim blogu :)
Jak już na pewno wiecie, marka Original Source wprowadziła jakiś czas temu do swojej oferty dwa nowe limitowane żele pod prysznic o zapachach typowo zimowych - Plum & Maple Syrup oraz Orange & Liquorice. Jeśli jeszcze nie zdążyłyście ich wypróbować, teraz macie okazję :)
Tym razem zestaw nagród wygląda tak:
   
   
Zestaw zawiera:
- żel pod prysznic Orange & Liquorice
- żel pod prysznic Plum & Maple Syrup
- miniaturową butlę OS, czyli pendrive'a
- płócienną torbę Original Source

Co trzeba zrobić, żeby je wygrać? 
Otóż wystarczy być obserwatorem mojego bloga i wykonać zadanie konkursowe:
  
  Napisz króciutkie opowiadanie o nierutynowej sytuacji, która Ci się zdarzyła, przyśniła lub właśnie ją sobie wyobraziłaś. Ogranicza Cię tylko wyobraźnia :)

    
Krótki regulamin konkursu:
  1. Nagrodę sponsoruje firma Original Source.
  2. Konkurs organizowany jest dla jawnych obserwatorów mojego bloga.
  3. Nagrodę otrzyma osoba, która najciekawiej odpowie na pytanie konkursowe. Zwycięska odpowiedź zostanie wybrana przeze mnie - autorkę bloga.
  4. Konkurs trwa dwa tygodnie - od momentu opublikowania do dnia 29 grudnia 2012, do godziny 23:59.
  5. Nagroda zostanie wysłana tylko na terenie Polski.
  6. Uczestnicy konkursu, którzy nie ukończyli 18 lat, muszą mieć zgodę opiekuna na udział.
  7. Wyniki ogłoszone zostaną w ciągu 72h od zakończenia konkursu, a zwycięzca otrzyma e-maila z informacją o wygranej. 
  8. Zgłoszenia należy składać w komentarzach pod tym postem, wg wzoru:
  • Obserwuję jako...
  • E-mail:...
  • Odpowiedź... 
 Nie jest to oczywiście warunek konieczny, ale będzie mi bardzo miło, jeśli polubicie także profil bloga na FB (klik) oraz podacie mi swoje typy w zakładce "Co wkrótce?" (klik). Dziękuję :)
    
Serdecznie zapraszam do poruszenia trybików w głowie i wymyślenia czegoś prawdę ciekawego :) Już teraz z niecierpliwością czekam na Wasze mini-opowiadania! :)
I oczywiście - życzę powodzenia! :)

32 komentarze:

  1. Ale ostatnio rozpieszczasz konkursami:)
    Szkoda, że całkowicie brak u mnie literackiego polotu :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę powodzenia wszystkim. Nie biorę udziału- jakoś nie mam weny do opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak wena napłynie :P Nie oceniam talentu literackiego, tylko pomysł ;)

      Usuń
  3. Życzę powodzenia - sama już dawno zaopatrzyłam się w te żele, więc nie widzę sensu robić aż takich zapasów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku jesteś zwolniona z obowiązku udziału w konkursie :P

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Weź udział, może wygrasz i będziesz mogła zrobić dwie nagrody u siebie :P

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniło mi się ,że biegałam po wodzie, ślizgałam się i skakałam po niej i wszyscy mi zazdrościli,że tak potrafię. Niestety później nagle wpadłam do wody i nie wiedziałam czemu,zaczęłam się topić. Uratowało mnie stado malutkich rybek ,które bezpiecznie przetransportowały mnie na brzeg. Zawiedziona,cała mokra, zaczęłam rozglądać się na brzegu- gdzie ja jestem?! i okazało się,że jestem na jakiejś bezludnej wyspie.Krzyczałam-nikt nie odpowiadał. Zaczęłam się cała trząść, zamiast coś zrobić,zupełnie mnie sparaliżowało i z tego wszystkiego zapomniałam ,że jestem głodna i powinnam szukać jedzenia. Stwierdziłam,że będę chodzić po brzegu,bo bałam się iść w głąb wyspy, że czają się tam na mnie jakieś dzikusy. Ale na brzegu nic nie było,a ja z moimi zdolnościami rybackimi równie dobrze mogłabym się już utopić. Zebrałam odwagę i wkroczyłam w nieznaną otchłań,strasznie się bałam. Szłam chyba z godzinę i natrafiłam na mały domek na drzewie. Weszłam tam z nadzieją,że ktoś jest ,ale nie było nikogo. Zauważyłam ,że jakiś owoc leży na stoliku,więc rzuciłam się na nie i jak opętana jadłam i wtedy usłyszałam oddech za plecami..

      Usuń
    2. Muffin, podaj jeszcze maila i nick, pod jakim obserwujesz ;)

      Usuń
  6. Obserwuje jako France30
    Email: france_30@wp.pl
    Chyba tego dnia musiałam myśleć intensywnie o czymś związanym z moim gimnazjum :D Śniło mi się, że jak codziennie za dawnych czasów stawiłam się w murach mojej szkoły tuż przed ósmą. Już coś było nie tak. Nikogo nie było na korytarzu, ani w mojej klasie. Nagle usłyszałam straszliwy ryk na najwyższym piętrze. Oczywiście jak to postać w horrorach, musiałam koniecznie sprawdzić co to było. Wchodząc na najwyższe piętro moim oczom ukazał się zaskakujący widok. Cała podłoga, ściany, sufit tonął w malinach, truskawkach i jagodach. Podeszła do mnie moja znienawidzona dyrektorka i powiedziała, że jeżeli z koleżanką (?) nie zbuduje z tych owoców igloo to zostane wyrzucona ze szkoły. Nie wiem skąd nagle pojawiła się obok mnie moja koleżanka i zamiast mi pomagać, zjadała owoce. Jako głupia, nieświadoma, że to tylko sen byłam cała przejęta sprawą i wściekła, że mi nie pomoga. Z tego co pamiętam sen skończył się na tym, że do szkoły zaczęli się schodzić uczniowie, a o całej sprawie z owocami zapomniano :)
    Dziwaczne, wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. obserwuje jako Pozytywna Blogerka
    email - pozytywnydzien@gmail.com
    Odpowiedź: Historia autentyczna , z życia własnego, było to lat 10 temu, miałam 18 lat i wybrałam się wieczorem na spacer, była pora jesienna, więc szybko zapadał zmrok i często padało, zaopatrzyłam się w parasol - z tych większych, dostałam go w prezencie od mamy - strasznie go lubiłam. Idę sobie spokojnie chodnikiem, prawie nikogo nie ma, idzie z naprzeciwka młody chłopak i ... nagle chwyta mnie za rączkę parasola i ciągnie do siebie parasol ( szkoda że nie mnie ), jak już wspomniałam wcześniej, na parasolu tym bardzo mi zależało, i za żadne skarby nie chciałam go wypuścić z rąk. Lekka konsternacja, zdziwienie i przystojny napastnik, złodziej parasoli poddał się i z uśmiechem na twarzy oddalił się z miejsca "wypadku" :)Opowiadanie wśród znajomych urosło do rozmiarów, że tym parasolem chłopaczka pobiłam, no ale wiadomo jak się rodzą plotki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. obserwuję jako: naturalna
    e-mail" paulinarosa32@go2.pl
    odpowiedź: Całkiem niedawno miałam hmm... no szczerze powiedziawszy nietypowy sen. Otóż śniło mi się, że pokłóciłam się o coś z siostrą, sama już nie wiem o co. Nagle zauważyłam na ścianie instrukcję... odcinania ręki... przez PANDĘ :0
    Była to czerwona tabliczka z sześcioma mniejszymi ilustracjami. Moja siostra, nie wiedząc dlaczego, chwyciła za nożyczki (te do paznokci) i zaczęła postępować zgodnie z instrukcją. Najpierw wbiła je, a potem cięła fuu... Po chwili tą odciętą ręką rzuciła we mnie, a co dziwne nie spadła jej ani jedna kropla krwi :0 Cała ta historia jest sama w sobie nietypowa, bo nienawidzę oglądać horrorów itd., a tu nagle pewnej nocy pojawia się krwawy sen... brr...

    OdpowiedzUsuń
  9. Obserwuję jako: Avenindra Rosjaneczka
    e-mail: kaska.wiecha@gmail.com
    Odpowiedź: Historia z życia wzięta - przydarzyła się mojej znajomej. Przyjechała do Torunia na imprezę. Immpreza była w knajpie na mieście. Tak dobrze się bawiła z nowopoznaną grupką ludzi, że nie zauważyła nawet, kiedy starzy znajomi się zmyli i została sama. Straciła poczucie czasu, zrobiło się późno, więc zwiał jej ostatni pociąg. Zaczęła rozpaczać, że nie ma gdzie spać. Pewien nowopoznany kolega wziął ją ze sobą. Zasnęli razem w jego łóżku (dziewczyna była już nieźle wstawiona), no i w sensie erotycznym do niczego nie doszło. Rano dziewczyna szybko się zmyła, bo głupio było jej w związku z tą sytuacją. Po kilku dniach on zadzwonił. 2 tygodnie później pojechali razem na wakacje, a dziś są małżeństwem. A zaczęło się od biednej przyjezdnej, której zwiał pociąg i nie miała gdzie się kimnąć po imprezie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. * Obserwuję jako... Dbająca
    * E-mail:... maartynamaartyna@gmail.com
    * Odpowiedź... Pewnego razu mała dziewczyna powiesiła odświeżacz powietrza na choince,gdyż stwierdziła,że to żywe drzewko strasznie śmierdzi. Niestety nie jest to sen,a ta mała dziewczynka to moja kuzynka :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  11. Obserwuję jako: Pamircia
    e-mail: pamircia@vp.pl
    Odpowiedź: Jakiś czas temu śniło mi się, że byłam pomocnicą, człowieka, który był Łowcą potworów z innego świata(akcja trochę jak w "Facetach w czerni"). Potwory te miały taką dziwną właściwość, że zmieniały się z niepozornych ludzi i miały oczywiście zamiar unicestwić Ziemię. Chodziłam więc z moim Guru - Łowcą i śledziłam Obcych. Facet, jak to zwykle bywa, odważny, silny - spisywał się na medal. Razem zabijaliśmy po kolei te istoty. Został ostatni, najgorszy. Mój towarzysz jednak dorwał go w swoje umięśnione ręce, obezwładnił i siedząc na nim okrakiem próbował go zastrzelić. Pistolet (a raczej karabin maszynowy) nawalił jednak i nie chciał strzelać. Łowca nie wiedział co zrobić, był zdezorientowany. Wtem zobaczył, że zamiast swojego karabinu ma... pistolet na wodę. Był duży, ale potwora z innej planety się nim raczej nie uda zabić. Spojrzał więc na wroga, czując, że ta walka będzie przegrana. Ten jednak okazał się być zwykłym człowiekiem, mrużącym oczy z przerażenia. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Szybki przegląd ostatnich wydarzeń - to my - ja i mój Guru - okazaliśmy się chorzy psychicznie i od jakiegoś czasu mordujemy niewinnych ludzi, wmawiając sobie, że są potworami. Uświadamiając sobie powagę sytuacji, zrezygnowani, postanowiliśmy odejść. W tym momencie człowiek, który miał być naszą kolejną ofiarą, zmienił się w istotę obdartą ze skóry, rodem z najgorszych horrorów dzieciństwa i powiedział: "Jak już coś robisz to rób to dobrze". W tym momencie się obudziłam. Od tamtej pory zdanie, które wypowiedzia jest moim mottem :P

    OdpowiedzUsuń
  12. A co jeśli nie posiadam bloga na blogspocie? Obserwuję Cię tak poprostu bo znamy się ze spotkań toruńskich blogerek (Stokrotka1990.pinger.pl).
    Pozdrawiam,
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że konto masz, więc możesz zaobserwować :) Nie trzeba mieć bloga, wystarczy konto na Bloggerze, Google+, gmailu, twitterze czy yahoo :)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Obserwuję jako: Beata Bukalska
    E-mail: betib1990@gmail.com

    Kilka lat temu miałam tajemniczy, a za razem piękny sen.
    Zimowego dnia odwiedzałam babcię w szpitalu. Idąc po schodach, przed oddziałem, na którym leżała, zawsze mijałam onkologię. Wtedy jeszcze na oddział prowadziły drzwi ze specjalnym kodem. Szłam akurat do babci i na korytarzu przed onkologią spotkałam młodego chłopaka. Nie mógł dostać się na swój oddział, bo nie znał kodu. Wprowadziłam go, on podziękował. I poszłam dalej. Następnego dnia idąc do babci znowu go spotkałam. Chciał jeszcze raz podziękować. I tak zaczęliśmy rozmawiać ze sobą. Był kilka lat starszy, miał białaczkę i wiadomo było, że nie zostało mu wiele czasu. Babcia wyszła już ze szpitala, a ja nadal tam chodziłam. Do niego. Kiedy wyszedł na przepustkę, nadal się widywaliśmy i tak minęły 4 miesiące. Poznałam jego wielkie marzenie - chciał przed śmiercią być szczęśliwy, zakochać się. Już wcześniej coś mnie do niego ciągnęło ... Postanowiłam uczynić go szczęśliwym i zostałam jego żoną. Cieszyliśmy się sobą zaledwie pół roku, ale odchodził spełniony.
    I tu wielkie zaskoczenie - w ciągu właśnie pół roku od tego snu zostałam wolontariuszką w hospicjum. Nie spotkałam tam takiego chłopaka, ale sen zapamiętam do końca życia.

    Read more: http://kosmetyki-orlicy.blogspot.com/2012/12/konkurs-z-original-source.html#ixzz2Fukxsct2

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Obserwuję: Wojciech "Spejn" Kamyszek
    E-mail: psychiczny.blogspot@wp.pl

    Pewnego baśniowego wieczoru, na samotnej i niewielkiej wyspie położonej na morzu, którego lazurowa barwa wypełniała krajobraz aż po horyzont, stało rzeźbione łoże z czterema kolumnami. (Wyspa ta była tak mała, że nic poza nim by nie pomieściła.)
    Na łożu siedział On i Ona, a nad łożem tysiące różnokolorowych ptaków latało tworząc na niebie w blasku zachodzącego słońca, wybuchy kwiecistych wzorów po tysiąckroć barwniejszych, większych i wspanialszych niż są nam w stanie zapewnić sztuczne ognie.
    I gdy On zdjął Jej koszulę, ptaki zanurkowały i uniosły oba nagie ciała na swych grzbietach tworząc, dookoła nich jakby pokój o milionie kolorów, w którym mogli siebie posiąść, opadli na aksamitną pościel pełną piór i tam zatańczyli taniec ciał, delikatnie muskając swe wargi, tak aby partner czuł niedosyt i chciał więcej. Czasem wznosili się wysoko, a innym razem gwałtownie opadali walcząc ze sobą w powietrzu, choć tak naprawdę ani na moment nie oderwali się od pościeli.
    Ostrożnie sunął palcem w dół po mostku i jeszcze niżej, robił to tak delikatnie jakby bał się, że zadrze Jej skórę, jakby na potwierdzenie w ślad za palcem całował Jej ciało i tak schodził coraz niżej, aż wraz z ostatnim promieniem słonecznym pokazał Jej kosmos. Czuła, że gdyby chciała, mogłaby sięgnąć planet, trwało to do czasu gdy gwiazdy niesamowicie się zbliżyły i rozbłysły, a po tym wszystkim zapadła ciemność i pustka.
    Zaczęła się przemieniać. W najpiękniejszego ptaka na ziemi, On jednak nie chciał puścić ukochanej. Udało mu się jedynie wyrwać jedno z Jej piór, nim opuściła wyspę wylatując oknem stworzonym przez ptaki, które w tym momencie, jak na znak, rozproszyły się i poleciały za Nią.
    On jednak pozostał na niewielkiej wyspie z rzeźbionym łożem i aksamitną pościelą, siedząc na jego skraju z Jej piórem w dłoni, siedział tak do czasu aż powiększająca się rozpacz przemieniła go w głaz.

    Co roku wyspę odwiedza najpiękniejszy ptak świata, którego pieśń brzmi jedynie tutaj, koło swego ukochanego, próbując go odczarować…

    OdpowiedzUsuń
  18. Obserwuję jako Rodzynka1989
    Mail: asiapop@vp.pl

    Biegnę, biegnę... Goni mnie rottweiler... Sapię niczym lokomotywa, ale się nie poddam!
    W ciągu tych kilku sekund postanowiłam, że od dziś zaczynam dbać o formę. I wiem, że będę o nią dbała – przez tydzień, a potem ćwiczyć będę wcinanie czipsów na czas w pozycji leżącej na kanapie.
    Z letargu wyrywa mnie capnięcie za nogawicę. No to po mnie – przemknęło mi przez myśl. Spektakularnie zaliczam glebę, łapię się za głowę co by chronić takie członki mego ciała jak nos czy uszy.
    Słyszę za sobą rechot. No chyba śnię! Pies rechocze??? Nieśmiało otwieram oczy. Nade mną stoi jakiś dryblas i na smyczy trzyma...kundelka, który stoi i zaczyna na mnie sikać... Czyli to jednak kundel a nie jak mi się wydawało rottweiler. No ale halo halo! Co to ma wszystko znaczyć?!
    Mieszanka zaskoczenia, wściekłości, irytacji, zmęczenia eksploduje we mnie i rzucam się na dryblasa. Okładam go na oślep pięściami, wrzeszczę i daję ujście swoim emocjom. Nagle coś znów zaczyna mnie szarpać. No gorzej być nie może...
    Okładałam we śnie narzeczonego, który postanowił przywrócić mnie do porządku. Ot zwykły koszmarek, a jaki wyczerpujący psychicznie i fizycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Obserwuję jako Mirielka
    kobieca.codziennosc@gmail.com

    Piękne różowe niebo, niebieskie chmurki, cisza spokój, mały, pluszowy kurczaczek spokojnie idzie sobie kolorową tęczą. Mnie nic nie dziwi, stoję spokojnie obserwując wszystko. Obok niego panda, więc pytam z zaciekawieniem "Czy ta panda to na baterie czy na bambus?". Panda patrzy na mnie ze zdziwieniem, prycha z pogardą, bo jak to nie wiem? Nie wiem na co są pandy? Pluszowy, różowy kurczaczek uśmiecha się błogo, wyciąga spluwę i rozsiewa małe jajeczka. Małe kosmiczne jajeczka, które pękają. O matko, inwazja małych pluszowych różowych kurczaczków. Kosmicznych kurczaczków. Atakują śmiechem, obezwładniają wyglądem. No i kto uwierzy w inwazję kosmicznych kurczaków z tęczy? Uciekam więc przed kurczakami, i biegnę i biegnę i latam i.. latam? To siadam na chmurkę i dalej uciekamy. A obok panda złośliwie pyta "To na co w końcu jesteśmy? Na bambus czy na baterię?" Już myślę, żem chora, że nic mnie nie zdziwi, ale nie, to początek dopiero. Przechodzę przez drzwi połowicznie. Jedna część mnie przeszła, druga jak osiołek się uparła, że nie, że ona zostaje. I kłócę się sama ze sobą, bo połowicznie tak uciekać to niefajnie. A kurczaczki coraz bliżej i bliżej, uśmiechają się do mnie, wyciągając łaskotacz i dopadają. I panda, ta przeklęta panda obok! To krzyczę "Więc na co są pandy? Na baterie i bambus!". Wtem słyszę śmiech błogi z łózka obok. Moje pandy na baterie obudziło każdego w małym mieszkanku po sylwestrowej nocy. Nadal mi wypominają i śmieją się ze mnie. I nie wiem z czego bardziej pandy czy kosmicznych kurczaków. Ach ta wyobraźnia...

    OdpowiedzUsuń
  20. obserwuję jako: Jane
    e-mail: soifverte.blog@op.pl

    odpowiedź: Sytuacja jeszcze świeża, bo wydarzyła się w drugim dniu świąt Bożego Narodzenia. Wielkie rodzinne spotkanie, a wśród gości uroczy mały Jaś. Dziecko bardzo inteligentne, niesamowita gaduła. Spędzanie z nim czasu to prawdziwa przyjemność. W pewnym momencie Jaś postanowił mnie troszkę pomęczyć pytaniami typu: "a cio to?". Nadeszła pora na akwarium. Postanowiłam pokazać Mu pływające w nim rybki. Zafascynowany widokiem zaniemówił. Po dłuższej chwili ciszy stwierdził: "tsieba je psiestrasyc" i zaczął na nie głośno krzyczeć. Nie spodziewałam się takiej reakcji. Szczerze mówiąc to się przestraszyłam. Nie sądziłam że przejmę się tym aż tak bardzo. W nocy śniła mi się ta sytuacja, tyle że przestraszone ryby - tym razem piranie - wyskoczyły z akwarium. Zaczęłam je gonić, a Jaś dalej krzyczał, więc one uciekały. Znalazłam się w ciemnym korytarzu bez Jasia, wtedy obudziłam się zalana potem i całkowicie przerażona. Nadal nie mogę uwierzyć w to co się zdarzyło ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Obserwuję jako:kanntona
    e-mail:katonna666@gmail.com

    odpowiedź: Był już późny wieczór gdy wracałam od koleżanki. Pogoda była ładna, bezchmurne niebo, lekko wiał wiatr. Od domu dzielił mnie już tylko niewielki miejski park. Idąc zobaczyłem grupę pijanych mężczyzn, śmiejących się i wygłupiających. Zaczęli mnie zaczepiać, podrywać w najgorszy z mozliwych sposobów, jaki zna każda z nas, której zdażało się wracać samej późno do domu. Nie reagowałam, ale jeden z nich złapał mnie za ramie. Strasznie się bałam, już miałam krzyczec, gdy nagle z jednej z alejek wyszedł mężczyzna i natychmiast krzyknął w stronę trzymającego mnie faceta by mnie zostawił. Tamten natychmiast spasował. Zaproponował, że odprowadzi mnie do domu.. Szliśmy powoli i gdy już byliśmy blisko mojego domu, przyjrzałam mu się. Był niesamowice przystojny. Chciałam mu się odwdzięczyć, pocałować... Po chwili obudził mnie budzik. Leżałam w swoim łóżku, on był obok mnie. Usmiechnęłam się, byliśmy już tyle czasu po ślubie, a mi wciąż śnił się nasz moment poznania...

    OdpowiedzUsuń
  22. Obserwuje jako malenka07 :)
    mail: patrycja_czerwinska_93@onet.eu
    Może nie tyle nietuzinkowa, co zabawna sytuacja :) Od jakiegoś czasu.. co wieczór gadamy z moim chłopakiem przez telefon. Wcześniej jeszcze było o tyle fajnie, że miałam do niego nielimitowany czas połączeń, więc gadaliśmy i gadaliśmy ;)
    Jeszcze chyba przed szkołą średnią w któreś wakacje rozmawiamy sobie tak już dość długo, a że zawsze zaczynamy gawędzenie późnym wieczorem - była już co najmniej 1 w nocy. Ja tam już usypiam praktycznie, ale nie no gadam w zaparte :) On się pyta czy chcę już się położyć spać, a ja że nie i nie. W pewnym momencie on wzdycha sobie i marudzi jak to jest gorąco.
    Nasz dialog w tym momencie wyglądał tak:
    On: - Gorąco mi.
    Ja: - Ja Ciebie też.
    Jak zorientowałam się co odwaliłam rozbudziłam się na dobre i zaczęłam śmiać :) Jak nie wiesz co powiedzieć zawsze mów 'JA CIEBIE TEŻ' xD

    OdpowiedzUsuń
  23. Obserwuję jako ZajacKicak
    E-mail: ZajacKicak@gmail.com
    Odpowiedź: Jakieś pół roku temu wracałam późną porą przez park do domu. Nikogo nie było, zimno, ciemno, pada i ja sam idę. Jako, że mam manię ciągłego smsowania to miałam telefon w ręce. Do wyjścia z parku zostało mi może 3-4 metry. Gdy z najciemniejszego miejsca wyszedł na przeciw mnie facet w kapturze. Bardzo się wystraszyłam, szybko tel do ucha i udaje, ze z kimś gadam, ten to zobaczył, przeszedl kolo mnie i w mig gdy sie odwrocilam go nie bylo. Zniknął w ciemnosciach. Dziekuje bogu, ze wtedy nic mi nie zrobił i już nigdy nie przejdę się sama wieczorem po parku :)

    OdpowiedzUsuń
  24. I pomyśleć, że kiedyś mi się śniło, że kochałam się z tajemniczym nieznajomym w parku. Matko, ja bym zawału dostała na miejscu :D

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...