poniedziałek, 26 marca 2012

My Secret - Błyszczyki Star Gloss

Jakiś czas temu My Secret do swojej linii błyszczyków Star Gloss dorzuciło pięć nowych odcieni, które dziś mam zamiar Wam zaprezentować :) Szczerze mówiąc nie jestem fanką błyszczyków, wolę szminki albo wręcz gołe usta, ale czasem dla odmiany lubię nałożyć coś ciekawego. Czy te błyszczyki by się nadawały dla mnie jako błyszczyki dyżurne? Trudno powiedzieć...
   
  
Opis producenta:
Teraz z łatwością Twoje usta będą pełniejsze i pełne blasku! Nowa formuła błyszczyka z mikrodrobinkami odbijającymi światło optycznie powiększa usta i zapewnia długotrwały efekt.
Twoje usta kuszące jak nigdy dotąd.
Dostępne 10 kolorów w tym 5 nowych: 411, 412, 413, 414, 415.

Gdzie i za ile: drogerie Natura, 9,99zł / 10ml
  
  
Moja opinia:
Powyższe swatche wykonane są w świetle słonecznym (pierwsze) i w sztucznym (drugie). 
Błyszczyki, choć o dość dużej pojemności, czyli 10ml, są zamknięte w drobnych opakowaniach - nieco krótszych niż standardowa wielkość błyszczyka. Aplikatory to tradycyjne gąbeczki, które nabierają mało produktu - żeby ładnie pomalować usta trzeba zanurzać aplikator kilkakrotnie - dla mnie to spora wada. Błyszczyki pachną dla mnie czymś niezidentyfikowanym - momentami czuję w nich czekoladę, momentami owoce, ale zapachy te są dość mocno sztuczne, choć przyjemne. Są bezsmakowe, co dla mnie jest plusem - wszystkie cuda, które czymś smakują zlizuję natychmiastowo z ust ;)
Każdy z tych błyszczyków daje na ustach delikatny kolor i zawiera drobinki. Mnie najbardziej podoba się najjaśniejszy numerek, czyli 411 - nie lubię różów na ustach, a ten jest taki dyskretny i mało różowy ;) Miałam spore nadzieje względem numeru 414, ale w tym przypadku kolor na ustach mógłby być nieco bardziej intensywny, choć wiem, że większość osób kupujących błyszczyki raczej nie wymaga od nich pięknego mocnego koloru :)
Błyszczyki nie sklejają ust, ale ciągle je czujemy. Same w sobie są dość trwałe, ale łatwo się znikają przy jedzeniu czegoś - wtedy zostają tylko lśniące obwódki ;) Raczej nie wysuszają one ust, ale też nie nawilżają na dłużej - podczas "noszenia" ich usta są faktycznie gładziutkie i miękkie, ale efekt znika wraz z błyszczykiem.
Szczerze mówiąc, te błyszczyki to dla mnie przeciętniaki. Nie mają jakichś znaczących wad, ale też nie powalają niczym na kolana. Ja ze swojej strony wolę choćby siostrzane dla My Secret błyszczyki z Sensique, te Colorful, o których pisałam jakiś czas temu.
  

Macie jakieś błyszczyki z My Secret? Jak się u Was sprawują?

36 komentarzy:

  1. nie lubię takich błyszczyków... ;:)

    OdpowiedzUsuń
  2. 412 najbardziej mi się podoba:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi akurat najmniej, ale ja nie lubię takich cukierkowych róży ;)

      Usuń
  3. Śliczne kolorki, mam z Maybelline kilka i jak na razie muszę je wymęczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból z usilnymi próbami wykończenia kosmetyków :P

      Usuń
  4. Akurat mam 411 i sądzę, że jest ok, ale bez szału.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja za blyszczykami nie przepadam chociaz kilka posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kolory ładne, choć jak dla mnie całkowicie dyskwalifikujące są te drobinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja mam wrażenie, że drobinki coraz bardziej "wychodzą z mody"? :>

      Usuń
  7. Nie przepadam za błyszczykami, zdecydowanie wolę szminki :D Ale 414 ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to chyba jeden z rzadziej spotykanych kolorów w błyszczykach ;) Ale jak pisałam, mógłby być mocniejszy ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. To poczekaj na kilka nowości z Sensique - jest więcej takich kolorów ;)

      Usuń
  9. Ja już za dużo mam błyszczyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta nigdy nie ma czegoś za dużo :P

      Usuń
  10. Odcień 412 najładniejszy! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie najgorszy ^^ Ale o to chodzi, żeby oferta trafiała do różnych osób ;)

      Usuń
  11. Wolę błyszczyki o większym kryciu, takie lekkie szmineczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a jakie polecasz?

      Usuń
    2. Maybelline color sensation ma miłe, lekkie wykończenie :)

      Usuń
    3. Oj nie, Maybelline testuje na zwierzętach, więc jest dla mnie skreślone ;)

      Usuń
  12. prezentują się ładnie :)
    Całkiem niedawno kupiłam z Sensque o zapachu arbuza i też mają ten sam problem z nabieraniem za małej ilości produktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z serii Colorful? One mają chyba jednak nieco większe aplikatory, więc nie ma problemu aż takiego jak tutaj przy tych My Secret...

      Usuń
  13. Mi najbardziej przypadł do gustu 412 i 415 - ich używam najczęściej. Pozostałe kolory są trochę "nie moje" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te chyba puszczę w świat - zostawiłam sobie dwa z Sensique Colorful, a te mnie nie zachwyciły na tyle, żeby zawalać kosmetyczkę :P

      Usuń
  14. droga Orlico! czy rbiłaś zakupy przez kosmetykidabur.pl? mają bardzo ciekawą ofertę, ale martwią mnie te ich literówki, np zamiast amla - amala ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zwróciłam na nie uwagę, bo jestem pedantką pod tym względem, ale poza tym sklep wydaje się być w porządku. Mam od nich kosmetyki, choć ich nie zamawiałam, a dostałam do recenzji.

      Usuń
  15. Orlica! Jesteś sławna na blogspocie!
    Patrz, jaki obrazek dostałam przy weryfikacji:
    http://imageshack.us/f/33/beztytuuqwj.jpg/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, no ba, czuwam nad odpowiednimi komentarzami :D

      Usuń
  16. Jakoś mnie te błyszczyki nie kręcą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No akurat te to takie mocno zwykłe zwyklaki... ;)

      Usuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...