poniedziałek, 13 maja 2013

Rimmel - Tusz do rzęs Scandaleyes Lycra Flex

Mam wrażenie, że całe wieki nie recenzowałam tu niczego do makijażu oczu, a ostatnimi czasy nawet się maluję, co nie zawsze mi się zdarza :P Jest to więc dobra okazja do pokazania Wam tuszu do rzęs, po którym nie spodziewałam się wiele, ale mile mnie zaskoczył. Nie jest ideałem, ale z powodzeniem mogę go używać na co dzień :) Chodzi o maskarę Rimmela Scandaleyes Lycra Flex. Oto ona:
  
  
Opis producenta:
 Elastyczna formuła wzbogacona o włókna Lycra sprawia, że rzęsy stają się gęste i zmysłowe.
Pozostają przy tym elastyczne. Specjalna szczoteczka MaxDensity obejmuje całą linię rzęs, szybko pokrywając nawet najkrótsze rzęsy w jednym prostym ruchu.
Nowa formuła pozwala na naturalny wygląd rzęs rano, a kolejne warstwy budują `skandaliczną` objętość rzęs wieczorem.

  Gdzie i za ile: wszędzie, 29zł / 12ml
  
   
Moja opinia:
Tusz mieści się w jasnozielonym pękatym opakowaniu z czarnymi napisami - jest ono całkiem ładne i przykuwające uwagę, łatwo je znaleźć w szufladce z kosmetykami. Może zajmuje troszkę więcej miejsca niż inne tusze, ale nie jest to znacząca wada. Plusem za to jest charakterystyczny "klik" przy zakręcaniu, kiedy wiemy, że opakowanie jest już szczelne :) Szczoteczka jest duża i, co stanowiło dla mnie duże zniechęcenie, z włosia - zdecydowanie bardziej wolę silikonowe. Zaskoczyła mnie jednak praktycznością, ale o tym zaraz. Tusz nie śmierdzi intensywnie - wiadomo, jego zapach nie jest najprzyjemniejszy, ale przynajmniej jest na tyle delikatny, żeby nie przeszkadzać. Już na szczoteczce widać, że kolor tuszu to intensywna czerń.
Mimo tradycyjnej szczoteczki, tusz sprawdza się nieźle na moich delikatnych i rzadkich rzęsach. Dla niektórych szczoteczka może być za duża, ale ja lubię takie i mam z nimi wprawę, inaczej pewnie niejednokrotnie wylądowałaby w oku, co nie należy do najprzyjemniejszych atrakcji ;) Efekt po nałożeniu pierwszej warstwy jest bardzo naturalny - rzęsy są podkreślone, czarne, wydłużone, ale jednak to zbyt delikatny efekt, przydaje się więc druga warstwa, która sprawia, że rzęsy faktycznie lepiej wyglądają. Pogrubia je i wydłuża, ale niestety także nieco skleja - trzeba rozczesać grzebykiem albo silikonową szczoteczką innego tuszu. Myślę, że przestanie to być problemem, kiedy tusz nieco przeschnie, choć używam go od miesiąca i na razie nic się nie zmieniło. Dodam też, że rzęsy faktycznie są miękkie i elastyczne :)
Jeśli chodzi o trwałość, nie jest źle. Nie kruszy się w ciągu dnia, choć wieczorem efekt jest znacznie subtelniejszy niż świeżo po pomalowaniu rzęs. Nie testowałam jego wodoodporności, ale i producent tego nie obiecuje, więc nie łudźmy się, że tusz wytrzyma ulewę ;)
Sama w sumie nie wiem, czy polecam. Tusz jest niezły i chętnie go zużyję, ale na pewno nie kupię więcej, bo po prostu wolę nadal silikonowe szczoteczki. Jeśli Wam takie nie przeszkadzają, tusz powinien Wam się spodobać :)
  
Poniżej jeszcze porównanie oka z tuszem i bez:
  
Co sądzicie o kolorówce Rimmela? Macie swoje hity i kity? :)

48 komentarzy:

  1. nie lubię tuszy z rimmela, tak samo jak z maybelline,mam uraz i nie mam zamiaru kolejny raz wyrzucac kasy w bloto;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Maybelline miałam ze dwa dobre i jednego bubla, z Rimmela miałam wcześniej bubla, ale nie widzę sensu uogólniać ;)

      Usuń
  2. jeszcze nie miałam tuszy rimmela, ale efekt wydłużenia podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc może warto wypróbować :)

      Usuń
  3. Nie miałam nigdy tuszy Rimmela. Ten wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I sama chyba też do niego zachęcam :)

      Usuń
  4. Podoba mi się efekt na rzęsach, ciekawe jak sprawdziłby się na moich ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dowiesz się, póki nie sprawdzisz ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tylko podkręcać bardziej by mógł ;)

      Usuń
  6. faktycznie wygląda całkiem nieźle :) ja mam gęstsze rzęsy to może w ogóle będzie ekstra wyglądać.

    co do gęstości: polecam Ci olejek rycynowy do nakładania na rzęsy i brwi pogrubia je i wydłuża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rycyna się u mnie kompletnie nie sprawdza ;)
      Używam teraz serum Cilios, może coś da...

      Usuń
  7. Dostałam go na spotkaniu bloggerek i chętnie wypróbuję :)
    Choć nie powiem - ta olbrzymia szczoteczka mnie trochę wystraszyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka szczoteczka to tylko kwestia wprawy ;)

      Usuń
  8. a ja uwielbiam ten tusz:-) własnie między innymi za szczoteczkę:-) Do mnie te silikonowe jakoś nie przemawiają:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To od rzęs zależy, z moimi lepiej radzą sobie silikonowe :)

      Usuń
  9. Bardzo fajny daje efekt na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się podoba po rozczesaniu ;)

      Usuń
  10. tego nie miałam
    ale różowy Skandal jest skandalicznie zły..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam, ale słyszałam średnie opinie ;)

      Usuń
  11. Ja własnie się dziś pomalowałam nim pierwszy raz. Na co dzień bardzo fajny. Cieszę się, że go dostałam bo chyba sama bym go nie kupiła. A ta wielka szczoteczka bardzo mnie cieszy. Lubię takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówią, że rozmiar nie ma znaczenia... :P

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Daj znać, jak się u Ciebie sprawdzi :)

      Usuń
  13. właśnie szukam jakiegoś nowego, niezbyt drogiego tuszu z silikonową szczoteczką, bo też najbardziej takie lubię. polecisz coś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobo - Lash Modeling Mascara
      Hean - Volume +
      Vipera Art&Science - Volumi Lash
      Wszystkie tutaj recenzowałam :)

      Usuń
    2. Daj znać, czy któryś z nich skusił ;)

      Usuń
  14. efekt całkiem ładny. od rimmela kupuję tylko puder prasowany stay matte, który od lat jest moim must have. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też go uwielbiam :) Mam jeszcze jedno świeżutkie opakowanie w zapasach :P

      Usuń
  15. Na co dzień spoko, ale na lepsze wyjście wolę coś mocniejszego ;)
    Dawno mnie tu nie było, tęskniłaś? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można dodać trzecią warstwę ;)
      Jasne! :P

      Usuń
    2. Już jestem i nigdzie nie idę :D

      Usuń
  16. Kity - wszystkie tusze (tzn oceniam na podstawie jakiś 5) - po każdym mega mocne zapalenie spojówek. No. Just no.

    Hit - żelowy eyeliner w kałamarzu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelowy liner mam i nie mogę się jakoś zabrać za testy :x

      Usuń
  17. jeśli chodzi o markę, to wolę kolorowe pomadki niż tusze... po tusze idę do szafy obok i często sięgam po maybelline. efekt całkiem fajny, chociaż ja jednak wolę mniejsze szczoty :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też bardzo lubię ich ustowe mazidła, choć dopiero niedawno odkryłam :)

      Usuń
  18. Ten tusz fantastycznie wydłuża rzęsy:) Przy czym włoski nadal prezentują się naturalnie:) Ja z kolei preferuję tradycyjne, duże szczoty. Wciąż nie potrafię posługiwać się silikonowymi aplikatorami. Być może kiedyś się do nich przekonam;)

    Widzę, że nie tylko ja miewam okresy bez makijażu;) Jednak ostatnio postanowiłam zrobić użytek z posiadanych kosmetyków. Aczkolwiek cienie wciąż leżą odłogiem. Straciłam do nich cierpliwość;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie okresy bez makijażu są w przewadze :P Nawet teraz maluję tylko oczy i usta, nie używam podkładów ani pudrów, bo mam wrażenie, że po nich tylko bardziej się świecę...

      Usuń
  19. Lepiej się u mnie sprawdzają silikonowe szczoteczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, ale i ta jest niczego sobie :)

      Usuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...