czwartek, 14 marca 2013

Madame Lambre - Cienie do powiek - 2 & 26

Cienie, o których dziś Wam napiszę trafiły do mnie w dość losowy sposób - dostałam je do recenzji, ale współpraca okazała się nie taka, jak oczekiwałam, bo nie wybrałam sama, tego co będę testować, a dostałam "to, co było" - i bardzo mi z tego powodu przykro, bo duże nadzieje pokładałam w tej współpracy. Wyszło jak wyszło, a ja pokornie biorę się za recenzję dwóch cieni z różnych bajek.

 
Opis producenta:
Cienie prasowane - to aksamitna masa cieni na delikatnej skórze Twoich powiek. W składzie zawierają cząsteczki naturalnego minerału miki, stanowiącego uwolniony krzemian potasu, sodu, żelaza, manganu, glinu, fluoru i litu. 
  
Gdzie i za ile: drogerie Hebe, sklep internetowy, 8zł / wkład 2g

Skład:

Moja opinia:
Cienie, które dostałam to wkłady do paletek, a paletki marki Madame Lambre są naprawdę godne uwagi - piękne, drewniane, baaardzo urokliwe. I drogie, oczywiście ;) Na razie więc wolę wpakować cienie do paletki magnetycznej i tu warto wspomnieć, że wkłady NIE pasują do paletek Kobo czy Inglota - są nieco większe. Dostajemy je w kartonikach, ale nie są one praktyczne, mnie wygodniej jest od razu przepakować do paletki. Na kartonikach mamy nr cienia i skład, co ważne dla niektórych - ja go analizować nie będę, bo jak może już wiecie - potrafię analizować tylko naturalne ekstrakty :P
   
  
Mam tu dwa kolory, zupełnie z innych beczek. Nr 2 to typowy rozświetlacz, perłowo-cielisty o lekko różowym połysku. Nr 26 to ciemny granato-fiolet. Oba mają piękne tłoczenia z logo marki, które kojarzy się też z pewną inną marką, ale nie sądzę, żeby to był efekt zamierzony ;) Tłoczenie w każdym razie jest śliczne.
   

O ile rozświetlająca dwójeczka przyda mi się na co dzień, o tyle drugi kolor wydał mi się zupełnie nie mój - za mocny, zbyt granatowy, a mnie we wszelkich niebieskościach jest zwyczajnie nie do twarzy ;) Szczęście w nieszczęściu - okazało się, że cień strasznie znika przy rozcieraniu. Próbowałam zrobić makijaż, używając tylko tych dwóch cieni, martwiłam się, jak rozmyję granicę tego granatu, ale niepotrzebnie, bo na powiece, przy rozcieraniu, zupełnie stracił na intensywności. Jest to raczej wada cienia, ale w tym przypadku zadziałała na jego korzyść. Wiecie, że nie jestem mejk-ap-artist, ale zobaczcie, co wyszło z połączenia tych dwóch cieni:
   

Możliwe, że bardziej doświadczone dziewczyny wyciągną z niego więcej - ja nawet nie próbuję. Wystarczy mi ta fioletowa "mgiełka" nad okiem. Dodam, że cienie nie osypują się, ale są bardzo miękkie, więc łatwo nabrać ich za dużo i "rozbabrać" cały wkład. Tłoczenie też szybko niestety znika.
Na powiekach utrzymują się poprawnie, choć nie rewelacyjnie, na bazie zaczynają się rolować po ok. 6-7 godzinach.
Podsumowując - szkoda, że nie miałam możliwości sprawdzić bardziej "moich" kolorów. Pozostaje mi iść do Hebe i wybrać coś samemu ;) Na podstawie tych dwóch cieni mogę powiedzieć, że nadają się do codziennego, delikatnego makijażu, raczej nie sprawdzą się u fanek intensywności. Oczywiście inne kolory mogą być lepsze pod tym względem.

Macie jakieś produkty Madame Lambre? Co w nich lubicie (poza opakowaniami <3), a czego nie? :)

62 komentarze:

  1. Z tego co widzę na zdjęciach to pigmentacja jest słabiutka. Zostanę przy Inglocie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na swatchu na dłoni nie jest źle, ale kompletnie znika przy rozcieraniu.

      Usuń
    2. szkoda bo nr 26 jest bardzo w moim guście :D

      Usuń
    3. W moim też, jak już prawie zniknie po roztarciu :P

      Usuń
  2. ja mam nr 3
    podobny do 2, bardzo go lubię, napigmentowany jest bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwójka też zachowuje się na oku znacznie lepiej niż 26 :)

      Usuń
  3. Słaba pigmentacja, nie skusiłabym się, w podobnej w sumie cenie mamy cienie Inglota o dużo lepszej jakości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I porównywalne Kobo ;) Tzn. porównywalne do Inglota ;)

      Usuń
  4. Szkoda, bo wizualnie w opakowaniu prezentują się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może medalion zrobić z nich? :P

      Usuń
  5. Na ręce ok, ale na oczku wyglądają słabiutko, szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na oku było też OK, dopóki nie roztarłam.

      Usuń
  6. Numerek 2 bardzo mi się spodobał :)
    Do dziennych makijaży idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też takich wszędzie sporo ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dwójeczkę sobie chętnie zostawię, ładnie rozświetla :)

      Usuń
  8. Ten jasny jest bardzo ładny ;] Za to ciemny też nie moja bajka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogłam dostać brązy i zielenie... :P

      Usuń
  9. Jak tylko ta marka pojawiła się w naszym poczciwym Hebe, to miałam ochotę lecieć i wykupić cały stand. Mój entuzjazm nieco opadł, jak zobaczyłam cenę bambusowej paletki... Dla mnie to jakaś abstrakcja :D. A najgorsze jest to, że nie mają jakiegoś tańszego odpowiednika, a panie w drogerii mówią, że można sobie spokojnie trzymać w tym plastiku, że to w niczym nie przeszkadza...?!

    Może to głupie i dziwne, ale jeśli coś jest niepraktyczne w użyciu i nie mogę tego trzymać po ludzku, w palecie lub innym, stabilnym opakowaniu to dla mnie się nie nadaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłoby problemu, gdyby cienie miały standardowe wymiary, ale musieli się wybić z dodatkowymi dwoma milimetrami średnicy :/

      Usuń
  10. szkoda ze tak lipnie z pigmentacją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym razie w przypadku tego nieszczęsnego fioletu ;)

      Usuń
  11. Mnie kolory się podobają :) Ale jakoś niespecjalnie umiem się malować ;)
    Nie podoba mi się za to pudełeczko, wydaje się niepraktyczne, bo przy moim szczęściu pewnie po otwarciu blaszka z cieniem by wyleciała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kartonik jest w ogóle nieporęczny, bo wkład w plastikowym opakowaniu trzeba wręcz wciskać do niego, a samo plastikowe nie ochroni cienia dostatecznie...

      Usuń
  12. Prawie w ogóle niewidoczne - minus dla nich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, choć nie wiem, jak inne odcienie się zachowują.

      Usuń
  13. Podoba mi się ten fiolecik, ten pierwszy kolorek nie bardzo :) Też uwielbiam ich opakowanie, jeśli jednak chodzi o samą jakość produktów...oj tutaj nie jestem zbyt zadowolona. Muszę napisać o,którymś kosmetyku od nich :) Dobrze,że mi przypomniałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już zaplanowane kilka postów,ale myślę,że coś da się przełożyć, więc spodziewaj się na dniach :) Najprędzej w poniedziałek :)

      Usuń
  14. Faktycznie pigmentacja nie jest zbyt rewelacyjna, ale mimo wszystko przy delikatnym makijażu sprawdzają się bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Te tłoczenia są przepiękne, aż żal używać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a już pierwsze użycie spłyca te tłoczenia...

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. No z nimi nie poszalejesz ;) Ja lubię delikatne makijaże, ale bez przesady.

      Usuń
  17. Właśnie pokazałam na blogu swój konkursowy zestawik od L'ambre. Znalazł się w nim także Twój cień nr 2, całkiem przyzwoity. Nie spodziewałam się że ten beż będzie opalizował na fioletowo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się kiedyś przejechałam, jak taki właśnie rozświetlacz okazał się mieć mocny zielony połysk, czego w sztucznym świetle nie widziałam, potem mnie znajoma uświadomiła, że jakoś dziwnie to wygląda :P

      Usuń
  18. Jakoś słabo z pigmentacją choć fiolecik mi się spodobał na ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na oku już aż tak dobrze się nie da, nawet jeśli chcesz pominąć rozcieranie ;)

      Usuń
  19. nie miałam niczego jeszcze z tej firmy. Cienie, rzeczywiście mało napigmentowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze dwa lakiery i korcą mnie szminki... Także pewnie będzie tu więcej recenzji tej marki.

      Usuń
  20. Pigmentacja słaba, ale muszę przyznać, że jestem zachwycona efektem. W naturalny sposób podkreśla brąz oka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiolety zazwyczaj mi pasują, choć wolę bawić się z bardziej bezpiecznymi zieleniami i brązami ;)

      Usuń
  21. Mam dwa kolory z Lambre, bardzo podobne /a przez mój leniwy tyłek nie wstanę i nie sprawdzę numerków/ i trzymam je w szkatułce tejże marki. Co do wyglądu - też nie sądzę, aby efekt był zamierzony, no bo po co? Jest ładnie tak jak jest i ja się nie czepiam. Cienie mi odpowiadają, uzyskuję nimi podobny efekt jak Ty /no zgoda, tak idealnej kreski stworzyć nie potrafię/ i mi się podoba - u Ciebie jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą kreską nie przesadzaj - mi też nie zawsze wychodzi ;)

      Usuń
  22. przepiękne wytłoczenie. a i kolory całkiem ładne. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak się składa, że mam te dwa cienie:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kolory faktycznie ładne, ale na oku nie wyglądają już zbyt dobrze... Obawiam się, że ten fiolecik może bardziej przypominać podbite oko :P Są ładniejsze do dziennego makijażu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno istnieją dla mnie bezpieczniejsze kolory :P

      Usuń
    2. oj nie tylko dla Ciebie :D

      Usuń
    3. Gorzej by chyba wyglądało, gdyby fiolet faktycznie był intensywny na oku ;)

      Usuń

Z góry dziękuję za wszelkie Wasze komentarze :)
Zawsze wszystkie czytam i staram się na nie odpowiedzieć, bo Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna.
Proszę jednak o darowanie sobie komentarzy typu "Obserwuje i liczę na to samo" albo "Super, zapraszam do mnie" - takie "spamy" będę usuwać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...